Login lub e-mail Hasło   

Ospała filmografia

czyli krótki felietonik o filmografii.
Wyświetlenia: 840 Zamieszczono 11/04/2011


 

 

Przy tym, co dzieje się dziś ze światowym kinem szkolna zasada „3Z” (zdać, zakuć, zapomnieć) nabiera nowego znaczenia: zakupić, zobaczyć, zapomnieć. Wchodząc do kina i oglądając repertuar zawsze mam problem z tym, co wybrać. Film o jakimś przesłaniu z ciekawą fabułą czy też kolejną komedie romantyczną.

Taki dylemat ma wiele osób. Leniwi wybiorą romans, który według nich wydaje się być wybitnym filmem. W rzeczywistości widzieli go już wiele razy: nieszczęśliwa kobieta miedzy 25 a 45 rokiem życia, u progu kariery lub innego ważnego momentu życia, poznaje idealnego mężczyznę, zakochuje się i jest szczęśliwa. Ci, którzy wybiorą bardziej inteligentny film myślą o nim przez kolejne dwa dni zastanawiając się nad tym, co o cechuje bohatera i jak oni sami postąpiliby w podobnej sytuacji.Tylko wybitne filmy zdołają się na prawdę przebić i zostać zapamiętane na długo, lecz wyłącznie przez pewną, niszową grupę ludzi.

Gdyby zapytać przeciętnego Polaka czy pamięta film, na którym był w kinie rok temu zapewne odpowiedziałby, że nie przypomina sobie. To pokazuje prawdę o dzisiejszej, filmografii, która jest tylko chwytem marketingowym. Filmy to dziś wydłużona forma reklam przedstawiająca masę produktów, ludzi oraz „artystów”. Wiele firm inwestuje w filmy w zamian za krótkie przedstawienie logo podczas emisji. Zespoły oraz osobni artyści tworzą piosenki pod owe produkcje. Do obsady bierze się tych samych aktorów, którzy wypromowali poprzedni hit i kojarzą się ludziom dobrze. Wszystko jest mechanizmem reklamy, marketingu i chęci zysku.

Jeśli ktoś chcę naprawdę obejrzeć dobry film musi sam wyszukać czegoś dla siebie, a że ludzie są z natury leniwi to biorą, co im się daje. By zaspokoić żądania leniwego odbiorcy film musi być prosty. Coś bardziej skomplikowanego może przyczynić się do niezrozumienia i wydania złej opinii a przecież tego nie chce żaden reżyser, aktor czy producent. Wszystko zamyka się w jedną prostą całość: leniwy odbiorca-prosty, gładki film. I tak cały czas. Ciekawe, do którego momentu…

Podobne artykuły


11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 451
11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 458
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1702
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 490
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 727
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 948
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 611
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 473
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 566
9
komentarze: 2 | wyświetlenia: 305
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 437
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 576
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 307
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 359
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 610
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





W sumie mam podobne wrażenia. Ale zawsze myślałem, że to dlatego że stary się już robię, i nie rozumiem ludzi spragnionych rozrywki. :)

P.S. Podziel tekst na akapity, taki zwarty blok tekstu fatalnie IMO się czyta.

Wydaje mi się, że to kwestia wrażliwości, inteligencji i zwykłego ogarnięcia świata... Chyba kwestia wieku nie gra roli. Ja mam 17 lat a takie schematy w filmografii mnie irytują niemiłosiernie.

Schematy niby irytują, a kolejne seriale, odciskane z tej samej formy, wciąż cieszą się niesłabnąca popularnością. Mam tutaj na myśli zwłaszcza tzw. latynoskie seriale.
Więc trudno się dziwić, że "wielkie" kino podąża za trendami, w końcu w wypadku "klapy" oni tracą znacznie więcej niż twórca serialu.
Ostatni dobry film jaki widziałem, to był "Człowiek z Ziemi", produkcja wyjątkowo m ...  wyświetl więcej

Ja widziałam "Amelie". Jak dla mnie dobry film... chodzi o temat. Napisałam recenzje nawet... ;) Dobry też jest "Eat Pray Love". Oczywiście każdy z nutką wątku romantycznego... jak na kobietę przystało lubie takie wątki chociaż muszą być ciekawe.

  hussair  (www),  12/04/2011

"Amelia" była głośna jak te petardy w Sylwestra, więc przy takiej renomie podszedłem do niej ochoczo. I się zawiodłem. Było to smętne i nie w moim klimacie zupełnie.
A kiedy kolejny raz włączyłem "Lot nad kukułczym gniazdem" - to było to... [jak zawsze].
Artykuł całkowicie trafny, przyznam jednak, że osobiście oglądam też filmy lekkiego kalibru, szczególnie przy znużeniu, nie ma co przesadzać, że zawsze film musi mieć extra wartości i refleksjami napierać;-).



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska