Login lub e-mail Hasło   

Śmierc za życia?

Pierwszy mój "artykuł'...od razu pesymistyczny. Tak niewiele trzeba by doświadczyc śmierci za życia. Wiem, że to frazes, ale jaki prawdziwy. Tysiące osób dziennie...
Wyświetlenia: 1.241 Zamieszczono 25/03/2011

Pierwszy mój "artykuł'...od razu pesymistyczny. Tak niewiele trzeba by doświadczyc śmierci za życia. Wiem, że to frazes, ale jaki prawdziwy. Tysiące osób dziennie myśli o tym, jak życ by byc szczęśliwym. Ja myśle, jak umrzec z godnością. Nie jestem starą kobietą, przyjamniej rocznikowo. W zasadzie dopiero powinnam zacząc życ, imprezowac itd. Ale to jest nie moja bajka, choc większośc za priorytet uważa alko i imprezy. Moim calym życiem była miłośc. Była jest i będzie. Stracic ją to tak jakby serce przestało bic, gdy mózg pracuje. Człowiek znieczula się, poniża się, a przy najbliższej sposobności chce rzucic wszystko, dalej cierpiec, byle tylko miec znowu serce.

Nie widzę słońca, które świeci. Nie słyszę ptaków. Coraz bardziej niknę, nikt tego nie zauważa. Znają mnie jako dziewczynę twardą, skrytą, może trochę ekstrawagancką, ale nic więcej. Pewnie zastanawiacie się, gdzie są moi przyjaciele? Ja też się zastanawiam, i obawiam się, że ich nie mam. Właśnie teraz, gdy przy upadku chce się podnieśc, każdy z moich pseudoprzyjaciół rzuca na mnie cegłę, co sprawia, że nie sposób samemu dac radę.

Wielokrotnie próbowałam życ na nowo, cieszyc się, tańczyc, po prostu życ. I zawsze kończy się to krwią na nadgarstku, albo litrami łez. Nikt się tym nie przejmuje, a nawet jeśli próbuje od razu się odgradzam. Nie bałam się ludzi, którzy mnie skrzywdzili. Boję się tych, którzy mogą mi pomóc. Dlaczego? Bo mogą poznac, jaka jestem. Wcale nie taka dobra, nie taka cudowna. Cholernie wrażliwa na wszystko. Na ból innych, cierpienie, szczęscie. Byc może za bardzo zazdrościłam innym... Byc może za wiele robiłam, by byc taką szczęśliwą jak kobiety, które mijałam. Mam wrażenie, że jestem ponad tym światem. Wszystko się kręci, ale nie ma tam dla mnie miejsca. Jakbym patrzyła na wszystko z góry. Nie odnajduje się na uczelni, w domu, na imprezach. Stwarzam pozory, że jest dobrze, uśmiecham się, a gdy zostaje sama biorę żyletkę i radze sobie z tym.

Nie trzeba się bac. NIe sięgam juz po takie sposoby "radzenia" sobie z problemami. Bardzo wyniszcza mnie wszystko. Czuję się doświadczona przez życie, zraniona, oszukana, porzucona. Zawsze wierzyłam w miłośc, taką prawdziwą, do końca życia. Sama tak pokochałam, ale jednak osoba, którą kocham nie jest w stanie takim uczuciem mnie darzyc. Dla niego bym rękę sobie obcięła, gdybym tylko widziała cien nadziei, miłości. Jednak często zdarza się tak, że ja jestem tą drugą, tą na pocieszenie, która zawsze wysłucha,przytuli, pozwoli się wypłakac.

Dlatego wierzcie w miłośc. A nawet najgorszemu wrogowi nie życzę by doznał śmierci, gdy jeszcze oddycha.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1793
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 1049
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1336
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1023
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1216
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 703
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 559
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 965
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1241
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1117
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 584
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 811
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1082
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 917
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  25/03/2011

A ja doznałam. I co ? I żyję! Też jestem wrazliwcem. Wiem jak z tym się żyje, ale nigdy nie chciałam pozostać w stanie pogrązenia się we własnych cierpieniach. Nie jesteś sama, więc rozgladaj się i patrz, patrz, patrz....
Pozdrawiam. :-)

Też miałam podobny etap w życiu. Dołowało mnie wszystko, czułam się wyobcowana, jak bym żyła obok świata. Później zrozumiałam, że człowiek jest tym kim chce być. Zdałam sobie sprawę z tego, że sama sobie zadawałam cierpienie. A Ty kim chcesz być?

Te wszystkie żale, smutki i samoudręki mają tendencje do wrastania w nas podobnie jak złe nawyki. Jeśli to, co piszesz, że wybierasz samookaleczenie, jako receptę na ból psychiczny i nie jest to fikcja literacka zgłoś się natychmiast do psychiatry, poczujesz poprawę nastroju już po tygodniowym leczeniu. Wizyta u psychiatry nie wymaga skierowania od lekarza rodzinnego, nie jest ciężkim przeżyciem, ...  wyświetl więcej

Wez sie w garsc, kazdy z nas przezywa swoje "dramaty" w zyciu. Bedzie dobrze, dla kazdego kiedys wzejdzie slonce.

  greenway,  25/03/2011

Nie powiem weź się w garść, bo wiem, że to nie działa. Powiem natomiast, że bardzo Cię rozumiem, bo szłam tą cierniową drogą i znam ten psychiczny, przenicowujący na wskroś ból. Chcę Cię uścisnąć i wspomóc. Pozwól sobie pomóc. Czasami też trzeba się wspomóc terapią szeroko rozumianą. Nic nie trwa wiecznie i dotyczy to również bólu. Trzymaj się. :-)

Kolejne emo myślące że jest bardzo nieszczęśliwą osobą, a cały świat ma ją za wroga. Chore, pozerskie wmawianie sobie, że się jest nieszczęśliwym. Taaak, na pewno jesteś niepełnosprawna, albo przynajmniej przewlekle chora, pochodzisz z patologicznej rodziny, nie masz kasy na nic, masz problemy w szkole i oczywiście nikt nie jest w stanie Ci pomóc. To faktycznie powody do depresji i takiego światopoglądu.

  swistak  (www),  26/03/2011

Zawsze można więcej, lepiej, itp. Twoje Ego stłamsiło Duszę i się udusisz !

  berni*,  26/03/2011

Proponuje zmianę sposobu myślenia , bądź wdzięczna za to co masz co posiadasz .Zacznij to dostrzegać i cieszyć się tym ,Twoje bogactwo jest w Tobie staraj się go wykorzystać Jeśli chcesz poczuć się dobrze codziennie mówiąc komuś dzień dobry uśmiechnij się , powiedz coś miłego ekspedientce w sklepie czy kioskarzowi . Zacznij dostrzegać ludzi a i oni Cię zauważą . Miłość moja droga , miłość czeka na ...  wyświetl więcej

Oczywiście, zauważyłam to, że są większe tragednie niż zdrada, nawet w zwiazku. Tak jak i Ty, tak większośc radzi mi, żebym zapomniała i zaczęła życ na nowo. Zawsze byłam "inna" i tym razem też zrobię po swojemu. Przynajmniej wiem, ze zrobiłam wszystko dla miłości. Wierzę, że będzie dobrze. Szkoda tylko, że najbliżsi maja dużo mniej wiary. Ale to jest moje życie i ode mnie zależy jak będzie wygląd ...  wyświetl więcej

  greenway,  26/03/2011

Berni b. pięknie. Nic dodać, nic ująć.

Dziękuje za miłe słowo Pozdrawiam

Dziękuję! Również Cię pozdrawiam. Lubię czytać twoje komentarze. Mamy podobne poglądy. A może coś byś napisał. :-)

Jest mi bardzo miło że jesteśmy zgodni w części swoich wypowiedzi . Proszę nie prowokuj mnie do pisania , chyba że mało macie powodu do śmiechu i radości . Język polski nigdy nie był moją mocną stroną co da się zauważyć Moje życie było bogate w doświadczenia szkoda tylko że w te przykre Jestem podobno perfekcjonistą i twierdze że jeśli coś robić to robić to dobrze lub wcale .Zostawmy pisanie tym c ...  wyświetl więcej

@berni jesteś skromnym człowiekiem, a ja chciałabym ci przesłać swój tekst. Czy mogę. Poza tym dla mnie ważne jest to, co ktoś ma do przekazania, a ty mówisz od serca.

Bardzo Cię proszę prześlij . lecz czy nie za bardzo mnie przeceniasz ? W ocenie pisanych artykułów jestem cienki ,czy nie zawiodę Cie ? Nie obiecuje że zrobię to od razu Właśnie uświadomiłem sobie która jest godzina a mój rytm dnia zaczyna się o czwartej trzydzieści Pozdrawiam.

tu nie chodzi o ocenę, tylko o dedykację. Ja też wstaję o 5.

Przepraszam za błędne zrozumienie Pozdrawiam dobranoc.

Dziękuje Wam wszystkim za komentarze. Czasem w zyciu przychodzą złe chwile. To co pisałam, samookaleczenia to przeszłośc, pisałam z dystansu czasowego. Teraz staram się myślec pozytywnie, chociaż łatwo nie jest ( :

Nie zdajesz sobie sprawy jak bardzo Cię rozumiem i wiem jak wygląda wbicie sobie do głowy pozytywnego myślenie .Sam posiadam z tym problem . Życzę powodzenia uwierz w siebie i własną moc jaką posiadasz Pozdrawiam



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska