Login lub e-mail Hasło   

Koszmar tamtego lata

„To co wygląda na łatwe jest trudne. Co wygląda na trudne jest niemożliwe.” „Urzędnicy tworzą sobie nawzajem miejsca pracy.” Prawa Murphy’ego.
Wyświetlenia: 2.835 Zamieszczono 11/05/2011
Czy zauważyłeś, że załatwianie nawet tych najprostszych spraw potrafi był skomplikowane i czasochłonne? Nauczyłem się przez lata, że większości zadań nie da się wypełnić „przy okazji”. Trzeba zarezerwować sobie dużo czasu i przygotować się na ciężką walkę. Najważniejsze jest jednak, aby dotrwać do końca i cel osiągnąć. Determinacja to czynnik, który różni ludzi którym w życiu wychodzi od tych którym nie wychodzi.
 
Sprzedaliśmy nasz stary dom pod Kołobrzegiem i byliśmy gotowi, aby rozpocząć nowy etap naszego życia. Znaleźliśmy uroczy dom pod Gdańskiem, w którym zakochaliśmy się od pierwszego wejrzenia. Jego architektura nawiązywała stylem do domów z południa Francji czy Włoch; cegła, kamień, drewno i tajemniczy ogród. Właśnie rozpoczynały się wakacje i mieliśmy wystarczająco dużo czasu, aby dopełnić wszelkich formalności kupna tego domu i wprowadzenia się do niego jeszcze przed rozpoczęciem roku szkolnego. Z właścicielką, starszą panią, podpisaliśmy umowę przedwstępną. Wpłaciliśmy jej 10 tysięcy złotych zaliczki i poszliśmy do banku, aby ubiegać się o resztę pieniędzy. Nie przeszło nam nawet przez myśl na jak bardzo wyboistą drogę wkroczyliśmy.
 
Pan w oddziale Banku Millennium w Słupsku był niezwykle miły. Zwracał się do nas po imieniu tworząc przyjazną atmosferę. Złożyliśmy wszystkie wymagane dokumenty i w ciągu dwóch tygodni mieliśmy otrzymać kredyt. Minęły trzy tygodnie. „Decyzji jeszcze nie ma” – poinformował nas przez słuchawkę. Ponieważ nie mieliśmy, gdzie mieszkać, a wszystkie nasze rzeczy były spakowane w kartonach złożonych w magazynie, pojechaliśmy w góry. Minęły cztery tygodnie, a decyzji wciąż nie było. Starsza pani zaniepokojona pytała nas dlaczego to wszystko to tyle trwa.
 
Minął szósty tydzień. Dzieci od kilku dni domagały się powrotu do swojego domku, do swoich łóżeczek i zabawek. Napisałem długą skargę do banku. Dwa dni później dostałem informację, że możemy otrzymać jedynie potrzebnej 60% kwoty. A co z resztą? Starsza pani denerwowała się coraz bardziej.
 
Poszedłem do innych banków. Ich pracownicy nie widzieli problemu, aby dać nam kredyt, lecz na początek zażądali długą listę dokumentów. Te złożone w banku Millennium utraciły już swoją ważność. Aby uzyskać nowe musiałbym poświęcić trzy dni i przejechać600 kmpomiędzy Gdańskiem, a Kołobrzegiem. Na zewnątrz było 40°C, a plaże nad Bałtykiem pełne ludzi.
 
W Banku PeKaO S.A. pojawia się iskra nadziei. Powiedziano nam, że potrzebują niewiele dokumentów. Natychmiast pojechałem do Kołobrzegu (150 km), aby otrzymać zaświadczenie potwierdzające moje zatrudnienie. Dostałem od ręki. Bank potrzebował także zaświadczenie z Urzędu Skarbowego o wysokości moich zarobków. W US musiałem napisać podanie i kupić znaczki, które można było dostać tylko w banku. Za 10 minut US miał być zamknięty. W banku przy kasie stało sporo ludzi, a w okienku nie było kasjerki. Ludzie byli podenerwowani, ale puścili mnie bez kolejki. W US miły pan powiedział, że zaświadczenie otrzymam za tydzień. Nalegałem. Dostałem je po 15 min. W banku powiedzieli mi, że po dwóch dniach dostanę decyzję i wkrótce potem przeleją pieniądze. Poczułem ulgę.
 
Umowa przedwstępna utraciła swoją ważność. Od teraz byliśmy na łasce starszej pani. Groziła nam utrata zaliczki.
Musiałem pojechać na obóz pod Legnicę (450km). Podczas imprezy zadzwonili do mnie z banku informując, że nie mogą sfinansować kupna budynku ze względu na jego stan prawny. Zadzwoniłem do starszej pani. Była wściekła na całą tę sytuację. Potrzebny był jeszcze jeden ważny dokument z urzędu, na którego uzyskanie trzeba było czekać aż dwa miesiące. Niedługo miał się rozpocząć rok szkolny, a my nie mieliśmy, ani domu, ani pracy, ani przedszkola dla dzieci.
 
Nieoczekiwanie zadzwonili do mnie z banku z Kołobrzegu (150 km), że mamy przyjechać podpisać umowę. Podpisaliśmy i natychmiast pojechaliśmy do notariusza do Gdańska (260 km) podpisać umowę, że starszą panią. Cieszyło nas, że sprawy zmierzają szybko do końca. Niestety myliliśmy się. U notariusza okazało się, że bank nie wystawił pełnomocnictw dla osób, które podpisały z nami umowę. Z miejsca pojechałem do Koszalina (160 km) po pełnomocnictwa i natychmiast wróciłem do notariusza, a potem do sądu. Za 10 min mieli zamykać. Pani powiedziała, że muszę jeszcze tylko dokonać wpłaty w kasie, która znajduję się drugim końcu ulicy. Wpłaciłem i w ostatniej chwili dostałem z sądu dokument konieczny, aby uruchomić kredyt. Zadzwoniłem do banku, aby się upewnić mają wszystko co potrzebne. Nic już więcej nie potrzebowali. Wróciłem do Słupska (90km) na działkę rodziców, gdzie padłem z wyczerpania.
 
Po trzech dniach otrzymałem dramatyczny telefon. Bank powiedział nam, że nie może przelać pieniędzy, bo notariusz źle sporządził akt notarialny. Koszmar trwał nadal. Oprócz tego w sądzie musiałem złożyć wypis z rejestru gruntów. Poszedłem do Wydziału Geodezji, aby taki zdobyć. Tam powiedziano mi, że nie mogą mi takiego wydać, bo mojego nazwisko nie widnieje jeszcze w księdze wieczystej, a starsza pani też nie może go otrzymać, bo już nie jest właścicielką. Zadzwoniłem do notariusza w sprawie źle sporządzonego aktu notarialnego. Kobieta skwitowała problem tym, że bank ma fanaberie.
 
W sądzie zgodzili się przyjąć wniosek o wpis do hipoteki ze starym wypisem z rejestru gruntów. Za minutę mieli zamykać, a ja znowu musiałem dokonać wpłaty w kasie na końcu ulicy. Pani w sądzie zgodziła się otworzyć biuro i wydać zaświadczenie jeżeli szybko przyniosę pokwitowanie. Trzęsącym się rękoma wypełniłem druczek przelewu. Z sądu otrzymałem potwierdzenia złożenia wniosku o wpis do hipoteki. Pobiegłem na pocztę, aby go przefaksować do banku, ale niestety faks był zepsuty. Poszedłem do jakiegoś biura, gdzie dobrzy ludzie mi pomogli. Po 20 minutach dostałem telefon, że pieniądze na konto starszej pani zostały przelane.
 
Przeprowadziliśmy się do nowego domu. W ciągu jednego dnia załatwiliśmy pracę dla Agaty i przedszkole dla dzieci. Pod wpływem tej bieganiny Agata zapisała się jeszcze na studia.
Mieszkamy w naszym domu już od pięciu lat i jesteśmy bardzo szczęśliwi. Nie pamiętamy już o trudnościach związanych z jego kupnem, a wręcz z uśmiechem je wspominamy. Warto było ponieść ten trud, bo miejsce jest wyjątkowe. Za miesiąc Agata kończy studia. Życie będzie jeszcze łatwiejsze.
 
Maciej Strzyżewski

Podobne artykuły


45
komentarze: 20 | wyświetlenia: 6297
42
komentarze: 17 | wyświetlenia: 6461
20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 2831
19
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4358
39
komentarze: 9 | wyświetlenia: 7409
39
komentarze: 22 | wyświetlenia: 4745
37
komentarze: 60 | wyświetlenia: 12867
33
komentarze: 5 | wyświetlenia: 7195
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2442
31
komentarze: 98 | wyświetlenia: 9752
27
komentarze: 9 | wyświetlenia: 17668
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1447
25
komentarze: 20 | wyświetlenia: 13837
24
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2265
 
Autor
Artykuł



  Strzyga  (www),  11/05/2011

Ja bym osiwiała ze wściekłości :)

Trochę osiwiałem :).

  ...,  11/05/2011

"Determinacja to czynnik, który różni ludzi sukcesu od tych, którym nie wychodzi" - pod tym podpisuję się rękami i nogami. Niestety wielu tego nie rozumie. I narzekają.
To jedno.
A drugie - przyznasz Maćku, że determinacja w tak schorowanym kraju jak nasz jest szczególnie potrzebna. W zdrowym państwie ludzie swą determinację ukierunkowują na inne sprawy. W Polsce najprostsze sprawy u ...  wyświetl więcej

Święta racja. Prawdą jest też, że w Polsce jest znacznie lepiej niż na Ukrainie czy Białorusi, a także w Polsce sprzed 10 lat. Trzeba to doceniać i tym się cieszyć, bo w przeszłości było znacznie gorzej.

  ...,  11/05/2011

Owszem, zgoda. Niemniej patologie trzeba jasno wytykać palcem i porównywać się do lepszych od nas. Nie tych gorszych bo zejdziemy zupełnie na mieliznę.

Prawdę mówisz.

Takie historie są niezwykle budujące dla innych. Dobrze, że o nich piszesz i zwracasz uwagę na to, jak bardzo wielkiej trzeba determinacji, by ziścić swoje marzenia. Pozdrawiam Marcinie:)

  Gamka  (www),  11/05/2011

Moje gratulacje Macieju ... tak to szybko zleciało ..faktycznie miejsce magiczne !....kiedy podeślesz fotki?
Pozdrawiam i trzymam w czerwcu krzciuki ;-)))))

What is this "krzciuki"?

  Gamka  (www),  12/05/2011

„Trzymam kciuki!”. ....
a krzciuki to moja tajemnica ;-))))

  Strzyga  (www),  15/05/2011

czy krzciuki to skrót od krzywe kciuki? :)

  hussair  (www),  11/05/2011

I know what You did last summer... You did well. :)

  ,  11/05/2011

Znajomi mieli podobna przeprawę, tyle że o wiele dłużej trwała. Na szczęście dopięli swego i już są na swoim.

Cieszy mnie Wasza reakcja na mój tekst. Długo zastanawiałem się czy zamęczać ludzi moimi problemami. Okazało sie jednak, ze dostrzegliście w tym jakąś wartość.
Całymi latami przegrywałem w takich sytuacjach jak ta opisana wyżej. Wielokrotnie przerywałem w połowie to co zaczynałem wcześniej. Bardzo teraz tego żałuję.
Wiele nauczyłem się od mojej żony, która podobną przeprawę ma co kil ...  wyświetl więcej

SUPER!

  greenway,  11/05/2011

Tak naprawdę, to banki nie liczą się z klientami. Słowa uznania za tę drogę przez mękę. :-)

  dalbert,  12/05/2011

Zawsze przerażała mnie głupota i niekompetencja urzędników zatrudnianych w urzędach państwowych, gminnych itd. Niestety, okazuje się, że również w firmach, czyli instytucjach nastawionych z założenia na zysk, takie same przygłupy przeszkadzają klientom, czyli ludziom, którzy ten zysk mają przynieść (pisałem już o tym w felietonie "Nasze polskie paradoksy").
I - tak naprawdę - co możemy zrob ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  12/05/2011

A przypomnieć nie zaszkodzi:
http://eiba.pl/k

To -prawda,a gorzka ,ZE NARZEKALIŚMY na biurokrację PRL,a ona w porownaniu z tym bajzlem ,z krzyżami nad kazdym biurkiem po stokroć gorsza,większa,łapówkarska i mafijna....ręce opadają,ale te ręce tez glosują,kartki do urn wrzucają wartości katolickie wybierają z miłością blizniego!...pozdrawiam pana

Przypomina mi to pewnego sędziego, który w sprawie przeciw ZUS-owi wydał wyrok dla mnie niekorzystny z takim komentarzem: wiem, że to niesłuszne, niewłaściwe i głupie, ale takie są przepisy.

  berni*,  12/05/2011

Są to czyste realia życia w tak pięknym kraju i rządzonym przez tak chorych ludzi Pozdrawiam.

  Strzyga  (www),  13/05/2011

Byłam świadkiem na Poczcie. Pani przyszła z problemem nieprzychodzącej do niej poczty od jakiegoś czasu, a wiedziała, że powinny już jakiś czas temu przyjść rachunek za internet.Grzecznie zapytała, gdzie może zgłosić problem i gdzie ma szukać swojej poczty. Pani z okienka na to "A W SKRZYNCE SZUKAŁA JUŻ?!" Biednej kobietce ręce opadły aż po samą ziemię. Ja oczywiście nie wytrzymałam i parsknęłam śmiechem :)

To jak w tym dowcipie o blondynce. Dzwoni mąż do blondynki: Kochanie, twoja mam weszła na drzewo i niestety zginęła. Blondynka: A szukaliście pod drzewem?

Podziwiam i gratuluję. Wiem, jak to jest. A swoją drogą można powspominać, ile młodości górnej i chmurnej niektórzy z nas stracili w tych bardzo odległych czasach PRL-u na staniu w kolejkach po żółty ser, a potem w "nowej erze" przy takich właśnie wkurzających głupotach, o których piszesz, przeszli w swój wiek męski /oby nie klęski/.

A ja myślałam, że to moje kłopoty z bankami są ogromne i nikt większych mieć nie może ;) Cieszę się, że wszystko tak dobrze się ułożyło choć z początku nic tego nie wróżyło. Pozdrawiam!

...kurde :) jak ja to lubie :) czytam i uzmysławiam sobie, że właśnie tego szukałam :) ...mam nadzieje, że ja też sobie niedługo westchnę z ulgą, jeszcze tylko troche spiny i ech...dzięki Macku !! Pozdrawiam !!

Fajnie, że się odnalazłaś po tak długim czasie. Nie wiesz przypadkiem gdzie jest Świstak?



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska