Login lub e-mail Hasło   

O (przesadnej) czci dla papieża

To nie jest artykuł o Janie Pawle II ani Benedykcie XVI, ani jakimkolwiek innym konkretnym papieżu, ale o urzędzie papieża i przypisywanym mu godnościach.
Wyświetlenia: 3.831 Zamieszczono 23/03/2011

To nie jest artykuł o papieżu Janie Pawle II ani Benedykcie XVI, ani jakimkolwiek innym konkretnym papieżu w historii. Jest to natomiast artykuł o funkcji papieża jako takiej i przypisywanych jej — słusznie czy niesłusznie, oto jest pytanie — godnościach.

Zasadnicza część tytułu pochodzi z 4. tomu książki Chrystianizm a czasy obecne zatytułowanego Kościół, z epilogu tego tomu pt. „O czci dla Papieża”. Autorem tego dzieła, wydanego w języku polskim w 1907 roku, jest ksiądz Louis Victor Emile Bougaud (1823-1888), biskup w Laval we Francji, uznawany za wybitnego obrońcę wiary rzymskokatolickiej. Powstało ono już po pierwszym soborze watykańskim (1869-1870), na którym — co warto odnotować — ogłoszono jeden z najważniejszych dogmatów wiary, czyli dogmat o nieomylności papieża. Epilog „O czci dla Papieża” miał wyrażać uczucia, jakie „powinien żywić względem swego Pasterza każdy dobry katolik”[1]. Biorąc jednak pod uwagę wskazany kontekst historyczny, jawi się ów epilog jako teologiczne uzasadnienie dla właśnie ogłoszonego i nawet dla samych katolików trudnego do akceptacji dogmatu. Jeśli bowiem człowiekowi wybranemu na urząd papieża faktycznie należy się taka cześć, jakiej żąda dla niego biskup Bougaud — a powiedzmy to z wyprzedzeniem, że chodzi mu o cześć niemal albo nawet wręcz boską — to uznanie nieomylności człowieka na tym urzędzie będzie już tylko prostą konsekwencją wcześniejszego uznania, że taka cześć mu się rzeczywiście należy.

Ktoś może pomyśleć, że pewnie przesadzam, pisząc o boskiej czci, jakiej dla człowieka na urzędzie papieża oczekuje od wiernych katolików francuski biskup. Przekonajmy się jednak sami, czy przesadzam ja, czy biskup.

 

Namiestnik i usta Chrystusa?

Epilog podzielony jest na trzy części, a te jeszcze na rozdziały. W pierwszej części „Papież, Namiestnik Jezusa Chrystusa”, w rozdziale „O obecności Chrystusa w Kościele przez Papieża” autor napisał: „(...) jeśli nie ma w Najświętszym Sakramencie całej tej połowy Jezusa, to znaczy, że jest ona gdzie indziej. I jest istotnie; jest w Watykanie; jest w Papieżu. Papież jest drugą formą rzeczywistej obecności Chrystusa w Kościele”[2]. Rozwijając myśl o dwóch rodzajach obecności Chrystusa w Kościele, w kolejnym rozdziale autor dodał: „Chrystus złożył w Przenajświętszym Sakramencie ciało, krew, duszę i Bóstwo swoje; ale nie złożył weń swojego słowa. (...) Ponieważ usta Chrystusa są gdzie indziej; ponieważ słowo jego jest w Papieżu. (...) Idź do Chrystusa przemawiającego, idź do Papieża. Ciało i krew Zbawiciela są na ołtarzu świętym; nieomylna prawda i boska nauka są w Watykanie”[3]. „Eucharystia i Papież są to zatem — jak niemal poetycko stwierdza autor — dwie zasłony, utkane przez nieskończoną miłość, aby osłaniać i miarkować obecność Chrystusa w świecie”[4].

Czy rzeczywiście każdy człowiek na urzędzie papieża jest namiestnikiem, czyli zastępcą Chrystusa, a Chrystus obecny jest w Kościele w osobie papieża? Pomińmy tu rozważania o tym, czy Chrystus jest również rzeczywiście obecny w tak zwanej eucharystii, gdyż godne są odrębnego artykułu. Skupmy się na pierwszej kwestii.

Pan Jezus rzeczywiście obiecał tuż przed wniebowstąpieniem, że będzie na wieki ze swoim Kościołem. W Ewangelii Mateusza czytamy: „Idźcie tedy i czyńcie uczniami wszystkie narody, chrzcząc je w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego (...). A oto Ja jestem z wami po wszystkie dni aż do skończenia świata”[5]. Na czym jednak miała polegać ta obecność w... nieobecności, po Jego odejściu do nieba? Odpowiedź znajdujemy w Ewangelii Jana. Jezus powiedział do uczniów: „W domu Ojca mego wiele jest mieszkań; gdyby było inaczej, byłbym wam powiedział. Idę przygotować wam miejsce. (...) Ja prosić będę Ojca i da wam innego Pocieszyciela, aby był z wami na wieki — Ducha prawdy, którego świat przyjąć nie może, bo go nie widzi i nie zna; wy go znacie, bo przebywa wśród was i w was będzie. (...) Lecz Pocieszyciel, Duch Święty, którego Ojciec pośle w imieniu moim, nauczy was wszystkiego i przypomni wam wszystko, co wam powiedziałem”[6].

Kto miał zastąpić Pana Jezusa w Kościele, społeczności uczniów Chrystusa, po Jego odejściu do Ojca? Duch Święty — inny Pocieszyciel. Inny, bo kolejny, następny po pierwszym, którym był sam Jezus Chrystus. To On jest zastępcą lub jak kto woli, namiestnikiem Chrystusa na ziemi. To On wspomagał rozwój Kościoła Chrystusowego, napełniał serca uczniów Jezusa radością i miłością, zapewniał o ich przynależności do Bożej rodziny i o tym, że mają w niebie Ojca, łączył ich we wspólnotę[7].

Obecność Ducha Świętego w nas jest równoznaczna z obecnością Chrystusa. Napisał o tym wyraźnie apostoł Paweł: „Ale wy nie jesteście w ciele, lecz w Duchu, jeśli tylko Duch Boży mieszka w was. Jeśli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten nie jest jego. Jeśli jednak Chrystus jest w was, to chociaż ciało jest martwe z powodu grzechu, jednak duch jest żywy przez usprawiedliwienie”[8].

To Duch Święty jest ustami Chrystusa, który zapowiadał, że Duch prawdy wprowadzi nas we wszelką prawdę, „bo nie sam od siebie mówić będzie, lecz cokolwiek usłyszy, mówić będzie, (...) z mego weźmie i wam oznajmi”[9]. Jak do nas przemawia? Przez Słowo Boże, czyli Pismo Święte. To Duch Święty natchnął autorów Biblii do jej napisania, bo — jak powiedział apostoł Piotr — „wszelkie proroctwo Pisma (...) nie przychodziło nigdy z woli ludzkiej, lecz wypowiadali je ludzie Boży natchnieni Duchem Świętym”[10]. Duchem, którego ten sam apostoł nazywa również Duchem Chrystusowym[11]. Gdzie jest więc słowo Chrystusa? W Watykanie czy w Biblii? Kto jest Jego ustami? Papież czy Duch Święty? Wydaje się, że są to pytania aż nadto retoryczne.

 

Drugi Chrystus i Ojciec Ojców?

Tymczasem autor Chrystianizmu kontynuuje utożsamianie papieża z Chrystusem, rozważając, dlaczego upadły niektóre wielkie Kościoły chrześcijańskie (aleksandryjski, antiocheński czy konstantynopolitański). I dochodzi do wniosku, „że nie dość były złączone z Chrystusem w Papieżu”, bowiem „sam tylko Chrystus obecny w Watykanie może podtrzymać Kościół i dać mu wieczną trwałość”[12].

A skoro w Watykanie mieszka sam Chrystus, to już nie dziwi, że kilka stron dalej autor wymienia boskie przywileje papieża: nieomylność, świętość i... nawet nieśmiertelność. Czytamy: „Jako Papież, użyczający swojego głosu Bogu dla nauczania świata, Najwyższy Pasterz jest nieomylnym. (...) Jako Papież, jest święty, szerzącym z konieczności świętość, niezdolnym się jej sprzeniewierzyć. (...) Jako Papież, jest niezłomny i nieśmiertelny. (...) Papież nie umiera; jak feniks odradza się z popiołów”[13]. Taki jest oczywiście według autora każdy papież „jako papież”, bo ten sam papież, ale „jako człowiek” może już podlegać złudzeniom, błędom, słabościom, być skłonnym do zła, ograniczonym umysłowo, a nawet „zepsutym tajemnie”, może też „stać się publicznie występnym”[14]. To zaiste wielka tajemnica wiary pogodzić jedno z drugim i pozostać wierzącym.

Nieomylność Boga jest pochodną Jego wszechwiedzy i niezmienności[15]. Człowiek nie ma ani jednego, ani drugiego. W Księdze Hioba pada pytanie do każdego z nas: „Izali (...) doskonałość Wszechmocnego dościgniesz?”[16]. A Mojżesz odpowiada: „Nikt nie jest taki jak Bóg”[17]. Poza tym po co światu kolejny „nieomylny nauczyciel”, skoro Chrystus po swoim wniebowstąpieniu posłał już Kościołowi Ducha prawdy, który miał wyznawców Chrystusa wszystkiego nauczyć i nieustannie przypominać im słowa Jezusa, co też zrobił, między innymi dopilnowując spisania Nowego Testamentu.

A co z nieśmiertelnością? Według apostoła Pawła „jedyny, który ma nieśmiertelność (...) mieszka w światłości niedostępnej”, to „Król królów [i] Pan panów”, to Jezus Chrystus[18]. Ludzie zaś na nieśmiertelność mogą jedynie liczyć, że kiedyś jej dostąpią, jak napisał Paweł, zapowiadając przyszły sąd Boży: „Tym, którzy przez trwanie w dobrym uczynku dążą do chwały i czci, i nieśmiertelności, da żywot wieczny”[19].

Jakby zupełnie nieświadom odmiennego nauczania Pisma Świętego biskup Bougaud kontynuuje: „Możemy już teraz wyrobić sobie właściwe pojęcie o Papieżu. Jest to Jezus Chrystus, ukryty pod zasłoną i sprawiający w dalszym ciągu za pośrednictwem człowieka swoje publiczne posłannictwo wśród ludzi. (...) Papież przemawia, to Chrystus przemawia. Papież naucza jakiejś prawdy, to Chrystus jej naucza. (...) Papież (...) nadaje odpust, wyklina grzesznika. To wszystko czyni Chrystus z nim razem”[20].

To wzajemne przenikanie się papieża i Chrystusa jest dla francuskiego biskupa tak głębokie, że według niego obaj są jednym (sic!) małżonkiem swojej małżonki, to jest Kościoła; z tym że Chrystus ma być małżonkiem niewidzialnym, a papież widzialnym[21]. Jeśli tak, to dlaczego apostoł Paweł w swoim nauczaniu o związku Chrystusa z Jego Kościołem, i porównując ten związek do małżeństwa, nic nie mówił o papieżu? Napisał natomiast tak: „Dlatego opuści człowiek ojca i matkę, i połączy się z żoną swoją, a tych dwoje będzie jednym ciałem. Tajemnica to wielka, ale ja odnoszę to do Chrystusa i Kościoła”[22].

A skoro dla autora Chrystianizmu papież jest oblubieńcem Kościoła, to nie powinno dziwić, że Kościół „przenosi na Papieża miłość, jaką ma dla Zbawiciela. Otacza go tą samą czcią; każe klękać przed nim, całować mu nogi, oddawać mu cześć zewnętrzną, która byłaby przesadą, gdyby nie stosowała się do Chrystusa, niewidzialnie, a ściśle z osobą Papieża złączonego”[23].

Nie mogę zrozumieć, jak autor tych słów nie zauważył, że na niebezpieczną dla własnego Kościoła odległość zbliżył się w tym opisie do biblijnego obrazu Bożego przeciwnika, „który wynosi się ponad wszystko, co się zwie Bogiem lub jest przedmiotem boskiej czci, a nawet zasiądzie w świątyni Bożej, podając się za Boga”[24]. A przecież widać, że czuł, iż tak opisane akty czci należą się tylko Bogu, bo napisał, że taka cześć w odniesieniu do człowieka „byłaby przesadą”. Zaraz jednak niejako skleja papieża z Chrystusem w jedno i już tej przesady nie widzi.

Gdy spojrzymy do Biblii, to widzimy, że to na imię Jezusa ma się zginać wszelkie kolano[25]. Tak to rozumiał apostoł Piotr, uznawany notabene przez Kościół rzymskokatolicki za pierwszego papieża. Gdy poszedł odwiedzić rzymskiego setnika Korneliusza, ten wyszedł mu na spotkanie, a następnie „padł do nóg jego i złożył mu pokłon. Piotr zaś podniósł go, mówiąc: Wstań, i ja jestem tylko człowiekiem”[26].  

Biskup Bougaud najwyraźniej zapomniał o przykładzie swojego pierwszego papieża, bo w rozdziale „O uczuciach, jakich doznajemy u stóp Papieża” tak opisał obchody dnia św. Piotra w Rzymie: „W tym dniu obnoszą[27] tryumfalnie Chrystusa utajonego nie w Eucharystii, ale w Papieżu. (...) niezliczone tłumy padają na kolana; a kiedy poza orszakiem kapłanów, biskupów, kardynałów, ukaże się Papież w tiarze (...) nie widzi się już człowieka, widzi się samego tylko Chrystusa”[28]. Opis tego dnia autor zamyka słowami zachwytu graniczącymi z bluźnierstwem: „O, jakże słodkiemi są te uczucia, doznawane u stóp Ołtarzy i u stóp Papieża! (...) My, chrześcijanie, posiadamy tego Boga, żyjącego pośród nas”[29]. Chrześcijanie prawdziwie kochający Jezusa i świadomi treści Pisma Świętego na takie słowa mogą za swoim Mistrzem odpowiedzieć tylko jedno: „Albowiem napisano: Panu Bogu swemu pokłon oddawać i tylko jemu służyć będziesz”[30].

Podobno papier jest cierpliwy i zniesie wszystko, ale lepiej nie przesadzać, dlatego ostatni już raz sięgniemy po cytat z Chrystianizmu. „Ten pierwszy rzut oka odsłania nam już prawdziwe oblicze Papieża, jego święty charakter, przyczynę, dla której mówimy mu z miłością: Ojcze, Ojcze święty, błogosławiony Ojcze. Ojcem jest ten, kto daje życie. Owóż On daje mi je (...). Dawni chrześcijanie dla wyrażenia tego powszechnego ojcostwa, nazywali Papieża nie tylko Ojcem świętym, ale Ojcem Ojców, Pater Patrum. Niektórzy nawet są zdania, że Papież, Papa, to skrócenie tych dwóch wyrazów, Pater Patrum. (...) Żadna doktryna nie była wyznawana tak stanowczo, jak to całkowite, zupełne, powszechne ojcostwo Papieża”[31].

Jeśli tak, to po co nam Bóg Ojciec? Spośród wielu imion i określeń, którymi Pan Jezus mógłby nazywać Boga, Jego ulubionym było określenie Ojciec. W słowach Modlitwy Pańskiej zostawił nam wzór tego, jak i my mamy się do Boga zwracać: „Ojcze nasz”, i zaraz dodał, żeby nie było żadnych wątpliwości, gdzie mamy naszego Ojca szukać: „któryś jest w niebie”[32]. W niebie, nie na ziemi. Ale że ludziom nie wystarczy powiedzieć raz, aby zrozumieli, to pod koniec swej służby Pan Jezus to powtórzył: „Nikogo (...) na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie”[33]. I wcale nie chodziło tu Panu Jezusowi o to, żeby nawet do naszych rodzonych ojców przestać się tak zwracać, bo przecież przykazanie Boże mówi wyraźnie: „Czcij ojca i matkę swoją”[34]. Chodziło Mu natomiast — co jasno wynika z kontekstu tej wypowiedzi — o nienazywanie ojcami nauczycieli religii, co obejmuje również papieża. Wobec tak oczywistej wypowiedzi Pana Jezusa odmienna praktyka przywoływanych przez francuskiego biskupa dawnych chrześcijan nie ma tu najmniejszego znaczenia, bo praktyka pierwszych chrześcijan była inna. Pierwsi chrześcijanie wołali „Abba, Ojcze!” tylko do Boga w niebie[35]. Byli też jednak świadomi nadchodzącego wraz ze śmiercią ostatnich apostołów odstępstwa w chrześcijaństwie. Dlatego apostoł Paweł ostrzegał: „Ja wiem, że po odejściu moim wejdą między was wilki drapieżne, nie oszczędzając trzody, nawet spomiędzy was samych powstaną mężowie, mówiący rzeczy przewrotne, aby uczniów pociągnąć za sobą. Przeto czuwajcie”[36].

Biskupowi Bougaud tej czujności ewidentnie zabrakło. Czy stać cię, by zabrakło jej tobie?

Andrzej Siciński

 

[1] Chrystianizm..., 4 tom, s. 7. [2] Tamże, s. 297. [3] Tamże, s. 298. [4] Tamże, s. 301. [5] Mt 28,19-20. [6] J 14,2.16-17.26. [7] Zob. Dz 9,31; 13,52; Rz 5,5; 8,15-16; Flp 2,1. [8] Rz 8,9-10. [9] J 16,8.14. [10] 2 P 1,20-21. [11] 1 P 1,11. [12] Chrystianizm..., s. 299. [13] Tamże, s. 304. [14] Tamże. [15] Zob. Ps 147,7; 1 J 3,20; Ml 3,6. [16] Hi 11,7 Biblia gdańska. [17] Pwt 33,26. [18] Zob. 1 Tm 6,14-16. [19] Rz 2,7. [20] Chrystianizm..., s. 306-307. [21] Tamże, s. 307. [22] Ef 5,31-32. [23] Chrystianizm..., s. 308. [24] 2 Tes 2,4. [25] Zob. Flp 2,10. [26] Dz 10,25-26. [27] Dawniej papieża noszono w lektyce. [28] Chrystianizm..., s. 311. [29] Tamże, s. 312. [30] Mt 4,10. [31] Chrystianizm..., s. 320. [32] Mt 6,9. [33] Mt 23,9. [34] Wj 20,12. [35] Zob. Rz 8,15. [36] Dz 20,29-30.

[Artykuł ukaże się w miesięczniku "Znaki Czasu" 4/2011].

Podobne artykuły


31
komentarze: 37 | wyświetlenia: 8661
24
komentarze: 10 | wyświetlenia: 6947
71
komentarze: 22 | wyświetlenia: 17939
22
komentarze: 7 | wyświetlenia: 19387
18
komentarze: 15 | wyświetlenia: 2669
16
komentarze: 28 | wyświetlenia: 1269
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 2555
11
komentarze: 27 | wyświetlenia: 40791
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 6066
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 11119
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3619
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  23/03/2011
  mugol  (www),  23/03/2011

Nie mam nic przeciwko obronie godności człowieka przez kogokolwiek. Ale dlaczego papiestwo musi to robić z jednoczesnym przypisywaniem papieżom godności im nienależnym? Byłbym też wdzięczny za mniej obcesowy to polemik. Dziękuję.

  swistak  (www),  23/03/2011

@światak
Pisząc "współczesny nam" masz na myśli dwóch ostatnich, czy tych z okresu powojennego czy całego XX wieku? Nawet gdyby z całego XX, to byłby to dość ograniczony horyzont oceny urzędu papieskiego, który sam siebie datuje na ponad 1900 lat. Może bym nawet nie napisał tego artykułu, bo książkę, na polemice z którą go oparłem, mam już ponad 20 lat, ale zdecydowały o tym dwa powody. Pie ...  wyświetl więcej

>A po drugie, potrzebowałem autoszczepionki przed tym, co mi zafunduje publiczna telewizja na początku maja.<
Tego maja trzeba dożyć, w dobrym zdrowiu psychicznym najlepiej. A po drodze 02.04 i 10.04. :|

  swistak  (www),  23/03/2011
  Hamilton,  24/03/2011

Panie Andrzeju tu polemika jest bezsensowna. Tu potrzebna szczepionka przeciw mugolom i swistakom. Przynajmniej spora dawka antytoksyny.

Jak to zwykle ładnie wypunktowuje darkwater, panom Mugol i świstak kłania się czytanie ze zrozumieniem.

  Hamilton,  26/03/2011

mugol i swistak w poprzednim wcieleniu byliście chyba aparatczykami PZPR-u. Nie możecie się rozstać z czerwienią przy komentarzach. I jak komuniści ilością pokonujecie jakość.

Ehh, naiwny. Ty dalej wierzysz że to są różni ludzie? Nie wiem, czy współczuć ci naiwności, czy podziwiać wiarę w ludzi. :)

  Hamilton,  26/03/2011

Przez proletariacki szacunek używam formy wy.

My, Darkwater, z łaski niezidentyfikowanej siły wyższej obywatel Rzeczypospolitej, głęboki wyrażamy szacunek dla Brata naszego Hamiltona zwanego Starszym, najuprzejmiejszego człeka na eiobowym portalu. :)

  Hamilton,  26/03/2011

No wicie, rozumicie, darkwater podobacie mi sie. Bedo z was jeszcze ludzie.

Ludzkie panisko z was, Hamiltonie. Pochwalił, a mógł kopnąć. :))

  Hamilton,  27/03/2011

My wicie darkwater jak te mugoly i swistaki co uratowały życie staruszce. Mogły zabić, a tylko skopały.

Mugoły, mugoły ...? To te, co spod Legnicy zawróciły, choć nie musiały? :))

Wspaniały artykuł,oby takich było więcej.Nie od dziś wiadomo,ze katolikom prawda w oczy kluje,ich kościół ma tylko monopol na prawdę,myślenie i produkcje dzieci...amen.Gratuluje panie Andrzeju

  Strzyga  (www),  23/03/2011

Wiara jest rzeczą piękna, natomiast instytucja kościoła stworzona przez człowieka mija się lekko, moim zdaniem, z tym co ja uważam za wiarę w Boga. Szanuję JP II jako człowieka i szanuję ludzi, którzy wierzą w swój Kościół ale pozostaję poza tym.

  57kerenor  (www),  23/03/2011


IDŹCIE I NAUCZAJCIE!

@Strzyga

Głoszenie Ewangelii polega na obronie Nauki Pana Jezusa. Zatem, powiem niejako Twoim stylem, lecz... odwrotnie.

Nie szanuję papieża Jana Pawła II za jego poglądy i nie obawiam się mówić o tym głośno.
Nawet ``na swoim dworze``, wyżej wymieniony miał mnóstwo przeciwników, a co tutaj mówić o mnie. Maryjny papież, takie określenie sz

...  wyświetl więcej

  Strzyga  (www),  24/03/2011

@ 57kerenor
Poczytam sobie Twoje artykuły. Choć z zasady omijam "kościelne tematy". Dla mnie wiara to przede wszystkim małe drewniane kościółki, w których w ciszy można "pomedytować", w których czuć obecność Boga. Spotykam je rzadko, odpychają mnie natomiast pełne przepychu, marmurowe kościoły - fortece. Nie rozumiem po co?! Świat się zmienia, więc może i religia /wiara/kościół musi podążać za światem. To do mnie nie przemawia. Trochę zboczyłam z tematu "papież" na temat "wiara" :)

  Elba,  23/03/2011

W zasadzie ludzie o Bogu niewiele wiedzą. Zrozumienie Boga przerasta ich możliwości, dlatego wolą, aby ich bożki były bardziej realne, by mogli się modlić do kogoś kogo znają, w przypadku kogo są w stanie określić wygląd, cechy charakteru, sposób zachowania. Ludzie mają potrzebę nadawania boskości czemuś zwykłemu. Tak jak dawniej uznawano za boga słońce, gwiazdy, zjawiska przyrody czy potężnych lu ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  23/03/2011

Kerenor ! Jesteś ignorantem walącym ewangelią jak klapką na muchy ! Bóg kpi sobie z pychy i zarozumialstwa.
Jedynym bałwochwalcą jesteś sam, bo czcisz swoja nieomylność !

Brawo Świstak!

  pafcioo,  24/03/2011

A mi brakuje starego dobrego mieszania papieża z błotem przez kościół ADS, w oparciu o Objawienie, Księgę Daniela tudzież pisma prorocze Ellen G. White. Zgodnie z tym mieszaniem z błotem (czyt. oficjalnym nauczaniem), papież to Syn Zatracenia, Bestia z morza albo z ziemii (no właśnie, tak dawno to było że zapomniałem już skąd), Rzym z papieżem na czele to czwarte najgorsze zwierzę z Księgi Daniela ...  wyświetl więcej

Zuch,żeś odważny

jeśli papież żyje zgodnie z wiarą, czyli jest po prostu uczciwym, kochającym drugiego człowieka człowieczkiem, to spełnia swoje zadanie i wszystko się zgadza :)
jeśli natomiast nadużywa całej tej "aury świętośći" i wyjątkowości, jaką przypisuje mu świat, to... jest zwykłym egoistą.
ale wydaje mi się, że każdy z nas ma swój rozum i potrafi odróżnić człowieka "do rany przyłóż" od prostego i pysznego egoisty :):):)

Myślę, że jako człowiek to on sam osobiście mógłby być dobry i życzliwy i uczciwy i w ogóle, ale jak już dostaje się do władzy, to dba przede wszystkim o dobro swojej instytucji...

  57kerenor  (www),  25/03/2011


PAPIEŻ, NIE ŻYJE ZGODNIE Z WIARĄ W PANA JEZUSA!

Dostrzegam Droga Dariuchol pewną sprzeczność w Twojej wypowiedzi. Gdy piszesz, o życiu papieża zgodnym z wiarą, to od razu przychodzi mi na myśl Nauka Pana Jezusa i jednoczesne budowanie swojego duchowego wnętrza, na podstawach Tej Nauki.

Jeśli ten system myślenia zagościł w Twojej głowie, to zaprzeczę, ponieważ papież poniża

...  wyświetl więcej

eee to jest już szukanie dziury w całym, nie jestem taka dociekliwa, żeby się tym AŻ tak interesować. ja staram się żyć tak, żeby nikomu nie szkodzić i jednocześnie starać się być szczęśliwa. inni mają własne sumienie, i to co robią ze swoją władzą to ich sprawa :) my swoją drogą mamy swoje rozumy, o czym już z resztą wspominałam :)

  57kerenor  (www),  27/03/2011


POSŁUSZEŃSTWO JEST WAŻNIEJSZE OD WŁASNEGO WIDZIMISIĘ.

Dość dziwnie piszesz!

Sugerujesz na początku, że ``jeśli papież żyje zgodnie z wiarą, czyli jest po prostu uczciwym, kochającym drugiego człowieka człowieczkiem, to spełnia swoje zadanie i wszystko się zgadza.``

Nie, nic się nie zgadza! Zastanawiam się, dlaczego podstawą wiary u drugiego człowieka miałoby być dob

...  wyświetl więcej

Jeżeli tą "babinkę" przeprowadzę przez ulicę, to zrobię tak zwany "dobry uczynek". przyznam, że nie lubię tego określenia, jednak ta "babinka" uzyska pomoc. i uważam, że o to naszemu Tatusiowi chodzi :) żeby pomagać innym, szanować ich, traktować jak równych sobie. nie jestem zwolennikiem wykuwania na blachę wszystkich przykazań i czytania wszystkiego co z kościołem związane, jeśli potem ma nam to ...  wyświetl więcej

  57kerenor  (www),  27/03/2011


WIARA Z WIEDZĄ ŚCIŚLE JEST ZWIĄZANA!

Witaj Dariuchol!

Nie będę dusił zagadnienia. Powiem tylko, że nie rozumiesz tematu.
Piszesz: ``Wiara to nie wiedza, a raczej zaufanie, miłość, spokój... raczej odczucia…``

Jesteś w błędzie, ponieważ wiara, to również jest wiedza. Wiara z uczynkami ze sobą współpracują, a miłość do Pana Jezusa, ściśle związana jest z wiedzą

...  wyświetl więcej

wiedza jest potrzebna do wiary, ale tylko by określić pewne "zasady", jak z resztą do wszystkiego: do jeżdżenia samochodem, do gotowania, do pisania... wiara to coś więcej, nie tylko wiedza- powinno kierować się sercem i tą zdobytą wiedzą, oraz hmm sumieniem? :)
również pozdrawiam ;)

  w84u6  (www),  24/03/2011

Po przeczytaniu powyższych:
Panie Boże (jeśliś jest ;) ), dziękuję Ci, że uczyniłeś mnie ateistą ;P

Dobrze napisane, a to że nie wszyscy zrozumieli Andrzeju, to już "ich" problem. Pozdrawiam

  swistak  (www),  25/03/2011

Marian ! Artykuł Andrzej pewnie zadedykuje Tobie i reszcie ludowych intelektualistów !

  alexo,  25/03/2011

Juliusz Słowacki napisał:
"O Polsko! ... twa zguba w Rzymie!"

http://eiba.pl/u

Jako i zacny Wilde pisał:
- Religia [czym jest]?
- Wytwornym surogatem wiary.

To, jak spojrzymy na problem zależy oczywiście od tego, skąd to uczynimy. Patrząc na niego przez pryzmat wzorowego katolika nie da się nie uznać tych "prawd". W przeciwnym razie jawnie podważamy naukę Kościoła - stajemy się tym samym heretykami. Pan Siciński chciał zapewne spojrzeć na ww zagadnienie od nieco logiczniejszej strony, niż głosi KKK. Niestety to jest całkiem złe podejście, bo zasad wi ...  wyświetl więcej

Dziękuję za komentarz. Katolikiem nie jestem. Ale nawet katolicy, którzy nauczani są, że Pismo Święte jest, obok Tradycji, źródłem objawienia Boga, powinni się zastanowić nad sprzecznością cytowanych słów francuskiego biskupa z Pismem Świętym.

  swistak  (www),  29/03/2011

Skoro nie katolikiem to pewnie też nie gojem ?

Swietny artykuł,panie Andrzeju!Trzeba dziś w Polsce mieć odwagę,by poruszać taki temat....

Podobno Andreios to po grecku 'odważny' ;-)

No coż, można rozprawiać długo na temat godności papieskich i w tej kwestii chyba najważniejszą rzeczą jest ciągła (oczywiście nie jawna) chęć podtrzymywania władzy papieży, a nadawanie papieżowi przymiotów boskim lub conajmniej wybitnie nadludzkich ma tylko jeden cel - ustanowienie niekwestionowanego autorytetu. Można choćby wziąć rodzinę Borgiów z XV w., z której papieże byli "mianowani" głównie ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska