Login lub e-mail Hasło   

Świat za wielką metalową bramą, czyli z wizytą u romskiej rodziny w Tiranie.

Nigdy bym nie wpadła na to, że za tą wysoką metalową bramą ukrywa się świat cygańskich rodzin, świat do którego nie każdy ma dostęp i świat, który wygląda zupełnie...
Wyświetlenia: 886 Zamieszczono 12/01/2011
div>

Nigdy bym nie wpadła na to, że za tą wysoką metalową bramą ukrywa się świat cygańskich rodzin, świat do którego nie każdy ma dostęp i świat, który wygląda zupełnie inaczej niż na filmach opowiadających o cygańskich taborach.

 

 

W pomieszczeniu dwa na dwa metry, było piętrowe łóżko, jedna kanapa, stara chyba niedziałająca lodówka, obok niej sklecony z znalezionych materiałów piecyk z którego prawie, że na zewnątrz buchał ogień, były też różne inne rzeczy, np. zielone lampki świąteczne, bo przecież ledwo co skończyło się “Kristlindie” czyli Boże Narodzenie jakoś tu nie pasowały były przejawem nowoczesności i przypominały o dobrobycie, zupełnie nie wiem skąd się tu wzięły ...przecież kiedyś spotkałam tę rodzinę w centrum miasta, ogłaszającą poprzez uderzanie w bęben, że zbliża się islamskie święto Kurban Bajram ...Po kanapie chodził bobas, raczej w nie nowym pampersie, a dwie starsze dziewczynki czymś się bawiły. W momencie gdy zaczęłyśmy witać się z mamą romskich dzieci, wpadł Kristi- rzucając się w ramiona. Pokazywał swoje “nowe” gumowce, które nadzwyczaj się przydadzą w takich warunkach, bo zanim dosżłyśmy do tego jedynego ciepłego pomieszczenia, trzeba było przejść przez zalane podwórko, kilka małych “pomieszczeń”, może to były domy innych rodzin. W tym zbiorowisku różnych rzeczy, dla nas odpadów dla innych skarbów, miałam wrażenie, że mieszka kilka rodzin, ale czują się jak jedna wielka familja. Pomyślałam- pewnie ciężko żyć w diasporze, zatem lepiej trzymać się podobnych do nas. Nagle z innych pomieszczeń, baraków, skrytek i nie wiadomo czego, pojawiały się nowe osoby, a to brat kogoś, a to młoda dziewczyna- a może nawet dziecko, pochwalić się, że jest już zaręczona. Przychodziły małe i starsze dzieci, jakby wiadomość, że są “goście” była ogłaszana wcześniej...ale nikt nie wiedział, że planujemy odwiedzić dom naszych podopiecznych.

 

Nie robiłam wielu zdjęć, bo za każdym razem gdy naciskałam spust migawki miałam wrażenie, że Ci ludzie czują się jak w cyrku, chociaż wcześniej dostałam pozwolenie na fotografowanie, a dzieci chętnie pozowały. Nawet babcia w śnieżno- białęj chuście stanęła do wspólnego zdjęcia... ale ja czasem i tak nie wiedziałam w którą stronę mam patrzeć, tak inny dla nas świat, jest codziennością dla ludzi mieszkających zaraz obok bo jakieś 300m od misji. A gdy wracałyśmy zza bramy wychylił się malutki chłopczyk z buteleczką i w butach za dużych o kilka rozmiarów...

 

Podobało się, chcecie pomóc?

Zapraszam do komentowania fotoreportażu "Życie na misji", który bierze udział w konkursie Fotopodróżnik. Komentarzami oczywiście bardzo mi pomagacie.

Fotoreportaż   http://www.myfinepix.pl/pl/gallery/313293    , zdjęcia będą wgrywane stopniowo, do dnia 30.01.2011.

Zagłosujcie na Blog roku 2010, wystarczy wysłać sms  z kodem   D00018  na numer 7122, koszt sms to 1zł 23gr brutto. więcej info w notce Blog Roku 2010.

www.peregrynacje.blox.pl

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 635
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 661
10
komentarze: 7 | wyświetlenia: 734
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 627
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 646
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 874
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 424
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 414
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 687
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 576
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 668
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 589
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 467
9
komentarze: 18 | wyświetlenia: 501
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 438
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Na zdjęciach nie ma Panów tych baraków......a gdzie są? Jadą właśnie mercedesami obwieszeni złotem albo łażą po marketach ze synami panosząc się jak by byli Panami tego kraju. Otwórzcie oczy i nie dajcie się tak manipulować zdjęciami biednych Cyganów, po cichu stawiających zamki.

Jasne są i tacy, na takich nie patrze. Nie wiem czy wiesz, że t nie jest po prostu notka, bo sobie tak zobaczyłam i tak to opiszę. Ja z tymi dziećmi pracuję na co dzień, ich dom, rodziny mam 10m od mojego domu. Tych Panów z baraków też widze, jak zbierają złom i inne tworzywa. Więc to nie jest tak jak piszesz, po za tym głód dziecka widzisz na pierwszy rzut oka...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska