Login lub e-mail Hasło   

Beware...:-)

Kilka słów o nocnych, nieproszonych gościach...
Wyświetlenia: 1.521 Zamieszczono 14/03/2011

Kolejny temat którego nie da się sprowadzić do linków do stron medycznych. Że niby wszystko wyjaśnione, opisane i obgadane do nieprzytomności podczas wykładów jakiś mądrych niesłychanie profesorów. Not this time :)
Od wieków ludzie opisywali niezwykłe uczucie, kiedy to niewidzialna istota próbowała udusić człowieka. Ktoś w to nie wierzy? Ma prawo, nie mamy zamiaru nikogo do tego przekonywać. Więc tym co nie wierzą, powiem, że to bezdech. A dla reszty jest to...


Parę dni temu spotkało mnie coś pasującego do opisów "nocnej zmory".  Nigdy wcześniej czegoś takiego nie przeżyłam. Zastanawiam się, czy mógł być to sen. Niby pamiętam, że nie był, ale w sumie nigdy nic nie wiadomo. Ale na wszelki wypadek opiszę Wam to. Mieszkam sama. Nad ranem nagle wybudziły mnie dziwne dźwięki - jakby szelesty, skojarzyło mi się to z reklamówkami, jakimiś foliami. A potem usłyszałam kroki - jestem pewna, że były kobiece, nie wiem czemu. I wtedy się zaczęło - nie mogłam otworzyć oczu. To było uczucie podobne do tego, gdy jest się bardzo zaspanym i powieki są "ciężkie". Próbowałam sie unieść na łóżku i trochę się udało. Ale nic z tego nie wyszło - oczy dalej były zamknięte i widziałam przed sobą tylko czarny kolor i trochę kręciło mi się w głowie. Dalej słyszałam te kroki. Nie wiem ile czasu upłynęło nim udało mi się otworzyć oczy. Może to była minuta, może 10 minut.. Wciąż słyszałam kroki, jakby ktoś chodził po mieszkaniu, "folii" już nie słyszałam. W końcu się udało i otworzyłam oczy. Byłam tak przerażona, że włączyłam światło i telewizor. Potem cały następny dzień byłam skołowana i było mi słabo. Nie mam pojęcia co to było, ale zrobiło na mnie wielkie wrażene. Pewnie coś na pograniczu snu i jawy.Pozdrawiam
To mail nadesłany do ekipy Nautilus.

Zmory to złe demony, które nękają ludzi w czasie snu. Przygniataja i duszą. Wysysają energię.
Zajęły szczególne miejsce w ludowej mitologii. Wierzono, że na człowieka może być nasłana przez osobę uprawiającą Czarną Magię. Zmorami stawali się ludzie grzeszni, skrzywdzeni za życia, potępieni czy zmarli bez ostatniej spowiedzi. Wierzono, że zmorą może stać się siódma córka, osoba ze zrośniętymi brwiami lub różnokolorowymi oczami bądź dziecko, któremu w czasie chrztu nadano omyłkowo inne imię niż planowano. Ale również zmorą bywały złośliwe dusze żyjących osób.
Żywią sie krwią. Siadają na klatkę piersiową, bardzo mocno uciskając powodują uderzenie krwi do głowy, a krew spija nosem. Męczyły tak również zwierzęta.
Gdy osoba zaatakowana przez zmorę budziła się, ta natychmiast uciekała. By pomóc śpiącemu, którego dręczy, należało zbliżyć się z butelką w prawej ręce, a lewą ręką zagarnąć od głowy śpiącego ku stopom, następnie zakryć ręką i zakorkować naczynie. Butelkę z pochwyconą zmorą należało utopić lub wrzucić w ogień. W wodzie długo słychać kwilenie podobne do kwilenia małego dziecka, w ogniu, gdy pęknie szkło słychać pisk oparzonej zmory, która wraz z dymem jako czarna pręga uchodzi kominem.

Dziś już nie praktykuje się spalania, bynajmniej ja o tym nie słyszałam. Ale przeczytałam bardzo dużo relacji z takiego spotkania. Czasem ludzie nie widzą zmory, bo nie są w stanie otworzyć oczu, czasem widzą czarną postać, kobietę w bieli, obłok przypominający człowieka. Towarzyszą  temu hałasy, dziwne dźwięki,szum wiatru, niezrozumiałe słowa. Czasem ofiary pytają kim jest przybysz i czasem otrzymują odpowiedzi.
Nigdy nie bywają łagodne, przychodzą jeden raz lub odwiedzają każdej nocy. Ofiary ratują się próbami wyrwania się ze stanu totalnego paraliżu lub modlitwą.
Oczyszczając swoją duszę i dom możemy ustrzec się "złego". Paląc świecę, zioła lub kadzidło wieczorem zapewniamy sobię ochronę i spokojny sen. Sylwester oczyszcza nas i nasze domy przed demonami i zmorami (stąd zawsze w Sylwestra jest huk i głośna muzyka). Śpiących na boku lub na brzuchu nie atakują.

Na marginesie...

Strzygi.
Strzygi to kobiece demony, żywiące się krwią, posiadające szpony i czerwone oczy. Po części wampiry, po cześci zmory. Wysysały krew i wyżerały wnętrzności i potrafiły latać. Polowania urządzały nie tylko ze względu na potrzebę krwi, ale również z zemsty za krzywdy wyrządzone im. Zwiastowały śmierć kogoś bliskiego. Stawały się nimi ludzie, którzy urodzili się z dwoma duszami, sercami lub podwójnym szeregiem zębów. Gdy rozpoznano Strzygę, przepędzano ją lub spalano. Wbijano im gwoździe i kołki w różne części ciała. Powstawały również poprzez rzucenie klątwy na ciężarną kobietę, dziecko rodziło się martwe i odradzało pod postacią potwora. Przepełniała je nienawiść do żywych istot i zła wola. Aby martwy nie przeistoczył się w Strzygę chowano go twarzą do dołu.

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 778
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 837
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 839
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 182
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 595
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 669
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1229
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1403
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1340
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 892
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 635
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 752
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 398
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 516
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 656
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Brrr, aż ciarki mi przeszły ;) Mam nadzieję strzygo, że nie przepełnia Cię nienawiść do żywych istot... Co do żywienia się krwią, szponów i czerwonych oczu to hmmm... Lubię kaszankę, mam przydługie paznokcie i czerwone oczy przez paskudny katar... Jestem strzygą??? ;)

  hussair  (www),  14/03/2011

Zdarzało mi się być nękanym przez coś w nocy. Nauka nazwałaby to zaburzeniem homeostazy albo balonem meteorologicznym, ale nie jestem pewien... uczucie było bardzo niepokojące. Potwierdzam, że tylko pozycja "na plecach" wystawia nas jako te prosięta;-). Pozycja boczna bezpieczna, a łyżeczkowa to już rajskie klimaty:)).

Śpię zawsze na plecach, ale nigdy nie przytrafiło mi się coś takiego, natomiast mojemu mężowi owszem. Ja natomiast parę razy widziałam coś, bądź kogoś... ale nigdy nie wywołało to we mnie uczucia strachu.

Jako dziecko miałam parę takich nocnych spotkań... tak cholernie trudno było otworzyć oczy i przekręcić głowę na bok... do tej pory pamiętam te paraliżujące chwile. Jak przewalczyłam, to "uczucie niepokoju" jest tylko delikatną wersją niemocy jaką wtedy czułam... teraz wiem, jak się chronić i nigdy nie lekceważę słów mojego dziecka, jeśli mówi, że boi się spać w swoim pokoju...

  Strzyga  (www),  14/03/2011

Nie :) ja jestem łagodną strzygą....taką strzygunią :) I mam nadzieję że Ty również mimo dopasowania się do opisu, jesteś tylko strzygunią :)

Czasem widzę lub słyszę więcej niż inni ludzie, czasem wiem że ktoś umrze, ale poza tym chyba jestem w miarę normalnym człowiekiem

  Noemi*,  14/03/2011

Podobne historie opowiadał mi w dzieciństwie dziadek, w jego opowieściach to Zmory i Mary dręczyły w nocy jego cztery konie, które po tych nocnych wizytach były przerażone, miały spienione chrapy i splątane grzywy. Dziadek wtedy najczęściej spędzał cały dzień z końmi, czesał je, gładził i przemawiał do nich tak czule, a to z kolei denerwowało babcię, za to konie stawały się łagodne, delikatnie skubały mu ręce i kładły ufnie łby na ramieniu.

  Strzyga  (www),  14/03/2011

Piękna historia :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska