Login lub e-mail Hasło   

Bycie aparatką !

Czyli jak znaleźć dobrego ortodontę? Ile to kosztuje? Jakie są aparaty? Czy to boli? Jak sobie radzić? I ogólnie, jak to jest ?
Wyświetlenia: 25.070 Zamieszczono 16/05/2012

NAJCZĘSTSZE OBAWY

Jak znaleźć dobrego ortodontę? Jak obliczyć całkowite koszty? Jak radzić sobie z bólem? Co można jeść a czego nie?
 Kiedy najlepiej zdecydować się na aparat?

Artykuł zawiera informacje przede wszystkim praktyczne ale również (znane mi) teoretyczne. Stanowi zbiór odpowiedzi na pytania, które nasuwają się pacjentom przed podjęciem decyzji o założeniu aparatu stałego. Napisany jest na podstawie doświadczeń zarówno własnych jak i otoczenia. Nie jest autorstwa lekarza, więc nie stanowi źródła naukowego:)

 

JAK TO JEST Z APARATEM?

Jak radzić sobie z bólem? Co można jeść, a czego nie?

Oczywiście przed założeniem aparatu każdy zastanawia się przede wszystkim  Czy będzie bolało?

Odpowiedź na to pytanie jest niestety mało zadowalająca: To zależy. Od czego? :

1) od czynników niezależnych ("podatności" kości, układu zębów i dziąseł, odporności na ból, wrażliwości zębów, odporności szkliwa itp.)

2) od rodzaju aparatu (estetyczny, z ligaturami, samoligaturujący - w zależności od zastosowanych materiałów siły działają szybciej lub wolniej, co wiąże się z różnym poziomem bólu i dyskomfortu, a także wpływu na szkliwo i zęby)

Niestety zarówno ortodonci, jak i my sami nie jesteśmy w stanie przewidzieć jakim jesteśmy przypadkiem.

Zastanawiamy się również nad tym: Jak to będzie?

Aparatu każdy musi się nauczyć. Po założeniu czuje się drobne kłucie lub łaskotanie, w końcu w naszej jamie ustnej pojawiło się nowe ciało obce. W niektórych przypadkach dochodzi do podrażniania wewnętrznej strony warg. Wtedy stosujemy wosk, który zapobiega pojawianiu się ran.

Na początku jest nam również ciężko zjeść cokolwiek, stopniowo uczymy się jednak nowego stanu rzeczy i jest nam coraz łatwiej. Potrafimy radzić sobie z coraz twardszymi potrawami. Na czas noszenia aparatu należy jednak pogodzić się z tym, że nie uda nam się obgryzać i wgryzać się w różne pokarmy - typu jabłka czy gotowana kukurydza, niektórzy i z tym sobie świetnie radzą:) Warto jednak uważać, ponieważ gdy odpadnie zamek, to czeka nas awaryjna wizyta u ortodonty, a wiadomo, że to nic przyjemnego.

JAK NAJCZĘŚCIEJ PRZEBIEGA LECZENIE APARATEM STAŁYM

Gdy decydujemy się na leczenie aparatem cały proces przebiega mniej więcej następująco

1) wykonanie wycisków

2) wykonanie zdjęć RTG (pantomograficznego - i opcjonalnie innych)

3) (równolegle z pkt. 1 i 2) całkowite wyleczenie zębów u lekarza stomatologa a także oczyszczenie ich z kamienia itp. (aparat musi zostać założony na całkowicie zdrowe zęby.

4) przygotowanie planu leczenia przez lekarza ortodontę

5) zamontowanie 1 łuku aparatu stałego

6) zamontowanie 2 łuku aparatu stałego (najczęściej w terminie następnej wizyty, gdy wymieniany jest łuk - drucik z 1łuku)

7) wizyty kontrolne (co miesiąc w przypadku klasycznego aparatu, lub co około 10 tyg w przypadku aparatów bez ligatur)

8) demontaż aparatu (najczęściej obu łuków, chyba że leczenie, któregoś się wydłuża)

Później rozpoczyna się faza leczenia retencyjnego (mającego na celu utrzymanie wyników)

9) zdjęcia RTG (mają na celu sprawdzenie, czy wszystkie zęby są zdrowe i aparat niczego nie "uszkodził"

10) wykonanie wycisków do szyn retencyjnych

11) noszenie szyn - każdy ortodonta ma swoje zalecenia w tej kwestii,

*jedni uważają, że należy je nosić  przez kilka miesięcy po 6h dziennie + całą noc, a przez ok. 2 lata (tyle ile wynosił czas leczenia aparatem stałym) przez całą noc.

*inni wychodzą z założenia, że od razu po ściągnięciu aparatu stałego na zęby należy jeszcze trochę "podziałać", czyli zalecają na okres 3-6 tyg szyny "aktywne", a później przez kolejne 2 lata (tyle, ile wynosił czas leczenia aparatem stałym) retencyjne należy nosić cały dzień i noc (20h). Po tym czasie należy nosić je już do końca życia, ale tylko na noc.

(Zapewne są jeszcze inne podejścia, ale z wyżej opisanymi spotykałam się najczęściej:)

Łączny czas leczenia wynosi najczęściej - średnio 2 lata (przy tzw. aparacie Damona - samoligaturującym ok. 1,5 roku).

I poza szczególnymi przypadkami (gdy korygowany jest niewielki szczegół itp.) należy pogodzić się z tym, że tyle czasu należy wytrzymać. Szczegóły należy ustalić z lekarzem ortodontą podczas wizyty, na której przygotowywany jest plan leczenia.

ILE TO KOSZTUJE? JAK ZNALEŹĆ TANIEGO ORTODONTĘ?

Dla większości, to jedne z kluczowych pytań. Oczywiście, leczenie ortodontyczne jest drogie, ale najważniejsze, żeby wydać te pieniądze dobrze. Można znaleźć drogiego i nie najlepszego lekarza ale również takiego, który mając uśrednione ceny, świadczy najwyższej jakości usługi. (Minimalny całkowity koszt leczenia szacować można obecnie na około 5.500 zł )

Szacując całkowity koszt leczenia należy uwzględnić koszty:

1) Montażu aparatu(ceny są bardzo zróżnicowane ze względu na rodzaje aparatów)

2) Wycisków na początku i na końcu leczenia.

3) Zdjęć RTG (pantomograficznych ew. innych, które zaleci lekarz ) - ich liczba jest zależna od przebiegu leczenia pacjenta.

4) Demontażu aparatu.

5) Wykonania szyn retencyjnych / czasem nazywanych reteinerami ( wkładki utrzymujące kształt łuków po ściągnięciu aparatu stałego)

6) Wizyt kontrolnych (oszacowany na podstawie kosztów wizyt i planowanego czasu leczenia)

7) Wizyt awaryjnych, czyli gdy coś się dzieje np. spada zamek lub wżyna się pierścień (większość ortodontów nie bierze za nie pieniędzy - wliczone jest to w koszt aparatu, ale lepiej się upewnić przed założeniem)

Wybranie odpowiedniego ortodonty jest kluczową sprawą zarówno dla naszego komfortu psychicznego (przez najbliższy rok lub dwa będziemy się regularnie z nim spotykać i radzić w razie problemów z naszym uzębieniem) jak i dla naszych finansów (jeżeli trafimy na dobrego specjalistę leczenie będzie szło szybciej i nie będzie on NIEPOTRZEBNIE go przedłużał - co jest naprawdę często spotykane w tej branży).

Przede wszystkim najlepiej zacząć od przeszukania (dobrych) opinii o ortodoncie, później sprawdzić jego ceny, podsumować czy stać nas na niego i jeżeli tak, to jeszcze przed rozpoczęciem leczenia porozmawiać o szczegółach (tzn. ile trwa średnie leczenie, i jakie są jego całkowite koszty). Wiadomo, że mogą się one odrobinę zmienić (ze względu na wzrosty cen, albo potrzebę przedłużenia leczenia), ale nie powinny być to kwoty istotnie zmieniające całkowitą cenę.

 

STUDIUM PRZYPADKU

Czyli jak u mnie przebiegało noszenie aparatu.

Zdecydowałam się na metalowy aparat samoligaturujący tzw. aparat Damona.

Mam słabe zęby i to był dla mnie strzał w 10!  Zamki są mniejsze, wizyty rzadsze (nie ma drucików do podkręcania i gumek do wymiany).  Górny łuk zamontowano mi na tzw. "rurki", a dół na pierścienie. Niestety góra długo nie wytrzymała (jest to dość częsty problem) i zamki z rurkami szybko trzeba było zamienić na pierścienie.

Więcej informacji dotyczących rodzajów aparatów znajdują się w dalszej części artykułu.

POCZĄTKI

Na początku nie było lekko. Zęby bolały, jakby miały za chwile wypaść. Szczególnie jeden, który był najbardziej schowany. Pierwsze 2 dni brałam tabletki przeciwbólowe i kupiłam sobie preparat w aptece - taki do rozsmarowywania na dziąsła, wywołujący jakby "znieczulenie".

Pierwszy tydzień jadłam TYLKO I WYŁĄCZNIE "papki". Tzn. zrobiłam sobie przeróżne sałatki o konsystencji pasty na chleb, do tego pasztet, ziemniaki i twaróg, "pociągi" z chleba, starte jabłko - to był cały mój jadłospis.

Jeżeli chodzi o otarcia wewnętrznej części ust/policzków i używanie wosku, to ten problem w sumie mnie nie dotknął. W jednym miejscu lekko mnie otarło, ale wosk założyłam zaledwie parokrotnie, a sytuacja się nie powtórzyła. Pewnie wynikało to między innymi z rodzaju aparatu (mniejszych zamków)

ŻYCIE Z APARATEM

Stopniowo było coraz lepiej, ale w porównaniu ze znajomymi, którzy nosili aparat "z gumkami", chyba bardziej mnie bolało. Tzn. ból występował przez cały okres noszenia aparatu, a nie tylko bezpośrednio po jego podkręceniu. Wprawdzie z czasem uczyłam się jeść coraz twardsze produkty, nigdy jednak nie udało mi się swobodnie pogryźć np. twardszej skórki od chleba. Nie tylko ze względu na silny ból, ale również zmęczenie żuchwy i obawę o odklejenie się zamka.

Jeżeli chodzi o codzienne menu, to na pewno należy wykluczyć z niego jedzenie bardzo twarde i ciągnące się (gumy do żucia, krówki, ciągutki, twarde zapiekanki, wypieki itp). Jeżeli chodzi o produkty, wymagające "nadgryzania od góry" jak np. kolba kukurydzy, czy jabłko w całości, to niektórzy sobie z nimi radzą.

Ja do tych osób nie należę:) Nie byłam w stanie nawet pogryźć bardziej żylastego kawałka mięsa. W zasadzie to jadłam tylko takie wyjątkowo miękkie - rozgotowane, albo drobiowe:) Najpierw nie dawałam rady ze względu na ból, później gdy 2 razy odpadły mi zamki, najzwyczajniej się bałam...Ale stanowię raczej odosobniony przypadek. 

NIEDOGODNOŚCI I PROBLEMY

Przed założeniem aparatu zdawałam sobie sprawę, że nie będzie lekko. Podchodziłam do sprawy bardzo pesymistycznie, a mimo tego BYŁO GORZEJ niż się spodziewałam. Nie wiem, czy to ze względu na rodzaj aparatu, wiek,słabe zęby, ale tak po prostu było. Na pewno nie jestem reprezentatywnym przykładem. Myślę, że wręcz przeciwnie - wyjątkowo skrajnym. (dlatego lepiej nie traktować go jako standard, a bardziej przykład działań ubocznych:)

1) CODZIENNOŚĆ

Jeżeli chodzi o mówienie, to szybko się przyzwyczaiłam do zamków. Generalnie aparat nie zakłócał mojej mowy:)

Gorzej było ze ślinieniem się:) Przy aparacie gromadziłam wręcz nieprzyzwoite ilości śliny. Nie przeszkadza to jednak praktycznie w niczym.  Musiałam jedynie zwracać trochę większą uwagę przy śmiechu (by nie opluć znajomych) i częściej wyprać poszewkę na poduszkę. Ale to naprawdę nieznaczący szczegół.

Tu pewnie nasuwają się pytania związane z całowaniem:) W tym obszarze, nadmiar śliny nie był odczuwalny:) Przed założeniem aparatu, sporo osób przekonywało mnie, że kwestia pocałunków zostaje praktycznie bez zmian. Zupełnie się z tym nie zgadzam:) Różnica jest bardzo duża - no jednak na moich zębach znajdował się metal! Tyle, że przestaje się ją odczuwać po pewnym czasie. 

2) JEDZENIE

Jeżeli chodzi o codzienne menu, to na pewno należy z niego wykluczyć: gumę do żucia, krówki i inne ciągutki, a także potrawy bardzo twarde, takie jak zapiekanki.

Było mi ciężko nie ze względu na dyskomfort. Szybko przyzwyczaiłam się do obecności aparatu i ograniczonego menu. Największym problemem był ból i ciągłe wizyty (zarówno u ortodonty jak i stomatologa) a także strach, że znów odklei się zamek...

3) AWARIE ZAMKÓW

Jak już wspominałam, górne zewnętrzne zamki zamontowano mi na tzw. "rurki". Są to takie niewidoczne "plastiki". I one mi po prostu błyskawicznie odpadły. Bardzo bałam się pierścieni, dlatego Panie w gabinecie zamontowały mi je jeszcze raz, ale bezskutecznie -znów odpadły. Tak naprawdę bez obiektywnego powodu, raz po prostu, za 2 razem przy jedzeniu mięsa.

4) PIERŚCIENIE

Na dole łuk musi być mocniejszy, dlatego w moim przypadku, konieczne było założenie pierścieni. (Są to takie metalowe obręcze - koła, które montowane są na ostatnie zęby. Całkowicie zabudowują one zęba, dlatego koniecznym jest aby był on całkowicie zdrowy itp. Nie można ich założyć tak po prostu, najpierw trzeba przygotować na nie miejsce - małą szparę między zębami wewnętrznymi. W tym celu zakłada się separację - to takie gumki, które są wkładane między zęby. Nosi się je przez tydzień, a później zakłada pierścień. Nie jest to za przyjemny czas - boli, czasem lekko rwie. Gdy miałam założoną separację unikałam posiłków, bo były one dla mnie bardzo bolesne.

Niestety po założeniu pierścieni nie było lepiej. Jeden po pewnym czasie zaczął wżynać mi się w dziąsło i powodował dość mocne krwawienie, a drugi...to był dopiero horror. Po ściągnięciu separacji okazało się, że z boku zęba mam ubytek, więc trzeba go zaleczyć. No i oczywiście po założeniu plomby znowu separacja - ponownie ból. A gdy już pierścień był, to najpierw okazało się, że go ścieram - nie od góry tylko od zewnątrz-zamek, to przełożono mi drucik niżej, ale później, gdy się nie poprawiało, postanowiono założyć mi takie pewnego rodzaju podwyższenie...

To było jak wysoka, zaschnięta, twarda guma do żucia. Nie mogłam tamtym zębem (ani sąsiednimi) niczego pogryźć, a musiałam nosić to 3 tygodnie, a że się mocno ścierało, to w sumie wyszło, że miesiąc. A to jeszcze nie był koniec:D Gdy przyszło do ściągania, to pierścień po przejściach zszedł razem z plombą.

5) OSŁABIONE ZĘBY

Niby nie miałam mocnej wady zgryzu, raczej stłoczenie, no ale okazało się, że leczenie było naprawdę trudne. Na szczęście nosiłam aparat krótko, ale zamiast na wizycie pojawiać się co 10 tygodni, to w sumie średnio byłam co 3.

Do tego dochodziły ciągłe wizyty u dentysty. Mimo dokładnego szczotkowania, wciąż się zbierał kamień. I poza faktem, że aparat mocno obciążył, moje już słabe zęby, to w sumie te nieustanne wizyty stanowiły dla mnie jedną z największych niedogodności.

6) HIGIENA JAMY USTNEJ

Oczywiście była bardzo utrudniona. Częściej chodziłam do stomatologa, by kontrolować sytuację no i oczyszczać zęby z osadu i kamienia. Poza tym codzienny "rytuał" mycia zębów zajmował znacznie więcej czasu. Niezbędne jest dodatkowe wyposażenie - poza płynami, żelami na dziąsła pojawiają się szczoteczki do przestrzeni między zębowych i inne gadżety. W moim przypadku rewelacją okazał się IRYGATOR.

Mam małą szczękę i nie wszędzie mogę zwykłą szczoteczką dotrzeć (jeżeli ktoś ma taką samą sytuację to polecam szczoteczki o małych główkach, elektryczne lub dla dzieci - zaczęłam stosować jeszcze przed założeniem aparatu i zęby są w dużo lepszym stanie:)

Jeżeli chodzi o irygator to najprościej rzecz ujmując, jest to takie narzędzie podobne do szczoteczki elektrycznej, tylko dużo większe i zamiast myć zęby poprzez ruchy szczoteczki, usuwa z nich zanieczyszczenia za pomocą wody pod ciśnieniem.
Nie jest to rzecz najtańsza, ale nie zwala z nóg (szczególnie wersje turystyczne), a zaoszczędziła mi naprawdę mnóstwo czasu. Zamiast półgodzinnych seansów z nitką i szczoteczką przed lustrem, wystarczyło kilka minut z nim.

Gdyby ktoś zdecydował się na użytkowanie, to ostrzegam - włączać tylko, gdy mamy zamknięte usta - inaczej woda będzie dosłownie wszędzie:)

Ze względu na cenę (różnica ok. 100-200 zł) zdecydowałam się na irygator turystyczny. Czytałam nieciekawe opinie odnośnie jego pojemności - że nie wystarcza na jedno mycie. Zupełnie się jednak z nimi nie zgadzam. Wody zawsze trochę zawsze można dolać a urządzenie jest naprawdę duże - wolę nie myśleć ile zajmowałby irygator stacjonarny (posiadający dodatkowo duży bak).
 Moim zdaniem, na użytek pojedynczej osoby, taka wersja nie jest konieczna.

Przykład używanego przeze mnie irygatora turystycznego.

Przykład irygatora stacjonarnego - innej firmy - by nie sugerować nikomu ew. wyborów:)

 

 

RETENCJA

Nosiłam aparat krótko - zaledwie 10 miesięcy. Miał być rok-półtora, ale moje zęby bardzo źle to znosiły, dlatego Pani doktor zdecydowała się na ściągnięcie aparatu wcześniej, a końcowe korekty udało się przeprowadzić szynami retencyjnymi - noszę je przez całą dobę już od pół roku - i nie wiem ile mnie jeszcze czeka. Ale jest cudownie, w porównaniu z tym co było z aparatem metalowym:) Szyn nie widać i są bardzo wygodne. Ale retencja - czyli leczenie zachowawcze (dla utrzymania efektu), będzie trwała jeszcze długo :) (20 h dziennie przez ok. 1,5 roku i na noc - do końca życia- oczywiście systematyczność już zależy od pacjenta - ale skoro już się tyle inwestuje, to warto efektów pilnować:)

Wygląd szyn plastikowych noszonych przeze mnie.

Dla ciekawych: Szyny należy ściągać podczas spożywania wszystkiego - łącznie z napojami (z wyłączeniem zwykłej wody)

KOSZTY

Koszt leczenia aparatem stałym wyniósł mnie łącznie ok. 6500 zł (wliczając w to montaż, wizyty, demontaż, zdjęcia RTG, szyny retencyjne, samo leczenie retencyjne już mnie nic nie kosztuje). Jak na obecne realia to niewiele :) Do tego doszło leczenie stomatologiczne - preparaty na nadwrażliwość zębów, płyny odkażające, plomby i wielokrotne usuwanie kamienia - około 700- 900 zł (część z tego leczenia i tak musiałabym podjąć:)

Mój przypadek należy jednak do "gorszych", nie należy go więc traktować jako standard - bardziej jako opis nieszczęść które w najgorszym wypadku mogą się przydarzyć:)

Większość moich znajomych, leczenie aparatem przechodziła dużo lepiej:) Jedli prawie wszystko, zamki się trzymały, pierścienie nie wrzynały i wszystko było w normie.

KIEDY ZAŁOŻYĆ APARAT ORTODONTYCZNY?

JAKO DZIECKO

Panuje ogólne przekonanie, że zęby najlepiej idealnie wyprostować jak najwcześniej. Jest tak, ponieważ u dzieci:

-kość jest w fazie wzrostu -bardziej podatna na zmiany, dzięki czemu zęby szybciej ustawiają się prawidłowo i trwale (i "zdrowe" rosną wraz z dzieckiem)

- zęby stałe są "nowe", zdrowe i silne, dzięki czemu są odporniejsze na uszkodzenia

PO POJAWIENIU SIĘ WSZYSTKICH STAŁYCH ZĘBÓW

Trzeba jednak pamiętać również o innych uwarunkowaniach. Należy do nich między innymi ilość stałych zębów. Na słynne zęby mądrości (tzw. "ósemki") trzeba czekać kilka lat, a gdy już się pojawią mogą "zniszczyć" idealny uśmiech. Dlatego jeśli chcemy jednorazowo osiągnąć "piękny uśmiech" najlepiej zdecydować się na aparat właśnie po wyjściu "ósemek". Trzeba się jednak liczyć z tym, że to trochę większe ryzyko dla zębów (dlatego należy je częściej kontrolować u stomatologa). Poza tym nieprawidłowości w zgryzie przez lata mogą wywołać wiele uszkodzeń (odpryski szkliwa, ubytki, których nie widać, a nawet martwicę). Dlatego, jeśli mamy taką możliwość, najlepiej zdecydować się na aparat jak najwcześniej, ale skontrolować zgryz podczas wyrzynania się "ósemek" i przez pewien czas pozostać pod opieką ortodonty.

W PÓŹNIEJSZYM CZASIE ?

Oczywiście można założyć aparat później, ale trzeba się liczyć z dłuższym czasem leczenia i retencją (kontrola po ściągnięciu aparatu). W wieku powyżej 30 lat (ciężko mi dokładniej przybliżyć), często zakłada się na stałe (już po leczeniu aparatem) tzw. retainery. Są to pewnego rodzaju druciki montowane po wewnętrznej stronie zębów (przy języku). <zapewne nic przyjemnego>.

Przykładowy wygląd reteinera stałego.

Z kilku dobrych źródeł słyszałam również, że po 50 roku życia zębów się z reguły nie prostuje. Wynika to z ich słabości, kruchości itp.

 

SŁOWNIK OBRAZKOWY

czyli jak to wygląda?

 

Klasyczny, metalowy aparat z ligaturami.

Najczęściej spotykane: ligatury gumowe - kolor odpowiada jednemu kompletowi.

Zamek - czyli pojedynczy - dla każdego zęba - metalowy klips

Przykład aparatu estetycznego (są różne rodzaje np. : Damona, szafirowy, porcelanowy) Oczywiście jest wiele innych - w tym kombinacji np. zamków ceramicznych z metalowymi łukami

Przykład Pierścieni (szyny wewnątrz podniebienia, widoczne na zdjęciu są stosowane przy aparatach wewnętrznych lub w szczególnych przypadkach)

Szczoteczka do przestrzeni między zębowych pozwala czyścić trudno dostępne miejsca.

 

 

 

Podobne artykuły


71
komentarze: 22 | wyświetlenia: 17258
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 861
32
komentarze: 13 | wyświetlenia: 5892
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 513
29
komentarze: 9 | wyświetlenia: 11709
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3534
28
komentarze: 14 | wyświetlenia: 5364
28
komentarze: 12 | wyświetlenia: 10844
27
komentarze: 17 | wyświetlenia: 21485
30
komentarze: 31 | wyświetlenia: 66607
24
komentarze: 10 | wyświetlenia: 27537
23
komentarze: 17 | wyświetlenia: 3253
 
Autor
Artykuł



  lenartka  (www),  30/03/2015

Ja po założeniu aparatu ortodontycznego zaopatrzyłam się w specjalną szczoteczkę do aparatów, która ma taki specjalny "rowek" przechodzący przez środek szczoteczki :) Teraz się zastanawiam nad zakupem szczoteczki sonicznej Sonicare (http://www.sonicare-sklep.pl), taką poleciła mi moja ortodontka, co o tym sądzicie? czy warto? bo to nie mały wydatek..



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska