Login lub e-mail Hasło   

Travellers, irlandzcy cyganie

Travellers, Tinkers, Gipsy, Pavees...
Wyświetlenia: 25.442 Zamieszczono 12/04/2011

Wieczni tułacze. Nie posiadają żadnych źródeł historycznych, więc nawet oni sami nie mogą sprawdzić, skąd pochodzą. Z przekazów ustnych wiedzą, że w połowie 1800 roku osiem rodzin oddzielnie wyemigrowało z Irlandii do Anglii i Stanów Zjednoczonych, nie mogąc jednak znaleźć sobie na dłużej miejsca, wyruszali dalej. Inni z kolei mówią, że są potomkami rzemieślników i blacharzy, którzy pomagali w budowie krzyża, na którym zmarł Jezus i dlatego są skazani na wieczną tułaczkę. Niewątpliwie jednak są naturalnymi Irlandczykami. Wędrując tak z miejsca na miejsce, chwytali się dorywczych zajęć jako zwykli robotnicy, rzemieślnicy, blacharze, hodując konie i psy, handlując na targowiskach czy pomagając w gospodarstwach. Gdy przybywali do miast lub wiosek, byli traktowani przez mieszkańców bardzo dobrze, karmiono ich, chętnie przyjmowano pod dach i dawano pracę.  Byli cenieni za ich rodzinność i  dobroć. Jednak również jak Romowie byli zmuszani do osiedlania się w miastach. Chcąc zachować swój nomadzki tryb życia, walczyli o swoje prawa.Travellers mieli własny język i własne zwyczaje. Posługiwali się językiem nazywanym przez nich Cant. Było to połączenie galickiego, języka Romów i angielskiego i z pewnością był znany w XVIII w., ale jego pochodzenie może być dużo starsze. Wszyscy Travellers uznawali się wzajemnie za bliskich krewnych w stosunku nawet do obcych. Na ważne wydarzenia rodzinne byli zapraszani wszyscy i wtedy zjeżdzała się w jedno miejsce cała nomadzka społeczność, nawet z najdalszych zakątków Irlandii i Anglii. Małżeństwa były organizowane przez matkę. Zaraz po urodzeniu zawierano takie porozumienia. Mężczyznę uznawali za gotowego do założenia rodziny, gdy skończył dwadzieścia jeden lat, a dziewczynę, gdy była pomiędzy piętnastym, a osiemnastym rokiem życia. Jednak nie było ślubów "na siłę". Nawet gdy zostali sobie wybrani przez rodziców, mogli mieć coś do powiedzenia w tej kwestii. Żenili się między grupami, ale również małżeństwo wśród kuzynów było dozwolone przez irlandzkich Travellers. Od piątego roku życia dzieci były przyzwyczajane do swoich obowiązków. Dziewczęta uczyły się dbania o dom, wychowywania młodszego rodzeństwa i zarządzania pieniędzmi. Były przygotowywane do roli żony. Chłopcy pomagali ojcom, ucząc się hodowli koni i wyruszając z nimi w podróże handlowe. Rodziny były wielodzietne. Małżeństwo przeważnie miało około dziesięciorga dzieci. Rodziców, gdy byli już starzy lub chorzy brała zawsze pod swój dach jedna z córek i jej rodzina. Dzieci zawsze mieszkały ze swoimi rodzicami.

Zawsze byli nieaktywni politycznie. Interesowało ich tylko to, co działo sie w ich społeczności. Na przejawy dyskryminacji reagowali wycofywaniem się i zamykaniem swoich granic dla nie-Travellersów. Unikali kontaktów ze społecznością miejską, nie zapisywali dzieci do szkół i mieli zakaz zadawania sie z nimi. Traveller, choćby podejrzany o kontakty inny niż biznesowy ze "zwykłym" człowiekiem był tymczasowo lub na stałe wykreślany ze społeczności. Wychowywali się w wierze katolickiej. Kobiety codziennie uczestniczyły we mszy świętej, modląc sie przeważnie o to, by córki wyszły dobrze za mąż i rodziły zdrowe dzieci, by mężowie i synowie mniej pili i by podróżując nie mieli wypadków i nieszczęść. Wierzyli w życie pozagrobowe. Mieli własne cmentarze, na których spoczywali ich przodkowie i nie było nawet opcji, by któryś Traveller był pochowany na cmentarzu miejskim. Pogrzeby odbywały sie sześć miesięcy od dnia, w którym zmarł członek rodziny. Okres ten był tak długi, ponieważ problemem byłoby zebranie całej społeczności cygańskiej szybciej. A musiała być cała!

 

Kim są dziś.

Już tylko niewielu z nich wciąż prowadzi podróżniczy tryb życia w swoich campingach. Korzystają z podmiejskich parkingów lub lasów, gdzie na chwilę rozkładają swoje życie. Reszta osiadła w miastach. Wybierają niewielkie miejscowości. Żyją na jednym osiedlu w wynajętych domach. Bogatszych stać na kupienie czy wybudowanie własnego. Wciąż są aspołeczni i izolują się od reszty mieszkańców. Również wyglądem zewnętrznym ściągają uwagę. Kobiety ubierają sie dość skąpo, obwieszają się biżuterią, są całe wytatuowane. Są wulgarne. Mężczyźni wyglądają równie mało estetycznie. Są głośni, brudni, leniwi i otyli. Nie pracują, żyjąc jedynie z zasiłków na dzieci. Wielodzietność pozostała im do dziś. Kradną w sklepach i wykorzystują do tego własne dzieci. Są nietykalni. Mszczą sie za każdą zniewagę, zwrócenie im uwagi, wezwanie policji, nawet gdy wina leży po ich stronie. Dzieci wychowują na podobnych sobie. Wybijają szyby w oknach i ogólnie budzą  lęk. Nie przestrzegają zasad i reguł zwyczajowych. Nie są lubiani przez Irlandczyków. Obraźliwie nazywają ich "tinkers" co znaczy "druciarze". Teraz dla odmiany Irlandczycy unikają posyłania swoich dzieci do szkół, gdzie jest dużo Travellersów.Oznacza to zatapianie szkół szkół wcześniej niezwykle renomowanych. W zeszłym roku wycofałam własnie moje dziecko w ostatniej chwili. Moja koleżanka złapała jedną z nich na kradzieży w sklepie. Potem jej cała rodzina czekała na nią pod sklepem, gdy ona zamykała. Musiała wezwać po raz kolejny policję, by bezpiecznie dostać się do domu. Inni znajomi natomiast wynajęli mieszkanie na ich osiedlu. Przez pierwsze tygodnie byli tylko obserwowani, ale  twarze miejscowych nie wydawały sie gościnne. Na szczęście przywykli. Zaczęli traktować ich jako sąsiadów, witając sie z nimi po jakimś czasie nawet przyjaźnie. Ja również na szczęście miałam okazję poznać ich dobrą stronę - jedna z nich podarowała mi pieniążek na szczęście.

Spotykam ich codziennie. Niestety wciąż wiem o nich niewiele.

 

Podobne artykuły


25
komentarze: 18 | wyświetlenia: 4061
22
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2180
21
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1832
17
komentarze: 8 | wyświetlenia: 26412
17
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1414
17
komentarze: 34 | wyświetlenia: 2390
15
komentarze: 78 | wyświetlenia: 1431
15
komentarze: 37 | wyświetlenia: 1140
15
komentarze: 20 | wyświetlenia: 327
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 996
13
komentarze: 8 | wyświetlenia: 286
13
komentarze: 23 | wyświetlenia: 871
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 208
13
komentarze: 6 | wyświetlenia: 883
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 944
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  12/04/2011

Niezwykle plastyczny i sugestywny opis tych ludzi, jakby byli zarazem wspaniali i przeklęci. Pozdrawiam. :)))

Ciekawe... słyszałam o irlandzkich "druciarzach" i zastanawiam się, dlaczego z opinii dobrych fachowców, chętnie kiedyś przyjmowanych przez ludzi, teraz mają opinię wulgarnych i nieprzystosowanych, wręcz wrogo nastawionych do "cywilizowanej" społeczności. Kto lub co uczyniło z nich "wyrzutków" niechcianych w szkołach, osiedlach i zepchnęło do roli złodziejaszków, nierobów... Z dumnych "Travellers" do poniżanych "tinkers"...

  hussair  (www),  12/04/2011

Spotkałem się z opinią, że dopóki krążyli po Wyspie, wykonując za jedzenie różne prace dla farmerów, byli przynajmniej tolerowani i traktowani życzliwie. Odkąd otrzymują pieniądze od rządu (duże), wszystko się posypało. Nie robią nic. O poziomie etycznym, aktywności czy jakichkolwiek ambicjach młodych Travellers - szkoda gadać. To nie jest tak, że wszyscy uderzają agresją, ale ich nonszalancja jest ewidentnym znakiem rozpuszczenia. Nie tylko dzieci się rozpuszczają;-).

Co racja to racja... To samo zjawisko zaczęto obserwować w Kanadzie w stosunku do rodzin na zasiłku dla bezrobotnych - całe pokolenia "welfare", a im więcej dzieci, tym lepsze pieniądze, subsydiowane mieszkanie za śmieszne kwoty... i narzekanie, że te rządowe bloki to jak getto... i coraz więcej roszczeń... Trudne to wszystko...

  Strzyga  (www),  12/04/2011

Tak, Irlandia zafundowała im wielki prezent w postaci zasiłków na wszystko, dopłat do rachunków i czynszu za mieszkanie.

  Noemi*,  12/04/2011

Tryb życia, zwyczaje i zachowanie wskazują na ludność pochodzenia romskiego.Jest to zbiorowe określenie jednej z największych światowych mniejszości etnicznych, która nie posiada historycznej ojczyzny.

  berni*,  12/04/2011

Z Romami byłem bardzo blisko związany przez dwadzieścia lat ,poznałem ich bardzo dobrze .Dlatego gdy słyszę stwierdzenie kultura Romów - ogarnia mnie pusty śmiech . Ich tradycje są zacofane i wielokrotnie brutalne i nieludzkie , mam na myśli " sprzedawanie dziewczynek , przyszłym mężom "

  Ariel,  17/04/2011

Widuję równiez 'tinkersów" w mieście. Rzeczywiście, nic specjalnie pozytywnego nie da się o nich teraz napisać...I ten ubiór...dziewczyny ubierają się jak Bułgarki- tirówki w Polsce, szkoda słów. O zachowaniu już wszystko Strzyga napisała, więc szkoda słów.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska