Login lub e-mail Hasło   

Inflacja ante portas

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://dwagrosze.blogspot.com/
Pierwszą fazą zwalczania inflacji jest zaprzeczanie w żywe oczy że coś takiego istnieje.
Wyświetlenia: 804 Zamieszczono 01/02/2011

Co robi producent polski gdy importowany surowiec wzrośnie w cenie? Podnosi oczywiście ceny na swój produkt. W ten sposób przesuwa ciężar podwyżek na odbiorców. Jeżeli odbiorcami są inne kompanie one też będą zmuszone podnieść ceny swoim odbiorcom. I tak dalej, pałeczka inflacyjna wędruje z rąk do rąk. Wreszcie ląduje w rękach konsumenta końcowego który podnieść cen już nikomu nie może ale za to musi je płacić. Co go czasem denerwuje nie na żarty i podsuwa mu myśl spalenia paru opon w proteście. 


Smród palonych opon przestrasza z kolei nie na żarty rząd który w demokracji wychodzi natychmiast z “dodatkiem drożyźnianym” i innymi podwyżkami dla palących opony. Pieniądze na podwyżki rząd oczywiście drukuje z powietrza i sprawę na tym zamyka. Okazuje się jednak że mniej warty pieniądz znowu podwyższył ceny importowanych surowców, a wraz z nimi wszystko inne. A więc producent któremu importowany surowiec znowu wzrósł w cenie.... itd... Inflacyjna spirala zaczyna nowy obrót.

No a co robi producent niemiecki gdy importowany surowiec wzrośnie mu w cenie o 12%? Hmm, od pozbycia się deutsche mark 11 lat temu można mieć pewne wątpliwości co do niemieckiego rozsądku. Nie jednak aż takie aby podejrzewać że producent spontanicznie zaabsorbuje ekstra koszty w imię euro solidarności. Prawdopodobnie więc także podwyższy ceny. Zapoczątkuje tym niemiecką spiralę inflacyjną którą niemiecka lokomotywa eksportowa zacznie z kolei roznosić po całej strefie euro.

Strachy na lachy? A no zobaczymy. Rządy które w kryzysie wpompowały w system bankowy gigantyczne ilości poczętego z powietrza euro twierdzą że żadnej poważnej inflacji od tego nie będzie. Jednak jak się właśnie niemiecki producent niedawno dowiedział ceny artykułów importowanych wzrastają mu dokładnie o 12% rocznie.  Jest to najwyższe tempo inflacji cen importowych zanotowane w Niemczech od 1981. Wygląda więc na to że będziemy mieć wkrótce kolejne przedstawienie pt. “zwalczanie inflacji”, tym razem w skali euro. Czego się spodziewać?

Pierwszą fazą zwalczania inflacji jest zaprzeczanie w żywe oczy że coś takiego istnieje. Przyczyna 12% wyskoku jest w tej fazie jednostkowa i leży w jakimś oderwanym ewenemencie. Jak na przykład oderwana od Antarktydy góra lodowa. Gdy góra przepłynie równik i dalej się nie topi okazać się może niezbędna druga faza zwalczania inflacji. Tłumaczymy w niej wtedy że inflacja 12% może nie być taka zła mimo wszystko. Poddać można w tym celu w wątpliwość na przykład korelację między wzrostem cen surowców a robionych z nich produktów. Kto to dokładnie sprawdzi? Może jest po drodze coś co sprawia że jeśli to pierwsze rośnie to to drugie już jakimś cudem nie musi?

Wykazujący więcej inwencji w tej materii od Europejczyków Amerykanie zalecają w tej fazie walki z inflacją zmianę tematu, kierując rozmowy na inflację wirtualną. Inflacja wirtualna, czyli bazowa, tym się różni od inflacji zwykłej że usunięto z niej te elementy które mocno wzrosły w cenie. Dzięki czemu inflacja bazowa jest z definicji niska a więc dużo bardziej pożądana niż inflacja normalna która jest wyższa. 

Gdy nawet to już nie pomaga to czas przejść do fazy trzeciej jaką są zdecydowane działania rządów w obronie najgorzej sytuowanych. Jest to słuszne ponieważ wraz z rosnącą inflacją najgorzej sytuowanych przybywa lawinowo. Grozi nawet sytuacja że jedynymi nie najgorzej sytuowanymi zostaną rządzący. Wraz z pierwszym swądem palonych opon rządy wciskają więc guzik “panika” co automatycznie otwiera krany z gotówką na podwyżki pensji, rewaloryzacje emerytur i dodatki drożyźniane. Wymaga to wszystko naturalnie dalszego zwiększenia tempa druku pieniądza. No i w końcu mamy fazę czwartą czyli koniec świata. Gdy dłużej czekać już nie można a inflacja zrywa czapki z głów bank centralny podnosi stopy procentowe. Pierwsza podwyżka zostaje zawsze okrzyczana jako ostatnia. Potem ostatnia staje się podwyżka druga, a za nią każda następna. 

Antyinflacyjny spektakl w EU zapowiada się szczególnie interesująco. W porównaniu do zahartowanego w bojach z kilkuset procentową inflacją konsumenta polskiego (kto jeszcze pamięta 'stare złote' i skreślanie 4 zer?) konsument niemiecki jest francuskim pieskiem. Nie pamięta już zapewne hiperinflacji tuż po wojnie, której kres położyła dopiero reforma monetarna Ludwiga Erharda i wprowadzenie deutsche mark. Odkąd sięga pamięcią inflacja w Niemczech była niska do zerowej. Srogi Bundesbank przy lada podejrzeniu pociągał od razu za hamulec i jak jastrząb jej pilnował. Ale niemiecki stryjek wymienił 11 lat temu siekierkę na kijek.  Dał sobie wmówić że zarządzane przez komitet eurokratów euro, uniwersalne panaceum na wszelkie euro-boleści od Portugalii po Finlandię, będzie równie silne jak marka. 

Czy tak będzie wątpimy. Podejrzewamy raczej że niemieckiego stryjka czeka wkrótce przykre przebudzenie się w realnym świecie. Ciekawe na jak długo starczy mu zapału i kasy na wyciąganie z bagna kolejnych tonących bankrutów w imię imperialnych mrzonek o paneuropejskim molochu.  I kiedy sam zacznie się domagać swojego “dodatku drożyźnianego”...

--------------------------------

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1328
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1060
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 989
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 751
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 784
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 433
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 573
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1033
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 975
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 625
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1391
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 863
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 486
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 411
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 557
 
Autor
Dodał do zasobów: swistak
Artykuł

Powiązane tematy





  ulmed,  01/02/2011

"Pierwsza podwyżka zostaje zawsze okrzyczana jako ostatnia. Potem ostatnia staje się podwyżka druga, a za nią każda następna."
No, widzisz swisaczku to nie obchodzi, aż do momentu.

Wiecej: http://eiba.pl/u0p1

  mugol  (www),  02/02/2011

Może ogólno światowa inflacja i bankructwa są sposobem na kryzys



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska