Login lub e-mail Hasło   

Krótko o miłości. O ukrytych emocjach.

Starała się od samego rana tłumić w sobie negatywne emocje, które z godziny na godzine coraz bardziej ją ogarniały. Wreszcie wygrały.. wzięły górę..
Wyświetlenia: 4.251 Zamieszczono 07/04/2011

Siedziała niezwykle smutna i wpatrując się bezmyślnie w ekran komputera przyglądała się paru stronom internetowym, które akurat dzisiaj specjalnie jej nie interesowały. Nie wiadomo, o czym myślała, chyba nawet sama nie mogła odpowiedzieć na to pytanie.. Nadmiar myśli zamieniał sie w jakąś pustkę, zagubienie. 

Starała się od samego rana tłumić w sobie negatywne emocje, które z godziny na godzinę coraz bardziej ją ogarniały.

Wreszcie wygrały.. Wzieły górę, sprzeczka z mamą o jakąś nieznaczącą rzecz kompletnie wyprowadziła ja z równowagi. Zaczęła na cały dom wykrzykiwać przekleństwa, które skierowane były niewiadomo, do kogo.. Sama tego nie wiedziała(?) Zawsze powstrzymywała sie od używania wulgaryzmów w towarzystwie rodziny.  Ale akurat tego dnia nie zważała nawet na to. Wszystko było takie obojętne. 

Rodzice nie zauważali w jej oczach smutku, widzieli jedynie gniew, myśleli, że wszystko przez tę bezmyślną kłótnie. Nie wyjaśniła im, o co chodzi, przecież nie zrozumieliby.  Chyba nawet nie chcieli wiedzieć, może chcieli, aby ' ucząc się życia ' sama stawiła czoła problemowi. Nie umiała sama sobie wyjaśnić, o co chodzi, wszystko było niewiadome po części nawet dla niej samej.  

Do jej oczu z każdą sekundą napływały kolejne łzy. Zatrzymywała je unosząc w górę głowę, próbując złapać oddech i sie uspokoić.. Niestety nic to nie dawało. Wkrótce po policzku powoli zaczęła płynąć łza.. Pierwsza, druga i następna.. Płaczu nie dało się już opanować, powoli traciła nad nim kontrole.  Wszystkie  lądowały na kartkach notatnika, który towarzyszył jej od samego rana. Czytała każde zdanie próbując przypomnieć sobie te niezapomniane chwile, kiedy jeszcze z nim była. Myślała, że pomoże jej to w jakiś sposób. Jednak wspominanie nic nie dało. Płaczu nie dało się już zatrzymać, powoli traciła nad nim kontrole.

Krztusiła się nie przestając wrzeszczeć i przeklinać. Była niemal w transie. Nie można nawet napisać, że nie panowała nad sobą, bo bardzo dobrze wiedziała, co robi.. Chyba jednak musiała.. Nie widziała wtedy żadnego innego wyjścia jak wybuchnąć płaczem, wykrzyczeć wszystko, co jeszcze przed chwilą siedziało gdzieś głęboko w niej tylko czekając na jakiś silniejszy sygnał, bodziec do uwolnienia - w tym przypadku była to właśnie kłótnia z najbliższą osobą.

Po około dziesięciu - dwudziestu minutach z kieszeni spodni zaczął wydobywać się dźwięk dzwoniącej komórki. Pomimo tego, że cała się trzęsła wyjęła szybko telefon i zobaczyła, kto dzwoni. Numer zastrzeżony, szybko skojarzyła, że właśnie ON zawsze dzwonił do niej  z ukrytego. Jakiś impuls sprawił, że pomimo płaczu wcisnęła zieloną słuchawkę i niepewnym głosem krztusząc się własnymi Łazami zapytała, kto mówi. To nie był on. Koleżanka, która chciała zapytać się, czy może nie chce odpisać książek, bo lekcji na jutro jest dość dużo. Odpowiedziała, że jutro jej nie będzie, że chyba się przeziębiła, że nie może rozmawiać. Zresztą nie mogła zrozumieć, po co wogóle dzwoniła, przecież wiedziała, że nie będzie jej do końca tygodnia. Chyba poznawała, że płakała.. Nie była zbyt dociekliwa, więc nie spytała nawet czy nic się nie stało. Kaśka była zawsze skryta, zamknięta w sobie, chyba myślała, że najlepiej będzie nie pytać, zostać w przekonaniu, że może jednak nie płakała, ale jej głos lekko zmienił się od przeziębienia, o którym wcześniej wspominała.

Po paru minutach znowu telefon. Wszystko jakby się uspokoiło. Dochodziła do siebie. 'Znowu Kaśka.. ' - Pomyślała widząc w telefonie ' zastrzeżony' dzwoniący do niej. Jednak po odebraniu usłyszała jego głos. Był on już inny, niż zwykle. Teraz wydawał się wrogi, wydawało jej się, ze właśnie on teraz jest jej największym wrogiem, chociaż nic nie zrobił specjalnie..

Spytał, czy nie miałaby ochoty na spacer. Znała to zagranie.. Znała je bardzo dobrze, czyżby znowu chciał spotkać się z nią tylko w ramach koleżeństwa uwieść ją, znowu z nią być i znowu.. Zranić? Mimo wszystko zgodziła się.. Znowu.. Miała, co najwyżej piętnaście lat, nie wiedziała, o to miłość.. Ale.. Zgodziła się. Pomyślała, że może to właśnie to?

Że może to zgodzenie się na spacer mimo wcześniejszych krzywd. Zgodzenie się na rozmowę mimo zranienia?  

 

Podobne artykuły


36
komentarze: 10 | wyświetlenia: 92831
159
komentarze: 44 | wyświetlenia: 44958
41
komentarze: 9 | wyświetlenia: 90233
40
komentarze: 23 | wyświetlenia: 7615
40
komentarze: 12 | wyświetlenia: 58812
37
komentarze: 20 | wyświetlenia: 34283
36
komentarze: 20 | wyświetlenia: 24371
35
komentarze: 31 | wyświetlenia: 10640
33
komentarze: 69 | wyświetlenia: 10616
32
komentarze: 68 | wyświetlenia: 11834
20
komentarze: 19 | wyświetlenia: 3422
30
komentarze: 31 | wyświetlenia: 5987
30
komentarze: 17 | wyświetlenia: 4525
 
Autor
Artykuł



Brzmi znajomo:) pozdrawiam ciepło

Bardzo fajny tekst tylko parę małych błędów . Pozdrawiam :-)

  Kamila Wu  (www),  09/04/2011

Dziękuję, może napiszesz jakie błędy, będę mogła je poprawić i uważać, żeby nie popełniać ich w przyszłości :)

Nie powinno się tłumić uczuć zwłaszcza tych negatywnych, ponieważ mogą wybuchnąć w najmniej oczekiwanym momencie, a jeżeli dodatkowo będziemy się nakręcać, to możemy stracić panowanie nad sobą i wypowiedzieć słowa, których później będziemy baardzo żałować. Pozdrawiam serdecznie.

Anastazja nie czepiaj się ;)

  swistak  (www),  09/04/2011

Twoim posagiem jest Bezwarunkowa Miłość jaka obdarza Cię Stwórca tego bajzlu. Na tym fundamencie, buduje się relacje, z innymi jego wcieleniami, znajdującymi się na różnym etapie walki, swojego ego, z Jego Miłością.
Ty tez walczysz, może nieświadomie, z Miłością rodziców, pedagogów, przyjaciół itp. jeżeli jesteś zachłannym i egoistycznym biorcą, a nie dawcą uczuć.

I to Świstaku jest właśnie sedno.

To nie miłość - to raczej naiwność... Prawdziwa miłość jest tylko wtedy gdy jest odwzajemniona, inaczej to tylko iluzja, oszukiwanie samego siebie... Żeby nie było wątpliwości - ta historia jest mi bardzo dobrze znana z autopsji, nawet za dobrze...



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska