Login lub e-mail Hasło   

Ujmij dziecku słodyczy, a cię pokocha

Wszyscy jesteśmy eksperymentatorami. Czy tego chcemy, czy nie – eksperymentujemy na sobie samych i na dzieciach naszych.
Wyświetlenia: 3.373 Zamieszczono 16/02/2011

 Nie masz przecież 100%-owego dowodu, że to, co zaleci Tobie lekarz czy księga mądrości wychowawczych/edukacyjnych/dietetycznych - jest prawdą absolutną. Dlatego ja swoje kroki życiowe częściowo opieram na źródłach, które doradzają (czasem tonem życzliwie ciepłym, czasem inkwizycyjnie groźnym), częściowo zaś na głosie wewnętrznym. Autonomicznym. Specyficznej rzece, bo uchodzącej z dwóch miejsc: z serca i z rozumu.

 Eksperymentujemy. Nie mam wątpliwości co do tego.

 Ani zastrzeżeń zresztą. Wszak żyjemy, by badać, czerpać, doświadczać i piąć się w górę.

 Trudniejsza sprawa, gdy eksperymentujemy na dzieciach. Czy są jednak rodzice, którzy mniej lub bardziej tego nie robią? Osobiście wątpię.

 Półtora roku temu rozpocząłem Wielki Eksperyment na jedynym mym, ukochanym synu. Może jest jakimś usprawiedliwieniem, że pchnęły mnie do tego kroku uczucia troski i miłości. Powszechnie jednak wiadomo, że dobre intencje sukcesu nie gwarantują, a często nawet w barszcz Sosnowskiego prowadzą.

 Jakub miał wówczas niespełna cztery lata. Jadł dużo słodyczy. Za dużo. W owym czasie podjąłem decyzję o przejściu na wegetarianizm (tak, kolejny eksperyment) i przeglądałem książki, prasę oraz Internet w poszukiwaniu wiedzy. Jak dieta wpływa na organizm ludzki. Na siłę układu odpornościowego, na wydolność – i na system nerwowy.

 Gdy rozejrzeć się dookoła, wiele dzieciaków je słodycze niczym pieczywo. Moje dzieciństwo przypadło na lata 70. Socjalistyczne i nieco oddalone od przepychu. Za uliczno-podwórkowy fast-food (o szkolnym prowiancie nie wspominając) służyły kanapki i jabłka. Albo owoce i warzywa zdobywane metodą błyskawicznego desantu na okolicznych sadach i plantacjach. Nie przypominam sobie widoku dziecka z czekoladowym batonem w ustach. Dziś zaszły co najmniej dwie zmiany na niekorzyść. Dzieciaki jedzą często w biegu, jak i w dawnych czasach – ale jabłko zazwyczaj zastąpione jest snickersem. Co więcej: w biegu zaczęli jeść dorośli. Fatalnie. Nie rokuje to raczej generacji wspinających się na wyżyny olimpijczyków.

 Cukier ma tyle wad, że nie mam nawet woli, by wszystkie je wymienić. Puszka coca-coli zawiera 7 łyżeczek cukru, a już jedna powoduje, że system odpornościowy organizmu na kilka godzin zawiesza działalność i otwiera bramy wirusom, gdy nadejdą. A przecież zawsze jakieś są w pobliżu. Krążą jak piranie. Cukier szkodzi oczom, degraduje komórki i uszkadza system nerwowy. W przypadku dzieci, którym ciało i duch się kształtują, jest to szczególnie niepożądanym następstwem. Obserwując niejednych rodziców, zauważyłem, że wręczany przez nich baton jest niczym innym jak narzędziem politycznym. Zabiegiem manipulacji. Uspokaja dzieci, przekabaca, gdy trzeba do czegoś przekonać, zapewnia spokój lub izolację, gdy rodzice chcą się dzieci pozbyć, bo przecież zmęczenie, film ciekawy, goście...

 Działa to całkiem skutecznie.

 Szkoda, że kosztem dziecka.

 Rodzicu! Dziś kupujesz sobie spokój i łaski dziecka, ale za 20 lat stanie ono przed Tobą i rozliczy za kondycję zębów i trzustki.

 Rozliczenie może być surowe, a Twoje obecne intencje łaski nie zapewnią.

 Sam nie byłem bez winy. Sam zresztą byłem cukrożercą. Chcecie poznać szaleńca, który do jednej kawy jadł 8-10 snickersów? Oto ja.

 Półtora roku temu wprowadziłem, po oczywistej konsultacji z żoną, Nowy System Sacharynowy.

 SŁODYCZE TYLKO W NIEDZIELĘ.

 O dziwo – bunt dziecka był krótki i nie przyniósł ofiar śmiertelnych ni wypalonych domostw. Nic dziwnego. Dzieci CHCĄ określenia granic. Owszem, napierają na nie niezmożenie – ale wszak napór na bariery i wspinaczka ku nowym szczytom jest naturą człowieka! Dzieci napierają, lecz przestrzeń ograniczona czyni ich świat bezpiecznym i szczęśliwym.

 Chcę Wam powiedzieć, co przyniósł eksperyment.

 Po pierwsze: moje dziecko zgrzeczniało. Potwierdza to teorię, że cukier ma tak silny jak kiepski wpływ na układ nerwowy, zachowanie i dyscyplinę dzieci. Dodam, że przekąską fast-foodową stały się rarytasy wegańskie/witariańskie: surowa papryka, groch, owoce, orzechy... W każdej minucie tworzą się nowe komórki w ciele (dorosłym oczywiście także). Komórki te będą na tyle sprawne, i na tyle odporne, na ile materiał budulcowy im pozwoli. Dobrze, jeśli jest takim pomidor, szczypior, jabłko, a nie baton i landrynki.

 Po drugie: WZROSŁA RADOŚĆ mojego dziecka. Pamiętacie PRL? Kiedy kawałek czekolady trzymało się kilka godzin lub dni jak relikwię, po czym jadło z endorficznym nabożeństwem? Dziś dzieci, którym codziennie wsypuje się w dłonie słodycze, mielą je ze znudzoną, apatyczną twarzą jak te krowy trawę na pastwisku. Czyż rarytas wręczany w nadmiarze jest wciąż rarytasem?

 Mój Kuba znów podskakuje z radości, gdy dostaje słodycze. Jestem szczęśliwy i usatysfakcjonowany, gdy widzę, jak z rozanieloną twarzą delektuje czekoladę.

 Tak. Dostaje smakołyki raz w tygodniu. I to jest prawdziwe święto i prawdziwa radość.

 Rodziców także.

 Tak. Eksperyment, jako rzekłem.

 Ale jakże obiecujące są pierwsze efekty.

Podobne artykuły


25
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3737
22
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1990
21
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1715
18
komentarze: 23 | wyświetlenia: 1730
17
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2212
17
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1306
17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 25409
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1065
15
komentarze: 77 | wyświetlenia: 1316
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 906
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 808
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1200
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 868
13
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1046
13
komentarze: 34 | wyświetlenia: 859
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





No nareszcie jesteś Hussair :) I to z jakim big bang! Witam cię w Eiobowej Społeczności i czaruj nas tym swoim niepowtarzalnym stylem pisania... z przyjemnością czytam te twoje opowiadania, a z jeszcze większą artykuły o twojej latorośli... wygląda na niezłe Lwiątko Niemejskie ;)
Naskalna

  hussair  (www),  16/02/2011

Hej:)), dziękuję. Długo nie trwało, a Dobra Wróżka mnie znalazła;-)

Moja miotła supersoniczna przyznana przez Ministerstwo od Krasnoludów w Rządzie Eiobowym lata superowo:) Poza tym jestem ministrem od Woni Kwiatowych... a twoja twórczość interesujące zapachy rozsiewa wokół, naturalnym więc było tu zaglądnąć ;)

  Elba,  17/02/2011

Dziecko potrzebuje Twojej uwagi i uczucia, nie koniecznie cukierka. Zaspokojenie zachcianki jest tylko chwilowe. Za chwilę dziecko znów wyciąga rękę, by dostać coś, co mu sprawi przyjemność. Dajemy dziecku to, bo chcemy żeby nas kochało lub wybaczyło, np. brak czasu i zainteresowania. Ale to nie cukierki, tylko miłość sprawia, że dziecko rośnie i rozwija się. Tak wiele jest dzieci niedorozwiniętyc ...  wyświetl więcej

  dnavyk  (www),  19/02/2011

Właśnie - dziecko potrzebuje uwagi. A coraz częściej dostaje cukierka, siedzenie przed TV, albo komputerem. Żeby tylko tak na serio nie trzeba się nim było zajmować. Jak tak czasem patrzę na takie praktyki (tzn. całkowity, choć chyba nie uświadomiony do końca brak zainteresowania własnym dzieckiem) to mnie cholera bierze. I zawsze się zastanawiam, ilu z tych ludzi świadomie zdecydowało się na dzie ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  17/02/2011

Tak bardzo smutno prawdziwe słowa, Elbo. Niestety. Rodzice-dzieci: wszyscy razem tworzymy żywy organizm Cywilizacji, który zmierza w określonym kierunku. Każdy jeden wkład, każdy ruch będzie miał znaczenie dla tego kierunku. Warto dać miłość. A raczej: trzeba. Zgadza się, tego właśnie chcą nade wszystko dzieci. Poświęcajmy im uwagę.
Skalna... zawsze wiedziałem, że należy wierzyć we wróżki:).

Jeżeli dziecko czuje się kochane, co oznacza, że czuje, że jesteśmy po jego stronie, to nie doświadcza gwałtu. I jego rozwój będzie dobry i prospołeczny.

Też jestem za ograniczeniem dzieciom cukru...
Zwłaszcza dziś, kiedy nie trudno o uzależnienie i łatwy dostęp do cukry, czekoladki, batoników...
Lepiej nie uczyć "cukiero- żarstwa"...

  hussair  (www),  19/02/2011

Lepiej nie uczyć, prawda. Tym bardziej, że sprawność mięśni i nerwów dziecka wykształca się na bazie WSZYSTKIEGO, co je.

  hussair  (www),  19/02/2011

Dnavyk - dziękuję serdecznie za opinię!

Hussair, melduję iż wprowadziłam w życie zasadę słodyczy w soboty tylko :) bunt był 4 - dniowy...teraz okres prób wydębiania poprzez mruganie rzęsami i przymilanie się na wszystkie sposoby, ale nie obrażalstwo na odmowę... za to z podziwem patrzę jak banany i jabłka znikają z półmiska, no i apetyt na normalne jedzenie wzrasta:)

  hussair  (www),  25/02/2011

Hej!:) Brawo, kochana! Wyjdzie im tylko na dobre! A taki krótki bunt też potwierdza, że podświadomie wiedzą te nasze Smyki, co dla nich dobre...

Oj wiedzą... a jak się apetyt poprawił od razu... i wiesz, rzeczywiście, pogodził się z sobotą jako jedynym dniem słodyczy i to gorzkiej czekolady, domowego ciasta, oraz żelków z sokami i ksylitolek z cukru brzozowego. Na całą resztę tragicznych łakoci jest szlaban... yup! Jestem z siebie i niego dumna:)

  hussair  (www),  01/03/2011

To mały krok dla ludzkości, ale dla Was....

  ,  20/03/2011

Hm...a mnie dziwi fakt, ze nigdy za slodyczami nie przepadalam. Juz jako dziecko wolalam bulke z kielbasa od czekolady :-) Moze w poprzednim zyciu umarlam z glodu ? :-) Moja trojka dzieci - to samo. Darowane czekolady, cukierki, bombonierki leza w domu miesiacami i kiedy nie mam okazji ich pchnac dalej, wyrzucam przeterminowane. Z zalem oczywiscie, bo komus moze sprawilyby radosc.

  hussair  (www),  28/03/2011

Co jednak wychodzi na zdrowie tak Wam, jak i nieobdarowanym;-).

  JA to ja,  17/05/2012

No!

  hussair  (www),  17/05/2012

A Ty co, wykopaliska kości dinozaurów prowadzisz? ;)

  JA to ja,  17/05/2012

Tak, takie mam nietypowe hobby ;p

  hussair  (www),  17/05/2012

A może sądzisz, że wykopiesz jakieś 50 kg batonów, które odebrałem synowi po Halloween? ;)
Jeju, jak się minusatorka pręży, biegając za mną po kilku artykułach. Batonik jej dam. ;p

  Gamka  (www),  17/05/2012

:) od godziny już biega za wszystkimi :))

  JA to ja,  17/05/2012

Szczerze, miałam cichą nadzieję, że tak właśnie się stanie, ale niestety, ktoś wykopał je przede mną, zostały papierki. Nie wiesz czasem kto mnie ubiegł? ;p hm...

  hussair  (www),  17/05/2012

Mam wrażenie, że bieg tej zziajanej kobiety-widliszka zatacza desperackie kółko wokół osób czerpiących przyjemności i wiedzę od Skalnego Kwiatu. Smutne tak rdzewieć od toksyn, oj, smutne.
Ja to Ja: sugerujesz, że odebrałem łakocie synowi po to, by samemu...
Cii, tuszujemy. Ładujemy w pudło. Closed!

  JA to ja,  17/05/2012

Wciąż biega. To chyba jakiś maratończyk. Pewnie trenuje przed zawodami ;p

  hussair  (www),  17/05/2012

Maratonka. ;)

Zielloni górą tak czy owak... Swoją drogą, ciekawi mnie dlaczego widliszki są tak żądne dowartościowania poprzez negatywne działania. Hussario, dziękuję za przymierze. Chyba ufunduję jakiś eliksir ochronny do wklepywania w twoją zbroję, bo obrywasz za często ostatnio...

  hussair  (www),  17/05/2012

Przyda się. :) Aczkolwiek użądlenia komarów w dzieciństwie były niczym zaprawianie się małymi dawkami jadu. ;)

Cukier upośledza funkcjonowanie mózgu:
http://wiadomosci.onet.pl/nauk(...)sc.html

  hussair  (www),  17/05/2012

Cenny wkład w "wykopalisko", Janku!

Naprawdę byłeś cukrożercą? Ja też... i do tego mlekopijem ;) Moi rodzice chowali przede mną słodycze pod klucz, bo potrafiłam pochłonąć każdą ich ilość...
A mojemu synowi zamiast słodyczy... szejki owocowe serwuję :)

  hussair  (www),  15/01/2013

@grazaa: I tak trzymać. :)
A cukier to taka Armia Czerwona mego żywota, wciąż mnoży się i wraca z atakiem.

@hussair: Jeśli byłeś taki cukrowy jak ja, to wiesz, że to prawdziwa szarańcza... Na szczęście zdołałam się uwolnić, a chłopaków nigdy nie przyzwyczaiłam do słodkości :)

  hussair  (www),  15/01/2013

@grazaa: Brawo! Wyrośnie z nich para Czciborów, co to po dwa topory noszą.

@hussair: Ojejkuś, nie takie było moje zamierzenie... Po dwa topory, powiadasz?

  hussair  (www),  15/01/2013

@grazaa: Może i trzy. Krzepa musi się jakoś demonstrować. ;)

@hussair: Ja myślę, że... co najmniej pięć, nie bądźmy drobiazgowi ;)))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska