Login lub e-mail Hasło   

Samolot na kopercie

Synku ukochany! Przepraszam Cię najmocniej za wszystko. Modle się codziennie o to, abyś to zrozumiał pewnego dnia i mi wybaczysz...
Wyświetlenia: 1.708 Zamieszczono 20/01/2011

Synku ukochany!

Przepraszam Cię najmocniej za wszystko. Modle się codziennie o to, abyś to zrozumiał pewnego dnia i mi wybaczył. Aby to się inaczej ułożyło między mną i Mamą i byśmy znów byli wszyscy razem. Wiesz, że się śmiałem z ludzi wierzących i nie modliłem. Teraz zacząłem. Pragnę byśmy wszyscy byli szczęśliwi. Jak kiedyś.



Kiedy piszę te słowa, minęło 3 tygodnie od kiedy widzieliśmy się po raz ostatni. Od kiedy wyjechałem. Mama nie chce ze mną rozmawiać. Ostatnio śpię po 4 godziny i myślę tylko o tym jak ściągnąć tutaj Mamę, Ciebie i Dorotkę. Pracuje po 12-14 godzin i jest mi ciężko. Na szczęście pieniądze, jakie zarabiam są wystarczające. Za kilka miesięcy mogę opłacić wynajem domu dla nas na cały rok. Potem możemy wziąć kredyt bo zamówienia wciąż się pojawiają. Mam taką nadzieję. Co prawda to nie to samo co przez kryzysem, ale ja wolę taki kryzys niż 'wspaniały rozwój' w Polsce.

Mama uważa, że będzie Wam dobrze w Polsce. Wujkowie i Ciotki wciąż jej powtarzali aby tu wracać. Bo tu jest nasza ojczyzna, rodziny i znajomi. Pamiętam jak płakałeś tygodniami po tym, jak wyjechaliśmy 3 lata temu. Wtedy miałeś niecałe 10 lat i to był prawdziwy szok. Mi też nie było łatwo. Miałem wiele obaw, tyle się słyszało. Okazało się, że było jak w bajce. Mieliśmy dla siebie duży dom na przedmieściach, auto dla mnie i Mamy. Pamiętam jaki byłeś zadowolony, że w szkole jest piękna sala gimnastyczna i pracownia chemiczna. Nawet dokuczałeś Mamie, że na stołówce gotują lepiej niż w domu.

Dorotka była prawdziwą królową w przedszkolu. Ciągle były zawody w przebieranie, karaoke, tańce. W Polsce dopiero Dziadek załatwił miejsce a publicznym, którego Dorotka nie lubi. Żyło nam się dobrze, jednak Mama stawała się coraz bardziej smutna. Co prawda zna dobrze język, ale stała się nieśmiała na emigracji. Starałem się z nią wychodzić gdzieś i zapraszać swoich kolegów z żonami. Jednak Mamie wciąż brakowało Polski i jej rodziny, przyjaciółek. Nie chciałem wracać, wiesz o tym synku. Po prostu serce mi się krajało patrząc na Mamę i na to jak gaśnie w niej radość. Dzień po dniu. Kolega zadzwonił, że wygrał przetarg na długie odcinki dróg przed EURO2012. Zapowiadało się dużo zleceń na jakieś 3 lata.

Mama wręcz mnie błagała o powrót. Pamiętam jak odebrałeś przeprowadzkę do M2. Blog z obsikanymi klatkami, psie kupy na trawniku, bazgroły. Dorotka też nie mogła się przyzwyczaić. Nie było wygodnego pociągu do przedszkola tylko musiała chodzić z Mamusią po krzywym chodniku. Mocno sobie wtedy rozbiła sobie kolano, pamiętasz?. Miałeś do mnie żal, że dawni koledzy nie chcieli do Ciebie przychodzić. Ktoś się śmiał, że jesteś 'Lordem' bo mieszasz słowa i 'się panoszysz'. Mnie też spotkało kilka docinków, plotek za plecami czy też zawiści.

Mamusia dobrze się czuła w pracy, gdzie pracował też dziadek i wujkowie. W Urzędzie Miejskim czekał na nią awans już po 3 miesiącach i nie musiała się specjalnie starać. Ubierała się wystawnie, nawet zbyt jaskrawo jak na to biedne miasto. Tyle dla niej poświęciłem a tuż po powrocie znów zaczęło się psuć między nami. Wiesz Synku, rodzina Mamy nigdy nie przepadała za mną. Ciężką pracą się dorabiałem, solidne robiłem swoje. Wykonywałem drogi tak jak mi pozwalało sumienie. Dziadkowi zrobiłem kiedyś remont, bo on sam nie wiedział jak. Ledwie mi podziękował. Ja też czasem im docinałem, że są 'czerwoni' i pytałem złośliwie 1 maja czy mam im kupić flagi do machania na pochodzie.


Dziadkowi wielu ludzi kłaniało się pas. Mamusi pewnie wydawało się, że to szacunek. Do mnie wciąż ktoś dzwonił i pytał się jak byliśmy na budowie, dlaczego tyle dziur w drogach? Jakby 50% ludzi robiło co należy to byśmy żyli jak niebie. Mam nadzieję, że kiedyś zrozumiesz Synku.


Nie było mnie stać na te wszystkie zabawki, wypady do kina, na basen i do wesołego miasteczka jak na zachodzie. Najczęściej pracowałem wiele godzin oraz jeździłem po urzędach, załatwiałem coś. To mi zabierało ten, w którym kiedyś się bawiliśmy, chodziliśmy po lesie czy graliśmy w piłkę. Dziadek z wujkiem kończyli o 15 albo i wcześniej, więc z nimi się dużo bawiłeś, chodziłeś na lody Synku.

Nie spodziewałem się, że to się tak skończy. Że po kilku miesiącach nie zechcesz iść ze mną na spacer, tylko na lody z dziadkiem. To się pogorszyło kiedy złamałem rękę i jeździłem do różnych lekarzy aby to wyleczyć. Co z tego, że z moich dochodów prawie połowa szła na podatki i ubezpieczenie, skoro głupia ręka to droga przez mękę. Dawni koledzy dziwili się, dlaczego opuściłem ich kraj i wróciłem do Polski. Chcieli mi dać 20% więcej kasy abym tylko zrobił swoje zlecenia tak jak u innych.

Wiem Synku, że mało rozmawialiśmy. Mało się widzieliśmy. Czasem płaczę jak sobie przypomnę. To wcale nie wstyd Synku. Pamiętasz. wtedy po meczu powiedziałeś, że ten kraj to gówno i chcesz wracać. Mama na Ciebie nakrzyczała. Pokłóciliśmy się. Kazała mi się wynosić, jak tam bardzo chce być obcym w czyimś kraju. Tylko, że się czułem jak niewolnik w swojej ojczyźnie.



Potem okazało się, że nie ma pieniędzy na nasze odcinki dróg. Może to i lepiej bo widziałem jak główny kierownik naciskał ludzi, aby maksymalnie oszczędzali na jakości. Nie mogłem tego znieść. Poszedłem to zgłosić. Potem to mnie spotkało. Kilka osób podpisało się, że piłem w pracy. To było kłamstwo i plugawy spisek! Kiedyś piłem, nawet dużo. Ale nigdy nie w pracy.

Mama powiedziała, że tak naprawdę zawiodła się na mnie, że mi nigdy nic nie pasuje. Powiedziała, że przecież mogłem iść do pracy tam gdzie dziadek mógł załatwić, ale jestem uparty i głupio uczciwy. Niestety, straciłem panowanie i ją uderzyłem. Nie wiedziałem, że patrzyłeś. Jest mi bardzo przykro Kamilku, że tak to przeżyłeś. Mama zagroziła, że wystąpi o rozwód z mojej winy.

Nie miałem czego dłużej tutaj szukać. Przez awantury Dorotka często płakała i moczyła łóżeczka. Zadzwoniłem do dawnej ekipy i okazało się, że przyjęli mnie z otwartymi ramionami już tydzień później. Dzień przed wylotem chciałem się pogodzić z Mamą, ale ona nie odbierała telefonu i nie chciała ze mną rozmawiać na ulicy.

Dobrze, że z Tobą i Dorotką się pożegnaliśmy. Szkoda, że w locie. Bóg mi świadkiem, że nie chciałem aby tak wyszło. Chciałem zrobić dla niej wszystko. Dla niej porzuciłem miejsce gdzie Nam się tak dobrze żyło i pracowało a ludzie się uśmiechali. Mieli nadzieję na lepsze jutro. Nie mogę żyć w zakłamaniu i pod czyim butem synku. Wierzę, że mnie zrozumiesz. Pewnie dużo w tym jest mojej winy. Nigdy nie jest tak, ze winna jest jedna strona.

Jak wszystko się dobrze ułoży, to będę Ci w stanie zapewnić porządną szkołę tutaj. Wiem, że bardzo kochasz Mamę i będziesz stał za nią murem. Daj mi szansę Kamilku! Kocham Ciebie i Dorotkę nad życie. Wierzę, że damy radę razem jako rodzina. Modle się, abyś zrozumiał dlaczego wyjechałem. Abyś mnie sprawiedliwie ocenił. Abyś sobie wyrobił pogląd i zdecydował jak chcesz żyć. Czekam na Ciebie synku. Niedługo ferie, potem Wielkanoc. Potem są wakacje. Wysłałem Mamie 100 róż. Pragnę bardzo aby mi wybaczyła i aby dołączyła do mnie z Wami.

Chce znów swojej rodziny. Nie mogę tak żyć jak Mama chcę abym żył.


Zawsze kochający:
Tata

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1685
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 975
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1245
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 905
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 827
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 496
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 626
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1101
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 790
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1036
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 924
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1161
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 536
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 757
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Gamka  (www),  21/01/2011

Piękny list i ciepłe, prawdziwe słowa Grzegorzu !
..... tutaj nie potrzebne są rady, zbędne są słowa, ale jedyne co mogę zrobić to dodać do rekomendowanych i podziękować za chwilę wzruszenia ....

Bardzo Ci dziękuję komentarz. Pozdrawiam

  swistak  (www),  21/01/2011

Grzegorzu ! Dobrobyt rozleniwia i degeneruje całe narody, Otyłość zawały, otępiałość i znieczulica. Na szczęście nasi wrogowie dbają byśmy byli walczącymi romantykami w tej niszczonej przez chciwość i lichwę cywilizacji !

  mojra  (www),  21/01/2011

Ludzie są jak świnie. Te w chlewie mają wszystko oprócz wolności i przyszłości, / kablówkę, satelitę, internet itp /
Te dzikie maja wolność i przyszłość. Z powodu sianej w mediach beznadziei i nienawiści jak Urban w NIE, co tydzień odbiera sobie życie 50 Polaków. Tyle samo ginie w wypadkach drogowych a nagłaśnia się tylko pojedyncze przypadki zgonów z powikłaniami świńskiej grypy na zlecenie producentów leków.

  ,  21/01/2011

Priorytet. Pomysl, co jest dla Ciebie najwazniejsze i tego sie juz zawsze trzymaj.

  andrzejs,  21/01/2011

Ale przejaskrawiłeś ten tekst autorze.
Z jednej strony wspaniały, robotny i zaradny tatuś, a z drugiej mamusia, która ma ojca i wójków urzędzie i zapewniony awans za frajer. Kto Ci podpowedział takie realia, rzeczywiste jedynie w nikłym procencie.

Znam przypadek autentyczny, jeszcze z lat siedemdziesiątych. Rodzina wyjechała do Niemiec, byli pochodzenia Niemieckiego. Mąż górnik, żon

...  wyświetl więcej

A ja się zgodzę z Andrzejsem... i tu nie chodzi o fikcję literacką... przeczytałam do końca i miałam mieszane odczucia... czym ten tekst właściwie jest... wybacz, autorze, ale zagłosować nie mogę, choć staram się zrozumieć intencje.

  mugol  (www),  21/01/2011

Andzrejs ! Wszędzie węszysz fikcje literacką. To pewnie kawał dokumentalnej prozy !

Mugol
Jakby mieli ojca i wujków (no i mama przecież też tam pracowała) w urzędzie, i to w dodatku z czerwonej nomenklatury, to nie mieszkaliby w M 2, z obsikaną klatką.
Polscy emigranci (szczególnie robotnicy) często nie mieszkają w "dobrych" dzielnicach w domach z basenami. Ich sąsiadami bywają narkomani, inni emigranci, a "bazgrołów tam niemniej niż u nas.
Autor wymydlił fab ...  wyświetl więcej

dawno takich pierdół nie czytałem..sorry...wierze w jakies tam przeżycia ,ale ..bez przegięć...:-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska