Login lub e-mail Hasło   

Grażyna

Grażyna była okaleczanym dobrem. I rodzina nie szczędziła jaj razów, i przyjaciele, i życie.
Wyświetlenia: 1.591 Zamieszczono 27/04/2011
Był piątek. Obudziłem się nagle o nieludzko wczesnej porze. Ktoś “walił” do drzwi. Nachalnie, rozpaczliwie...

Otworzyłem. Wyglądała jak śmierć. Podkrążone, zaczerwienione oczy, skołtunione, brudne włosy, niechlujne, nieświeże ubranie. Nie wiedziałem, czy to mój somnambuliczny stan, po przebudzeniu, sprawia, że umysł płata mi figle, czy też jest to jawa. Niestety. To nie był sen. To była Grażyna. Istota jak najbardziej realna. Tyle tylko, że wyglądała jak upiór.

 
- Mogę wejść? Zapytała dziwnie nierzeczywistym i nie swoim głosem. Drżała.

Przegadaliśmy cały dzień. O wszystkim. Także o sprawach bolesnych i przykrych. Nie, nie “także”. Przede wszystkim. A spraw tych było niemało. Nasza kilkunastoletnia znajomość, potem przyjaźń, jakimś dziwnym zrządzeniem losu, obfitowała w sprawy trudne, przykre, bolesne. Choroby, wypadki, śmierci bliskich otaczały nas surrealistycznym woalem przygnębienia i smutku. I być może dlatego nieliczne, wspólnie przeżywane, chwile radości są tak mocno wryte w moją pamięć... Ale wspomnienie o nich też dziwnie i niesprawiedliwie drażni.

I niesprawiedliwie nie cieszy.

Grażyna była okaleczanym dobrem. I rodzina nie szczędziła jaj razów, i przyjaciele, i życie.

Miała cudowną skłonność pakowania się w kłopoty. Bo niczego nie czyniła pozornie a we wszystko ładowała całą duszę. I w malarstwo ( przepięknie malowała) i w śpiew, przy którym Edith Piaff musiałaby wymięknąć.
 
I w miłość...

Ostatnią noc też przepłakała. Bo,po raz enty, została zdradzona. Nie jej zdradę odbierała jakby to ona została zanurzona w szambie po uszy. I tego brudu nie umiała z siebie zmyć i nie mogła wyzwolić się ze smrodu. Bo nie jej szmatławstwo, było jej. Było nią.

W poniedziałek nie pojawiła się na uczelni.

Miałem złe przeczucia. Zerwałem się z zajęć i pojechałem do niej.

Za późno.

Wszystko się skończyło.

Beznadziejnie, bezsensownie. Głupio.

I od dwudziestu pięciu lat nie znajduję odpowiedzi na najprostsze pytanie.
 
Dlaczego?

Podobne artykuły


13
komentarze: 49 | wyświetlenia: 1292
12
komentarze: 93 | wyświetlenia: 793
12
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1620
12
komentarze: 68 | wyświetlenia: 1020
12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 2058
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1425
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 454
11
komentarze: 17 | wyświetlenia: 916
11
komentarze: 72 | wyświetlenia: 797
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 509
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1527
11
komentarze: 31 | wyświetlenia: 2134
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1030
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Grzegorzu, empatycznie napisane o przyjacielu. Czasem niestety nie jesteśmy w stanie każdemu pomóc, mimo najszczerszych chęci... Życie nie jest proste, możemy tylko być dla innych kotwicami, jeśli tego chcą, i możemy ofiarować nasz czas... Wybór jednak należy nie do nas... Pozdrawiam.

Tak mnie jakoś naszło na wspomnienia tych, z moich przyjaciół, których już tu nie ma. Bo oni wszyscy są ze mną nadal. Choć, czasami, bardzo mi ich brakuje. I gdzie tu logika?
Serdecznie pozdrawiam:-)

  greenway,  27/04/2011

Są tacy ludzie w żaden sposób nie pasujący do tego świata, ciągle wymagający uwagi i opieki. Boleśnie doświadczają rzeczywistości i potrzebują nieustannie wsparcia. Przypominają nam o naszej dobrej stronie duszy, ale w sposób magnetyczny przyciągają niegodziwość. Pozdrawiam. :-)

  Elba,  29/04/2011

Zagubieni, samotni, nieporadni, zostawieni na pastwę życia... Zgadzam się z Grażyną - takie życie nie ma najmniejszego sensu... Ale buntuje się we mnie dusza, dlaczego tak jest? Dlaczego człowiek tak głupio wybiera, dlaczego nie wie, kim naprawdę jest i nie zna swojej prawdziwej wartości....
Czego my sami uczymy swoje dzieci? Dlaczego pozwalamy im na przyswajanie śmieciowych wartości tego pustego, materialnego świata?

  nse,  29/04/2011

Zdarza się że zraniona duma na wskutek odrzucenia lub niedocenienia uczuć wyższych każe odreagować i zablokować siebie i własne dzieci na Miłość , kierując się niby dobrem dzieci ( by nie doznały cierpienia zranionego serca ) ...

  hussair  (www),  29/04/2011

Za jedno z największych nieszczęść ludzkości uważam ten smutny fakt, że wrażliwość przegrywa z wyrachowaniem. Może nie zawsze, ale zdecydowanie zbyt często...

Smutna zgoda kolego.
3-maj się:-)

  hussair  (www),  30/04/2011

:).



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska