Login lub e-mail Hasło   

Hipermarket pod chmurką

Chciałoby się zaśpiewać słowami okupacyjnej piosenki z filmu pt. "Zakazane piosenki". Cyt. "Teraz jest wojna, kto handluje ten żyje."
Wyświetlenia: 1.525 Zamieszczono 08/05/2011

 

 

 

Pomimo ograniczoności miejsca na placu targowym, który jest położony nad rzeką, ale w samym centrum miasteczka, odnosi się wrażenie, że ten „bazarowy handel” z roku na rok się rozrasta.

Mieszkańcy po prostu mówią, że idą coś kupić na „rynek”, natomiast ja nazwałam całe to zjawisko „hipermarketem pod chmurką”. Bogactwo oferowanych tutaj towarów, zapiera, bowiem dech w piersi.

W żadnym sklepie nie ma takiej różnorodności świeżych warzyw i owoców, więc niektórzy już skoro świt zjawiają się i przechadzają wśród „alejek warzywnych”, gdzie można kupić nie tylko płody ziemi z okolicznych wiosek, ale również egzotyczne owoce. Od razu też rzuca się w oczy wyraźny podział na „zawodowych handlarzy” i tych, którzy sprzedają płody ze swoich pól, a sezonowo również z działek. Pamiętam ten obrazek, rząd uśmiechniętych emerytów, zapraszających do zakupu pomidorów z własnych działek.

I właśnie ta możliwość pogawędki ze sprzedającymi, którzy są różnej płci i w różnym wieku jest walorem i wyróżnikiem tego handlu. A rozmawia się o wszystkim, najczęściej rzecz jasna o polityce, o zdrowiu, rozmawiają wszyscy, którzy tu przychodzą. Tu jest istne „Forum Romanum”, gdzie błyskawicznie rozchodzą się najświeższe, miasteczkowe wieści.

Można rzecz jasna się potargować o cenę, niektórzy ostro kłócą się nawet o 50 groszy. Kiedy zniecierpliwiona takim targowaniem o cenę włoszczyzny, wtrąciłam, że ja mogę kupić tę włoszczyznę w cenie sprzedawcy, pan odwrócił się oburzony i powiedział, że mam się nie wtrącać, bo mnie spoliczkuje, że trzeba mieć jakieś zasady. Ogromnie byłam zaskoczona, że jego zasady dopuszczają policzkowanie kobiet, natomiast nie dopuszczają wtrącania się do pertraktacji handlowych o przysłowiową pietruszkę. Więcej niemiłych momentów z moich zakupów tu nie pamiętam, zresztą klient ten był znany ze swego trudnego charakteru, o czym powiedziała mi znajoma sprzedawczyni.

Lubię tu przychodzić, zwłaszcza wiosną i latem. Można się natknąć na prawdziwe handlowe perełki, jak na przykład kilkadziesiąt różnej wielkości obrazów przepięknych krajobrazów, czy treści religijnych z nurtu rozwiniętego kiczu.

Absolutnie handlowcy nadążają za modą. O czym świadczą liczne stragany z odzieżą i bielizną, obuwiem oraz z biżuterią. No cóż, niektórzy w tej dziedzinie są z lekka lub mocno zapóźnieni, co nie przeszkadza znajdować im swoich klientów. Przybywa też sprzedawców kosmetyków i perfum, najczęściej tych najtańszych, ale nie tylko. Sporą też ofertę mają tu nasi przyjaciele z Azji, sprzedający tanie i droższe ubrania chińskie.

Cóż jeszcze może nam zaoferować ten hipermarket. Otóż tak wiele, że może to przyprawić o zawrót głowy. Teraz rzucają się w oczy liczne skrzynki z kolorowymi sadzonkami kwiatów do przydomowych ogródków lub na balkony. A co za tym idzie są też narzędzia ogrodnicze, w tym uwagę moją przykuły różnej wielkości siekierki, przypominające narzędzia zbrodni z klasycznego horroru. Gdy ktoś ma daleko na działkę może kupić rower i wszelkie części do roweru oraz wszelkie zestawy małego lub dużego majsterkowicza.

Można kupić radia i telewizory, meble pokojowe i te do ogrodu. Są też telefony komórkowe, stare książki i filmy DVD. Dla utrudzonych wędrowaniem po sporym placu, tudzież kupowaniem klientów jak również dla sprzedających, którzy tu przyjechali czasem z daleka, pojawiła się budka z gorącą kawą i herbatą, kiełbasą na gorąco i nawet kaszanką, rzecz jasna na gorąco.

Nieodmiennie przy dwóch budkach stoją cierpliwie w kolejkach klienci. To są jedyne kolejki na całym rynku. A za czym, czy zgadniecie?

Otóż tu jasno widać preferencje spożywcze naszych rodaków, którzy stoją karnie, by kupić różnorodne i TAŃSZE niż w sklepach słodycze.

TAŃSZE towary przyciągają tu coraz większą liczbę klientów, którzy chętnie kupują używane ubrania, czy meble lub inne towary z tzw. „ ustawek”.

Na nic się zdadzą zapewnienia i deklaracje polityków. Popularność „ hipermarketu pod chmurką” oraz charakter oferowanych tutaj towarów jasno świadczy o biedniejącym, rozwarstwiającym się pod względem dochodów społeczeństwie. Widać też, że kryzys ma się dobrze, a nawet, co niepokojące, coraz lepiej.

Coraz lepiej mają się również dzikie kaczki, które licznie, zwłaszcza w zimniejszych miesiącach, skwapliwie korzystają z sąsiedztwa „rynku”, leżącego, jak już wspominałam, nad rzeką. Zawsze ktoś stoi na mostku i rzuca do wody kawałki bułki lub chleba. Najczęściej są to rodzice z dziećmi.

O czym opowiedziała wam autorka, chrupiąca jędrne rzodkiewki i kalarepki na śniadanie. Oczywiście kupione na „rynku”.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 1277
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1598
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1026
14
komentarze: 32 | wyświetlenia: 963
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 856
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 940
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 892
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 774
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 559
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 901
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 781
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  08/05/2011

Brawo, brawo za śniadanie witariańskie! :)
A te piosenki z podtytułu to sobie często śpiewam. Zwłaszcza "handlową". :) Oczywiście "śpiew" to umowne określenie. Tak jak spojrzenie bazyliszka zamieniało w kamień, tak mój śpiew zamienia w figurę woskową... :)

  greenway,  08/05/2011

Cześć hussairku, śniadanie było pyszne, zwłaszcza te kalarepki. :-)
Jestem pewna, że mnie Twój śpiew w figurę woskową by nie zamienił.;-)

  hussair  (www),  08/05/2011

Hmm, może i nie... może? :)
Ech, zjadłoby się polską kalarepkę... :(.
A już wiosna znów? Bo o śniegach wiosennych w kraju słyszałem. :)

>A już wiosna znów? Bo o śniegach wiosennych w kraju słyszałem. :)<
Padało lepiej, niż w niejedną zimę. Wychodząc z domu, założyłem czapkę, szalik i rękawiczki. :))
Jeśli masz konto na FB, możesz zobaczyć kilkunastosekundowe nagranie, jakie zrobiłem z okna 3 maja.
http://goo.gl/OEamY

  hussair  (www),  08/05/2011

Mieszka się na "wysokościach", ha? :)
No, widok faktycznie nieszczególnie piknikowy...

>Mieszka się na "wysokościach", ha? :)<
Drugie piętro, poddasze. Jednak "na wysokościach" wyobrażałem sobie zawsze nieco inaczej, stąd nawet na nikogo porządnie z góry nie da się popatrzeć. :))

  greenway,  08/05/2011

Zima wpadła na krótko, ale szkody wyrządziła dotkliwe. Zaszkodziła kwitnącym drzewom owocowym. Ale już jest ciepło, a warzyw na rynku w bród. Kalarepki są jak marzenie. Są też młode ziemniaki, zielony koperek i zielona pietruszka, kapusta i w ogóle może wpadniesz zobaczyć. Pestki dyni też się znajdą. ;-)))
PS A dziś w tv Makłowicz stołował się w Belfaście i opowiadał o kuchni irlandzkiej. :-)

  hussair  (www),  08/05/2011

Wpadłbym, ale ograniczenia nie znają litości. :(
Makłowicz oglądałem, końcówkę. ;-)

  greenway,  08/05/2011

No cóż, to jak zwykle została tęsknota i polska tv. Kiedyś przyjedziesz...

  hussair  (www),  08/05/2011

Kiedyś to już wrócę na dobre. Starzeć się na obczyźnie, nawet przyjaznej, niee...

No właśnie... może się doczekamy :)

  hussair  (www),  09/05/2011

Czekajcie. czekajcie, wezmę Was w uściski takiego dobosza, co z tułaczki wrócił, i kości ze wzruszenia połamię! :)

  greenway,  09/05/2011

@hussair, no już o takim uścisku marzę! Dniami i nocami. :-)

  greenway,  08/05/2011

Może się doczekam. :-)

Greenee... aż mi się zachciało polecieć na market pod chmurką i tez kalarepki pochrupać... a tak to tylko do Piotra i Pawła popędziłam po ekologiczne, niepasteryzowane piwko i zieleninę na surówkę. W niedzielę, "Chmurkowo" nie działa niestety...

  greenway,  09/05/2011

Kwiatuszku, "chmurkowo" nas dyscyplinuje. Nie kupisz w sobotę, to nie masz świeżych warzyw w niedzielę. :-)

  Noemi*,  08/05/2011

Też mam swój ulubiony bazar osiedlowy, na którym kupuję świeże warzywa. Zauważyłam, że oprócz handlu kwitnie tam życie towarzyskie kupców i emerytów, a lokalną atrakcją są popisy wokalne osiedlowych amatorów tanich trunków.:-))

  greenway,  09/05/2011

Witaj noemi. Te popisy to żadna atrakcja, w przeciwieństwie do świeżych warzyw i owoców. Pozdrawiam. :-))

  Gamka  (www),  09/05/2011

Też mam taki hipermarket pod chmurką;-), tylko ostatnio unowocześnili chmurkę i zasłonili niebo;(( wymogi UE.
Ale pozostali ci sami ludzie, u których kupowałam od lat, pozostały nawet przyjaźnie i zawsze odłożone świeże i pachnące warzywka i owoce !;-))
Lubię ten „sklepik pod chmurką” i tych ludzi i te świeże, pachnące warzywka … a kalarepkę też uwielbiam ;-)))

  greenway,  09/05/2011

Hej, Gamko fajnie, że wpadłaś. Czy ktoś nie lubi kalarepek? Czy możesz szepnąć z której strony naszego miasta jesteś? ;-)))

  lilith123  (www),  09/05/2011

Ja na pobliski "ryneczek" chodzę po pyszne warzywa i cudowny uśmiech starszej pani od której zwyczajowo je kupuję, kupując świeżutki sok marchewkowy otrzymuję lekcję gwary, a kupując olej z lnianki, pyłek kwiatowy i inne wyjątkowe specjały można dowiedzieć się o nich naprawdę wszystkiego - nic tylko książkę pisać ;)

  greenway,  10/05/2011

@lilith, to jest właśnie urok targowisk. Unikalne produkty i możliwość spotkania nietuzinkowych ludzi. Mikrokosmos. :-)

  Elba,  10/05/2011

Po prostu wszyscy lubimy naturalną wymianę towaru, czyli handel z ludzkim obliczem. Bez żadnej super, czy hiper... dehumanizacji.

  greenway,  10/05/2011

Tak, właśnie tak Elbo. :-)

Ślicznie napisane, i tak zachęcająco. Ale jakoś ja mam uraz do kupowania na rynku. Jestem chyba taka pierwsza do bycia oszukaną przez takich stolikowych sprzedawców. Mam pecha albo źle trafiam, co na jedno wychodzi.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska