Login lub e-mail Hasło   

Słów kilka o ateizmie

Ateizm bywa źle rozumiany. Ludzie religijni mówią, że czyni życie mniej wartościowym i bezsensownym. Postaram się wykazać, że jest zupełnie przeciwnie.
Wyświetlenia: 4.921 Zamieszczono 01/02/2011

Co się dzieje, że ktoś tak po prostu przestaje wierzyć w Boga? Myślę że powodów jest kilka.

Religia jest niezrozumiała. Dzieci, nie oszukujmy się, zwykle nie potrafią wytrzymać w kościele tej godzinnej mszy niedzielnej. Często to obserwowałem i pamiętam to także u siebie. Czemu? Większość dorosłych zdaje się nie rozumie kwestii prezentowanych na mszach. Co może zrozumieć z tego dziecko?

Religia naznacza poczuciem winy. Religia w jakiej się wychowałem mówi mi, że odkąd się urodziłem, jestem winny - obciążony grzechem pierworodnym (ze względu na to, że pierwsi ludzie byli nieposłuszni wobec Boga). Niesmak odczuwam gdy słyszę o tym, że małe dziecko, które ledwie co przyszło na świat jest winne bo ktoś inny nabroił, na kartach "świętej księgi", kilka tysiecy lat temu. Czyż sama idea grzechu nie jest pozbawiona sensu? Nikt nie musi czytać Biblii żeby wiedzieć, że źle jest zabić człowieka (właściwie to czytając Stary Testament można dojść do wniosku, że zabijanie jest nawet wskazane, gdy oni są z innego narodu niż Twój; wtedy możesz zabić mężczyzn, zgwałcić kobiety, zabrać i zjeść ich trzodę). Czym jest grzech? Wydaje mi się, że to coś takiego, jakbym ja popełnił czyn, który nie podoba się jakiejś niewidzialnej, hipotetycznej Istocie Najwyższej. Wiem, że nie potrzebuję takiego straszaka, żeby potrafić raczej dobro czynić niż zło. Bóg grozi mi piekłem za to, że zrobię coś złego, coś, co jemu się nie podoba. I mówi mi również, że bardzo mnie kocha. Jeśli będe przestrzegał jego przykazań, to pójdę do nieba, w nagrodę. To wszystko myślę że jest każdemu znane, ale chciałbym temu przeciwstawić pogląd zgoła odmienny. Nie potrzebuję obietnicy wiecznego życia w niebie, by tutaj żyjąc czynić dobro, nie trzeba mnie również straszyć ogniem piekielnym, żebym się powstrzymywał od czynienia zła. Nie potrzebna mi idea grzechu. Nie wierzę w nią. Dla mnie istnieje czyn moralnie zły lub dobry. Lub obojętny.

Religia jest absurdalna. Ostatnio pomyślałem sobie o znajomych którzy w okresie adwentu bądź wielkiego postu odmawiają udziału w uczestniczeniu w "zabawach hucznych". Jakoś ostatnio uzmysłowiłem sobie, że oni nie chcą iść się bawić w te dni, ponieważ obawiają się że przez to... po śmierci nie pójdą do nieba.

Dowody istnienia Boga nie są przekonujące. Właściwie brak jakiegokolwiek dowodu.

Powyżej pokrótce przedstawiłem powody dla których ludzie odchodzą od wiary. Co oferuje w zamian ateizm? Cóż, z zasady ateizm nie ma nam nic oferować. Z początku można czuć się osamotnionym, słabym, gdy dostrzegamy, że pojawiamy się na krótką chwilę tutaj na Ziemi i nie ma w tym wyższego celu, a nasze życie, nasze dobre i złe czyny są brane pod uwagę tylko tutaj, bo nie ma żadnego "tam". I co będzie po śmierci? Nic? Z tą myślą nie jest łatwo się pogodzić, może dlatego ludzie wolą wierzyć.

Nie jestem przekonany, że recepta na smutek i bezsens świata jaką za chwilę zaproponuję jest słuszna. Ale mimo wszystko ją przedstawię.

Jeśli doszedłeś do wniosku, że Bóg nie istnieje i wpędza Cię to w chandrę, to jakaś intelektualna odpowiedzialność wymaga od Ciebie, abyś był wierny swoim przekonaniom właśnie dlatego, że uważasz je za prawdziwe. Źle jest wierzyć w coś tylko dlatego, że to jest nam przydatne, mamy z tego korzyść.

Ateiści wbrew pozorom nie muszą być ludźmi smutnymi. Jeśli odrzucisz to, że świat został stworzony przez Boga w 7 dni, to zawsze możesz zastanowić się czy alternatywna historia jest mniej pocieszająca. Świat zaistniał w Wielkim Wybuchu 13,7 mld lat temu. Swoje istnienie zawdzięczasz prawom fizyki, które uczyniły naszą planetę zdatną do rozwoju życia (te prawa fizyki oraz masy poszczególnych cząstek wydają się jakby dostrojone do powstania życia), a wiele z atomów, z których składa się Twoje ciało powstało w wybuchach supernowych. Czy to nie brzmi wspaniale? Od początku życia, blisko 4 mld lat temu, każdy z milionów Twoich przodków zdołał dojrzeć i wydać na świat potomstwo, nim umarł lub zginął. Jesteś wobec tego wielkim szczęściarzem, gdy zdasz sobie z tego sprawę. Jakim jesteś szczęściarzem gdy pomyślisz, że właśnie w tamtej chwili, ileś lat temu, właśnie ten spośród milionów innych plemników połączył się z komórką jajową, co doprowadziło do tego, że właśnie Ty przyszedłeś na ten świat? Na pewno nie czytałbyś tego teraz, gdyby nie obecność w Układzie Słonecznym planet Jowisza i Saturna, które dzięki swej ogromnej masie przyciągały grawitacyjnie komety i asteroidy, które w innym wypadku uderzałyby w Ziemię z tak dużą częstością, że najpewniej życie nie miałoby warunków do zaistnienia. Żyjąc tutaj możesz za pomocą swojego umysłu, powstałego na skutek działania procesu ewolucji, pojąć Wszechświat i prawa, które nim rządzą i należysz do jedynego gatunku zwierząt na Ziemi, który jest do tego zdolny, a może i jedynego w całym Wszechświecie.

Wymieniłem tylko kilka z cudów, które uświadomić sobie możesz żyjąc w świecie bez boga. Sprawiają one wrażenie istnienia jakiegoś celu. Przecież to skrajnie nieprawdopodobne, że właśnie Ty, właśnie tutaj zaistniałeś, żeby za pomocą swoich zmysłów i swojego umysłu móc świadomie obserwować to niesamowite, niezwykłe zjawisko jakim jest życie. Ale jeśli wylosujemy 1 liczbę spośród 1 000 000 000 000 000... to czy słuszne jest, jeśli ta akurat wylosowana powie sobie "to na pewno nie przypadek, że to właśnie ja jestem wybrana, musi w tym być jakiś cel"? Cóż, myślę że nie warto nadinterpretować tego, co jest tylko przypadkiem. Nie rodzisz się z przypisanym sobie celem, a starasz się mieć jakiś i żyć tak, żeby nadać życiu sens. Ono samo może go nie mieć.

Podobne artykuły


132
komentarze: 65 | wyświetlenia: 43976
58
komentarze: 37 | wyświetlenia: 11742
41
komentarze: 32 | wyświetlenia: 7117
90
komentarze: 98 | wyświetlenia: 65319
34
komentarze: 113 | wyświetlenia: 7115
72
komentarze: 75 | wyświetlenia: 27118
23
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2859
39
komentarze: 19 | wyświetlenia: 6911
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2469
22
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3585
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 3955
25
komentarze: 65 | wyświetlenia: 6574
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje



  sci,  01/02/2011

Ludzie wierzący często nie potrafią analizować logicznie pewnych faktów/słów/argumentów, gdyż przyjmują je za pewne. To jest tak strasznie smutne, że sam boje się tego zjawiska, bo może działać w dwie strony.

  ,  02/02/2011

Przyjąłeś alternatywną wiarę, wiarę w naukę - dlaczego więc nie pozostać tolerancyjnym wobec innowierców?

Ja ich toleruję. Chciałem tylko powiedzieć, że ateizm nie prowadzi do bezsensu. W sumie masz rację, to też jest wiara, ale wiara w dowody, obserwacje, w ludzki rozum. Ale wiara nie równa się religia.

  kev  (www),  07/02/2011

Nauka w żadnym wypadku nie jest wiarą. Nauka ciągle weryfikuje swoje odkrycia, nieustannie podważa, potrzebuje twardych dowodów, domaga się zgodności ze światem rzeczywistym. Natomiast religia ma to wszystko gdzieś - jest bóg bo tak powiedział najstarszy kapłan, który jest jednym z autorów świetej księgi, w której jest napisane to samo.
Nigdy nie wolno stawiać znaku równości pomiędzy religią a nauką.

Sam bym lepiej tego nie ujął. Ale ludzie religijni zawsze mówią mi to samo "Ja wierzę, ale Ty też wierzysz, tylko w co innego - w dowody". Czasem tracę do nich cierpliwość. Faktem jest, że ja wierzę w dowody. Ale jeśli Albert Einstein powiedziałby "Tak brzmi moja ogólna teoria względności. Jest prawdziwa, bo ja to napisałem i w to wierzę" - to dużej kariery w nauce by nie zrobił. :D

Do pana Wojciecha: Ciekawe o której religii Pan myśli. Zna Pan wszystkie na tyle dokładnie, żeby stawiać tak zdecydowane sądy?

  barkarz  (www),  07/02/2011

Wiara pomaga wielu ludziom pogodzić się z życiem i śmiercią. Nigdy więc nie próbuję niczego udowadniać osobie wierzącej, zwłaszcza gdy jest to osoba mi bliska.

  w84u6  (www),  07/02/2011

"Mów do mnie o prawdzie religii, a wysłucham chętnie.
Mów do mnie o obowiązku religii, a wysłucham ulegle.
Ale nie przychodź do mnie mówiąc o pociesze religii,
bo będę podejrzewać, że nie rozumiesz. "
[C.S. Lewis, A Grief Observed, s,41]
Pusta pociecha religii http://bit.ly/dX8YtE

Witam Cię serdecznie i dziękuje za trafne spostrzeżenia ... oprócz jednego.. iż utożsamiasz Boga z religią .. Bóg to nie religia ani doktryna ... chociaż nie należę do żadnej religii .. nigdy nie straciłam wiary w Boga , który dla mnie jest mądrością odwieczną ... i tej mądrości zawsze pragnęłam .. bo w niej swe życie zamknęłam .. serdecznie pozdrawiam..
wiecej na ..http://eiba.pl/30dq

Tak, można odnieść wrażenie, że utożsamiam boga z religią. No, tak mi się on po prostu kojarzy, choć są takie "religie", w których boga oficjalnie, przynajmaniej gdy powstawały, nie było. Buddyzm np. Ale że wszyscy oni bardzo kochali Sidhartę (tak chyba mu było), to z czasem zaczęli go czcić. Konfucjanizm na pewno religią nie jest, choć Konfucjusz nakazywał oddawać cześć przodkom, traktował ich ch ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  08/02/2011
  w84u6  (www),  08/02/2011

"Wiara jest podobna do schizofrenii maniakalno- prześladowczej:
schizofrenik jest przekonany, „wie" i myśli o tym, że ktoś go śledzi, ponieważ doznaje strasznego, przejmującego i potężnego, wzbudzającego się nagle i samoistnie uczucia strachu i zagrożenia przed kimś, kto czyha na jego zdrowie lub życie. Schizofrenik czuje, że ktoś na niego patrzy. Człowiek normalny nigdy w życiu i w żadnej ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  08/02/2011
  w84u6  (www),  08/02/2011

Jeżeli kogoś cytujesz, użyj cudzysłowiu ;) Sądzę,że ten film ułatwi zrozumienie tekstu http://bit.ly/g9eWWp
Ateiści to weseli ludzie ;) porównaj sam : http://bit.ly/fjwI1z

  ykes,  08/02/2011

"Ateizm to choroba sieroca
Charakterystyczne objawy choroby sierocej: (...)"

Nigdy nie wspominałeś Świstek że jesteś ateistą.

  dannalc,  08/02/2011

posłuchaj sam siebie, a teraz zadam ci pytanie naukowe: ziemia zwalnia obroty z każdym rokiem 1 sekunde, co oznacza że kiedyś stanie ale to nie ważne, z jaka prędkościa kręciłą się 4 mld lat temu?
i ile wtedy trwał dzień?, a jeszcze pytanie pomocnicze jaka była siła odśrodkowa działająca na naszą planetę?
i cytuję ciebie: Od początku życia, blisko 4 mld lat temu

Wiecej:

...  wyświetl więcej

Mądrze napisane.Wspaniale komentarze,a świstak broni swoich racji,wolność słowa i argumentacja się liczą...

  rzeczny,  08/02/2011

Ateizm niczym nie różni się od wiary w Boga. Jedni wierzą, że Bóg istnieje nie mając na to dowodów a inni, że nie istnieje, nie mając na to dowodów. Nauka stoi w opozycji do każdej wiary, do tej w istnienie i do tej w nieistnienie Boga. Zasmucę autora też tym, że moralność, nie jest czymś wrodzonym, jak chciał tego nomen omen Kant. Gdyby tak było, zabijający mieszkańców sąsiedniej wioski nie cieszyliby się sławą bohaterów. Wrodzona jest tylko i wyłącznie moralność Kalego, czyli egoizm.

No faktycznie, wiara w to że za rogiem budynku czai się na nas Ciasteczkowy Potwór, niczym nie różni się od przekonania że za rogiem nikogo nie ma. Jakież niezwykłe operacje logiczne pozwoliły ci dojść do tego wniosku?

  rzeczny,  08/02/2011

To bardzo dobre porównanie. Przy założeniu, że nikt nigdy nie był za tym rogiem. Wierzący będąc zmuszeni przejść za róg wezmą ze sobą paczkę ciastek na wszelki wypadek a niewierzący pójdą z gołymi rękami. kto na tym lepiej wyjdzie nie wiadomo i nie ma jak się dowiedzieć, bo za rogiem nikt nie był, nikt tam nigdy nie zajrzał i ogólnie nie wiadomo co tam jest, może i Ciasteczkowy Potwór.

Ty naprawdę nie dostrzegasz że założenie "coś tam istnieje niezwykłego" i założenie "tam nie ma nic niezwykłego" nie mają tej samej wagi? Pierwsze wymaga przyjęcia całej masy ukrytych założeń, dotyczących pochodzenia C.P., odpowiedzi na pytanie czemu nikt nigdy nie trafił na jego ślady itp itd.
A za rogiem stoi braciszek Ockham. Z brzytwą. I zadaje cholernie szczegółowe pytania. A na habici ...  wyświetl więcej

  rzeczny,  08/02/2011

Dlatego nikt nigdy nie natrafił na żaden ślad, bo Bóg jeżeli istnieje to jest bytem zewnętrznym dla naszego świata. On nie tylko nie chodzi po błocie, by zostawiać ślady. On w naszym świecie nie zostawia ich w ogóle. Jeżeli istnieje, to istnieje w innym świecie. Przecież stworzył nasz świat, więc sam istniał w innym(o ile tak było rzeczywiście). A czy ten inny świat istnieje? nasz istnieje na pewn ...  wyświetl więcej

Mówiąc o tym tajemniczym bogu masz na myśli tego samego gościa, który rzekomo w pocie czoła pisał przykazania na kamiennych tablicach, siłował się z własnym wybrańcem a w wolnych chwilach wypalał miasta pełne ludzi?
Nieistnienie jest wyjaśnieniem prostszym. Prostsze jest samodzielne powstanie Wszechświata niż spontaniczne powstanie omnipotentnego światostwórcy, nie uważasz?

I nawet

...  wyświetl więcej

  rzeczny,  08/02/2011

"Prostsze jest samodzielne powstanie Wszechświata niż spontaniczne powstanie omnipotentnego światostwórcy, nie uważasz?"
Nie uważam. Jest tak samo mało prawdopodobne.
Pytanie w podobnym stylu: Czy prostsze jest istnienie Boga, czy istnienie "genu bożego" w każdym człowieku? Bo przecież wszystkie kultury niezależnie od siebie wytworzyły wiarę w Boga.
Nieświętość Świętych Ksiąg ...  wyświetl więcej

>Nie uważam. Jest tak samo mało prawdopodobne. <
Strzeż się dziwnie ubranego faceta z brzytwą. Zauważyłeś może, że taki światostwórca z definicji musi być tworem bardziej skomplikowanym od stwarzanego świata? A spontaniczne powstanie tworów bardziej złożonych jest mniej prawdopodobne od spontanicznego powstania tworów mniej skomplikowanych. Inaczej mówiąc, prawdopodobieństwo spontanic ...  wyświetl więcej

  rzeczny,  10/02/2011

Religie zostały stworzone przez kultury, nie ma wątpliwości. Przecież każda kultura ma inna religię. Wg twego toku rozumowania 50 lat temu nie istniała ciemna materia, 100 lat temu planety poza naszym układem a 500 lat temu nie było Ameryki. Przecież opowieści o tym wszystkim to było mnożenie bytów...

Poza tym pozwoliłem sobie przejrzeć twoje logowania (wstydzę się grzechu). Nie jesteś ate

...  wyświetl więcej

>Religie zostały stworzone przez kultury, nie ma wątpliwości.<
Cieszy mnie, że chociaż tutaj się zgadzamy.

>Wg twego toku rozumowania 50 lat temu nie istniała ciemna materia, 100 lat temu planety poza naszym układem a 500 lat temu nie było Ameryki. Przecież opowieści o tym wszystkim to było mnożenie bytów...<
Jeden z głównych problemów religantów z poczuciem misji

...  wyświetl więcej

  goodbye...  (www),  08/02/2011

ateizm staje się religią gdy zwolennicy niewiary w... zaczynają walczyć ze zwolennikami wiary w...
gdy zaczynają przekonywać, że ich racja jest jedyna... gdyż jest to już pierwszy krok do narzucania niewiary jako obowiązującego światopoglądu :)

Bzdura.
Patrz powyższe komentarze. Aby twój komć miał jakikolwiek sens, trzeba najpierw przyjąć prostackie założenie, że "prawda leży pośrodku". A to już jest prymitywizm stosowany z którym ciężko dyskutować.

i o takich argumentach (jak min. twój) jest mowa w moim komentarzu...
moja opinia odnosi się do artykułu a nie do komentarzy czytelników :)

Naprawdę nie rozumiesz, że zawsze rozwiązanie wymagające przyjęcia mniejszej liczby założeń jest rozwiązaniem bardziej prawdopodobnym? A w tym przypadku mówimy o bardzo wielu założeniach i to bardzo śmiałych założeniach.
Moje "przekonywanie" czy jego brak nic tutaj nie zmienią, pozwolą jedynie czarować rzeczywistość słowami i udawać że obie opcje są równoważne.

  goodbye...  (www),  08/02/2011

ale powiedz po co szukać rozwiązań w tak delikatnej materii jak istnienie?
ani ateiści ani wierzący nigdy nie znajdą dowodów na potwierdzenie swoich tez... to jest właśnie kwestia wiary :)
jedni żyją fajnie z obecnością Boga w swoim życiu, a inni żyją fajnie bez obecności sił wyższych...

Gdyby wierzący ograniczali się do samej wiary, to faktycznie brak byłoby sensownych powodów. Ale smutna rzeczywistość wygląda tak, że w imię tych tworów fantazji narzuca się bardzo realne rozwiązania w tym świecie. Obraza uczuć, żądania usunięcia z przestrzeni publicznej różnych "obrzydliwości", dzielenie ludzi na lepszych-prawowiernych i gorszych-niewiernych/heretyków, itp itd.

Nie mogę w

...  wyświetl więcej

  goodbye...  (www),  08/02/2011

chyba powinieneś spróbować troszkę inaczej spojrzeć na religię... może bardziej jak na formę instytucjonalną, która wraz z władzami zwierzchnimi staje reliktem odchodzącego świata, świata, którego istnienie oparte było na strachu przed nieokreśloną siłą reprezentowaną przez władzę :)
ten świat oparty na religii, z racji swoich dysonansów odchodzi powoli ponieważ i my się zmieniamy...dzisiej ...  wyświetl więcej

Niech ci ludzie sobie wierzą i religiują, ale nich bawią się we własnym gronie. Jak wyłażą ze swoich jaskiń i z buciorami ładują się w moje życie, żądając abym to ja dostosowywał się do ich zasad, usłyszą "non possumus".

Lektura o "odchodzącym świecie religii": http://goo.gl/6mBMM

>czy buddyzm jest zły?<
IMO jest, choć faktycznie wydaje się przy powierzchownym spojrzeniu mniej obrzydliwy od większości innych religii.

  goodbye...  (www),  08/02/2011

trochę skrajnie piszesz, ale cóż...

Ale w którym miejscu mi ta skrajność z butów wychodzi? Czy w tym że nie chcę by ktoś kształtował moje życie wg nakazów niewidocznych przyjaciół? Czy może chodzi o coś innego?

No chyba że masz na myśli warstwę językową, wówczas zgoda. Jakoś nie chce mi się silić na grzeczność wobec niektórych grup, zdaję sobie sprawę jak to może wyglądać.

  goodbye...  (www),  08/02/2011

nie mogę pojąć słów, że buddyzm jest "przy powierzchownym spojrzeniu mniej obrzydliwy od większości innych religii"... skrajne to było i kompletnie dla mnie niezrozumiałe...

W skrócie, właśnie wychodzę z domu.
Pojęcie karmy pewnie znasz, wiesz że każdy ją sobie "zbiera" - dobrą lub złą. To co uzbiera decyduje o tym kim będzie przy powtórnej inkarnacji.
Może przykładowo zostać śmiertelnie chorym człowiekiem, kaleką itp. I w zasadzie nie ma powodów aby mu pomagać, sam sobie zasłużył, to niech teraz uczciwie odpracuje. Wyraziłem to zrozumiale?
I owsz ...  wyświetl więcej

  w84u6  (www),  08/02/2011

lexus "nie mogę pojąć słów, że buddyzm jest "przy powierzchownym spojrzeniu mniej obrzydliwy od większości innych religii"... skrajne to było i kompletnie dla mnie niezrozumiałe..."
Chyba o to mu chodziło http://bit.ly/ibErrO albo o to http://bit.ly/efhsPM Tudno odgadnąć... ;)

  gajba,  08/02/2011

Wiara w Boga nie sprawdza się wśród ludzi ciekawych rzeczywistości, chętnych poznawania i dociekliwych. Tak na prawdę to religie nie wnoszą żadnego sensownego opisu rzeczywistości czy przedstawienia naszych korzeni. Nie dają żadnej odpowiedzi na jakiekolwiek postawione pytanie.
Sycą tylko niecierpliwych, umysłowych leni pustymi obietnicami i strachem.
Super biznesem jest fakt pobierania opłat za wciskanie że żyć będzie można dopiero po śmierci.

"Im bardziej zgłębiam naukę, tym bardziej wierzę w Boga"... kto to powiedział?

Ten sam gość, który powiedział to:

"Nie próbuję wyobrażać sobie Boga;
wystarcza mi odczucie potęgi i majestatu przyrody,
o tyle, o ile możemy ją poznać za
pośrednictwem naszych niedoskonałych zmysłów."

Pytania kontrolne, co poeta miał na myśli? Dlaczego uważasz że mówiąc "bóg" miał na myśli to samo co ty?

I dalej ten sam osobnik:

"Nie wierzę w o

...  wyświetl więcej

  goodbye...  (www),  08/02/2011

ja też nie wierzę w Boga osobowego, ale powiedz kto mówi, że on taki jest? :)))
http://eiba.pl/2wo1 oraz http://eiba.pl/2wo7

W takim razie nie spełniasz Europejskiej Normy Ateistycznej w zakresie doboru cytatów. Czekam na stosowną samokrytykę. :P

  goodbye...  (www),  08/02/2011

nic z tego :P
w podanych linkach masz moją wykładnię podejścia do tematu :)

  gajba,  09/02/2011

ok, to ja pragnąłbym sprostować, że chodziło mi o boga osobowego, a nie jak to niektórzy tłumaczą - majestat natury czy wszechświata. Wiara w takiego boga właśnie w oparciu o jedną księgę i jej interpretacje przez mistrzów zamyka oczy. Pan E. miał na myśli coś znacznie bardziej głębszego, czego jeszcze nikt z naszego gatunku nie jest w stanie opisać, po prostu za słabo jeszcze znamy naturę i wszechświat.

  Tomasz Het  (www),  08/02/2011

Nauka nie wyklucza wiary

Całkowicie się z tym zgadzam. Jednak gdy ktoś, neguje teorię ewolucji lub teorię Wielkiego Wybuchu, bo przecież to BÓG stworzył człowieka i ziemię, to ...? No właśnie, sam domyśl się co myślę :)

  mugol  (www),  09/02/2011

Niektórych Bóg uczynił ateistami, a ci tu na eioba, przejęli się rolą !

  w84u6  (www),  09/02/2011

Wiara w istnienie ateistów nie ma podstaw.

@w84u6
Przepraszam że tak OT, ale trafiłem na to sformułowanie na dość ciekawym blogu poświęconym sympatycznym gryzoniom żyjącym w tundrze. Zapożyczenie to, czy tylko zbieg okoliczności? :)

  w84u6  (www),  10/02/2011

Przez chwilę się zastanawiałem, pamięć płata figle: to pierwsze, Piotrek ;)

edit

Przede wszystkim myśl o "jednym życiu" sprawia, że człowiek chce w Kogoś wierzyć.
Chociaż...
uczucie, że dla Kogoś zawsze wiele znaczysz, że Ktoś wciąż na Ciebie patrzy, że sprawiedliwość zawsze będzie górą, że cały ten świat, atomy, wielki wybuch były Czyjąś ingerencją też wydaje się być piękne w wierze ;)

  Rotek  (www),  12/02/2011

Nie podoba mi się zdanie "Źle jest wierzyć w coś tylko dlatego, że to jest nam przydatne, mamy z tego korzyść." Dlatego, że warto mieć złudzenia, to zdrowe dla ludzkiej psychiki. Oczywiście, zależy co.
Co do tego, że świat został stworzony w 6 dni... jeszcze jak byłem w liceum i miałem religię, to ksiądz nam tłumaczył, że to jest tylko taka metafora. I w zasadzie trochę pokrywa się z torią ...  wyświetl więcej

>Z drugiej jednak strony nie zapominajmy, że teoria wielkiego wybuchu jest tylko i wyłącznie hipotezą, która nie musi być prawdziwa.<
Zaiste, nie musi. Co nie zmienia faktu, że obserwacje potwierdzają model teoretyczny a wiele faktów znajduje wyjaśnienie wyłącznie w oparciu o tę hipotezę (promieniowanie reliktowe, ekspansja Wszechświata).
A to sprawia że teoria jest teorią, a nie "tylko i wyłącznie hipotezą".

  Rotek  (www),  12/02/2011

W moim przekonaniu, wszystko co nie zostało potwierdzone jest tylko i wyłącznie hipotezą. Załóżmy, że jestem skrajnym sceptykiem względem wszystkiego :)

Co nie przeszkadza ci pisać tych słów na komputerze, mimo że zjawiska kwantowe, którym półprzewodniki zawdzięczają swe właściwości, to też "tylko hipotezy". :D

  Rotek  (www),  12/02/2011

Wszystko, można rozbić na jeszcze mniejsze rzeczy, których nie ogarniemy rozumem. Ważne, że wiemy jak półprzewodniki zachowują się na poziome molekularnym. :>

Więc zgodzisz się, że skoro wymyśliliśmy sobie jakąś zgrabną hipotezę, i wszystkie obserwowane fakty do niej pasują, to możemy uznać tą hipotezę za teorię, a tę z kolei za obraz rzeczywistości? Z pełną świadomością oczywiście, że jest to obraz uproszczony i niepełny.
Jak to powiedział pewien mądry człowiek, rozumieć znaczy upraszczać. :)

  Rotek  (www),  13/02/2011

Nie, nie zgodzę się :) Bo z półprzewodników korzystać umiemy, a Wielki Zderzacz Hadronów zdaje się jeszcze nie nic niezbitego nie udowodnił. Ogólnie ciężko mi z Tobą dyskutować, bo nie jestem człowiekiem nauki i brakuje mi odpowiedniej wiedzy. Myślę jednak, że zdanie mamy podobne tylko poprostu inaczej definiujemy słowo "hipoteza" i "teoria" ;)

Bez urazy, ale skoro brakuje ci wiedzy, choćby na podstawowym poziomie, to może sensowniej byłoby zająć się uzupełnianiem tych braków, zamiast dyskutować o niczym, popierając to własnymi "widzimisiami"?

  Rotek  (www),  13/02/2011

Nie moja dziedzina i nie zamierzam się edukować w tym kierunku. Sam jednak przyznałeś, o ile nie była to ironia, że wielki wybuch, mimo że prawdopodobny, to wcale nie jest pewny. Na tym powinno się skończyć. Dla mnie hipotezą jest coś co nie zostało potwierdzone i dlatego użyłem takiego określenia. Nie chciałem się wdawać w naukową dyskusję.

Teorie opisujące prawa rządzące optyką też nie są skończone i ostateczne, ale nie zauważyłem aby komukolwiek przeszkadzało to w używaniu okularów.

  Rotek  (www),  13/02/2011

Tak Piotrze, rozumiem. Wiem co chciałeś mi przekazać gdy mówiłeś tych półprzewodnikach. Ale jest subtelna różnica. W podanych przez Ciebie przykładach znamy coś w praktyce, natomiast od strony teorii jest to nie dokońca jasne. W przypadku teorii wielkiego wybuchu znamy teorię, ale praktyka jest niemożliwa do osiągnięcia. A ja stawiam praktykę ponad teorię. Naukowcy wiele rzeczy już zapowiadali, ja ...  wyświetl więcej

Chyba muszę udać się na jakiś kurs jasnego wyrażania myśli. Przecież chodzi o to, że nieustannie "coś nas zaskakuje", i to zarówno od strony teorii jak i empirii.
I tutaj dochodzimy do, nieco już zapomnianego w ferworze dyskusji, sedna sprawy. Z "zaskoczeń" w nauce można wyciągnąć doświadczenie, które pozwoli uniknąć podobnych "zaskoczeń" w przyszłości a więc pozwoli uczynić krok naprzód, c ...  wyświetl więcej

  Rotek  (www),  13/02/2011

Nie moja dziedzina i nie zamierzam się edukować w tym kierunku. Sam jednak przyznałeś, o ile nie była to ironia, że wielki wybuch, mimo że prawdopodobny, to wcale nie jest pewny. Na tym powinno się skończyć. Dla mnie hipotezą jest coś co nie zostało potwierdzone i dlatego użyłem takiego określenia. Nie chciałem się wdawać w naukową dyskusję.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska