Login lub e-mail Hasło   

Pierwszy krok w kierunku zdrowego odżywiania

Margaret Mead powiedziała kiedyś: „Łatwiej jest zmienić czyjeś wyznanie niż dietę”. Dlaczego? Z kilku dość złożonych powodów. Po pierwsze. Nawyki żywieniowe...
Wyświetlenia: 3.253 Zamieszczono 29/04/2011

Margaret Mead powiedziała kiedyś: „Łatwiej jest zmienić czyjeś wyznanie niż dietę”. Dlaczego? Z kilku dość złożonych powodów.

Po pierwsze. Nawyki żywieniowe w sposób nieświadomy przekazują nam rodzice. Ich wybory z biegiem lat stają się naszymi wyborami. Jednak to genetyką tłumaczymy fatalne skutki powtarzania błędów żywieniowych. Ważne jest aby uświadomić sobie, że to co uważamy za smaczne lub nie, wynika z powiązania określonych potraw z przyjemnymi lub negatywnymi uczuciami. Najczęściej słodycze traktowane były w dzieciństwie jak nagroda, natomiast to co zdrowe, pożywne jako przymus.
Wiadomo też, że najlepsze pokarmy to te, które już znamy. Na zdrowy rozum możemy przyjąć, że kotlet z kartoflami jest niezdrowy. Ale schabowy mamusi z ziemniaczkami posypanymi świeżym koperkiem, to jak powrót do domu rodzinnego pachnącego beztroskim dzieciństwem.

Na początek więc poobserwuj swoje nawyki. Daj sobie czas. Zastanów się jakie wzorce żywieniowe przekazali Ci rodzice, jakie błędy powielasz, jakie emocje wiążesz z jedzeniem.

Po drugie. Zmysły smaku i węchu, oprócz dostarczania przyjemności z jedzenia, są przede wszystkim odpowiedzialne za ochronę organizmu przed trującymi i zepsutymi pokarmami. Czyli to co nam smakuje, powinno być też dobre dla naszego organizmu. Jak jest w rzeczywistości? Teoretycznie wiemy, że najważniejsze jest zdrowie. Lubimy hasła: produkt naturalny, bez konserwantów, sztucznych barwników. Jednak to czas i wygoda są najwyższymi wartościami. Producenci żywności doskonale o tym wiedzą. Przemysł spożywczy jest w istocie przemysłem chemicznym. Żywność jest wysoko przetwarzana, rafinowana, wzbogacana syntetycznymi witaminami, aromatami, barwnikami. Nawet zapach jest sztuczny. Takie jedzenie fenomenalnie oszukuje nasze zmysły (a przez to także mózg) – smakuje i pachnie pysznie, ale jest toksyczne i niezdrowe. Owładnięci kolorową iluzją mamiącą kubki smakowe, wygodą i oszczędnością czasu nie zaprzątamy sobie głowy sprawdzaniem jakości pożywienia. A przecież jemy nie dla samej przyjemności, ale przede wszystkim by dostarczyć substancji odżywczych naszemu organizmowi.

Przyjrzyj się uważnie swojej żywności. Przemyśl jakimi wartościami kierujesz się robiąc zakupy. Czy sprawdzasz etykiety?

Po trzecie. Jako dziecko miałam wielkie marzenie. Chciałam zobaczyć konwój ciężarówek ze świątecznej reklamy Coca-Coli :) Z tej reklamy.

Uwielbiam reklamy Coca-Coli, są genialne. Potrafią wytworzyć tak ciepłe uczucia, że rozświetlą nawet najbardziej pochmurny dzień. W taki sposób działa marketing. Łączy bardzo pozytywne i silne emocje ze zwykłym produktem, dzięki któremu, jak obiecują producenci, poczujesz się lepiej. Najczęściej tylko psychicznie. Bo kto by się zastanawiał nad zdrowiem, czy sprawdzał wartości odżywcze, kiedy trzymasz w ręku buteleczkę wypełnioną najczystszą, dziecięcą radością oczekiwania na bożonarodzeniowy prezent?

Stojąc w sklepie, przed półką z wybranymi produktami, zrób sobie quiz z reklam. Zastanów się jakie „uczucia” kupujesz.

Po czwarte. Cukier uzależnia. To bardzo obszerny temat, w tym miejscu wspomnę tylko, że cukier to nie tylko ciastka, czekoladki i batoniki. Jest dodawany dosłownie wszędzie. Nawet do alkoholu, papierosów czy pasty do zębów. Tak, tak, producenci są bardzo kreatywni w podtrzymywaniu naszego nałogu. Jeśli chodzi o biały cukier rafinowany to nie powinien on w ogóle znajdować się w naszej diecie. Jak to możliwe, że spożywamy go na kilogramy i nadal żyjemy? Od dzieciństwa jesteśmy przyzwyczajani do pochłaniania coraz większych ilości. Zaczyna się wcześnie, już mleka dla niemowląt są dosładzane. Potem „wzorowy start dnia” – płatki śniadaniowe, zawierające 20-30% cukru. W szkołach, potem w pracy, automaty ze słodyczami.

Przyjrzyj się uważnie swojemu dziennemu spożyciu cukru. W jakich okolicznościach sięgasz po słodycze?

Po piąte. Jedzenie przestało spełniać swoją funkcję. Zamiast zadbać o lepszą jakość żywności, wolimy wierzyć marketingowym zapewnieniom, że zdrowie osiągniemy tylko dzięki dziennej dawce witamin, probiotyków i innych suplementów. W temacie zdrowia jesteśmy gorliwi, łykamy garściami syntetyczne kapsułki, jemy jogurciki i pijemy stosowne herbatki. Wydajemy mnóstwo pieniędzy, więc jesteśmy zadbani. Ulegamy modzie bez głębszej refleksji. Powszechnie wiadomo, że organizm kiepsko wchłania syntetyczne witaminy. Nie mówi się jednak głośno o tym, że są toksyczne. Naturalnych witamin nie da się przedawkować. Dla syntetycznych jest wyznaczona dzienna norma. Probiotyki natomiast nie są dla wszystkich. Każdy z nas ma inną mikroflorę jelit. Jeśli zdrowa osoba zaczyna brać probiotyki mogą one zaburzyć naturalne środowisko organizmu.

Przemyśl jakie suplementy przyjmujesz (na własną rękę). Czy faktycznie ich potrzebujesz? Poszukaj informacji jak zastąpić je naturalnymi produktami.

Aby skutecznie zmienić nawyki żywieniowe trzeba zrozumieć, że nadajemy żywności wartość emocjonalną. Przyjemnością jedzenia próbujemy wypełnić te obszary naszego życia, które nie sprawiają nam tyle satysfakcji, ile byśmy oczekiwali. Dlatego przejście na dietę to w pierwszej kolejności zdiagnozowanie przyczyn głodu emocjonalnego, następnie uporządkowanie sposobu myślenia, zmiana hierarchii wartości, postrzegania własnego organizmu, zrozumienie marketingowej manipulacji. I dopiero na koniec wprowadzenie nowych pokarmów. Wiele osób przechodząc na dietę wprowadza tylko ostatni punkt. Zmiana nawyków żywieniowych, czyli coś co robisz dla swojego dobra bardzo szybko zamienia się w przykrą mordęgę. Jak długo można ją wytrzymać? Jeśli masz motywację w postaci choroby to nawet kilka lat. Ale w końcu pękasz. Zajadasz się niezdrowymi produktami jeszcze bardziej nienawidząc siebie. Stres jest dużo bardziej toksyczny niż najgorsze fast foody. Nawet jeśli jesteś na 100% Raw food, ale przeżywasz silne, negatywne emocje dieta Ci nie pomoże. Dlatego drogę do zdrowia warto zacząć od poznania i zrozumienia swoich dotychczasowych nawyków – dlaczego sięgasz po czekoladę, skąd słabość do frytek, jakie samopoczucie ma Ci zapewnić puszka ulubionego napoju. Nie oceniaj, obserwuj. Powodzenia :)

Więcej na rawolucja.pl

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1212
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1001
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 916
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 668
14
komentarze: 119 | wyświetlenia: 1089
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 646
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 459
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 371
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 352
12
komentarze: 23 | wyświetlenia: 912
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 587
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 372
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 767
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 959
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje

Powiązane tematy





  greenway,  29/04/2011

Nie lubię coca-coli. Nawyki żywieniowe powoli acz systematycznie zmieniam, coraz więcej warzyw a mniej słodyczy. Pozdrawiam. :-)

  rawolucja  (www),  29/04/2011

Ja Coca coli jako takiej też nie lubię, ale uważam, że reklamy mają genialne. Zresztą, są genialne bo stoją za tym odpowiednie budżety. Chciałabym kiedyś zobaczyć reklamy społeczne lub propagujące (prawdziwe) zdrowe odżywianie, wegetarianizm, weganizm, raw food (no... tego ostatniego to nie sądzę żebym dożyła, ale kto wie ;p) na takim poziomie. Pozdrawiam i życzę udanego, zdrowego leniuchowania w długi weekend :))

  hussair  (www),  30/04/2011

Ja tam coca-colę uwielbiam... Ale twardo sobie odmawiam. Od przejścia na dietę wegetariańsko-witariańską (prawie dwa lata temu), wypiłem może z 3 puszki, i to w kinie, do popcornu ;-)

Podpisuję się pod artykułem wszystkimi kończynami!

Bardzo dobrze napisany tekst i przedstawiający nagą prawdę o naszym odżywianiu się - bez owijania w bawełnę. Warto, bardzo warto go przeczytać, przemyśleć i może w końcu choć trochę zmienić coś w swoim życiu.

  rawolucja  (www),  29/04/2011

Janusz bardzo dziękuję! :) Kurcze takie komplementy, aż urosłam kilka centymetrów z dumy ;) Pozdrawiam :))

  hussair  (www),  30/04/2011

Wszystkimi kończynami? A gdybyś był takim oktopusem? :)

Do: hussair.
Kurcze - nie przewidziałem tego... :(( Wot i prabliema - ufff...

  lilith123  (www),  29/04/2011

Punktuję, rekomenduję i podpisuję się pod artykułem.
Moim znajomi nie mogą się nadziwić jak moje skarby wcinają marchewkę i brokuły, dosłownie rzucają się na rodzynki i banany, no cóż my tak na ogół jemy, więc to dla nich normalne, choć mój mąż jest zagorzałym mięsożercą...
Mi było dość łatwo zmienić nawyki na dość zdrowe, bo w domu rodzinnym na wsi z reguły królowały warzywa i owoce ...  wyświetl więcej

  rawolucja  (www),  29/04/2011

Dziękuję Lilith :) To wspaniałe, że przekazujesz dzieciom zdrowe nawyki. Dzięki temu oszczędzasz im pułapek, niepowodzeń i zmagań ze sobą w walce o zdrowie. Czasami słyszę historie rodziców których małe dzieci już są uzależnione od cukru i z trudem przychodzi im wprowadzenie do diety nawet soku marchewkowego z jabłkiem. Przykre. A co do wspomnień z malinami - tak jak poziomki, najlepiej smakują wk ...  wyświetl więcej

  berni*,  29/04/2011

Bardzo dobry artykuł , naga prawda .Jako ciekawostkę dodam: statystyczny polak zjada rocznie 6,5 kg chemii zawartej w żywności , pomijając leki Pozdrawiam

  Strzyga  (www),  30/04/2011

Największy problem jednak mają z tym ludzie zapracowani i zabiegani. Bo szybciej jest im kupić coś gotowego niż na przykład hmmm...ugotować zupę. I właśnie brakiem czasu tłumaczą swoje złe nawyki.
To prawda, ciężko jest je zmienić. Jedzenie jest przyjemnością i to wielką. A ludzie dzielą się na trzy grupy - jedzących dla zdrowia zdrowe produkty, traktujących posiłki jedynie jako coś niezbęd ...  wyświetl więcej

  rawolucja  (www),  30/04/2011

To prawda że brak czas jest często stosowaną wymówką. Ale wymówką, niczym więcej. Wszystko zależy od organizacji. Tyle tylko, że musi się "chcieć" przygotować posiłki do pracy dzień wcześniej. "Zupę" (lub cokolwiek innego) można przygotować poprzedniego dnia, niekoniecznie nad nią stojąc itd. Tak więc jak słyszę, że ktoś dobrze by się odżywiał jakby miał więcej czasu to szczerze mówiąc nie wierzę. ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  30/04/2011

Nie do końca, nie do końca, tam do kroćset...!! :) Ja jestem często zabiegany, ale w tym biegu nie jem bułki ni burgera, tylko banana, paprykę, garść orzechów i tak dalej... I taki strzał w biegu nie zwalnia tempa, przeciwnie - idzie kop energii. A zjedz, człowieku, burgera w czasie pracy... Jakby Ci ktoś kij między szprychy włożył.:)
Test na energetyzowanie i naturalność pokarmu jest prost ...  wyświetl więcej

  rawolucja  (www),  30/04/2011

Podpisuję się pod Twoją opinią hussair! :)) Ja jedynie zauważyłam u siebie, ale nie jestem w "grupie reprezentacyjnej", że po zbyt słodkim koktajlu (czasami też tak na mnie działa sok marchewkowy) mam po dużym zastrzyku energii, nagły jej spadek (to logiczne po zbyt szybkim wyrzucie insuliny następuje zbyt duże zbicie cukru). No ale to pewnie cecha osobnicza, lata obżerania się cukrem zrobiły swoje...

  hussair  (www),  30/04/2011

"Nawet jeśli jesteś na 100% Raw food, ale przeżywasz silne, negatywne emocje dieta Ci nie pomoże."
To oczywiście prawda, ACZKOLWIEK warto wspomnieć, że ta dieta ma niesłychanie dobroczynny wpływ na układ nerwowy, przydaje pogody i zrównoważenia. Podatność na stresy i tak zwane "wyjście z nerw" bardzo się obniża. Rzekłbym: to działa obustronnie. Surowa dieta i uzupełnia się z pogodą ducha niczym yin-yang; połączenie idealne!:)

  rawolucja  (www),  30/04/2011

To prawda hussair, że Raw food jest najzdrowszą dietą :)) I zgadzam się, że przyczynia się we wspaniały sposób do poprawienia równowagi ciała i ducha, łagodzi napięcia, przydaje pogody. JEDNAK wiele osób traktuje Raw food tak jak inne diety - tzn. przechodzi na surowe w ciągu jednego dnia, z dnia na dzień odstawia cukier (mimo że jest od niego uzależniona), kierując się emocjami odstawia mięso i p ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  30/04/2011

Dobrze powiedziane, Panienko! ;-))
A propos wstrząsu przy gwałtownej zmianie diety, to pamiętam, jak zrobiłem sobie pierwszy raz tydzień witariański... a raczej chciałem zrobić. Jeszcze po 3 dniach czułem się lekki i energetyczny, ale piątego dopadł mnie nieznośny syndrom wampira wrzuconego w blask słońca kalifornijskiego; nie mogłem patrzeć na światło, które drażniło mnie tak, jakbym był n ...  wyświetl więcej

  rawolucja  (www),  30/04/2011

hussair to na własnej skórze doświadczyłeś fizycznych przeciwwskazań aby zbyt szybko nie przechodzić na Raw food (i inne zdrowe diety też). Gerson nawet opisuje przypadek mężczyzny, który przyjechał do niego wyleczyć problemy z jelitami (dziś pewnie powiedzielibyśmy zespół jelita drażliwego ;p) i zbyt szybki detoks organizmu (przejście na typową dla Gersona kurację sokową) spowodował... wystąpieni ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  01/05/2011

A jak dzisiaj wygląda Twoja dieta?

  rawolucja  (www),  01/05/2011

W lecie jestem w 100% raw, w zimie w 70, czasami 60%. Praktycznie nie jem cukru. Staram się trzymać bilans białek, węglowodanów i tłuszczy. O to pytasz? ;)))

Pozdrawiam :)
Monika

  hussair  (www),  02/05/2011

O to właśnie. Takiej diety się domyślałem. ;)

  Elba,  30/04/2011

Chleb daje nogi, a głód rogi...

Ja po prostu wsłuchuję się w sygnały z mojego organizmu. Gdy nie potrzebuje mięsa, to go nie jem... staram się nie łączyć skrobi z białkami, i jem dużo świeżych i suszonych owoców, i surowych warzyw. Staram się wypijać w ciągu dnia do 10 szklanek wody. Gubi mnie jednak miłość do chleba, ciemnego, żytniego, na zakwasie, jem go za dużo, ale ten zapach...aj! :)

  rawolucja  (www),  30/04/2011

:)) Słusznie prawisz :) Mnie często rozbrajają pytania - ale jak to? Słuchać swojego organizmu? Jakbym słuchał/a swojego organizmu to jadłbym samą golonkę albo słodycze popijane Coca colą :))) Organizmu słucha się PO zjedzeniu a nie przed :)))

  hussair  (www),  30/04/2011

Organizm daje WYRAŹNE sygnały. Czy to wobec spożycia cukru (czasem mnie odrzuca od niego) czy innych rzeczy.
A miłość do chleba to miłość silna... :)))

  mpj,  30/04/2011

Sorry...a kto to jest Margaret Mead? To ktoś taki jak...... dajmy na to Jurij Gagarin? Pozdrawiam;)

  rawolucja  (www),  30/04/2011

Polecam wyszukiwarkę... ;p

  Robert_ja  (www),  01/05/2011

Nie każdy umie jej używać, więc warto czasem jednym zdaniem napomnieć kto to jest, jak się już na ta osobę powołuje ;)

  rawolucja  (www),  01/05/2011

Ja cytuję ciekawe zdanie tej osoby, a nie się na nią powołuję... To znacząca różnica.
Dla tych którzy nie umieją obsługiwać wyszukiwarki, pierwszy z brzegu mały "kurs" jak to się robi: http://tibia.net.pl/poradniki-(...)le.html

Pozdrawiam,
Monika

  Robert_ja  (www),  01/05/2011

"Ja cytuję ciekawe zdanie tej osoby, a nie się na nią powołuję... To znacząca różnica."
Powołujesz się na to że słowa które wypowiedziała są ciekawe i zgadzają się z twoim zdaniem. Z tego jasno wynika że w danym temacie jest ta osoba jest autorytetem twoim, więc się powołujesz na nią, a dokładniej - jej słowa :)

A co do wyszukiwarki to nie mowie o sobie a o innych osobach z jakimi mam styczność, więc prosze bez takich wymyślnych odpowiedzi...

  rawolucja  (www),  01/05/2011

Robert przepraszam, ale chyba mamy ciekawsze tematy do dyskusji? ;)
Uważam, że Twoja interpretacja stwierdzająca, że jeżeli ktoś przytacza ciekawy cytat danego autora oznacza to, ze podpisuje się pod całokształtem jego twórczości, dokonań, idei itd. jest dalece na wyrost. Uważam za ciekawe SŁOWA, dany cytat, a nie wszystko co dana osoba kiedykolwiek powiedziała czy napisała. (Chyba że stwie ...  wyświetl więcej

Jestem osobą, która raczej nigdy nie zrezygnuje z mięsa i innych uciech dla podniebienia. Jednak moja słabość do warzyw jest równie duża. Cukier prosty może nie istnieć, ale bez produktów skrobiowych nie wyobrażam sobie życia :)
Ciekawy prowadzisz blog Moniko, zdaje mi się, że będę do niego wracał, tak jak i do przepisów tam zamieszczonych :) Niestety warzywa w naszych sklepach są marnej ja ...  wyświetl więcej

  rawolucja  (www),  06/05/2011

Mariusz hehe to dość wyjątkowe, że masz równie dużą słabość do warzyw jak do mięsa :))
Dziękuję za ciepłe słowo o blogu :) I baaardzo zazdroszczę Ci ogródka :))
Pozdrawiam,
Monika



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska