Login lub e-mail Hasło   

Co z tą miłością? – o miłości warunkowej i manipulacji

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.pieknamilosc.pl/2011/01/o-mio(...)12.html
Chodzi nam o coś znacznie więcej niż „być z partnerem”.My chcemy go „posiadać”, zawładnąć nim, mieć go na własność. Nasza miłość jest kapryśna, chwiejna, zmienna jak pogoda.
Wyświetlenia: 3.125 Zamieszczono 01/04/2011

Jedna z naszych Czytelniczek w doskonały sposób opisała miłość warunkową w relacji partnerskiej, która bardzo często oparta jest na manipulacji:
Toksyczne związki niekoniecznie muszą się opierać na przemocy fizycznej czy psychicznej, czasami przybierają bardziej subtelny obraz, gdzie partner po mistrzowsku manipuluje partnerką utwierdzając ją w przekonaniu, że tylko i wyłącznie on ją tak bardzo kocha, szanuje jako kobietę i człowieka, że tylko on chce dla niej jak najlepiej, że tylko z nim będzie bezpieczna i szczęśliwa itd., itp. Mój partner jest mistrzem w tego rodzaju manipulacji.

Zawsze, gdy zrobię "coś niestosownego" nie krzyczy, nie bije, po prostu jest mną zawiedziony, iż postąpiłam tak a nie inaczej, nie słuchając jego "próśb" i jest mu zawsze niezmiernie przykro, że go nie słucham. Wtedy staje się dla mnie "zimny", nie mówi mi, że mnie kocha, traktuje jak obcą osobę, z którą należy wymienić jakieś uprzejmości, odwołuje spotkanie, zostawia mnie samą, abym sobie przemyślała swoje zachowanie, a po stosunku seksualnym odmawia mi jakiejkolwiek formy bliskości, będąc zimnym jak głaz.

Myślę, że taka forma manipulacji jest o wiele trudniejsza "do wykrycia" i uzmysłowienia sobie, że taki związek jest po prostu chory. Po pewnym czasie automatycznie reagowałam "w odpowiedni sposób" na pewne rzeczy, wiedząc, jaką mogę ponieść "karę". To tak, jakbyśmy zamknęli psa w ciemnym pomieszczeniu. Wchodząc do niego, pies ma prawo zareagować agresywnie, nie rozumiejąc sytuacji, czując się skrzywdzonym. Wtedy bez słowa wychodzimy i zostawiamy go samego. Za którymś razem, pies nie będzie reagował agresywnie, złamie się, podejdzie i położy łeb, bo tylko w taki sposób dozna bliskości. I tak mój partner "kocha" mnie już 4 lata.

Miłość warunkowa, wszechobecna w naszym świecie, polega na tym, że obdarzamy kogoś słowami i gestami miłości tylko i wyłącznie wtedy, kiedy obiekt naszych uczuć postępuje zgodnie z naszymi wymaganiami. Najpierw tak jesteśmy traktowani przez rodziców, potem odwdzięczamy im się tym samym, i traktujemy podobnie własne dzieci i partnerów.

Uczono nas podczas lekcji religii, że Bóg obdarza ludzi miłością. Jednak z pewnością osądzi nas, potępi i ukarze, jeżeli będziemy zachowywać się „niewłaściwie”, niezgodnie z Jego przykazaniami. A skoro uważamy, że Najwyższa Istota tak robi, to wydaje się nam to całkowicie normalne, że my też w naszych związkach ustanawiamy liczne zasady, i karzemy odmową miłości (a także skazujemy na inne męki) wtedy, gdy nie są one spełnione. To jest miłość warunkowa.

Tak więc kochamy i to bez przeszkód okazujemy, jeśli osoba, z którą tworzymy związek zaspokaja nasze potrzeby, dostosowuje się do naszej woli i do naszych wyobrażeń, jaki nasz partner (dziecko, rodzic, przyjaciel) powinien być i jak się zachowywać.

Jeśli ukochana osoba nie spełnia naszych oczekiwań, czujemy się zranieni i na różne sposoby dajemy jej odczuć, jak bardzo jest nie w porządku - powinna się wstydzić, mieć okropne wyrzuty sumienia i najlepiej wielokrotnie przepraszać za to, co zrobiła!

Często nawet wyraźnie nie formułujemy swoich pragnień, tylko chcemy, by partner sam się domyślił, co jest nam w danej chwili najbardziej potrzebne. Jak kocha, to powinien wiedzieć! Gdy jednak trudno mu to odkryć, „uświadamiamy” mu to dąsając się, obrażając, strojąc „fochy”, obojętniejąc, fundując „ciche dni”, lub też krytykując go na każdym kroku, obwiniając, stosując złośliwości i uszczypliwości, a także agresywnie się awanturując.

Mamy cały zestaw „środków wychowawczych” – manipulujemy bliskimi mniej lub bardziej świadomie. Wszystko to służy zmuszeniu ukochanej osoby, by tańczyła w rytm naszej melodii. Tresujemy partnera tak, jak robi się to ze zwierzętami przykład, jaki użyła Czytelniczka jest tu bardzo na miejscu!

 

Oczywisty jest nasz sprzeciw w sytuacjach, gdy jesteśmy narażeni na prawdziwie krzywdzące zachowania, gdy ktoś stosuje wobec nas przemoc – np. bije, szarpie, popycha, zmusza do różnego rodzaju zachowań seksualnych, wyzywa i poniża na wiele sposobów – wtedy trzeba zdecydowanie zaprotestować, postawić wyraźną granicę takim zachowaniom!

My jednak wychodzimy w naszych relacjach znacznie dalej poza całkowicie słuszne, naturalne oczekiwania, że będziemy traktowani przez innych z szacunkiem i uwagą.

Oburzamy się także wtedy, gdy ukochana osoba chce spotkać się z kolegą/koleżanką, iść do kina na nielubiany przez nas film, albo chce pograć w piłkę lub majsterkować w garażu - i w związku z tym nie spędza z nami każdej wolnej chwili.
Obwiniamy partnera o to, że się nami „nie zajmuje”, nie zachwyca, nie troszczy się o nasze przyjemności.
Jest źle, gdy partner postanowił pójść na studia lub rozwijać się na inne sposoby, lub że chce wyjechać na urlop/wycieczkę sam, podczas gdy ten drugi jest czymś zajęty i nie może mu towarzyszyć.

Nie podoba nam się ubranie lub makijaż, które ktoś sam dla siebie wybrał i domagamy się jego zmiany. Wściekamy się, że ktoś nie zrobił obiadu, nie sprzątnął tego i owego, a także, gdy ma własne zdanie na jakiś temat (odmienne od naszego) i śmie przy nim trwać!

Przecież to ja mam rację! To ten drugi się myli! A nawet jak mylę się ja, to i tak nie przyznam się do tego. Ma być tak, jak ja chcę i tyle! Mój pomysł, mój sposób patrzenia na coś i wykonywania czegoś jest zawsze lepszy i to ta druga osoba powinna się podporządkować!
Generalnie – inni ludzie powinni stosować się do wartości, norm i zasad, które ja uważam za najwłaściwsze! Porządek przecież musi być – i to po mojemu! Bo jak nie… i tu wytaczamy nasz arsenał technik manipulujących lub jawnie agresywnych, które mają zastraszyć lub obwinić partnera!

I tak wszyscy dążymy, w mniejszym lub większym stopniu, do tego, by kontrolować partnera i innych bliskich. Czasem pozwalamy się zdominować, czasem sami dominujemy i tak trwa walka o władzę, o jedynie słuszny sposób postępowania, o to, kto ma rację.

Chodzi nam o coś znacznie więcej niż „być z partnerem”, dzielić z nim życie. My chcemy go „posiadać”. Zawładnąć nim, najlepiej w całości, posiąść go, mieć go na własność, do swojej wyłącznej dyspozycji i na swoich warunkach!

Niestety, im bardziej go ubezwłasnowolniamy, im większą władzę nad nim przejmujemy, tym mniej go szanujemy i jakość naszej miłości zdecydowanie pogarsza się!

Nasza miłość nie jest czymś stałym, pewnym, bezpiecznym. Jest uwarunkowana tym, na ile ktoś spełni, postawione przed nim, wymagania. Jest kapryśna, chwiejna, zmienna jak pogoda.

Czy to prawdziwa, zdrowa, pełna miłość?
Czy jakaś jej karykatura?
Podobno prawdziwa miłość jest bezwarunkowa?!

Dziennikarz Tomasz Lis nazwał swój program „Co z tą Polską?”, ja mogłabym sparafrazować te słowa: „Co z tą naszą miłością?”

Joanna Stelmach

 



 

Podobne artykuły


159
komentarze: 44 | wyświetlenia: 46195
37
komentarze: 61 | wyświetlenia: 13422
36
komentarze: 20 | wyświetlenia: 24879
32
komentarze: 98 | wyświetlenia: 10277
37
komentarze: 20 | wyświetlenia: 34765
61
komentarze: 19 | wyświetlenia: 25073
19
komentarze: 10 | wyświetlenia: 7868
20
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4461
31
komentarze: 69 | wyświetlenia: 8896
53
komentarze: 43 | wyświetlenia: 5523
45
komentarze: 34 | wyświetlenia: 5980
22
komentarze: 53 | wyświetlenia: 3815
22
komentarze: 7 | wyświetlenia: 8631
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 28765
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  swistak  (www),  01/04/2011

Prawdziwa Miłość to Boski Narcyzm, gdy to co Boskie w nas, pokocha to co Boskie w partnerze oczywiscie z wzajemnością

  ,  01/04/2011

Coś mi się przypomniało w odniesieniu do tego artykułu, który uważam za sprytną manipulację:

Z punktu widzenia kobiety
Podobno to kobieta ma w życiu bardzo żle, jak w takim razie wyjaśnić tak różne określenia stosowane przez kobiety na to samo zrobione przez nie i mężczyzn? Czyż nie jest to tzw. "Obracanie kota ogonem"?

MĘŻCZYZNA: Pije na umór.
KOBIETA: Bywa lekko zaw

...  wyświetl więcej

No ,skoro Autor promowany przez Kobietę , więc nie mam zastrzeżeń...łebski facet.

Pisząc ten artykuł, nie robiłam różnic pomiędzy płciami. My wszyscy - zarówno kobiety jak i mężczyźni, mamy braki w zakresie umięjętności kochania w sposób bezwarunkowy. Pozdrawiam! Joanna

  ,  01/04/2011

Nie da się kochać bezwarunkowo i osobiście uważam, że należy się z tym jak najszybciej pogodzić i pójść na kompromis z partnerem, dopasować się wzajemnie, rozmawiać.
Zawsze jest jakiś warunek, że kocha się tą konkretną osobę za coś. Bezwarunkowa, czysta miłość to taka gdzie np. idąc sobie ulicą obok żebrzącej starej, śmierdzącej cyganki bez nogi, nagle "dostajemy obuchem w głowę" i się w ni ...  wyświetl więcej

Swietny artykuł , ja wierzę w bezwarunkową miłość , viverti , nie kocha sie za coś , kocha sie za to że JEST , obok nas i idzie sie przez życie w ramie w ramie trzymając sie za ręce ...kochać bezwarunkowo nauczysz sie jak zaakceptujesz wszystkich dookoła siebie SĄ TACY JACY SĄ tyle że najjpierw zaakceptuj samą siebie. Zawsze wszelkie zmiany zaczynamy od nas samych ....pozdrawiam

Zdaję sobie sprawę, że miłość bezwarunkowa może wydawać się nieosiągalnym ideałem. Czymś, co trudno wcielić w życie. Myślę jednak, że warto nad tym pracować, w końcu ideały są po to, by do nich dążyć! :-)
Można nauczyć się kochać siebie ZAWSZE - niezależnie od popełnionych błędów, niepowodzeń, wad i słabości.
Można też nauczyć się kochać innych - bez wymagania od nich doskonałości, p ...  wyświetl więcej

  berni*,  04/04/2011

Doskonały opis ludzkich zachowań i uwarunkowań , samo życie Szczerze zgadzam się z Romanem Pozdrawiam

  Elba,  04/04/2011

A ja myślę, że to METAMORFOZA KOBIETY... (znalezione w necie jako czarny humor, lecz daje do myślenia).
Kobieta przed ślubem:
1. Pachnie jak kwiatuszek.
2. Ćwierka jak wróbelek.
3. Urocza żabka.
4. Kusi.
5. Obiecuje.
6. Budzi pożądanie.
7. Niezwykle pociąga.
8. Robi oczka.
9. Pokazuje ząbki.
10. Otwiera usteczka.
1 ...  wyświetl więcej

i jak tu nie zaufać intuicji kobiecej..?

  berni*,  05/04/2011

Masz racje wszystko zależy od punktu widzenia i nastawienia . Pozdrawiam

Również mężczyźni ulegają metamorfozie. Wszyscy w ciągu życia nieustannie się zmieniamy.
Miło, kiedy te zmiany idą w dobrym kierunku... Kiedy się rozwijamy i piękniejemy wewnętrznie. Towarzyszące temu zmiany zewnętrzne mogą już nas mniej cieszyć (zmarszczki, łysina, sadełko itp.) ale je także warto zaakceptować, z miłością do nich podejść :-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska