Login lub e-mail Hasło   

Porozumienie i nieporozumienie.

Nie znam ani jednego demokraty, który by cokolwiek z tego zrozumiał.
Wyświetlenia: 2.408 Zamieszczono 05/02/2011

Porozumienie  i  nieporozumienie

Pisząc krócej, choć nie wyczerpująco, mam na myśli demokrację. To ona stanowi największe ilościowo porozumienie ludzkie, oparte na całkowitym, kompletnym nieporozumieniu. Przekleństwo ilości jest w demokracji podstawowym, fundamentalnym nieporozumieniem.

Ściślej zaś ujmując, chodzi o traktowanie przez współczesną demokrację ilości w roli jakości, a nawet przyznawanie bez żenady, że ilość ważniejszą jest od jakości.

Rzecz jasna, ilość przekłada się na wartość, a wartość na pieniądze.

I tu jest pogrzebany bardzo śmierdzący pies.

Zaznaczam od razu, że nie znam ani jednego demokraty, który by cokolwiek z tego zrozumiał. Nie z powodu tępoty, gdyż demokraci bywają nawet bardzo błyskotliwi. Po prostu demokracja we współczesnym wydaniu to choroba śmiertelna i nie do wyleczenia. Tak jak religianci, demokraci zwyczajnie głuchną na dźwięk argumentu, nie przystającego do ich obrazu świata. Pisanych zaś argumentów za nic czytać nie chcą.

Dlatego sprawa jest beznadziejna.

Wszystkie demokracje w historii były wybiórcze, „specjalistyczne”. Demokracja ateńska – dla Ateńczyków (wyłącznie, vide: przypadek żony Peryklesa), demokracja rzymska (czasy republiki) – dla Rzymian. I nawet nasza, polska demokracja szlachecka, była wyłącznie dla szlachty. W historii, na szczęście, zbyt wiele tych demokracji nie było. Ale też wszystkie inne ustroje, z monarchiami i tyraniami włącznie, były właściwie podobne. Tworzono je dla wybranych. Sam Bóg Ojciec też stworzył świat dla wybranych.

I wszystko było w porządku tak długo, póki dobry Bóg – w swej nieskończonej złośliwości – nie powołał do życia socjalistów.

To oni – socjaliści – wywrócili świat do góry nogami.

I jeszcze kazali tymi nogami tupać.

Ściśle ujmując, może też przedtem, przed socjalistami, nie wszystko było tak bardzo w porządku. Raz po raz ktoś tam próbował dorwać się do konfitury. A to niewolnicy, a to chłopi, a to znów jakieś łyki – ale załatwiano to radykalnie i do samej głębi, ponieważ nieradykalnie i nie do głębi jeszcze nie potrafiono.

Robota po łebkach – to wynalazek demokracji współczesnej.

Wskazując zaś paluchem, sprawa polega właśnie na tym, iż tak zdecydowanie obstawiono ilość kosztem jakości.

Nikt bodaj nie wątpi, że demokrację współczesną wymyślili socjaliści. Jak to u socjalistów, wymyślona przez nich demokracja ma charakter totalny. U nich wszystko ma charakter totalny.

Fundamentalna cecha demokracji, czyli ustrój przedstawicielski, nie było czymś, co mogłoby zadowolić socjalistów. Zasada totalna kazała wciskać demokrację – lub to, co ma za takową uchodzić – we wszystkie dziedziny życia. Prywatnych i podpościelowych dziedzin nie wyłączając.

Na pierwszy ogień, rzecz jasna, poszły prawa wyborcze. En masse – takie same dla wszystkich. Dla kobiet i dla dzieci. Dla głupich i dla mądrych. Dla poważnych i dla śmiejących się debili. Dla wszystkich, bez żadnego wyjątku.

I bez żadnej odpowiedzialności.

Potem już łatwo było wszystkich zrównać. Walcem nie do tańca. Socjalistycznym walcem, który nadal, wciąż pracuje. Bez najmniejszej przerwy. Skutek oczywisty – totalne pomieszanie. Kobieta i dziecko, głupi i mądry, poważny i debil tak samo się liczą. Ilość, nie jakość.

Zrównanie praw wyborczych przeniosło się na prawa obywatelskie, praw obywatelskich na prawa społeczne. Oznacza to, że kobieta i dziecko, głupi i mądry, poważny i debil – mają tę samą rację i te same prawa. Ale w systemie totalnej demokracji te same racje i te same prawa dla każdego – znaczą tyle, co ich brak całkowity. Liczy się ilość, nie jakość. Bo jakakolwiek racja jednostkowa, jakiekolwiek jednostkowe prawo – to jakość, nie ilość.

Czasopisma i stacje telewizyjne, internetowe portale, blogi i czort wie, co jeszcze, licytują się wzajemnie w ilości wejść, czytelników etc. Ogłaszają konkursy i fundują nagrody. Wymyślili najbardziej obrzydliwe i urągliwe określenie dla człowieka myślącego: jestem fanem. Jestem w stadzie. W stadzie jest ciepło i bezpiecznie. Jakości nie licytuje nikt. Bo nie jakość decyduje o tym, ile reklam się zdobędzie. Życie jest brutalne.

Życie? Nie, życie takie jest, jakim je uczynimy. Brutalni są socjaliści. Brutalni i prymitywni. Za naszym pozwoleniem. Za naszą zgodą. Często entuzjastycznie wyrażoną.

Tymczasem oni wszyscy są śmiertelnie chorzy. Nie do uleczenia. Chorobę socjalistów różnie można zwać, ale ta choroba zawsze ma jedno oblicze – dorwanie się do konfitury. Albo nadzieja na to.

Tak, oni wiedzą, że tej konfitury to dla nich zbyt wiele nie ma. Tak jakby już zbyt wielu dorwało się do niej. Jeden wydarł więcej, drugi mniej. Ale nadzieja wciąż jest, słoik nie do końca wylizany. Każde liźnięcie, nawet najmniejsze, we własnych oczach demokraty bardzo go nobilituje. Chyba wyraźniej, niżeli garniturek.

Prawdziwe nieszczęście polega jednak na tym, że oni nam tę demokrację nieomal w geny wszczepili. Że zarazili nas właściwą sobie, wybiórczą ślepotą. Że tak, jak oni, ogłuchliśmy na wszelkie argumenty rozsądku. Że powtarzamy za nimi tę debilną mantrę, jakoby demokracja pomimo swoich wad była jedynym wyjściem do zaakceptowania. Do tego w każdej, najbardziej zwyrodniałej formie.

I to jest, oczywiście, gówno prawda.

Zakładam, że ten tekst będą czytali głównie demokraci, czyli ci, którzy nie pojmą z niego nic. Reagujący ilością śmieci w głowach, nie jakością myślenia. Dla nich nie mam żadnej alternatywy, bo nawet byłoby szkoda ją mieć. Po prostu wiem, że muszą poujadać. Imperatyw taki.

Innych odeślę do historii (bardzo lubię historię), ale nie tylko. Współczesność jest równie bogata. Demokracja przecież z powodzeniem funkcjonowała w ustroju niewolniczym, jak też w bardzo wysoko rozwiniętym bez przeszkód funkcjonuje. Byle pozbawić ją totalizmu. Zrozumieć, czym demokracja jest, czym zaś być nie powinna. Ale przede wszystkim – wytrącić ją z łap socjalistom.

Wtedy może ja też będę demokratą.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1456
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1626
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1055
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1003
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 886
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 916
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 967
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 806
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 596
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 940
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 795
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 809
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  05/02/2011

Demokrację wyklucza ordynacja wyborcza preferująca sitwy partyjne. Okręgi jednomandatowe mogłyby wyłonić przynajmniej ludzi uczciwych, których nie obowiązywała by partyjna dyscyplina tylko zdrowy rozsądek. Dziś demokracja to atrapa przystrojona, ogłupiająca elektorat, medialną propagandą.

No ale jak to tak, krytyka bez wskazania alternatywy? Pan szanowny bardziej skłania się w stronę posiadania Jego Królewskiej Mości, czy może cenzus majątkowy sercu bliższy?

O cenzusie rozumowym jakoś szanowny pan nie gada.

Z JKM Zbysławem Śmigielskim jako oceniającym czy kandydat się nada czy nie nada? :)

Właśnie, właśnie, o to samo chciałem zapytać, co Pan Piotr. Jak nie to, to co? Z drugiej strony też od dawna twierdzę, że demokracje dawne były elitarne i może tylko dlatego się sprawdzały. Gdyby jednak chcieć wyobrazić sobie jakąś zmianę obecnego modelu demokracji, nazwijmy ja powszechnej, na bardziej "elitarny" (aczkolwiek w innym znaczeniu niż "elitarny pułk lotnictwa wojskowego", bo w tym kont ...  wyświetl więcej

@Andrzej Siciński
Ten sam problem co z cenzusem inteligencji. Najpierw trzeba by przyjąć jakiś kanon umiejętności i ustalić jednoznaczny sposób oceny tych umiejętności. Nie wiem jak innych czytelnikom, ale mnie brak pomysłu na to, jak takie kryteria miałyby wyglądać, i kto/co strzegłby ich przestrzegania.
No i nie zapominajmy że musiałyby te zasady i kryteria przejść przez całą demokratyczną procedurę przed wprowadzeniem w życie. :)

Pytanie o alternatywy względem demokracji, jest dzisiaj pytaniem retorycznym zadawanym głównie przez demokratów. Traktując te pytanie serio należy dowiedzieć się czegoś o historii i zajrzeć choćby do Stanów Zjednoczonych w dobie, gry powstawały tam fundamenty państwa. Jako ciekawostkę warto przypomnieć, że gdy spisywano "Federalist Papers" (jeden z najważniejszych dokumentów historycznych dotycząc ...  wyświetl więcej

W czasach o których piszesz mój dobry człowieku, przyszłe Stany Zjednoczone budowały swoją przyszłą potęgę na tępieniu i okradaniu tubylców, oraz niewolniczej pracy czarnych i wyzysku europejskich imigrantów. Tęsknota za "starymi, dobrymi czasami" jest bardzo charakterystyczna dla grupy którą reprezentujesz. Wiedza historyczna takoż. :)

Nie wiem z jakiej opcji jesteś, ale nawet Karol Marks widział w USA gospodarkę opartą na umowie społecznej (pisał o tym w 25 rozdziale I tomu "Kapitału"). Nie wiedząc czemu nie widział tam również kapitalizmu, ale zawsze pochlebnie się o Stanach wypowiadał - dostrzegał tam jeden z ostatnich bastionów antykapitalizmu. Jeżeli wszystko co jesteś w stanie powiedzieć o historii USA tamtego okresu nie w ...  wyświetl więcej

To jednak cholernie zabawna sytuacja, kiedy randroid usiłuje mnie Marksem na kapitalizm nawracać. :D
Tylko cytatów zapomniałeś dołączyć, ale cóż - zdarza się.

  brentano,  06/02/2011

Tak, to również jest przypadłość polskiego czytelnika - opieranie swoich poglądów (bo nie wiedzy) na zasłyszanych gdzieś tam sloganach. Marksiści oraz liberałowie jeżeli chodzi o gospodarkę zgadzali się w pewnych wnioskach częściej aniżeli typowy polski wielbiciel socjalizmu zakłada.

"Reżym kapitalistyczny podporządkował tu (chodzi o Europę) sobie bezpośrednio całą produkcję krajową (...)

...  wyświetl więcej

Ale zauważyłeś że od czasów Marksa świat nieco się zmienił? W tym sezonie moda jest zupełnie inna, ciężki przemysł i koncentracja produkcji są już demode.
Teraz na topie jest "liberalne" przerzucanie produkcji do groszowych bieda-fabryczek w Trzecim Świecie, gdzie pracowników traktuje się jak bydło. Walnie przyczyniła się do tego antykomunistyczna administracja Regana, ale o tym pewnie wies ...  wyświetl więcej

  brentano,  06/02/2011

Po pierwsze, ustaliliśmy, że slogany o wyzysku zapożyczyłeś od Sowietów bo Marks o takim "wyzysku" akurat nigdy nie pisał (pokrótce to właśnie przez Sowietów Marks jest powszechnie uznawany za symbol walki z kapitalizmem mimo, że złego słowa o kapitalizmie nie powiedział i to z prostego powodu; tej terminologii wówczas nie było bowiem po raz pierwszy określenia "kapitalizm" użyto na początku ubieg ...  wyświetl więcej

Odnoszę wrażenie że dyskutujesz z jakimś sobie tylko znanym chochołem. Z nim zapewne poczyniłeś te wszystkie interesujące "ustalenia" i we dwójkę doszliście do fantastycznych, choć mało realnych wniosków. Jeśli jednak ty lub twój chochoł, poczujecie potrzebę rozmowy z kimś innym, daj znać. :)

Że dyskutujesz z chochołem, Brentano, to oczywiste. Jak napisałem w tekście, najżarliwiej demokracji bronią ci, którzy nie mają pojęcia o tym, czym demokracja jest.
Nie odróżniają ustroju politycznego od gospodarczego właśnie przez totalizm, bo dla nich totalizm to jest "właśnie to!".

Straszne te chochoły, co nie? Gorsze są tylko takie, które nie widzą związków pomiędzy polityką a gospodarką. Zapewne dlatego, że nie spoglądają wstecz.

Darkwater.
"...Gorsze są tylko takie, które nie widzą związków pomiędzy polityką a gospodarką..."

I jeszcze - pomiędzy ustrojem społecznym, co?

Więc to jest właśnie to, czego pojąć nie jesteś w stanie, pomimo łopatologii. Tłumaczy ci się, jak komu dobremu, że te rzeczy nie mają ze sobą żadnego związku, że ich kombinacja może być przeróżna - a ty tego nie tyle nie widzisz, il

...  wyświetl więcej

I właśnie z powodu oślego uporu, który nie pozwala ludziom takim jak ty zrozumieć że kombinacje tych czynników nie są, i nigdy nie były dowolne, należy jak ognia unikać zwiększania waszego wpływu na władzę.

Na pocieszenie jednak wiedz, elby i swistaki tego świata są twoje. Tacy ludzie zawsze będą pragnąć, aby rozwiązanie każdego problemu dało się wyrazić w jednym, nieskomplikowanym zdaniu. :)

Nieciekawie się odgryzłeś i znów nie na temat. Całkiem jak kobieta. Rozumiem jednak, że musisz wydać ostatni dźwięk. Kolejna cecha socjalisty: nie ma sensu czegokolwiek rozumieć, rzecz polega na tym, by inni ciebie rozumieli. Czyli zgadzali się z tobą. Vale!

Na marginesie pragnę zauważyć tylko, że zabawnie się składa iż takie wyrzuty czyni mi człowiek, który "produkuje" teksty w ilościach (w porównaniu ze mną) hurtowych. I to bynajmniej nie na własny użytek produkuje.
Co do zrozumienia jako takiego, nie tacy jak my łamali sobie nad tym głowę, i jednoznacznych odpowiedzi nie poznali. Czyżbyś miał zamiar też spróbować?

Tobie też oczywiście zdrowia życzę, i szczęśliwego dalszego życia. :)

Tytle tylko, że, jak sądzę, sytuacja jest bezalternatywna. A jako, że, statystycznie, głupich jest więcej niż mądrych, to mamy to, co mamy.
Sic.

Jak napisałem, choroba jest śmiertelna i nie do wyleczenia, panowie demokraci.

Z twojego punktu widzenia gąsienica zdaje się umierać, entomolog jest (prawie) pewien że to początek przemiany. :)

Z punktu widzenia chorego - każdy zdrowy jest chory.
Nie oczekuję zrozumienia ze strony demokratów.

A nie przyszło ci czasem do głowy, że sporo systemów już w historii świata wypróbowano, a demokracji totalnej jeszcze nie? Czemu tak radykalnie odmawiasz szansy temu systemowi w tej postaci?

Przyszło. Do tego wraz z odpowiedzią, że każdy system totalny stanowi tragiczne doświadczenie dla ludzi. Trzeba to jeszcze udowadniać?

Lubię cię, Piotrze, lecz to nie znaczy, że jako na demokracie pozostawię na tobie choćby suchą nitkę.

Wzorem klasycznej szkoły demagogów, co demokraci mają we krwi, nie tykasz żadnego z poruszonych w felietonie tematów, wiesz jedynie, że demokracji

...  wyświetl więcej

Po pierwsze, ja jestem socjalistą. Demokrata to czy nie demokrata, zdania bywają podzielone.
Po drugie, jakkolwiek zdarzało mi się wyśmiewać z twoich pomysłów, to tutaj nic takiego nie uprawiałem. Może niektóre kwestie poruszyłem dość lekko, ale nie lekceważąco.
Tak więc wszystkie pytania dalej zachowują ważność:
-jeśli nie demokracja w obecnej formie, to co? Jak ty to widzisz ...  wyświetl więcej

"...za każdym razem kiedy usiłuję zwizualizować twoje niejasne wypowiedzi, otrzymuję coś kuriozalnego..."

Po prostu z tej przyczyny, że bezmyślnie przenosisz kalkę historyczną do naszych czasów. A historia nie jest po to, by ją naśladować, lecz po to, by się na niej uczyć. Czyli, by wyciągać z niej wnioski.

OK, ja kalkuję z przeszłości, ty zaś zapewne prorokujesz w natchnieniu, nic a nic nie spoglądając wstecz. I może na tym zakończmy ten temat.

  w84u6  (www),  06/02/2011

@ Zbysław Śmigielski
"A historia nie jest po to, by ją naśladować, lecz po to, by się na niej uczyć."
;)) "Z historii narodów możemy się nauczyć, że narody niczego nie nauczyły się z historii." Georg Wilhelm Friedrich Hegel ;)

  marian R,  05/02/2011

Coż...na temat demokracji to ja chyba zbyt głupi jestem aby ją zrozumieć... zauważyłem jednak, Zbysławie, że Ci setny artykuł się udał więc, coż życzę Ci następnej setki tak samo ciekawych opracowań... i przy okazji samych uśmiechniętych dni i słonecznych nocy.

  swistak  (www),  05/02/2011

Wybrana waadza ma s ł u ż y ć rządzonym realizując uzgodnione w kampanii wyborczej cele. PO zdobyciu waadzy zajmuje się wyłącznie propagandą, manipulacja, dezinformacja, kreatywną ksiegowością i partyjnym nepotyzmem
przy zawłaszczaniu dobrze płatnych synekur dla swoich członków.
POtulny Darkwater lubi być otumaniany i rządzony przez krótkowzrocznych idiotów rujnujących nasze państwo !

Każdy polityk po osiągnięciu celu - czyli zaufania wyborcy, zachłystuje się władzą, po czym gubi z pola widzenia wyborcę i zaczyna utrwalać swoją pozycję za pomocą półprawd, czyli po prostu manipulacji.

  Hamilton,  06/02/2011

Demokracja i wolność to dwie różne sprawy, niekoniecznie tożsame. Zauważył to dawno temu Benjamin Franklin mówiąc, że :

" Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad. Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania! "

Po wyborach większość baranów szybko przeistacza się w wilki lub w orwellowskie świnie. Jego zdaniem należy ich

...  wyświetl więcej

" Demokracja jest wtedy, kiedy dwa wilki i owca głosują, co zjedzą na obiad. Wolność jest wtedy, kiedy dobrze uzbrojona owca podważa wynik głosowania! "

A co jest wtedy, gdy wszystkie zwierzaki zdechną z głodu?

Równość. I braterstwo (w niedoli). :)

Czyli socjalizm, socjalisto.

E, poważnie? W życiu bym nie wpadł na to. Przecież komcie tworzę metodą pseudolosową, rzucając kostkami sześciennymi. :)
Ironia to nie jest kraina myślących żelazek, erudyto ahistoryczny.

Właściwie, to już się dość powygłupiałeś.

Tu miał być dowcipny komentarz, ale jakoś mi przeszła ochota. Jeśli poza stwierdzeniem że jest źle, będziesz miał pomysł na artykuł co zrobić aby było lepiej, nie krępuj się. Bo zarówno ten artykuł, jak i komcie pod nim, mówią o niczym, ot - przypiski do literackiej wizji pisarza ahistorycznego i antydemokratycznego.

  Hamilton,  07/02/2011

Jeśli wszystkie zwierzaki zdechną wrócimy do budowy komunizmu i żreć będziemy trawę. Udane eksperymenty przeprowadzono w Korei Płn.

To odpowiedź, czy może propozycja? :D
Zresztą, nie szokuj czytelników tego tekstu. Większość z nich uważa komunizm i socjalizm za synonimy. :)

  Elba,  07/02/2011

Właściwie to dyskusje prowokowane przez @derkwatera przypominają kabaret moralnego niepokoju, np. http://www.youtube.com/watch?v(...)PUaz0WU

  swistak  (www),  07/02/2011

Głosując demokratycznie można olać remont zapory, którego domagają się eksperci. Niestety są w mniejszości.
Dziś większość rządów stać na manipulowanie ekspertami, bo mamy kryzys moralny, który wyklucza uczciwą politykę, o demokracji nie wspominając.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska