Login lub e-mail Hasło   

Einsamkeit. Płyta o bólu i samotności

Recenzja drugiej płyty zespołu Lacrimosa.
Wyświetlenia: 1.344 Zamieszczono 22/05/2011

“Einsamkeit” („Samotność”) - taki tytuł nosi druga płyta Lacrimosy, szwajcarskiego duetu, który wówczas, w roku 1992, stanowił jednoosobowe przedsięwzięcie muzyczne. Krążek „Einsamkeit” jest następcą niezwykle ponurego, przepełnionego strachem i przygnębieniem CD „Angst” oraz poprzednikiem mrocznego, epatującego szaleństwem i pożądaniem CD „Satura”. Płyta została wydana przez wytwórnię Hall of Sermon, skądinąd należącą do samego Tilo Wolffa.

Kiedy Tilo, pochodzący z Niemiec mieszkaniec Szwajcarii, pracował nad swoim drugim krążkiem, miał tyle samo lat co ja, czyli 20. To właśnie powoduje, że słuchając piosenek z krążka „Einsamkeit” odnoszę się do śpiewającego młodzieńca jak do wyjątkowo uzdolnionego rówieśnika. Choć, oczywiście, jest to pewne uproszczenie. Jak już napisałam, CD „Einsamkeit” pochodzi z roku 1992, a ja, kobieta z rocznika 1991, miałam wtedy roczek.

W niniejszym tekście chciałabym opisać wszystkie piosenki z omawianej płyty Lacrimosy. Jest ich sześć, a każda z nich należy do gatunku muzycznego zwanego dark wave - ciemna fala. Oto tytuły poszczególnych utworów: „Tränen der Sehnsucht” („Łzy tęsknoty”), „Reissende Blicke” („Szarpiące spojrzenia”), „Einsamkeit” („Samotność”), „Diener eines Geistes” („Sługa jednego ducha”), „Loblied auf die Zweisamkeit” („Pieśń pochwalna o samotności we dwoje”), „Bresso” („Próba”). Tłumaczenia owych tytułów pochodzą ze strony Stille.prv.pl.

„Tränen der Sehnsucht” - utwór częściowo stylizowany na muzykę poważną, albowiem rozpoczynający się długą, rozbudowaną partią instrumentalną graną na fortepianie. Po niej pojawia się element charakterystyczny dla gatunku dark wave - ponury podkład muzyczny i takiż śpiew młodego Tilo. „Tränen der Sehnsucht” posiada również żywy, ironicznie wesoły refren, ciekawy fragment grany na gitarze elektrycznej oraz moment z uroczystymi, jakby kościelnymi organami. Najważniejsze w utworze są jednak partie fortepianowe, prezentujące kompozytorskie uzdolnienia 20-letniego Wolffa.

„Reissende Blicke” - kompozycja nawiązująca do poprzedniej płyty Lacrimosy, „Angst”, a właściwie do kompozycji pt. „Seele In Not”. Podobnie jak w „Seele…”, słyszymy tutaj coś na kształt rozdzierających, potrząsających słuchaczem krzyków dziecka. Sam utwór jest tak poruszający, wypełniony tragizmem, cierpieniem, uczuciem strachu i osaczenia, że trudno nie „zarazić” się od niego tego typu wrażeniami. „Reissende Blicke” to jeden z moich ulubionych utworów, i to nie tylko ze względu na muzykę, ale także ze względu na słowa.

Bohaterem dzieła jest młody człowiek, który „siedzi w kinie swojego życia”. Chociaż w owym kinie ma być wyświetlany film o jego egzystencji, dla niego samego brakuje miejsca („Wszystkie miejsca są zajęte. Sam spoczywam na dostawionym krzesełku. Przyszło zbyt wielu widzów”). Kiedy biograficzna produkcja się rozpoczyna, podmiot liryczny cierpi, oglądając na nowo swoją przeszłość, natomiast inni widzowie „pękają ze śmiechu”. Bohater odczuwa wstyd, ma ochotę - mówiąc kolokwialnie - zapaść się pod ziemię. Odzyskuje pogodę ducha dopiero wtedy, gdy na ekranie pojawia się jego śmierć. [Opracowanie na podstawie tłumaczenia Tomasza Beksińskiego]

„Einsamkeit” - utwór najsłabszy z całej płyty. A szkoda, bo - sądząc po tytule tożsamym z nazwą CD - jest on najważniejszy ze wszystkich sześciu dzieł. „Einsamkeit” opiera się na kontraście i grotesce: najpierw słyszymy pseudoradosną, cyrkową melodyjkę (przypominającą popularne „Entry of the Gladiators”!), następnie smutny śpiew T. Wolffa, a potem ten sam motyw co na początku.

Jeśli chodzi o warstwę słowną, utwór mówi o samotności. O tym, że jest ona smutna i śmieszna jednocześnie. Ot, groteskowa. Chociaż kompozycja „Einsamkeit” nie należy do udanych, ratuje ją jedna rzecz: to, iż wskazuje ona kierunek interpretacji lacrimosowego godła (TragiKomicznego, białego arlekina na czarnym tle). Szkoda, że ten oparty na interesującym pomyśle utwór jest taki niedopracowany. Tilo powinien był poświęcić mu więcej czasu.

„Diener eines Geistes” - utwór zbliżający się, pod względem muzycznym, do lekkiego, gotyckiego rocka. Osobom dobrze znającym twórczość Lacrimosy może on przypominać dwie kompozycje z roku 1993: „Alles Lüge” oraz „Erinnerung”. Ciekawym zabiegiem zastosowanym w utworze jest wykorzystanie dźwięków jak gdyby „z życia wziętych”, a mianowicie odgłosów toastu i śmiechów tudzież wypowiedzi bawiącego się towarzystwa.

Co do tekstu, piosenka „Diener eines Geistes” opowiada o skrzywdzonym mężczyźnie, który pragnie - w bardzo niekonwencjonalny sposób - zemścić się na swojej byłej („Krzyczę w Twojej głowie. Roztrzaskuję Ci czaszkę od środka. Poczuj swój ból. Poczuj swą nienawiść. Pokaż mi swe rany. Sprawię, że zaczną ponownie krwawić” - tłum. Tekstowo.pl). W utworze ważną rolę odgrywają charakterystyczne, obłąkańcze, skrzeczące krzyki Tilo Wolffa.

„Loblied auf die Zweisamkeit” - kompozycja nadzwyczajnie piękna, nadzwyczajnie głęboka i nadzwyczajnie mroczna. Rozpoczyna się ona bardzo wysokimi, metafizycznymi, rozchodzącymi się w przestrzeni dźwiękami, przywodzącymi na myśl połączenie dzwoneczków feng shui z odgłosami tłuczonego szkła. Koneserzy tego typu muzyki mogą kojarzyć te dźwięki z niektórymi utworami amerykańskiego duetu The Switchblade Symphony („Bad Trash”, „Gutter Glitter”).

Kolejnym efektem, który słyszymy w „Loblied auf die Zweisamkeit” , jest niezwykle ponura, niska i pulsująca muzyka wygenerowana przez komputer bądź keyboard. Muzyka ta trochę przypomina przerobione organy. Następnie do naszych uszu docierają charakterystyczne szmery, kojarzące się nieco z szumem morza. Cała kompozycja „Loblied auf die Zweisamkeit” stanowi trafną i wyczerpującą definicję pojęcia „dark wave” - „ciemna fala”. Warto dodać, że w utworze pojawiają się również efekty specjalne, takie jak egzotyczne, plemienne, prawdopodobnie magiczne śpiewy.

„Bresso” - ostatnia kompozycja z płyty „Einsamkeit”, doskonale korespondująca z pierwszą, albowiem oparta na dźwiękach fortepianu i imitująca muzykę poważną. Utwór jest bardzo melancholijny, a wokal Tilo Wolffa teatralny, gdyż 20-letni artysta śpiewa w taki sposób, jakby recytował wiersz na scenie. Nie da się ukryć, iż w „Bresso” występuje pewne podobieństwo do poezji śpiewanej.

Ważnym elementem dzieła jest fragment, w którym Wolff dosłownie łka, szlocha, wzdycha i krzyczy z rozpaczy. W tle słychać wówczas nie tylko fortepian, ale także chwytające za serce dźwięki skrzypiec. Warto wspomnieć, że w serwisie YouTube.com, na profilu Romadera, znajduje się pomysłowy, świetnie zrealizowany i stojący na wysokim poziomie artystycznym video clip „Lacrimosa - Bresso” (twór fanów zespołu). Warto go obejrzeć, tym bardziej, iż wykorzystuje on symbolikę charakterystyczną dla Lacrimosy.

Moim zdaniem, druga płyta Tilo Wolffa jest bardzo dobra, aczkolwiek nie rewelacyjna. Oprócz genialnych kawałków, takich jak „Loblied auf die Zweisamkeit” czy „Reissende Blicke”, zawiera ona nieudane „Einsamkeit”. Mimo to, pragnę ją polecić wszystkim ludziom, którzy lubią tego typu klimaty muzyczne. Powinny ją poznać zwłaszcza osoby lubujące się w nowych, jakże odmiennych od starych utworach Lacrimosy.


Natalia Julia Nowak,
22 maja 2011 roku

Podobne artykuły


8
komentarze: 3 | wyświetlenia: 9992
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 5659
28
komentarze: 8 | wyświetlenia: 3479
21
komentarze: 12 | wyświetlenia: 1436
15
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2814
22
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2703
18
komentarze: 4 | wyświetlenia: 2086
20
komentarze: 10 | wyświetlenia: 2959
17
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2674
15
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2141
181
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1172017
18
komentarze: 16 | wyświetlenia: 4156
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 125192
 
Autor
Artykuł



  Elba,  23/05/2011

Lacrimosa w Polsce jest mało znanym i słuchanym zespołem. Jest coś magicznego w ich muzyce i słowach... Osobiście lubię ich słuchać. Trafiłam na ten zespół dwa lata temu szukając dobrego wykonania Requiem Moztarta... i wciągnęło mnie ich brzmienie. A tu proszę nowa płyta? Chętnie poszukam i posłucham sobie!
Dzięki Natalio za informacje o zespole :)))
http://www.youtube.com/watch?v(...)related

No ladnie opisalas plytke...Lacrimose znam i lubie od lat, mam nadzieje, ze dzieki Twojemu artykulowi troche ja rozpropagujesz po naszym polskim goth-zascianku.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska