Login lub e-mail Hasło   

Kapitan Kavior, a sprawy Ziemi

Odległe cywilizacje, nawet najbardziej drapieżne, nie zagrażają Ziemi. Dopóki nie posiądą silników doskonałych i broni, której rozum ludzki nie obejmie.
Wyświetlenia: 2.176 Zamieszczono 17/05/2011

Moja wyobraźnia jest niczym Latający Holender uczyniony z sowieckiego lodołamacza. Poza wszelką kontrolą i szansą ujarzmienia. Pozostaje mi liczyć na to, że Czytelnicy będą pobłażać tak mojej makabrze, która świętości nie uznaje, jak kpinie przeciw nim samym zuchwale skierowanej...

Piotrowi Gruntowi, za wspólne pasje literackie i... wspólne poczucie ironii


Kapitan Kavior, a sprawy Ziemi

To się stało w jednym czasie. W zasadzie tego samego popołudnia. Flota planety Kapium osiągnęła gotowość inwazji na System Słoneczny, a pilot sterowca Kavior otrzymał upragniony awans na kapitana.

Prace nad ulepszeniem silników sterowców uderzeniowo-jasyrowych trwały 600 lat. Ostatecznie się udało. Silniki były gotowe – teraz armia Kapium potrzebowała raptem 40 lat, by osiągnąć orbitę Ziemi.

Wzmocniono i broń stanowiącą o sile floty. Nowe działa z odlewni skolonizowanych i genetycznie upodlonych Vidłaków pozwalały emitować strumień niszczący w jednej chwili tak struktury społeczne, jak struktury skał okruchowych, ilastych oraz – to wstrząsało przełomem – wszelkie kryształy hipautomorficzne. Zwłaszcza te na wpół własnokształtne.

To była broń przełomu.

Kapitan Kavior był znakomitym pilotem. Potrafił wyprowadzić z korkociągu sterowiec dotknięty serią eksplozji wodoru oraz jednoczesną rebelią stewardów Vidłaków. Gdy z korkociągu wyprowadził jedenasty sterowiec, zdecydowano tak o jego awansie, jak o wprowadzeniu sterowców do armii w miejsce podejrzanie niezawodnych wahadłowców.

Kavior słynął z poczucia humoru. Kiedy rozpadający się sterowiec opadał beznadziejnie w dół, trawiąc ogniem i gazem spanikowanych załogantów, kapitan udawał, że zasiada w bibliotece pokładowej do przeglądu prasy. Albo krzyczał, że w kawie musiał być narkotyk, przewracał się teatralnie – co wychodziło doskonale, bo okrętem rzucało jak preclem w trąbie powietrznej – i symulował śpiączkę.

Czasem przebijał się przez obłoki gazu i płomieni, by wyszukiwać zbuntowanych, acz półprzytomnych już Vidłaków i proponować im honorowe pojedynki na kordelas lub działo jonowe, „dopóki trzymamy kurs, panowie”.

Ale zawsze zdążył wyprowadzić sterowiec z korkociągu. Nie stracił żadnego z nich.

Miał sześć żon i dwa tuziny adiutantek. Połowę z tego orszaku wypchnął ze sterowców, zwalając winę na Vidłaków.

Był znany z pobłażania i dzielenia się wszelkim dobrem, zwłaszcza zdobytym na jeńcach - których tak natrętnie zmuszał do ucieczki, że w końcu nawet najbardziej niechętni w desperacji się do niej rzucali.

Wszystkich ich zabijał działem jonowym, z którym nie zwykł się rozstawać. Zdobyte łupy rozrzucał ze sterowca nad stolicami planety, co było szczególnie widowiskowe, gdy czynił to po eksplozji bomby w zbiornikach wodoru.

Do łupów przywiązywał stewardów, a bombę sam podkładał.

Był najlepszym pilotem w historii Kapium.

Której to planety nigdy nie opuścił, gdyż, jak sam wyznał, dławienie buntowników jest mu milsze, niż rajdy po kosmosie, gdzie nikt mu nie zagwarantuje dostępu do łatwopalnych gazów.

Jaki zatem jest związek kapitana Kaviora z Ziemią?

Żaden. Oczywiście, że żaden. Dowódcy planety nie byli idiotami. Morale szeregowca rzecz ważna. Średnia długość życia Kapiumczyka wynosiła pół roku. Lot bojowy na Ziemię stawiałby więc pod znakiem zapytania istotne dla ducha wojennego sprawy przepustek na urlopy i kuracje w zdrojach.

Dlatego nigdy go nie planowano.

Czy zatem jest sens, byśmy my, Ziemianie, musieli sobie zawracać głowę kapitanem Kaviorem?

Pewnie, że nie! I po co ten cały raban?

Podobne artykuły


103
komentarze: 232 | wyświetlenia: 49107
21
komentarze: 91 | wyświetlenia: 5891
21
komentarze: 29 | wyświetlenia: 1304
18
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1544
16
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1721
35
komentarze: 50 | wyświetlenia: 2664
32
komentarze: 64 | wyświetlenia: 3847
32
komentarze: 44 | wyświetlenia: 2476
25
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2097
47
komentarze: 60 | wyświetlenia: 3392
36
komentarze: 15 | wyświetlenia: 5762
33
komentarze: 37 | wyświetlenia: 3779
29
komentarze: 58 | wyświetlenia: 2179
 
Autor
Artykuł



  greenway,  17/05/2011

A mam Cię hussair, znów jestem pierwsza i niezłe ciacho z tego kapitana. ;-)

  hussair  (www),  17/05/2011

Ale jesteś niesamowita! A wiesz, że właśnie "gasiłem światła"? :) Ale zdążyłem się z Tobą "zobaczyć" ;-)
Zmykam spać, bo tak raczej późnawo jest... Dobrze, że wolne jutro. Dziękuję za głos na miły sen. Kosmiczny. :)

  greenway,  17/05/2011

No to miłych snów! :-)

  hussair  (www),  17/05/2011

:))

  Gamka  (www),  17/05/2011

Czy Wy kochani to sypiacie ? troszke !;-)))

  hussair  (www),  17/05/2011

Troszkę.
Bo ktoś musi pisać, by czytać mógł ktoś.
Uuaaaaaaaaaaaaaaa (ziewnięcie).

  greenway,  17/05/2011

Przy hussairze spać. To strata czasu. Nie można uronić ani minuty. ;-)

  hussair  (www),  17/05/2011

Hmm. Nie mogę odbierać snu. To homeostazę zaburza i halucynacji przydaje. ;-)

  greenway,  17/05/2011

Oj, hussair homeostaza ma się dobrze i euforia również. Po prostu jest ok. :-)

  hussair  (www),  17/05/2011

I tylko o to chodzi, żeby było okej... ;-)

  dalbert,  18/05/2011

Czyli czas jest względny... Przez skojarzenie przypomniało mi się opowiadanie któregoś z klasyków s-f zamieszczone swojego czasu na łamach "Fantastyki". Otóż opisana tam była niesłychanie dobrze przygotowana inwazja kosmitów na Ziemię. Niestety, Ziemianie jej nie zauważyli, bo największy statek bojowy obcych miał pół milimetra długości...
Jak zwykle świetnie się czyta, choć tym razem pointa nie jest tak wyrazista, jak inne do których nas przyzwyczaiłeś :)

  hussair  (www),  18/05/2011

Bo też nie chodziło o pointę, a i rutynie i przyzwyczajeniom przekornie się opieram. Tym razem chodziło o iście phytonowski absurd i żart z czytelnika (co czynię bezczelnie w ok. 5-7% moich opowiastek) - - przecież cała ta historia o flocie grożącej jakoby Ziemi i wyczynach kapitana prowadzi do... niczego. ;-))

:-)oj ty hussairku nasz

  hussair  (www),  21/05/2011

Przepraszam za to swoje poczucie humoru. To chyba nie jest do końca normalne. :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska