Login lub e-mail Hasło   

Satysfakcja i sukces

Nie zawsze im ze sobą po drodze.
Wyświetlenia: 3.089 Zamieszczono 15/04/2011

Czy można odnieść sukces bez satysfakcji? Na EIOBA tak. Zakładając, że sukcesem jest duża popularność artykułu, a właściwie wpisu, którą można przecież zdobyć wklejając jakąś sensację znalezioną w internecie. Bez wkładania w ten zabieg wysiłku, zaangażowania, czy jakiejkolwiek pracy myślowej, tylko proste działanie kopiuj – wklej. Tylko czy w takim przypadku można przyjąć, że punkty popularności to ocena autora wpisu? Według portalu, tak, a czy autor takiego wpisu ma z tej popularności satysfakcję musi powiedzieć sobie sam.

Z tą satysfakcją jest bardzo dziwnie i czasami bardzo trudno domyślić się co i dlaczego kogoś satysfakcjonuje. Jedna urzędniczka na przykład ma satysfakcję jeżeli odprawi petenta z kwitkiem inna przeciwnie – tylko wtedy gdy pomoże załatwić sprawę. Jednego szefa satysfakcjonuje gdy pracownicy się go boją, a innego gdy go lubią. Jeden kierowca MZK ma radochę gdy zatrzaśnie drzwi przed nosem dobiegającego pasażera, drugi otwiera drzwi gdy widzi, że ktoś biegnie. Sam widzisz co się dzieje na drogach, ilu jest kierowców, którzy wyprzedzają nas na trzeciego, ryzykując życiem swoim i innych tylko po to, żeby po chwili zwolnić i zjechać gdzieś w bok. Czy robiliby tak gdyby nie dawało im to satysfakcji? Podobnie egzaminatorzy, jednego satysfakcjonuje duża ilość oblanych, a drugiego jak najwięcej zdających. Można nawet powiedzieć, że te liczby oblanych lub wypromowanych są dla nich miarą sukcesu.

No właśnie, niedawno przeczytałem opinię jednego z użytkowników, że sukces to pieniądze, super samochody i super laski, bardzo naiwne mniemanie ale dość powszechne. Podobnie jednak jak bywa w przypadku satysfakcji, coś co dla jednego jest sukcesem dla drugiego wcale sukcesem nie jest. Mam na przykład kolegę, dla którego sukcesem jest zdobycie kolejnej góry, znam także osobę, dla której sukcesem jest samodzielne wdrapanie się do tramwaju. Bardzo wielu ludzi powie, że osiągnęli sukces, bo mają szczęśliwą rodzinę i grono wypróbowanych przyjaciół. Nie można też nie wymienić tych, dla których sukcesem jest poznanie i zrozumienie samo w sobie. Miary sukcesu mogą, więc być różne i z pewnością jest ich wiele.

Wracając do naszych wpisów na EIOBA, trzeba przede wszystkim zaznaczyć, że ten portal nie ma dziennikarskiego charakteru. Jest to raczej luźny wieloosobowy blog i dobrze powinien być widziany każdy użytkownik, który wkłada do niego swoje własne poglądy na życie. Dzieli się swoimi przeżyciami, wyobrażeniami, ważeniami i przemyśleniami, a nawet fantazjami. Sadzę, ze największą satysfakcję sprawiają nam te wpisy, w których napisaliśmy coś od siebie, nawet jeżeli nie stają się popularne.

Podobne artykuły


17
komentarze: 113 | wyświetlenia: 1032
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1005
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 436
13
komentarze: 24 | wyświetlenia: 705
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 775
12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 583
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1737
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 537
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 506
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 967
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 470
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 782
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 358
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 808
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 346
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Wyręczyłeś mnie w napisaniu podobnego artykułu... wielokrotnie w komentarzach sygnalizowałam moje odczucia w tym temacie. Trafne spostrzeżenia, Barkarzu. Zawsze wolę czytać artykuły (i głosować też) napisane autorsko, niż wklejane z innych portali lub wyguglane w necie. Pozdrawiam :)

  hussair  (www),  16/04/2011

Ja jeszcze dodam od siebie, że generalnie podchodzę właśnie w taki sposób do felietonów na eiobie - jako odsłon własnych emocji, rozterek, zafrapowania i przemyśleń. Nie sądzę, by większość zamieszczających takie artykuły osób szykowała tym samym przedpole do bitwy na bagnety, tymczasem niektórzy, zamiast przejść z większym spokojem i poszanowaniem nad tekstem, zbiegają się jako te napoleończyki pod Borodino do walki krwawej w imię swych racji;-).

  jotko49,  16/04/2011

Niewiele rzeczy w życiu jest stałych.Wraz z upływającym życiem i nabytymi doświadczeniami,zmieniają się nasze poglądy, ale także własna miara sukcesu osobistego.Bywało ,że człek w pewnym okresie dąży do wyjątkowości,wybicia się z tłumu,z różnym i wątpliwym skutkiem.Na dzień dzisiejszy satysfakcjonuje mnie bardziej dostrzeżenie, iż jestem częścią mikroskopijną ludzkości.Że nie jestem samotnym błędn ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  16/04/2011

Liczy się informacja, różnorodność, wolność słowa. Nie widzę powodu by się czepiać.

  Elba,  16/04/2011

„Nie widzimy rzeczy takimi, jakimi są, ale takimi jacy my jesteśmy” - A. de Mello
Żeby wiedzieć, jak_widzimy rzeczy, musimy wiedzieć najpierw coś o samym… widzącym.
Jaka (jaki) naprawdę jestem? Jak dotrzeć do samego dna swoich wzorców i uwarunkowań?
Nie każdy tak łatwo daje się zapędzIć w kozi róg, czy postawić pod ścianą, bo w głębi serca czujemy, że wszyscy jesteśmy wolni… ...  wyświetl więcej

  barkarz  (www),  16/04/2011

Masz rację Elbo czasu nikt nigdy nikomu nie odda, bo jest to niemożliwe. Z drugiej jednak strony nikt nie może nikomu zabrać prawdziwej satysfakcji z życia.
Nauk pana deMello niestety nie czytuję ale i bez jego cytatów zauważyłem, że każda ocena i każda opinia, wystawia świadectwo przede wszystkim opiniującemu.

  Elba,  16/04/2011

Wiem, wiem b@rkarzu ... sam jesteś sobie statkiem, sterem i żeglarzem, i... busolą, ale biegun północny, według którego orientuje się Twoja busola, jest już poza Tobą... :)

  barkarz  (www),  16/04/2011

Niekoniecznie sam, bo przecież coś mnie ukształtowało i dało kopa w określonym kierunku, a później samo życie weryfikowało poglądy. No i rzecz jasna, uczyło pokory.

  greenway,  16/04/2011

Barkarzu lubię czytać Twoje artykuły, bo są ciekawe, wyważone, spokojne. Odsłaniasz swój świat a to jest fascynujące, przynajmniej dla mnie. Kojarzysz mi się z miłym dniem, spędzonym w interesującym towarzystwie.
PS A te wklejone artykuły też doceniam, jeśli mogę dzięki nim dowiedzieć się czegoś nowego. Pozdrawiam. :-)

  barkarz  (www),  16/04/2011

Też nie mam nic przeciw takim wklejanym artykułom i wcale nie miałem zamiaru umniejszać ich wartości. Zwróciłem tylko uwagę na to, że w przypadku tego rodzaju wpisu trudno wyrobić sobie zdanie na temat autora, a raczej „wklejacza”, ponieważ bardzo rzadko przy okazji zamieszczania tego rodzaju wpisów użytkownik wyraża swoją opinię na jego temat.

  hussair  (www),  16/04/2011

Dokładnie podzielam Twoje zdanie w tej kwestii - artykuły przeklejane są martwym kawałkiem drewna; zawsze brak mi tam refleksji autora, jego jasno sprecyzowanego poglądu i odniesienia. Nie czytam takich artykułów, a jest ich tu zadziwiająco sporo.

  Bar_ka  (www),  16/04/2011

A ja myślę, że niektórzy publikują tu cudze artykuły lub myśli "bo tak im w duszy gra". Chętnie czytam te przeniesione z innych miejsc w necie, niektóre mają sporą wartość. Jeśli mają linki do publikacji oryginalnej często pozwalają odkryć nowe, ciekawe rejony.

  hussair  (www),  16/04/2011

Fakt, co prawda ciekawie jest przeczytać coś osobistego od autora, ale przedruk zawsze jakąś tam informację przenosi, niezaprzeczalnie:).

  hussair  (www),  16/04/2011

Swoją uwagą uświadomiłaś mi coś istotnego: obieg informacji we Wszechświecie - bezcenne:).
Pozdrawiam:).

Ja nie mam nic przeciwko przedrukom ciekawych artykułów, a gdy są jeszcze opatrzone komentarzem autora, który uznał przedruk za warty przedstawienia, to czytam z zaciekawieniem. Jednak coraz więcej "artykułów" takiego komentarza nie posiada, lub jest brane z portali, które są po prostu miejscami, na które nie chciałabym się napatoczyć, a wiele jest takich internetowych śmietnisk, w które wdepnęłam ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  16/04/2011

Artykuły Barkarza mają dla mnie ten utracony już spokój... PRL-owski:). Ot, zaczytujesz się, odrywając od tego wszędobylskiego dynamizmu i drapieżności. Cicho, spokojnie i pogodnie. Mały światek odprężenia (nie mylić z półświatkiem).

Barkarzu! Kolejny artykuł krótko i na temat. Dzięki.

Owszem eioba nie ma zbyt wiele wspólnego z dziennikarstwem, lecz może być dobrym treningiem dla tych, który zaczynają...;D A artykuł dobry;)

a jeśli jest się tą super laską to co jest miarą sukcesu?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska