Login lub e-mail Hasło   

Rozwój duchowy a samoświadomość.

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://sites.google.com/site/samoswiadomosc/
Artykuł omawiających pracę w samoświadomości i wprowadzający do koncepcji ewoluowania świadomości człowieka.
Wyświetlenia: 6.939 Zamieszczono 02/03/2011

Rozwój duchowy poszukiwany przez wielu ludzi poprzez rozmaite techniki i metody, u swojej podstawy dotyczy rozwoju tego, kto myśli, a więc podmiotu ludzkiego, którym jest każdy z nas. Podmiotu nie należy jednak utożsamiać z ciałem, choćby z tej prostej przyczyny, że kiedy próbujemy siebie zlokalizować w ciele, to o ile ewentualnie możemy to zrobić w naszych głowach, to już nie w ręce, nodze, brzuchu czy szyi. Nawet zlokalizowanie siebie w głowie nie świadczy o tym, że jako podmiot jesteśmy tą głowa z twarzą, z którą się utożsamiamy, a to z tej przyczyny, że ciało, kiedy obumiera na końcu materialnego życia nigdy nie przechodzi do wyższego świata nazywanego duchowym lub transcendentalnym. Ale zawsze pozostaje tutaj i ponownie zostaje przetworzone w materialne środowisko, z którego elementów zostało złożone.

Czym więc jest dusza, którą utożsamiam z myślącym podmiotem skoro ciało udało się od niej odróżnić? Otóż, aby odpowiedzieć na to pytanie w najprostszy sposób, możemy jednocześnie sięgnąć do naszej kultury zachodu i względnie odległej nam kultury wschodu. U nas na ten kluczowy czynnik mówiący bezpośrednio, czym jest podmiot wskazał Kartezjusz, kiedy doszedł do niepodważalnego i w gruncie rzeczy jedynego dostępnego nam pewnika, jakim jest jego osławione "cogito ergo sum", które znaczy "myślę, więc jestem". Z drugiej strony, czyli ze wschodu, biorąc pod uwagę choćby tylko jednego z tamtejszych myślicieli nazywanego Oświeconym na przykład Śri Ramanę Maharisziego możemy zobaczyć, że on także zachęcał do zadawania pytań o tego, który myśli i działa poprzez ciało. Albo buddyzm, który mówi nam, aby obserwować ruch myśli. Wszystkie te wskazówki, a więc "myślę, wiec jestem", obserwowanie tego, który nazywa się przez "ja", albo obserwowanie myśli, pokazują nam jedną wspólna cechę, powszechną wszystkim ludziom zdolność, którą jest samoświadomość.

Kiedy mówimy o rozwoju duchowym, to nie możemy, przynajmniej bezpośrednio, brać pod uwagę rozwoju rozumianego jako rozwijanie jakichś zdolności cielesnych, bo nawet gdyby w wyniku odpowiednich ćwiczeń wyrastały nam skrzydła, to i tak stracilibyśmy je w dniu, w którym nasze ciało obumarłoby. Tak rozumiany postęp w duchowym samopoznaniu byłby stratą poświeconej mu uwagi i energii, bo bez tych skrzydeł, albo innej cielesnej zdolności po śmierci stawalibyśmy przed Bogiem, tak samo nadzy jak w dniu, w którym ćwiczenie owej zdolności cielesnej zaczynaliśmy. Rozwój duchowy wskazuje na nabywanie zdolności wyższego rozumienia rzeczy, ludzi (innych podmiotów myślących) i całego Bytu. Wskazuje na rozwijanie umiejętności wyższego myślenia takiego, które wykracza poza egocentryzm jednostki, czyli mnie - ja i obejmuje zrozumienie innych oraz zjawisk, które są mi nieznane, a nawet są nieznane większości ludziom koncentrującym się na zaspokajaniu własnych ambicji i materialnych pragnień, więc na zaspokajaniu własnego egocentryzmu.

Co ma do tego samoświadomość? Otóż bardzo wiele. Odpowiedzmy sobie najpierw, czym jest samoświadomość. W najprostszym ujęciu jest to zdolność do czynienia siebie przedmiotem oglądania. Jest to umiejętność zatrzymania się na moment w każdym wykonywanym działaniu, także i przede wszystkim myśleniu, bo ono działanie poprzedza i obejrzenie siebie w tym, co się robi - myśli. Poprzez to obejrzenie, które w filozofii nazywa się oglądem, czynię siebie przedmiotem. Tak jak w codziennym życiu oglądam na przykład stół, przy którym siedzę, tak przez samoświadomą refleksję stół zostaje zastąpiony mną i tak oglądam siebie. Dzięki oglądowi czynię siebie zatrzymanym przedmiotem i dzięki temu poznaję to, co czynię, to akt samoświadomości.

Ta świadoma zdolność wynosi nas ponad pozostały świat ożywiony, bo dzięki refleksyjności człowiek może poznawać to, co dotąd robił machinalnie, nie zastanawiając się nad tym, co robi. Dzięki refleksji może poznawać zdarzenia i zjawiska, które dotąd otaczały go, a których nie rozumiał. Oglądanie siebie w działaniu, albo refleksja nad własnym działaniem, odsłania przed moją świadomością to, co czynię. Dzięki temu mogę na przykład dowiedzieć się, czy to, co czynię jest dobre dla mnie i czy takie jest dla innych. Mogę dzięki uważnemu przyjrzeniu się sobie, dostrzec czy popełniam jakieś błędy, czy jestem niedokładny, albo czy pomimo ogólnie pożytecznego działania pozostaje po nim coś, czego nie chcę lub czego nie chcą inni ludzie. Na przykład, kiedy mieszam cukier w szklance herbaty i robię to zbyt szybko tak, że herbata wylewa się, to dzięki refleksji mogę to zauważyć i poprawić. Tymczasem często lekceważymy rewizję własnego udział w wielu prostych zdarzeniach. Poznając to teraz (przez refleksję) i zapamiętując, wraz z tym, że wcześniej już mi się to zdarzało, mogę powstrzymać się od takich zachowań i przy każdej następnej okazji zaangażować więcej uwagi, więcej herbaty nie rozleję. Przykład ten jest bardzo prosty, ale na podstawie codziennego doświadczenia dobrze obrazuje zasadę ludzkiej refleksyjności możliwą do zastosowania zawsze i wszędzie świadomiej.

Do rozwoju duchowego, czy też podmiotowego ma się to w bardzo oczywisty sposób. Rozwój duchowy to nic innego jak postęp poznawczy, czyli postęp w poznawaniu siebie, innych, zjawisk i w ogóle świata. Sięgając jeszcze wyżej Bytu, a więc Boga rozumianego jako całość Istnienia widzialnego i niewidzialnego. Codzienne życie mało refleksyjnego człowieka przebiega w sposób bardzo machinalny i zautomatyzowany tak, że codziennie jest podobne, mało urozmaicone i opierające się przez to na tym, co najprostsze i najbardziej banalne jak materialne uciechy, mało bądź wcale nie poprzekładane zadumą nad własnym byciem. Człowiek taki, kiedy spotyka trudności w zrozumieniu relacji z innymi nie pojmuje, na czym one polegają, nie potrafi uwrażliwić się na cierpienie innych. Albo nawet potrafiąc to zrobić, będąc skoncentrowanym na własnym egocentryzmie, woli dalej zajmować się sobą niż wznieść się do trudu wykroczenia poza siebie i zajęcia się czyimiś trudami. Na marginesie dodając, tak naprawdę, największą radość, przekraczająca wszystkie uciechy ziemskie daje nam szczery wyraz wdzięczności innego człowieka i refleksyjne spojrzenie w jego szeroko otwarte oczy pragnące nas takimi jeszcze więcej. W takich przypadkach dokonujemy postępu poznawczego w rozwoju duchowym, choć powyższy przykład jest innego rodzaju względem tego, co dalej będę nazywać rozwojem duchowym, jest to raczej efekt tego rozwoju, najznamienitszy pochodzący od drugiego człowieka.

Można dokonać bardziej oczywistego związania rozwoju duchowego z samoświadomością. Jak powiedziałem powyżej o herbacie, samoświadomość rozbudza w nas uwagę, ta z kolei otwiera nas na poznanie, otwiera w nas zdolność do postrzeżenia i zrozumienia zjawiska/zachowania, które dotąd było poza świadomością, bo było odtwarzane automatycznie z przyzwyczajenia. Refleksyjność w codziennym życiu, przy każdej okazji, pozwala nam dokładniej poznać nasze działanie. Nie dość, że pozbywamy się wtedy ewentualnych błędów, ale dzięki refleksji nad sobą albo zjawiskiem poznajemy jego cechy, które dotąd były niewidoczne, bo zasłaniała je nasza nieuwaga. Powtarzając refleksję w kolejnych doświadczeniach, dokonujemy postępu w poznawaniu, ogarniamy rozumieniem zdarzenia nie tylko powierzchownie, ale dzięki wyższej świadomości (uwadze) dostrzegamy cechy i zmiany, o których świadomie nie wiedzieliśmy. Dokonując samoświadomej refleksji nad własnym postępowaniem, dajemy sobie możliwość dostrzeżenia elementów naszej aktywności, które wywołują niekorzystny efekt dla innych, a przez to dla nas, bo ci inni krytykują nas za to. Poznawanie siebie przez czyjąś krytykę zawsze wiąże się z naszym dyskomfortem. Z kolei refleksja, która pozwala nam zmienić nasze postępowanie zanim zostanie ono skrytykowane, pozwala uniknąć tego dyskomfortu i budzi w nas zadowolenie z siebie, które mówi, że udało nam się być mądrzejszymi i sprawniejszymi, bo uniknęliśmy potknięcia o kamień stojący na drodze duchowego rozwoju. Jest tak, ponieważ na rozwój duchowy składa się wielość refleksji, które co krok odsłaniają nam wyższa wiedzę i rozbudzają w nas poznaniem kolejnych cech, wciąż wyższą świadomość tego, kim jesteśmy, kim są inni, jaki jest i na jakich prawach działa świat i Byt w ogóle. Wreszcie dzięki samoświadomości poznajemy stopniowo wielką i ogromnie bogatą Prawdę o naszym i w ogóle całym Istnieniu.

 

Zapraszam do drugiej części cyklu: Rozwój duchowy a samoświadomość. Część II.

 

 

Bibliografia:

1. Rene Descartes: Medytacje o pierwszej filozofii; przekł. Marii i Kazimierza Ajdukiewiczów, PWN Kraków 1958r.

2. Nauki Szri Ramana Mahariszi. Red. Nacz. Jerzy Wielgos, przełożyła Wanda Dynowska - Umadewi. Pegaz 1993r,

3. Damien Keown: Buddyzm. Przełożył Tomasz Jurewicz. Prószyński i S-ka. Warszawa 1997r.


 

Podobne artykuły


11
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1706
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 871
9
komentarze: 14 | wyświetlenia: 497
9
komentarze: 55 | wyświetlenia: 565
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1130
9
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1832
124
komentarze: 52 | wyświetlenia: 140304
117
komentarze: 23 | wyświetlenia: 230812
91
komentarze: 20 | wyświetlenia: 107842
89
komentarze: 29 | wyświetlenia: 121080
 
Autor
Artykuł



  greenway,  02/03/2011

Zrozumienie - lubię to słowo, bo nim się w życiu kieruję. Zrozumienie jako nie tylko myśl ale akt solidarności wobec świata i wdzięczność Stwórcy za indywidualne nauki, to wszystko pozwoliło mi przejść przez trudy życiowe i nie utracić nadziei. Czy chodzi więc o rozwój duchowy, czy o odkrywanie naszej duchowej natury? Czy mamy myśleć o sobie jako o człowieku kierującemu się w stronę swojej duchowości, czy jako istocie duchowej żyjącej w harmonii z sobą jako człowiekiem.

  Elba,  02/03/2011

Wczoraj w rozmowie z przyjaciółmi, którzy wrócili z Kilimandżaro zdałam im pytanie, co powoduje człowiekiem, który zamiast rozkoszować się słońcem i morzem podejmuje trud nie tak łatwej w sumie kilkudniowej wspinaczki na szczyt góry. Jaka siła tam człowieka pcha? Czyżby satysfakcja, że pokonało się własne wygodnictwo i lenistwo, świadomość, że mogę więcej, że stać mnie na więcej. Skąd w człowieku ...  wyświetl więcej

  Noemi*,  02/03/2011

Elbo! Głęboko sobie przemyślałam Twój komentarz. Nie wiem, co powoduje innymi, ja idę w góry, bo tam mogę pobyć tylko sama ze sobą, bez tego całego zgiełku cywilizacji. Dookoła nieograniczona przestrzeń, słońce, czasem wiatr i deszcz, majestat gór i ta przenikająca cisza a ja na szczycie poprzez wysiłek i zmęczenie oczyszczona i wolna, choć na chwilę staję się cząstką natury. Podobne doświadczenia ...  wyświetl więcej

  nse,  02/03/2011

"Wczoraj w rozmowie z przyjaciółmi, którzy wrócili z Kilimandżaro zdałam im pytanie, co powoduje człowiekiem, który zamiast rozkoszować się słońcem i morzem podejmuje trud nie tak łatwej w sumie kilkudniowej wspinaczki na szczyt góry."

Myślę że masz racje , to pragnienie wolności , poprzez pokonywanie własnych wewnętrznych barier które w górach się ujawniają :) , stan posiadania tej wolności nie wyznacza ...

  Psst,  07/03/2011

Doświadczanie Boga pcha człowieka w nieznane. Tej cząstki Boga wewnątrz każdego z nas.

Jednak zdobywanie szczytów wymaga odwagi,
Nie bój się. Zaufaj Bogu.

  hussair  (www),  28/05/2011

A to dobrze ujęte. Preferuję morze jako generator sił i witalności, ale prawda - to góry ujawniają owe bariery i dają szansę satysfakcjonującej konfrontacji.

samoświadomość to trudne zagadnienie w czasach gdzie ludzi modelują media

  swistak  (www),  08/03/2011

To Bóg poznaje siebie przez Ciebie i vice versa !

bardzo miłe, krótkie podsumowanie rozwoju-samoświadomości. przypomina kilka ważnych kwestii ;) pozdrawiam

  JA to ja,  24/02/2012

Samoświadomość jest ważna. Niewielu ludzi jednak jest świadomych siebie

Samoświadomość jest refleksją nad sobą, swoim miejscem w świecie, świadomością swojej własnej nicości - jak by powiedział Sartre. Trudno pojąć tajemniczą strukturę samoświadomości, która jest konsekwencją rozłamania w łonie bytu. Choćby to, że świadomość podpowiada mi, iż jestem radykalnie inny od drugiego czy od rzeczy.

I to pozwala wzrastać mnie samej nie na podstawie różności czy powielania , tylko odczuwania i miłowania takiego jakiego nosimy w środku obraz ..



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska