Login lub e-mail Hasło   

Rachunek od życia

W ciągu roku stracić można rodzinę, dach nad głową i zdolność kredytową. Wystarczy kilka drinków i rachunki dostarczane pod niewłaściwy adres.
Wyświetlenia: 831 Zamieszczono 27/12/2010

Maj 2009 roku. Andrzej Mielcarz ma 37 lat, żonę, pięcioletniego syna i stabilny dochód jako specjalista ds. ubezpieczeń. Dochód wystarczający by pokrywać co miesiąc opłaty za dwie polisy na życie, rachunki za trzy telefony (dwa dla siebie, jeden dla żony), czynsz za 60-metrowe mieszkanie i opłaty za media, karnet na siłownię oraz raty kredytu hipotecznego. Wczerwcu postanawia zmienić pracę. Zostaje doradcą we wchodzącej na rynek firmie zajmującejsię pośrednictwem ubezpieczeniowym. Lepsza pensja, większe możliwości, nowe środowisko, komórka, wizytówki, wreszcie – nowy adres e-mail. Ten ostatni, jak się okaże, stanie się jedną zprzyczyn, które sprawią, iż rok później Andrzeja będzie dzielił tylko krok od bezdomności.


Wszystko zaczyna się w sierpniu 2009 roku. Impreza integracyjna w jednym z warszawskich klubów. Andrzej wypija o jednego drinka za dużo, podobnie jak jego koleżanka z pracy. Znajomi widzą ich, jak całują się na parkiecie. Pech w tym, że jedną z nich jest przyjaciółka żony Andrzeja. Rozwód trwa osiem miesięcy. Andrzej traci mieszkanie, syna widuje tylko wweekendy. Sąd nalicza alimenty na utrzymanie byłej żony i dziecka.


Andrzej mieszka już wówczas z rodzicami w 35-metrowej kawalerce. Firma, w której pracuje, okazała się być mniej rentowna niż początkowo zakładano - mniejsze więc stały się też pensje. Mimo to Andrzej planuje zakup nowego mieszkania. Znajomy w banku zgodził się załatwić pożyczkę na własne lokum mimo niewielkiej zdolności kredytowej, wspartej pomocą rodziców. Jest lipiec 2010 roku, kiedy Andrzejwystępuje o jej przyznanie.


Spotyka go jednak rozczarowanie. Okazuje się, iż od prawie roku jego nazwisko znajduje się w Krajowym Rejestrze Dłużników. Wierzycielem jest jedna z firm telekomunikacyjnych, u których posiadał telefony komórkowe. Teoretycznie abonament wygasał w czerwcu 2009 roku, Andrzej jednak nie napisał pisma z informacją, że jej nie przedłuża. Rachunki i przypomnienia o zapłacie otrzymywał e-mailem. Problem w tym, że podał adres służbowy z poprzedniej pracy, który przez pomyłkę administratora nie został wyłączony. Wezwania listowne przychodziły do mieszkania byłej żony, które ta w międzyczasie zdążyła sprzedać.


Przez cały ten czas dług zdążył urosnąć do ponad sześciu tysięcy złotych. Andrzej wciąż go spłaca, możliwe, że na wiosnę 2011 roku pozbędzie się wreszcie tego obciążenia. Nie ma w tym czasie szans na jakikolwiek kredyt. Ba, stracił nawet szansę na lepsze zatrudnienie - okazało się bowiem, że potencjalny nowy pracodawca prześwietlając kandydatów sprawdzał również, czy nie są niesolidnymi dłużnikami. Andrzej spłaca rachunek wystawiony przez życie za popełnione błędy. Niestety, dostarczany do rąk własnych, a nie e-mailem.


Jak można zabezpieczyć się przed podobną sytuacją?
Warto zadbać o to, by otrzymywać rachunki najbezpieczniejszą drogą. Każda z nich ma swoje wady i zalety, dlatego dobrze jest znać wszystkie możliwości.


Rachunki papierowe są wciąż najpopularniejszą formą regulowania płatności. I jednocześnie najbardziej wrażliwą na działanie przypadku - zagubienie na poczcie, pomyłki przy przepisywaniu numeru konta itp. Nie da się też pominąć ich wpływu na środowisko - miliony rachunków to hektary ściętych lasów.


Rachunki dostarczane pocztą elektroniczną wydają się często wygodniejsze. Tyczy się to zwłaszcza osób, które regularnie korzystają z e-maila i nie zmieniają zbyt często adresów, co jak pokazuje przykład Andrzeja jest bardzo ważne. Jednak przesyłanie rachunków na adresy poczty elektronicznej na publicznych serwisach również niesie ze sobą pewne ryzyko.


Polecenie zapłaty pozwala zapomnieć o płaceniu rachunków. Bank automatycznie dokonuje przelewu na kwotę określoną w otrzymanym od wierzyciela dokumencie, bez dodatkowej akceptacji właściciela konta. Problem pojawia się wtedy, gdy, podobnie jak bohater reportażu, zapomnimy o automatycznie przedłużającej się umowie. Możemy wówczas stracić spore kwoty nie zdając sobie nawet z tego sprawy.


W ostatnich miesiącach większość banków wprowadza również usługę polegającą namożliwości opłacania rachunków z poziomu e-konta. Do banku kierowane są informacjeo płatnościach, my zaś przy okazji sprawdzania stanu finansów decydujemy, czy chcemy je zrealizować, akceptując lub nie już zdefiniowany przelew. O ile nie przenosimy zbyt często rachunków bankowych, otrzymywanie wszystkich rachunków za usługi na konto bankowe i opłacanie ich w ten sposób, zdaje się być najbezpieczniejszą z obecnie dostępnych form płacenia za usługi, takie jak telefon, prąd, czy światło.

Podobne artykuły


8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 424
7
komentarze: 18 | wyświetlenia: 926
83
komentarze: 25 | wyświetlenia: 72186
51
komentarze: 40 | wyświetlenia: 647738
44
komentarze: 37 | wyświetlenia: 14914
33
komentarze: 30 | wyświetlenia: 21402
30
komentarze: 22 | wyświetlenia: 40350
29
komentarze: 16 | wyświetlenia: 17298
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 13038
29
komentarze: 16 | wyświetlenia: 53128
29
komentarze: 15 | wyświetlenia: 22450
28
komentarze: 29 | wyświetlenia: 17986
26
komentarze: 34 | wyświetlenia: 23031
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Jednym słowem samo życie...

  pirx,  27/12/2010

O rachunkach "zapomina'' tylko ten, który nie zamierza ich regulować.

Cóż.. jedna nieuwaga wystarczyła.. aby przekonać się o miłości żony ... o samym sobie .. kim się jest.. to tylko nauczka na przyszłość ... na błędach uczymy się żyć ... któż ich nie popełnia... życzę sukcesu temu człowiekowi... wyjdzie na prostą i znów wróci radość życia...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska