Login lub e-mail Hasło   

Konsumpcjonizm XXI wieku - zagrożenie dla tradycji?

UNIWERSYTET WROCŁAWSKI WYDZIAŁ NAUK SPOŁECZNYCH STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE Konsumpcjonizm XXI wieku - Zagrożenie dla tradycji? Tomasz Porębski Pod kierownictwem naukowym dra...
Wyświetlenia: 8.238 Zamieszczono 01/02/2011
UNIWERSYTET WROCŁAWSKI
WYDZIAŁ NAUK SPOŁECZNYCH
STOSUNKI MIĘDZYNARODOWE
 

 

Konsumpcjonizm XXI wieku - Zagrożenie dla tradycji?

 

Tomasz Porębski

 

Pod kierownictwem naukowym dra P. M.

 

2010/2011

Spis Treści:

Wstęp  

1. Podstawowe informacje dotyczące konsumpcjonizmu – geneza

2. Przedstawienie tematu

a.) przyczyna analizy zmian w społeczeństwach XXI wieku

b.) obraz konsumpcyjnego wielkiego miasta

c.) przedstawienie bardziej tradycyjnych peryferii

d.) nieporozumienia pomiędzy wielkim miastem a peryferiami

3. Procesy towarzyszące konsumpcjonizmowi

4. Przyszłość konsumpcjonizmu – podsumowanie

5. Bibliografia

 

Wstęp

Inspiracją do powstania poniższego artykułu była obserwacja różnic w postrzeganiu sytuacji oraz wydarzeń dnia codziennego z mojej perspektywy, osoby choć urodzonej jeszcze w okresie komunizmu, to wychowanej już w wolnej Polsce, w stosunku do odbioru tej rzeczywistości przez pokolenia moich rodziców i dziadków. Dzielących nas kilkadziesiąt lat sprawiło, iż inaczej definiujemy rolę nas samych w społeczeństwie, co pociąga za sobą szereg zmian, modyfikacji a czasami wręcz negacji dotychczasowych wartości takich jak np. więzi międzyludzkie – przyjaźń, miłość, rodzina, ale również wspólnota, społeczeństwo, państwo czy krąg kulturowy.

Na podstawie powyższych spostrzeżeń chciałbym przeanalizować zmiany jakie następują w społeczeństwach XXI wieku, jak również spróbować odpowiedzieć na pytanie – jak wygląda porównanie małomiasteczkowego społeczeństwa bardziej tradycyjnego, do obecnie dominującego konsumpcjonizmu wielkiego miasta, a także wyciągnę wnioski, które wskażą możliwą dalszą drogę rozwoju społecznego.

W swej pracy opierać się będę na twórczości światowej sławy politologów Benjamina R. Barbera oraz Samuela Huntingtona oraz socjologa – Zygmunta Baumana.

 

1.    Podstawowe informacje dotyczące konsumpcjonizmu - geneza

Konsumpcja oznacza korzystanie z dóbr i usług, które oferuje gospodarka, oznacza udział w procesie zaspokajania potrzeb, określone zachowania i interakcje rynku”.1 Taka definicja pozwala nam uznać konsumpcjonizm, za zachowania społeczne skupiające się na zaspokajaniu własnych potrzeb, poprzez powiązania z rynkiem i wzajemne na siebie oddziaływanie, a także poprzez niejednokrotnie nieuzasadnione rzeczywistymi potrzebami nabywanie dóbr i usług. Prowadzi to do pewnej zasadniczej wątpliwości – jak zdefiniować uzasadnioną potrzebę? Co obecnie jest prawdziwą potrzebą jednostki, a co jest tzn. tworzeniem potrzeby w umysłach konsumentów? Odpowiedź na to pytanie nie jest łatwa, gdyż granice pomiędzy nimi zacierają się, a raczej celowo zacierane przez specjalistów od marketingu, których to zadaniem jest tak zaproponować produkt, usługę, aby wywołać w konsumentach poczucie, że właśnie tego potrzebują, choć sami nie zdawali sobie z tego dotychczas sprawy.

Aby spróbować spojrzeć na to zagadnienie w sposób bardziej syntetyczny należy najpierw zapoznać się z początkami konsumpcjonizmu. Sięgają one okresu boomów gospodarczych pojawiających się na rynkach światowych po II Wojnie Światowej. Gospodarki państw wysoko rozwiniętych, najlepiej radzące sobie z nadrabianiem strat po wojnie, wprowadzając u siebie interwencjonizm państwowy zalecany przez J. M. Keynesa, zaczęły osiągać największy rozwój w swej historii. Połączenie ingerencji państwa w gospodarkę, z ideą państwa opiekuńczego – tworzenie systemów ubezpieczeń społecznych i zapleczy socjalnych sprawiło, że ludziom zaczęło się żyć lepiej. Wzrastał ogólny poziom życia, wzrastało PKB, zarobki mieszkańców a także pojawiały się coraz większe wydatki na dobra konsumpcyjne. Ludzie w nadziei na stabilizację sytuacji na świecie rozpoczęli życie zorientowane na zaspokajanie swoich potrzeb.

Ten typ zachowań społecznych znalazł swoje odzwierciedlenie w kulturze masowej i za pośrednictwem środków masowego przekazu rozpoczął się jego dynamiczny rozwój. Jest to okres, w którym ludzie są prawie każdego dnia zaskakiwani nowymi produktami, wytworami ludzkiej pracy, które często nie są niezbędne do życia, ale są tworzone tylko w celu zwiększenia zysku producentów. W ten sposób nakręcona spirala produkcji – konsumpcji przyczyniała się zarówno do ogólnego wzrostu poziomu cen, jak również do powstawania kolejnych firm chcących w ten sposób zdobywać majątki. Kula śnieżna została puszczona z góry, wraz z upływem czasu nie było już możliwości jej zatrzymania. Powoduje to, iż obecnie w XXI wieku, postawy konsumpcyjne nie są jedną z wielu postaw społecznych. Konsumpcjonizm stał się wiodącym sposobem życia. Problemem w tym wypadku nie jest fakt samej konsumpcji, lecz to, że wielu ludzi nie wyobraża sobie wręcz bez niej swojej egzystencji.  Prowadzi to niejednokrotnie do affluezny, którą Marcin Ziemkowski definiuje jako „(…) dysfunkcjonalny stosunek do pieniędzy i bogactwa oraz pogoni za nimi. Affluenza przejawia się gorączką zakupów, pociągającą za sobą lawinę zadłużenia”2. Takie zachowania są łatwe do zauważenia każdego dnia. Jak to zrobić? Wystarczy udać się do pobliskiego centrum handlowego, by zauważyć jak wielu ludzi przechadza się po nim tylko i wyłącznie w celach typowo konsumpcyjnych. Większość z napotkanych tam osób nie przyszła tam w celu dokonania konkretnych zakupów. Przyszli tam, ponieważ nie bardzo wiedzą jaką inną formę rozrywki mogliby sobie zaproponować lub też nie widzą potrzeby szukania innego sposobu spędzania czasu – skoro dzięki shoppingowi mogą posiąść nowe, choć tak podobne do już posiadanych, ale niezwykle „potrzebne” rzeczy.

 

2.    Przedstawienie tematu

a.)         Przyczyna analizy zmian w społeczeństwach XXI wieku

Przyczynami napisania powyższej pracy były, jak już zaznaczyłem we wstępie, różnice pomiędzy mną, a moimi rodzicami i dziadkami. Prawdziwe znaczenie tych antagonizmów pojawia się dopiero w momencie konfrontacji poglądów występujących w różnych pokoleniach. Ułatwieniem dla mnie, do czynienia tego typu konfrontacji jest fakt, iż studiuję we Wrocławiu, który możemy uznać za węzeł glokalny3, a mój dom rodzinny, będący ciągle miejscem życia moich bliskim, znajduje się już zdecydowanie na jego peryferiach. Ta lokalizacja wpływa nie tylko na inne postrzeganie wartości przez ludzi mieszkających w różnych otoczeniach. Oddziałuje ona również na ich życie codzienne, postawy a także na sposób myślenie.

b.)        Obraz konsumpcyjnego wielkiego miasta

Żyjąc w wielkim, nowoczesnym mieście, pełnym oaz konsumpcjonizmu oraz źródeł postępu, rozwoju i rozrywki, niesamowicie pędzimy. Każda chwila jest dla nas cenna, gdyż cały czas staramy się coś zmienić, ulepszyć. Zapominamy o Horaciańskim Carpe diem4, priorytetem staje się – chwilo przemijaj! Ten typ zachowań warunkowany jest przez zauważalny wzrost prędkości życia. Wszystkie zachowania stają się elementem tymczasowości, przejściowości. Nie ma mowy o zachowaniu jakichkolwiek elementów tradycji, wartości, a tym bardziej stałości lub trwałości. Wszystkie zachowania, postawy dyktowane są przez uciekający i zmieniają się czas, tak szybko jak ulega zmianie wskazanie sekundnika w zegarku. W pewien sposób są one pożądane przez społeczeństwo, gdyż kto nie pragnie zmian, zwłaszcza gdy przynoszą one rozwój, postęp czy poprawę sytuacji. Problem pojawia się, gdy prędkość zmian zaczyna przerastać. Gdy człowiek nie jest w stanie kontrolować tego, w jaki sposób i w jakim tempie zmienia się otaczająca go rzeczywistość. Ta płynność zmian wywołuje niepewność nie tylko o przyszłość, ale może również o teraźniejszość. Problem ten zauważany jest przez wielu socjologów. Z. Bauman tak określa ten stan – „Niepewna sytuacja społeczna składnia nas do tego, aby postrzegać świat jako zbiór produktów do natychmiastowego spożycia”5. Czy jeżeli konsumujemy produkty natychmiast, bez zastanowienia, refleksji – to czy sprawia nam ten fakt przyjemność? Czy jest on dla nas wartościowy?

Pędzący, zmieniający się z minuty na minutę świat wywołując u ludzi potrzebę rozwoju, wzbudza również w nich potrzebę rywalizacji. To właśnie mieszkańcy wielkich miast robią co tylko w ich mocy, aby prześcignąć wszystkich pozostałych, odróżniać się od nich na tyle, aby od razu można było porównać osoby ze sobą i uznać, która w „rat racie” wyprzedza swoich rywali. Praktycznie zapomnianym zostaje styl pracy w grupach, wspólne dążenie do osiągania zamierzonych rezultatów. Obecny świat skłania jednostki do alienacji i indywidualizacji6. Gdyby powyższe zachowania dotyczyły tylko i wyłącznie zachowań związanych z karierą zawodową, osiąganiem postawionych sobie celów – to może nie byłoby to tak dużym problem. Jednak sytuacja, w której indywidualizm i zorientowanie na ciągłe zmiany powoduje m.in. zachwianie tradycyjnego modelu rodziny czy relacji międzyludzkich, zaczyna stanowić trudność. To właśnie tego typu zachowania wpływają najsilniej na zmieniające się wzorce rodzinne. Jeżeli podążając za zmieniającym się światem i uznając codzienność za szybko przemijający stan, nad którym nie warto się zastanawiać, należy tylko poddać się strumieniowi nowych wzorców, możemy nagle dojść do wniosku, iż rodzina wcale nie jest potrzebna. Wystarczy partner, z którym spotkamy się w wolnej chwili, bez nawiązywania głębszych relacji, bez przywiązywania się, z którym na pewno nie będziemy mieli potomstwa. Taki sposób funkcjonowania jest niestety wybierany przez coraz szerszą rzeszę młodych, ambitnych i goniących za sukcesem ludzi, którzy egoistycznie myśląc tylko i wyłącznie o obecnym okresie przyjemności i łatwego życia, całkowicie bezrefleksyjnie pozwalają ich przyszłości kreować się samej. Opisywane przeze mnie postępowanie jest negatywne wielopłaszczyznowo. Nie tylko ze społeczno – socjologicznego punktu widzenia, homo socius nie jest stworzony do życia poza społeczeństwem, z dala od relacji z innymi ludźmi. Tylko proces wzajemnych interakcji z innymi jednostkami w społeczeństwie pozwala mu normalnie funkcjonować. Ale także czysto ekonomicznie – prawdą jest, że intensywnie pracujący, rozwijający się pracownik przynosi wysokie zyski, powiększa PKB jest „opłacalny”. Jednak z drugiej strony zindywidualizowana jednostka nie wnosząca do społeczeństwa potomstwa sprawia, że przyrost naturalny maleje, co skutkuje faktem, iż na jednego emeryta przypada coraz mniejsza ilość osób pracujących. Ten negatywny współczynnik wskazujący na starzejące się społeczeństwo z roku na rok jest coraz bardziej niekorzystny. Ale czy powinno nas to dziwić? Czy w konsumpcjonistycznym, pędzącym świecie jest czas na to, aby zatrzymać się na chwilę i zająć dzieckiem?

c.)          Przedstawienie bardziej tradycyjnych peryferii

Mój dom rodzinny znajduje się w Kamiennej Górze. Niewielkim – liczącym około 25 tys. mieszkańców miasteczku w południowozachodniej Polsce. Choć nie jest to miejsce odcięte od świata i oderwane od wpływu konsumpcjonizmu, jego oddziaływanie jest w nim dużo mniejsze niż w opisywanym powyżej Wrocławiu. Pytaniem nasuwającym się w tym momencie mogłoby być – Dlaczego? Czy wynika to z faktu nierównego dostępu do informacji? Nowych technologii? Teoretycznie nie, gdyż biorąc pod uwagę obecne procesy globalizacji, wszyscy mamy dostęp do tego co znajduje się w Internecie czy do dóbr proponowanych na rynku. Więc gdzie znajduje się powód takich różnic i jak one wyglądają?

Przeciętny małomiasteczkowy Kowalski różni się od Malinowskiego z wielkiego miasta. Jego życie jest dużo wolniejsze i spokojniejsze. Mniej zorientowane na silną rywalizację i pojawiających się konkurentów na rynku. Powodem spokojniejszych reakcji na sytuację na rynku jest fakt, iż opisywany rynek jest o wiele mniejszy. Skutkuje to tym, iż ludzie nie widząc potrzeby tak silnej rywalizacji prowadzą całkowicie inny tryb życia, co zaskakuje mnie za każdym razem, gdy powracam w rodzinne strony. Po kilku tygodniach spędzonych w „McŚwiecie7, jak określiłby zapewne Wrocław B. Barber Kamienna Góra wydaje się być miastem spokojnym, ustabilizowanym lub wręcz powolnym. Przeciętny mieszkaniec takiego miasta zorientowany jest na swoją teraźniejszość. Najważniejsze dla niego jest to, co dzieje się wokół niego w chwili obecnej. Wpływa to w znacznym stopniu na działania związane z dążeniem do zawodowych awansów, rozwoju, kariery. Czynniki te, w mniejszym stopniu determinują zawodową ścieżkę mieszkańca społeczności tradycyjnej. Nie wykazując postaw indywidualistycznej walki o karierę, koncentruje się na swoich relacjach z innym ludźmi oraz jest dużo bliższy tradycyjnym wartościom. Wyższe znaczenie ma tutaj również kapitał społeczny, który F. Fukuyama definiuje jako „Zespół nieformalnych wartości i norm, które uznają członkowie danej grupy i które umożliwiają im współpracę8.

Wzajemne oddziaływanie ludzi na siebie i porównywalnie większa chęć do nawiązywania stałych relacji międzyludzkich skutkuje faktem utrzymywania bardziej tradycyjnego modelu rodziny, a także większą płodnością kobiet zamieszkujących obszary z dala od oaz konsumpcjonizmu. Powyższy element jest silnie związany z tradycyjnymi ujęciami religii i jej roli w życiu człowieka oraz tworzenia alternatywy dla konsumpcji. „Obecnie alternatywny system wartości wobec lansowanego w kulturze masowej konsumpcjonizmu – oferuje ciągle religia, a społeczna nauka Kościoła publicznie krytykuje i kwestionuje orientację współczesnego człowieka na konsumpcję jako jego zniewolenie”9.Tak krytyczny stosunek Kościoła do świata nowoczesnej konsumpcji, wpływa silnie na stosunek do niej wiernych, na których w społecznościach małomiasteczkowych w dużo większym stopniu oddziaływają słowa kleru. Dlatego też nie zgadzają się oni z tezą Z. Baumana, iż: „Dziś wzorce i porządki nie są już „dane”, a tym bardziej „oczywiste””10. Dla wielu z nich sposobem życia jest tradycyjny model wskazywany przez rodziców, dziadków. Jest on oczywiście modyfikowany przez zmieniające się realia współczesnego świata, jednak nie następuje to w tak dużym stopniu jak w społecznościach wielkomiejskich.

d.)        Nieporozumienia pomiędzy wielkim miastem a peryferiami

W takich małomiasteczkowych realiach żyją moi rodzice, dziadkowie. Ten typ zachowań jest im bliższy i te wartości są dla nich kluczowe. Czy występujące różnice pomiędzy ich światopoglądem a moim mają jakieś znaczenie? Czy przynoszą ze sobą jakieś konsekwencje? Czy można to odnieść generalnie do różnic pomiędzy społecznościami „węzłów glokalnych” a ich peryferiami? Oczywiście, że tak. Na szczęście nie są to problemy czy sytuacje kryzysowe pojawiające się pomiędzy przedstawicielami jednej i drugiej grupy. W przeważającej ilości sytuacji jest to zwykłe nieporozumienie, czasami niezrozumienie. Czym jest to spowodowane? Wiara w to, iż oba światy mogą funkcjonować obok siebie nie oddziałując na siebie byłaby dość naiwna. Jak również wątpliwym byłoby stwierdzenie, że zmieniając terytorialną przynależność do grupy, nie następuje pewnego rodzaju przemiana. Jest rzeczą oczywistą, iż ma ona miejsce. Pojawia się ona w sposób naturalny głównie za pośrednictwem interakcji pomiędzy jednostką „napływową” a osobami dotychczas funkcjonującymi w danej grupie. Interakcje społeczne mają tę właściwość, iż ich oddziaływanie wywołuje zmiany. Każda interakcja jest pewnego rodzaju resocjalizacją jednostki.

Za przykład do powyższego wywodu, może posłużyć moja osoba. Żyjąc przez 19 lat w domu rodzinnym, kształtowany byłem zgodnie z obowiązującymi tam zasadami, były mi wpajane tam obowiązujące wartości i pewnego rodzaju przywiązanie do tradycji. Zmiana miejsca życia na jedno z największych w Polsce centrów nowoczesnej technologii, biznesu czy w końcu konsumpcji, spowodowała, iż część mojej osobowości zaczęła się zmieniać. Poddawać się panującym w tego typu grupie wzorcom zachowań. Dla mnie osobiście nie sprawiło to żadnego dysonansu. Dla moich bliskich owszem. Okazało się, że zupełnie nieświadomie pewne elementy mojego życia uległy zmianie i stałem się trochę innym człowiekiem. Nie były to zmiany duże i ciężko byłoby je jednoznacznie określić jako korzystne lub szkodzące. Jednak nastąpiły choć sam nie miałem na nie wpływu. Więc jak w tej sytuacji określić swoją świadomość i wolność wyboru. Z. Bauman twierdzi, iż: „Poczuć się wolnym” oznacza nie doświadczać żadnych przeszkód, przeciwności, oporu lub innej formy utrudniania ruchów, które pragnęlibyśmy wykonać”11. Jednak nie zgadzam się z tym twierdzeniem. Nasz kontekst kulturowy czy nawet przynależność do mniejszej grupy sprawia, iż w pewien sposób jesteśmy ograniczeni i nie posiadamy pełnej wolności. Zawsze jesteśmy w pewien sposób powstrzymywani przed działaniem niezależnie od tego, czy przez czynniki zewnętrzne, czy przez elementy własnego superego. Takie zmiany naszego zachowania połączone z niepewnością jutro sprawiają, że ludzie czują się w tym świecie coraz bardziej zagubieni. To wszystko prowadzi do jednej konkluzji zgrabnie ujętej przez Z. Baumana: „Żyjemy w świecie powszechnej elastyczności, w warunkach głębokiej Unsicherheit, dotykającej wszystkich aspektów ludzkiego życia…”12.

3.    Procesy towarzyszące konsumpcjonizmowi

Opisywany przeze mnie konsumpcjonizm miał szanse rozwijać się tak prężnie głównie dzięki połączeniu z innymi procesami zachodzącymi w tym czasie w skali globalnej. Pierwszym, podstawowym zagadnieniem jest globalizacja. Definiuje się ją jako „ogół procesów prowadzących do coraz większej współzależności i integracji państw, społeczeństw, gospodarek i kultur, czego efektem jest tworzenie się "jednego świata", światowego społeczeństwa”13. Wzmocnienie powiązań między państwami a co za tym idzie między jednostkami spowodowało wzrost przepływu informacji dotyczących wszelkich aspektów życia. Skutkuje to zarówno przelewaniem się pewnych wzorców kulturowych jak również wzajemnym oddziaływaniem na siebie jednostek, czasami mocno między sobą różniących się. Tworzenie wspominanego jednego świata przynosi wiele korzyści – wzajemną edukacją, poszerzanie swoich horyzontów, czy wreszcie ułatwione „zdobywanie świata”. Jednak w kontekście opisywanego przeze mnie zagadnienia, sprawiało, iż cieszący się coraz większą popularnością konsumpcjonizm wykorzystując efekt spill over miał okazję rozprzestrzeniać się na cały świat. Zauważalna dyfuzja kulturowa negatywnie wpływała na dotychczasowe, tradycyjne wzorce kulturowe. Dlaczego? Ponieważ proponowany sposób życia wypływał z państw najbogatszych, wysoko rozwiniętych, o życiu w których większość marzyła. Połączenie utopijnych marzeń z możliwością choć częściowego ich realizowania za pomocą pojedynczych elementów kultury, sprawiło, że proponowana kultura konsumpcji z ogromną łatwością była absorbowana na całym świecie.

Globalizacja bardzo szybko powiązana została z procesem tzn. makdonaldyzacji – wprowadzania pewnych standardów produkcji, obsługi i wypełniania preferencji klienta w krótkim czasie, w prostu sposób za stosunkowo niewielki ekwiwalent pieniężny. Opisywane zjawisko wzięło swój początek od restauracji sieci McDonald’s, w której zostały bardzo ściśle określone zasady funkcjonowania. Pozwalały one klientowi na 100% pewność, iż w każdym lokalu sieci będzie mógł prawie natomiast zaspokoić swoją potrzebę, niezależnie od tego kim jest i gdzie się znajduje, a także zawsze oferowane produkty będą takie same. Z drugiej jednak strony wiązało się to z pewną masowością produkcji, dehumanizacją – kontakt z obsługą został zredukowany do absolutnego minimum a także z niezbyt korzystnym wpływem na jakość oferowanych produktów. Specjalistą od procesów makdonaldyzacji i twórcą pojęcia McWorld 14 jest B. Barber, który łączy ze sobą powyższe pojęcia i dodając do nich tworzenie i rozwój korporacji transnarodowych, postrzega je jako zmienne wzajemnie się warunkujące, które w żaden sposób nie są w stanie bez siebie funkcjonować, a jednocześnie łącząc się potęgują swój rozwój.

4.    Przyszłość konsumpcjonizmu - podsumowanie

Czy istnieje obecnie szansa na zatrzymanie wyżej opisywanych procesów lub na powrót do pewnych tradycyjnych wzorców, postaw lub zachowań? Myślę, że odpowiedź na to pytanie może być tylko jedna – nie! Obecny świat uległ tak ogromnym przekształceniom, iż w wielu wypadkach zapomniany został świat taki, jaki funkcjonował wcześniej. Kultywowanie pewnym wzorców, podtrzymywanie ważnych dla naszych przodków wartości straciło na znaczeniu i z każdym dniem traci coraz bardziej. Wiele sposób wspominanych elementów zniknęło z horyzontu w sposób naturalny – w wyniku normalnych zmian ewolucyjnych. Okazało się, że są zwykłym przeżytkiem, który musi trafić na śmietnik historii. Gorzej, gdy te wartości zostały usunięte siłą i w pewien sposób przymusem zostały zastąpione czymś innym, lepszym, bo nowoczesnym. Wszystko na to wskazuje, że jest to kolejny etap rozwoju człowieka, który podąża w dość skonkretyzowanym kierunku. Jest to dążenie do zamiany wszystkich elementów życia na towary, które możemy zakupić, w krótkim czasie skonsumować i najlepiej, abyśmy nie musieli za bardzo się przy tym natrudzić. Takie postawy zmierzają w kierunku całkowitej atomizacji społeczeństw, w których jednostki nie będą zobligowane do starania się o cokolwiek. Nie będą tak naprawdę miały o co się starać – przecież wszystko stanie się jeszcze bardziej dostępne, jeszcze łatwiejsze do zdobycia. Zaryzykowałbym stwierdzenie, iż obecne społeczeństwa można by było określić jako dążące do easily accessible world (świata łatwo dostępnego). W rzeczywistości tej nic nie sprawia trudności, tak bezproblemowo można wszystko osiągnąć. Ale cóż stanie się wtedy? Co pocznie Kowalski, który z natury swej lubi mieć na swej drodze wyzwania, które sprawiały, iż pokonanie przeszkód dawało mu satysfakcję? W jaki sposób teraz będzie się spełniał? Takie pytanie powinien postawić sobie każdy z nas, gdy pojawiają się w jego głowie myśli: „Jak dobrze by było, gdyby wszystko mi tak łatwo przychodziło”. Przecież nie o to chodzi, żeby było łatwo. Nie o to, aby wszystko było na wyciągnięcie ręki.

Bibliografia: 

1.   Barber Benjamin R., Dżihad kontra McŚwiat, Warszawa 2005.

2.   Bauman Zygmunt, Płynna nowoczesność, Kraków 2006.

3.   Beck Ulrich, Społeczeństwo ryzyka – W drodze do innej nowoczesności, Warszawa 2002.

4.   Fukuyama Francis, Wielki wstrząs, Warszawa 2000.

5.   Horacy, Pieśni 1,11,8.

6.   Kempny Marek, Globalizacja, [w:] Encyklopedia socjologii, Warszawa 1998, s. 241, cyt. za: http://pl.wikipedia.org/wiki/Globalizacja z dn. 23.01.2011 godz.16:50.

7.   Kulpa-Ogdowska Anna, Kontynent dwóch prędkości? Europa wobec wyzwań społeczeństwa informacyjnego i konsumpcyjnego [w:] Współczesna Europa w procesie zmian – Wybrane problemy, pod red. J. Polakowskiej-Kujawy, Warszawa 2006.

8.   Polakowska-Kujawa Jolanta, Zachowania konsumenckie społeczeństw europejskich i ich uwarunkowania kulturowe [w:] Współczesna Europa w procesie zmian – Wybrane problemy, pod red. J. Polakowskiej-Kujawy, Warszawa 2006.

Podobne artykuły


27
komentarze: 23 | wyświetlenia: 894
32
komentarze: 23 | wyświetlenia: 3198
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 3988
42
komentarze: 12 | wyświetlenia: 39916
85
komentarze: 52 | wyświetlenia: 42826
20
komentarze: 11 | wyświetlenia: 29155
48
komentarze: 20 | wyświetlenia: 36107
12
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5055
10
komentarze: 3 | wyświetlenia: 2624
70
komentarze: 39 | wyświetlenia: 146703
58
komentarze: 30 | wyświetlenia: 11767
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 6765
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 3659
41
komentarze: 39 | wyświetlenia: 4058
31
komentarze: 26 | wyświetlenia: 2350
 
Autor
Artykuł



Artykuł bardzo na czasie. Ostatnio również skłaniam się do tego typu refleksji. Szczególnie interesujący jest tutaj fragment dotyczący obecnego tempa życia. Ciągle patrzymy w przód, nasze życie to ciągłe kształtowanie przyszłości. Niestety nie potrafimy przez to cieszyć się chwilą obecną, gdyż to nie ten, a następny moment ma być tym właściwym, w którym doznamy spełnienia i żyjemy w takim błędnym kole iluzji zmiany.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2014 grupa EIOBA. Wrocław, Polska