Login lub e-mail Hasło   

Jak skrzywdzić dziecko jednym słowem

Nadawaniu imienia dziecku zawsze towarzyszy egoizm rodziców. Problem powstaje kiedy przysłania on zdrowy rozsądek.
Wyświetlenia: 2.047 Zamieszczono 08/03/2011

Moja koleżanka, nosząca wdzięczne imię Ramona, zaakceptowała je dopiero po dwudziestce. Chłopcy z jej szkoły myśleli nawet, że to ksywa wywodząca się od piosenki i - pośrednio - nielichych piersi dziewczyny. Moja babcia po dziś dzień potrafi jak nikt inny zniekształcić je na np. Motrynę. Nic tak nie ostudza zapału w nadawaniu nietypowych imion dzieciom jak posiadanie takowego. W ostatnich latach jesteśmy zresztą bardzo kreatywni. Oliwia to standard. Ci którzy chcą być oryginalni (bo raczej nie da się powiedzieć, że są tacy sami z siebie) nadają takie imiona jak Belzebub, Zoe(męskie), Thorgal, Napoleon, Saturnin, Niunia, Sindi, czy Calineczka. To jedynie czubek góry lodowej - i to ten po cenurze urzędniczej.

 

KEWIN I DŻESIKA

Traf chciał, że wychowywałam się w miejscu, w którym rodzice nie byli zbyt "kreatywni" i nazywali dzieci względnie normalnymi imionami. Pierwszym prawdziwym dziwactwem na jakie natrafiłam podczas stażu w towarzystwie ubezpieczeniowym był Majkel. Pisownia oryginalna. Mama chłopca była ucieleśnieniem tezy o tym, że obco brzmiące imiona nadają ludzie o niskim statusie społecznym. Rzeczywiście, większość takich kwiatków to pomysły osób o niskich dochodach i/lub mizernym wykształceniu. Sporą część rodziców dzieci noszących spolszczone hamerykańskie imiona stanowią jednak ludzie zamożni lub z klasy średniej, co pozwala raczej stwierdzić, że są one konsekwencją nie kwestii pieniędzy czy inteligencji, a niezaspokojonych aspiracji i ambicji. Te, jak wiadomo, nie są uzależnione od statusu społecznego.

 

SIŁA PRASY

Moja sąsiadka nadała córkom imiona: Klaudia i Oliwia. Nie wiem dokładnie kto, ale ktoś był wyjątkowo kreatywny bo wymyślił zbiorczą ksywę - Gazeciary. Spekulacje na temat imienia ewentualnej trzeciej córki zawsze sprawiały nam wiele radości. Marie Claire, Gala, Viva, Tina, Pani domu - jest tyle możliwości. Zresztą przykład tych imon doskonale obrazuje jak często intencje mijają się z rzeczywistością. Nadając "oryginalne" imię Oliwia czy Maja możemy być niemal pewni, że nasza pociecha trafi na co najmniej jeszcze jedną imienniczkę w klasie. W przeciwieństwie do "pospolitej" Ani, Kasi i Magdy.

 

DUPNE IMIĘ

Na czele imion, którymi można skutecznie skrzywdzić chłopca stoi popularny i pozornie bezpieczny Alan. Zdolność do tworzenia anagramów objawia się już we wczesnym dzieciństwie, a partyzancka edukacja seksualna stoi na dużo wyższym poziomie niż zwykło się uważać. Dlatego warto zastanowić się pięćdziesiąt, a nawet sto razy nim zafunduje się dziecku imię jednoznacznie kojarzące się z seksualną stymulacją odbytu. Problem o tyle poważny, że "Analków" w ostatnich latach jest więcej niż Grzesiów, Darków, Robertów czy Danielów.

 

JAK SKUTECZNIE COŚ OBRZYDZIĆ

Rodzice czasem nadają dzieciom dziwaczne imiona bo chcą uczcić ważną dla siebie postać. Problem w tym, że ostatecznie efekt może być odwrotny od zamierzonego. Bardzo możliwe, że mały Thorgal znienawidzi Rosińskego, Van Hamme i komiks ich autorstwa. Podobnie jak Elvis Elvisa, a Calineczka Andersena. Możliwe również, że przy okazji znienawidzą też kreatywnych rodziców. Tak niewątpliwe było z niejedną niesławną Izaurą, które przeklinają dzień, w którym polska telewizja zakupiła prawa do emisji telenoweli. Zresztą niczym nie zrażone tym przykładem mamusie po dziś dzień nazywają dzieci imionami importowanymi wprost z zagranicznych tasiemców. Strach pomyśleć co będzie, kiedy rozmnażać się zaczną fanki "Zmierzchu".

 

PO DZIADZIUSIU

W opozycji do powyższych trendów stoi moda na nazywani dzieci imionami tradycyjnie polskimi, o ile oczywiście za takie uznamy Marysię, a nie Ziemosława. W zasadzie jest to godne pochwały, zwłaszcza jeśli jest to kontynuacja rodzinnych tradycji i imię jest częścią dziedzictwa. Kogo bowiem warto uhonorować bardziej niż ukochanych rodziców czy dziadków? Piosenkarkę, która częściej pokazuje goły tyłek niż śpiewa, filmowego mordercę, postać z kreskówki a może polityka?

Podobne artykuły


17
komentarze: 130 | wyświetlenia: 2443
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 781
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 864
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 552
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 773
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 703
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1572
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 680
10
komentarze: 97 | wyświetlenia: 446
10
komentarze: 9 | wyświetlenia: 541
9
komentarze: 42 | wyświetlenia: 518
 
Autor
Artykuł



Moniko, nie zgodzę się z niektórymi stwierdzeniami z tego artykułu... Zgodzę się iż nazywanie dzieci imionami z amerykańskich telenowel jest dosyć idiotyczne, ale słowiańskie imiona, niekoniecznie nawet noszone przez dziadków, są piękne. Wiem coś o dziecięcej złośliwości, jako iż moje drugie imię, Balbina, zostało mi nadane przez cioteczkę uwielbiającą naszą sławetną dobranockę, na temat której wy ...  wyświetl więcej

I jeszcze jedna uwaga... z nietolerancją i ignorancją należy walczyć, przeciwstawiając się wszędzie gdzie można... od imion począwszy... Pozdrawiam :)

  Noemi*,  08/03/2011

@Skalny Kwiat: Podpisuję się pod tym, co piszesz o tolerancji i poszanowaniu, nawet, jeśli imiona nie mieszczą się w konwencji. Ja swoje imiona Alicja- Noemi zawdzięczam mojej starszej siostrze, która zaczytywała się wówczas w bajkach a naśmiewające się ze mnie dzieci wołające na mnie "Niema" potraktowałam dość brutalnie, wybijając koledze ząb, trudno powiedzieć czy właśnie to zdarzenie spowodowało wzrost szacunku do mnie, no, ale w ostateczności liczy się chyba efekt końcowy.

Ja z kolei na żarty typu "Czeszcz Balbyna" odpowiadałam tak jak ty... mój tato dolewał jeszcze oliwy do ognia mówiąc: "walcz o swoje, byle byś wybierała równych sobie albo starszych! Pamiętaj, że młodszych i słabszych się ignoruje, a nie okłada." Bardzo szybko koledzy się oduczyli mnie zaczepiać... dywanik u dyrektora miła chyba wyliniałą plamę od mojego na nim siedzenia... :)

  Korozja,  08/03/2011

Moje drogie, czym innym jest nietolerancja dla dzieci, a czym innym dla krótkowzroczności ich rodziców. Nie czepiam się zresztą wszystkich dziwnych imion, tylko tych, które naprawdę mogą sprawić w przyszłości problemy. O ile wyobrażam sobie dorosłą Willow to Calineczki ni jak nie mogę. Nawiasem mówiąc polscy urzędnicy zaproponowaliby Ci co najwyżej formę "Łiloł" :(

Moniko... urzędnicy mają insze przepisy już teraz... moja siostra nie miała problemów z zarejestrowaniem imienia Noemi... a nie jest ono polskim.

Polskie prawo zakład, że imię powinno mieć zgodną pisownię z fonetyczną wymową. Dlatego Noemi to nie problem. Ale Jessica będzie Dżesiką, a Willow - Łiloł. Przypuszczam, że Ty mając w perspektywie imię Łiloł nie nazwałabyś tak dziecka. W przeciwieństwie do mamuś wielu Dżesik.

>Polskie prawo zakład, że imię powinno mieć zgodną pisownię z fonetyczną pisownią. <
Możesz wskazać ten przepis? Bo moim zdaniem strasznie fantazjujesz.

Ok, nie prawo, a wytyczne Rady Języka Polskiego, którymi kierują się USC. Jak nie wierzysz możesz do nich napisać albo sprawdzić na stronie http://www.rjp.pan.pl

I te wytyczne zabraniają rodzicom nadania dziecku imienia Willow (czytanego wg. zasad jęz. polskiego)? Sam znam po kilka Jessic i Angelik, i piszą się w najróżniejszy sposób, niektóre z angielska, inne po polsku. Uważam więc, że wybierasz skrajne przypadki i podpierasz je martwymi de facto "przepisami".
Osobną sprawą jest zaś prawomocność takiej "wytycznej", wszak prawo z zasady jest permisywne, a nie słyszałem by zabraniało nadawania imion niezgodnych z urzędniczym widzimisiem.

W przeciwieństwie do Ciebie popieram moje wypowiedzi faktami, a nie "widzi mi się".

No jeśli dla ciebie faktem jest link do strony RJP, to ja nie mam już więcej pytań. :)
[ http://goo.gl/O4PmU ]
BTW. Między zaleceniami a wytycznymi istnieje jednak drobna różnica. :)

Ja w kwestii formalnej. Co jest nie tak z imieniem Zoe? Mnie osobiście bardzo się podoba, dowcipów żadnych z tym imieniem w roli lejtmotywu nie słyszałem itd.
A z wyśmiewania się z imienia czy nazwiska dzieciaki szybko wyrastają. Jeśli zaś dziecko jest "typem ofiary" to i tak nim będzie, za nie takie włosy, nieodpowiednie ubranie, sposób mówienia itp itd.
Generalnie, uważam że sporo przesadzasz.

To damskie imię.

Albo nie zauważyłem dopisku "(męskie)", albo pierwotnie go tam nie było. Ale załóżmy że mój błąd. Dziękuję za wyjaśnienie.

  Noemi*,  08/03/2011

@Monika Koryzma; Zawsze ten ktoś, kto nie akceptuje swojego imienia, może go zmienić, przepisy dają mu taką możliwość. Kilku z moich znajomych z takiej możliwości skorzystało, nie, dlatego że mieli dziwne imiona tylko, dlatego że mieli problem z akceptacją samych siebie. Mieszkam w regionie północno-wschodnim , który jest swoistym tyglem religijno- kulturowym i tu naprawdę nie wzbudzają sensacji i ...  wyświetl więcej

Może, jak skończy 18 lat albo rodzice się na to zgodzą. Dlatego uważam, że jak komuś podoba się imię Dżesika albo Belzebub to powinien zmienić własne, a nie nazywać tak dziecko.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska