Login lub e-mail Hasło   

Tempora mutantur... - felieton

Wprawdzie ten felieton napisałem ponad 2 lata temu, ale mam wrażenie, że jeszcze długo będzie jak najbardziej aktualny. Chyba że...
Wyświetlenia: 1.828 Zamieszczono 26/03/2011

Tempora mutantur et nos mutamur in illis - czasy się zmieniają i my zmieniamy się wraz z nimi. Ano zmieniamy się. A szczególnie zmienia nas Ona. Jej Wszechwładna Wysokość Telewizja. Jeszcze pół wieku temu raczkująca, nieśmiało goszcząca w domach 3, a później 5 razy w tygodniu. Czarno-biała brzydulka z migocącym, wyblakłym obrazem, ale już wtedy o magnetyzmie nieporównywalnym z żadnym innym medium. Co starsi Czytelnicy pamiętają zapewne te zgromadzenia sąsiadów na "Kobrze", "Wielokropku" czy zapierających dech w piersiach wyczynach kapitana Sowy na tropie. A i Jacka i Agatkę, z rozpędu wszyscy - mimo że dorośli - też pooglądali.

I kto by wtedy pomyślał, że dziś, po 50. latach, całe rzesze telewidzów będą wpatrywać się w ekrany w oczekiwaniu na dalekich potomków tamtych seriali? Owe "W-11", "Detektywów" czy wnuczki "Niewolnicy Isaury" w ekwadorskim, indyjskim albo czysto polskim wydaniu. A gdyby tak zliczyć te wszystkie miliony godzin zmarnotrawione na oglądanie tych gniotów przez setki tysięcy widzów? Pewnie okazałoby się, że w tym czasie i autostrady, i metro, i mieszkania dla całej populacji Polski dałoby się wybudować.

Moja ulubiona małżonka, kiedy tylko usłyszy nieśmiałą krytykę marnowania czasu na rozliczne "Na Wspólnej", "M jak Miłość", "BrzydUlę", czy jak tam jeszcze to cholerstwo się zwie, reaguje awanturą.

- Ja ci nie wypominam, że Kubicę oglądasz!

Rzeczywiście - nie wypomina. Ale to mnie jakoś nie przekonuje. Całe szczęście, że Kubica startuje w weekendy, a ogromna większość "Sędzin Wesołowskich", "Złotopolskich" lub "Melrose Place" zaśmieca nam dni powszednie, bo chyba trzeba by dodatkowy telewizor dokupić. Co zresztą i tak się pewnie stanie, bo ślubna zażyczyła sobie mały odbiornik do kuchni. No cóż - kuchnia to jej królestwo i ma prawo wyposażać ją sobie jak chce, ale...

Swojego czasu większa część Polski (a i pozostałego zachodniego świata również) zafascynowana wpatrywała się w kolejne wydania "Big Brothera". Pamiętacie?

- Wielki Brat Cię widzi! Idź do Pokoju Zwierzeń!

Chryste Panie! Najniższe instynkty (podglądactwo) i zaburzenia seksualne (ekshibicjonizm) w jednym. I miliony, miliony oglądających. Czy rzeczywiście aż tak prymitywni jesteśmy? Czy całe stulecia wspaniałych płodów ludzkiego talentu i myśli niczego nas nie nauczyły? Czy owi wielcy twórcy literatury, filmu, teatru są skazani na zapomnienie, bo przegrywają z napędzanymi reklamami "Plebaniami", "Miodowymi latami" czy "Sabrinami"? Kultura zastępcza? "Rodzina zastępcza"?

I do tego przerażające statystyki. Wzrastający analfabetyzm. Ba, żeby tylko! Ogromna część (jeżeli nie większość) aktualnych - podkreślam aktualnych! - uczniów gimnazjów nie umie czytać! Nie, nie "ze zrozumieniem". Po prostu czytać. Dukają, sylabizują, a w wypożyczalni wideo błagają o filmy z lektorem, bo nie nadążają z czytaniem napisów!

I trudno w tej sytuacji nie poprzeć inicjatywy zmiany w nadawaniu zagranicznych filmów w telewizji. Żeby - wzorem licznych państw zachodnich (a już 30 lat temu np. w telewizji szwedzkiej WSZYSTKIE filmy nadawane były z napisami, bez lektora) wreszcie zrezygnować z czytanych list dialogowych. To chyba jedyna szansa, żebyśmy za kilka lat nie funkcjonowali w społeczeństwie analfabetów.

Czego i Wam, i sobie nie życzę.

Dalbert

Podobne artykuły


17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1580
17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1195
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1006
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 837
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 945
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 878
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 923
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 539
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 868
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 756
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 759
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  26/03/2011

Zgadzam się z napisami i rezygnacją z lektorów podczas emisji obcojęzycznych filmów. Poza tym też oglądam f1 mimo dezaprobaty domowników i filmy przyrodnicze. Seriali-tasiemców nie znoszę!
Pozdrawiam kolegę - koleżanka. :-)

Świetne ujęcie tematu :):):) Dalbert, ty pisz częściej, bo te twoje arty się po prostu połyka jednym tchem, a i ubawić się przy tym można.

  dalbert,  26/03/2011

Dziękuję :) Chciałbym pisać częściej, ale prozaiczna pogoń za wstrętną mamoną pochłania mi cały czas. Ale może około maja to się zmieni.
A tak naprawdę, to Ty pisz więcej swoich czarowności. I to prozą - o ile mogę prosić. Nawet nie zdajesz sobie sprawy ile masz narracyjnego talentu. A w lirykach nie wykorzystujesz go dostatecznie. To nie znaczy, że liryki są gorsze. Tylko, że dużo pięknych opowiadań przed Tobą i nami: Twoimi wiernymi czytelnikami :)

Możesz prosić :) Właśnie szykuję część trzecią "Emigrantki o szarych oczach..." Tak mnie wszyscy mobilizujecie, że mam pozytywną energię do pisania. Dzięki Dalbert.
Tu jest część druga moich wspomnień :)
http://eiba.pl/w

  jotko49,  26/03/2011

Nie śmiałem..cierpliwie czekałem,niegodnym prosić więc tylko podziękuję Dalbertowi - nie tylko za jego artykuł.Trzymać sobie pozwolę za słowo..miłego dnia..

Jotko, ty nieśmielcze! Proś, a będzie ci dane:)
Póki co, zadowalaj się jak Dalbert, poezją :)
http://eiba.pl/2lm

Kwiatuszku jak mówisz, że można prosić, to i ja proszę ;) Pisz szybciutko, bom głodna twych artykułów :)

Święta prawda Dalbercie. Seriale potrafią wciągnąć. Moja babcia, wiekowa kobieta, jeszcze niedawno nałogowo oglądała modę na sukces. W trakcie trwania serialu nie odbierała telefonów, ani nie otwierała drzwi, udając że jej niema w domu. Pozdrawiam serdecznie i proszę o więcej felietonów:)

  dalbert,  27/03/2011

Dzięki za miłe słowo.
Co ciekawe, sam lubię obejrzeć dobry film, nawet jeśli jest kilkuodcinkowy. "Kompanię braci" - i to wszystkie 10 półtoragodzinnych odcinków - obejrzałem z zapartym tchem. Inna sprawa, że nie wtedy kiedy była nadawana, tylko we własnym tempie, po 2-3 odcinki dziennie, z nagrań. Ale chyba jest jednak różnica między tymi "mydlanymi operami", a np. serialem "Rzym".
...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  27/03/2011

To przekonujące argumenty. Chociaż... ja przywykłem do lektorów. Lubię ich głosy. Wnoszą odprężenie w dom. Irytuje mnie tylko jedno: te skrótowe tłumaczenia oryginalnych wypowiedzi plus - nierzadko! - upraszczanie ich języka, co wszak zubaża styl i wysiłek scenarzysty. Więc wygląda to na robotę dla takich widzów-owiec przeznaczoną.
I - niestety - ta nieelegancka maniera skrótu i upraszczania dotyczy także działu "napisowego:.

  kev  (www),  27/03/2011

Muszę serdecznie podziękować za całą listę telewizyjnych hitów. Zasiądę z chęcią do całego bloku serialowego aby się nieludzko sponiewierać wówczas gdy zabraknie mi na wódkę.

  dalbert,  27/03/2011

Nie ma za co. Byle głowa nazajutrz nie bolała... :)

Artykułu nie odrzucam, gdyż nie zasłużył na to - ale odrzuciłbym wszystkie komentarze gimnazjalistów rzeczywistych i mentalnych. Komentarzy samego autora nie wyłączając.
Dalbercie. Zważ dysproporcje między samym artykułem - i "podkładaniem się" w swych komentarzach.

Śmiertelna powaga przemówiła głosem nagany... Aww!

  dalbert,  28/03/2011

Zbysławie, zawsze ceniłem Twoje poczucie humoru... :)

kiedyś filmy z napisami mnie nie przekonywały, ale odkąd tata zaopatrzył naszą chatkę w porządny duży telewizor, po którym oczy nie wylatują z orbit jestem za "czytaniem" filmów :)
a jeśli jeszcze film jest po angielsku traktuję go jak lekcję języka :):):)
czasem myślę, że czytanie (jakiekolwiek!) przydałoby się nie tylko gimnazjalistom...
sama uważam, że czytam za mało ;)

  Hamilton,  31/03/2011

A w filmie polskim, proszę pana, to jest tak: nuda... Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana... Dialogi niedobre... Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.

A polski aktor, proszę pana... To jest pustka... Pustka proszę, pana... Nic! Absolutnie nic. Załóżmy, proszę pana. Że jak polski aktor, proszę pana... Gra, nie?

Widziałem taką sc

...  wyświetl więcej

Z gustami się nie dyskutuje, więc na pewno nie będę oceniać kto co i jak często ogląda. Co do filmów z lektorem czy napisami... jedna i druga wersja jest często tak okrojona, że treść przekazywana nijak się ma do filmu... Wolę film z orginalnymi dialogami o ile oczywiście jestem w stanie zrozumieć co mówią:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska