Login lub e-mail Hasło   

Na wojnie też bywa wesoło - część 2

W stanie wojennym w moim mieszkaniu była drukarnia. Wszystko było zorganizowane jak należy – o sąsiadach zrobiono wywiad, co to za ludzie, zbadano, czy miejsce się nadaje....
Wyświetlenia: 751 Zamieszczono 14/12/2010

W stanie wojennym w moim mieszkaniu była drukarnia. Wszystko było zorganizowane jak należy – o sąsiadach zrobiono wywiad, co to za ludzie, zbadano, czy miejsce się nadaje. Nadawało się jak cholera – duży blok mieszkalny z jednym wejściem, ciągle ktoś wnosił i wynosił duże rzeczy, nikogo to nie dziwiło. A na jeden numer miesięcznika jaki drukowaliśmy trzeba było wnieść 300 ryz papieru, farbę itd. a potem wszystko wynieść, więc taki blok gdzie wszyscy przyzwyczaili się do ciągłego wnoszenia i wynoszenia był idealny.

Drukarnią zawiadywał facet, którego tylko pseudonim znałem (poznałem jego prawdziwą tożsamość po latach, w ramach któryś tam wspomnień już w III RP występował w TV). Miał klucze od mieszkania, musiał przecież zawsze móc wejść a telefonu nie miałem, to nie były czasy komórek.

W tym samym bloku ale kilka pięter niżej mieszkali moi znajomi. Kiedyś zostawiłem u nich zapasowe klucze do mieszkania na wypadek jakbym zgubił swoje (mieszkałem sam). Oczywiście z czasem o tym zapomniałem. Ci moi znajomi położyli sobie kafelki i terakotę w łazience, a że łazienka jest razem z ubikacją – powstał problem, bo przez trzy dni nie można było wchodzić. Więc jeździli do rodziców na drugą stronę Wisły (mowa jest o Warszawie), ale drugiego dnia znajoma mówi do męża: „po co my jeździmy tak daleko, przecież mamy klucze od mieszkania „tkw” – tu padło moje imię. No i wzięli te klucze i poszli na górę.
Resztę znam z ich relacji po moim powrocie z kilkudniowego wyjazdu:
„słuchaj, wchodzimy do ciebie do mieszkania a na środku przedpokoju stoi jakiś facet, w rękach trzyma dwa ogromne worki a w oczach przerażenie. Ja mu na to – proszę się nie niepokoić, my tylko na chwilkę. Facetowi oczy zrobiły się dwa razy większe, puścił te worki i nie wiem, czy będzie uciekał czy się na nas rzuci. Więc ja do niego jeszcze spokojniej – proszę się nie denerwować, my tylko siusiu i już nas nie ma”.

Zapomniałem kolegę uprzedzić, że sąsiedzi mają klucze. Faktycznie, było tylko siusiu i już ich nie było.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2181
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1213
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1063
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1119
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 535
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 791
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 640
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 677
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 486
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 978
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 620
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska