Login lub e-mail Hasło   

Tatuaż Belzebuba

Miłość matczyna jest miłością cierpliwą i pobłażliwą. Czy jednak bez końca?
Wyświetlenia: 2.931 Zamieszczono 15/05/2011


Tatuaż Belzebuba

Malwin był dzieckiem narowistym i zbuntowanym. Miał co prawda surowego i krzepkiego ojca masarza, ale przecież zginął ów ojciec w zamachu bombowym na cukiernię oferującą pączki genetycznie modyfikowane.

Od trzech zatem lat Malwin miał tylko matkę, a matka miała aż Malwina.

Mając lat siedem, podpalił ten berbeć remizę w centrum miasta. Mając lat osiem, rozpylił cyklosarin w szpitalu zakonnic Kapucynek Klauzurowych Jednobosych.

Ciężko było go z czynów urwisa wybronić, lecz nauczyć pokory i dyscypliny – znacznie trudniej.

Matka wzdychała, Malwin rósł.

W dniu dziewiątych urodzin chłopiec zawołał matkę do swego pokoju. Jego głos zabrzmiał znanym jej wyzwaniem – przypominał trochę histeryczny śpiew hieny nad padliną i było oczywiste, że syn znowu jakąś fanaberię lub psikus sobie umyślił.

Z bijącym sercem stanęła w drzwiach pokoju. Malwin tkwił w dziwnej przykurczonej pozie na środku, cały skryty pod kocem.

- Ostrzegam cię! - zagroziła drżącym głosem, gdyż gniew rósł w niej od lat i miłość poza serce i ciało z wolna wypierał.

- Tatuaż sobie zrobiłem - oznajmił Malwin głucho spod przykrycia.

Zakryła dłońmi twarz.

- Kłamiesz – wykrztusiła nieomal błagalnie.

- Ściągnij koc – nakazał syn surowym głosem.

- Malwin...

- Ściągnij koc.

Podeszła z ociąganiem i znieruchomiała z ręką wzniesioną nad dzieckiem.

- No dalej, do diabła Lucyfera! - warknął wściekle Malwin.

Z głuchym okrzykiem zerwała koc. I zamarła uderzona strasznym widokiem.

Jej dziewięcioletni syn, całkiem nagi, tkwił w osobliwych kuckach, z głową wygoloną i wciśniętą kurczowo pod splątane ramiona. Całe ciało pokrywał tatuaż, którego nie potrafiła pojąć oszołomionym rozumem. Pokrywały je idealnie odmalowane, szczelnie złożone deski, które składały się na... coś jakby... szopę na narzędzia, sposobną dla krasnali. Nawet okna pomiędzy deskami dostrzegła, i drzwi, a wciśnięta w ramiona głowa pozwalała uczynić zadziwiający efekt dachu wieńczącego dzieło.

Ktokolwiek tatuował jej syna, był mistrzem, może i samym Belzebubem – bo z odległości kilkunastu kroków chłopiec musiał przypominać bardziej szopę drewnianą niż istotę ludzką.

- O Boże... - wymamrotała, opuszczając ręce.

Syn poderwał głowę z chichotem szatańskim, po czym zawołał triumfalnie:

- A patrz na to, matko!

Malwin wyprostował się gwałtownie, co przydało niespodziewanego efektu wobec tatuażu, który okrywał całe ciało. Otóż deski rozpadły się nagle, jakby szopka została wysadzona w powietrze – co więcej, deski niektóre rozleciały się nawet w małe kawałki!...

Było to oczywiście złudzenie, bo rysunki wykonane na kończynach, karku i plecach nie mogły opuścić ciała. Ale kiedy ciało się rozkładało – wielki, pełnocielesny dom-tatuaż rozkładał się wraz z nim.

Nim porażona ową eksplozją syna-domku matka zdołała cokolwiek z siebie wydusić, jej syn znów zachichotał, po czym naprędce opadł w kucki.

Szopka wróciła do jednego kawałka. Znikły wszelkie pęknięcia między deskami.

Konstrukcja stała pewnie, idealnie, niczym samo dzieło da Vinci'ego.

To jest: Belzebuba, oczywiście.

I znów nie zdołała słowa wypowiedzieć, bo Malwin z chichotem godnym harpii wyskoczył w górę, a domek ponownie wybuchł w kawałki. Zaraz też wrócił do kucek i szopka się odbudowała. I znowu syn się poderwał, czyniąc wybuch. Robił to coraz szybciej i szybciej, aż deski zdawały się pod sufit ulatywać...

Lecz przecież zawsze wracały na swoje miejsce, gdy Malwin kucał, głowę kulił, ramiona wężowo splatał i szopką z drewna się stawał...

Aż wreszcie jako ta szopka raczył znieruchomieć, być może serią popisów-wybuchów znużony.

- Zrób mi zdjęcie!! - zażądał.

Matka drgnęła. Półprzytomnym wzrokiem przesuwała po dachu...

- Zdjęcie!!

...ścianach, oknach...

- Won po aparat, wiedźmo!

i drzwiach tak dokładnie wyrysowanych, tak bardzo, bardzo dokładnie...

- WON!!!

Matka zerwała się i pędem zbiegła po schodach. Z góry dobiegały diabelskie ryki zniecierpliwionego dziecka.

Pół minuty później była już z powrotem. Stanęła nad czymś, co było ni to jej synem, ni to domkiem drewnianym.

- Aparat masz? - wycharczał Malwin, wciąż trzymający twarz pod ramionami.

Bez słowa pochyliła się nad nim i namacała drzwi szopki.

- Co ty robisz? - wydusił z niepokojem. Zaczął podrywać głowę, podnosić się cały – lecz nie zdążył.

Matka zatrzasnęła kłódkę na skoblu.

Malwin został uwięziony w szopie, którą był.

I w niej też wkrótce z głodu i pragnienia zmarł.

Podobne artykuły


12
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1395
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 973
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 918
10
komentarze: 69 | wyświetlenia: 1117
10
komentarze: 154 | wyświetlenia: 673
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 932
9
komentarze: 1 | wyświetlenia: 171
9
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1483
9
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1349
9
komentarze: 617 | wyświetlenia: 624
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1447
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 456
7
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1116
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 584
5
komentarze: 0 | wyświetlenia: 497
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  15/05/2011

No, no potrafisz zaskoczyć. Moje gratulacje. :-)

Matko, mateńko... i znowu doczytałam do końca jednym tchem... zakończenie na miarę wiedźmy, która miała dosyć tej szopki! Hihihi...

  Noemi*,  15/05/2011

Ojej! Rzeczywiście piorunująca mieszanka grozy i absurdu.:-)

  ykes,  15/05/2011

Cóż za groteskowa historia, świetny pomysł na scenariusz do dobrego horroru, a takowych niestety kręci się coraz mniej. Plusujemy.

  hussair  (www),  15/05/2011

Dzięki, kochani, makabra rządzi!!;-))

  Gamka  (www),  15/05/2011

A ja chcę Twoją książkę Hussair !!!!!!!
(głosu nie mogę oddać;-( więc rekomenduję tylko;-((((

  hussair  (www),  15/05/2011

Przepraszam, ale to nie są książki dla panienek wiktoriańsko delikatnych! :))
Jak to głosu nie możesz... Dzwonię do Rydza-Śmigłego, przecież ktoś za to odpowiada, do cholery!

  Gamka  (www),  15/05/2011

No..nie mogę! eioba nie pozwala !
...jak to nie dla mnie !...ja lubię ten dreszczyk, te drżenie rąk ten wstrząs ciała....to lanie krwi .. jak nie dasz to idę do szopy !!! ... i jak Malwin zamknę się w niej i też wkrótce z głodu i pragnienia zemrę i już....CHCĘ książkę i głos oddać !!!

  hussair  (www),  15/05/2011

Gamko, Ty wampirzyco krwiożercza!
Halo, tam, eioba center point! Co jest z tą blokadą, do kroćset! Manipulanci! Gamka weszła raz przez moje konto, by foty mi poustawiać! Halo!...
No i cisza. To jakieś androidy chyba niewzruszone. Albo Szaracy z Zeta Reticuli.
Napiszę o nich opowiadanie. Skończą jak Malwin. ;-)

  Strzyga  (www),  15/05/2011

Ja też chcę taki tatuaż :) Tylko może wersję bez skobla :)

  dalbert,  16/05/2011

O kurcze... Zaskakuje mnie, że znowu mnie zaskoczyłeś! Właściwie już powinienem być przyzwyczajony, ale dzieciako-tatuażo-szopka to naprawdę coś nowego.
Wyobraźnią mógłbyś ze 40. światowej klasy autorów scenariuszy obdzielić i jeszcze by Ci zostało!

  hussair  (www),  16/05/2011

Taki komplement, Dalbercie, to ja sobie chyba wyszyję na pierzynie, żeby mnie usypiał i budził. ;-))
A co do wyobraźni... Przerażające. Przerażające...

:)))))
Hussair - jesteś znakomity w tej Twojej hard-horrorowej formule. I smieszno (nie poprawiać! - SMIESZNO!) i straszno. Co za wyobraźnia i świetne słowo! Jestem pod wrażeniem... :)

  hussair  (www),  16/05/2011

Tak to jest, jak się czyta Topora w wieku lat 11...
Ale czemuś nas opuścił [na tak długo] ?! ;-)

Słodkooo....

  hussair  (www),  16/05/2011

...od krwi? :)

Ogólnie , całokształt to sprawił ;)

  hussair  (www),  17/05/2011

No to mnie uskrzydla!
Harpiowo. ;-)

  hussair  (www),  16/05/2011

Okazuje się, że władcy eioby to jednak nie Szaracy z Zeta Reticuli, lecz ludzie z krwi i kości, wyposażeni w przedsionki i osierdzia. I Gamkę mi odblokowali. :) Pozdrawiam władców!!

  Gamka  (www),  16/05/2011

Ja też pozdrawiam ;)))) i uśmiechy posyłam >>>>>

  lilith123  (www),  16/05/2011

Gratuluję fantazji i porywającego stylu!

  hussair  (www),  16/05/2011

:))

Super! Nie da się oderwać oczu od monitora czytając ten tekst. Chcemy więcej!

  hussair  (www),  19/05/2011

Będzie więcej! Tkwię w trzęsawisku Mroku i Absurdu na kolejne 25 lat... ;-)

  basia22  (www),  20/05/2011

Rewelacja! Czyta się jednym tchem! Czekam na następne!

  hussair  (www),  21/05/2011

Kłaniam się i tylko tyle powiem, że po takich komplementach daję głębokiego nura w Mrok i Absurd, i tworzę, tworzę...
:)

Prawie zapomniałam oddychac fantastyczne . Pozdrawiam

  hussair  (www),  26/05/2011

Na drugi raz zjawię się z pomocą medyczną. ;-p

Brrr.... ale makabra:)

  hussair  (www),  30/05/2011

Proszę o wybaczenie! :)

Teraz ja proszę o wybaczenie, ale zmuszona jestem perfidnie i z premedytacją skopiować Twoje pozostałe, nieprzeczytane przeze mnie dzieła i zrzucić na mniejszy monitor na czas wyjazdu... Czyli zatęsknię po jakiś 3 dniach:/ Trudno, kopiuję wszystkie:) Możesz mnie pozwać :p
Niesamowita wyobraźnia, podziwiam, naprawdę podziwiam:)

  hussair  (www),  13/06/2011

Czasem perfidia i premedytacja kobiety ma uzasadnienie... ;-) Ach, Meaning, nie dość, że karmisz mnie poezją jako jedna z niewielu (niektórzy są kuloodporni, a ja jestem poezjoodporny), to jeszcze takimi komplementami...
Gdziekolwiek wyjeżdżasz, prędko wracaj. :)

Rozumiem, że rozprawy mieć nie będę:) Wyjeżdżam dopiero za kilka dni i sądzę, że będzie tam cywilizacja, ale w razie czego wolę być przygotowana. " Wyobraźnia jest ważniejsza od wiedzy." Albert Einstein - śmiesz zaprzeczyć? Komplementy nie są tu zdecydowanie na miejscu i basta!

  hussair  (www),  13/06/2011

Rozprawy nie będzie. Co do Einsteina, trafiłaś znów celną torpedą (niebezpieczna jesteś) - jakkolwiek z zasady nie uznaję autorytetów, to Einstein był wyjątkowo przenikliwym badaczem praw życia, i wiele jego słów czyni mi inspirację. Nie śmiem zaprzeczyć. Absolutnie. :)

:P postaram się trochę ugrzecznić:)

  hussair  (www),  14/06/2011

Nie trzeba. Jako człowiek zaintrygowany jestem odporniejszy i skłonny do rosnących prób i wyzwań. ;-)

Nie wiem jak to się stało, ale przeoczyłam to cudeńko... Przepraszam i zaraz naprawiam swój błąd i to przeogromne niedopatrzenie :)

  hussair  (www),  22/06/2011

:))

  grazaa,  19/01/2013

No nie... brak mi słów... Zaskoczyłeś mnie tym tekstem :) Świetnie napisany i na wyobraźnię działa, ale... nie wiem co powiedzieć ;)

  hussair  (www),  21/01/2013

Milczenie jest złotem, wszystko gra. ;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska