Login lub e-mail Hasło   

Andżelika. Grypa.

;-)
Wyświetlenia: 2.027 Zamieszczono 29/05/2011

 

Obudził ich różowy, wrzeszczący budzik. Za oknem szary widok - deszcz i wiatr. Emiliar wciąż zasmarkany.
- I jak się czujesz? - spytała.
- Bez zmian.
To już trzeci dzień, gdy Emiliara rozłożyła grypa.
Szła do łazienki, kapciem torując sobie drogę poprzez zużyte chusteczki chorego.
- Grypa grypą, ale mógłbyś nie rzucać na wykładzinę tych swoich chusteczek. Szpital w domu!
Emiliar w tym czasie, zawinięty w kołdrę jak naleśnik, przeszedł do salonu i uwalił się na kanapę.
- Andżelikaaaaaa! - nosowym głosem wołał, ile sił.
- Co?
- Chusteczki!!! Zapomniałem!!! A kichał będę.
- Chwila! - wrzasnęła z łazienki.
- Andżelikaaaaa!
- No idę już. - Chwyciła kartonik z chusteczkami i pobiegła do salonu. - Proszę.
- Dzięki - powiedział.
Wróciła do łazienki, gdzie zamierzała w spokoju skończyć swoją poranną toaletę.
- Andżelikaaaaa!
- Co? Pięć minut. Daj mi pięć minut!
- Muszę siusiu - wołał jak konający w szpitalu.
- No to chodź tu!
- Zaplątała mi się stopa w kołdrę. Nie mogę.
Poszła do niego i trzema nerwowymi ruchami wyplątała mu stopę z kołdry.
Jeszcze na moje nieszczęście mam dziś wolne, za jakie grzechy... - myślała sobie.
- Możesz mi zrobić w tym czasie herbatkę. I dwa tosty. I sok z pomarańczek. I do tego...
- Idź się wysiusiaj lepiej - przerwała mu.
- No tak - przytaknął.
Pięć minut później leżał znów zawinięty w kołdrę. Na stole czekała już herbata. Tosty się piekły, a soku i tak by nie było, z braku pomarańczy.
- Andżelikaaaa! - krzyknął.
- Nie krzycz, jestem przecież tu i słyszę.
- Za gorąca ta herbatka, dolejesz mi zimnej wody?
Wzięła kubek z napisem Real man cup, odlała do zlewu połowę, a z dzbanka dolała do pełna zimnej wody. Odniosła i podała Emiliarowi do ręki.
- Andżelikooooo! Teraz jest za zimna! Chcesz mnie rozchorować jeszcze bardziej?!
- Jest letnia, na Boga. Przecież to nie mrożona herbata! - wycedziła przez zęby.
- Jest za zimna. Dasz mi leki? Boli mnie głowa. Chyba mam znowu gorączkę.
Dotknęła dłonią jego czoła.
- Masz zimną głowę, nie masz gorączki.
- Mam...
- Nie masz. Przyniosę ci termometr, zmierzysz.
Wygrzebując z najwyższej półki, z apteczki, termometr, usłyszała:
- Andżelikaaaaa!
- Chwila!
- Andżelikaaaa! - wołał zawzięcie.
Zeszła z taboretu. Stanęła nad nim.
- Co?
- Podasz mi pilota? - uśmiechnął się niepewnie.
Zacisnęła zęby i podała, choć żeby go dostać, musiałby jedynie lekko wyciągnąć rękę poza kołdrowy kokon.
- Co z tym sokiem? - zapytał, gdy znów wdrapywała się po termometr.
- Jakim znowu sokiem?
- Z pomarańczek, tak bym się napił witaminek - marudził.
- Nie mam pomarańczek! - mówiła poirytowana lekko.
- Kupisz prawda?
- Przecież sokowirówka jest zepsuta, mówiłam ci już wczoraj.
- To i sokowiróweczkę kupisz, co? - prosił jak dziecko.
- Wiesz, chyba pójdę, kupię. Wyjdę z domu i pójdę kupić. Trochę mnie nie będzie bo poszukam najlepszej.
Wiedziała, że musi wyjść, bo zwariuje.
Ubrała się czym prędzej i wyszła. W drzwiach jeszcze krzyknęła:
- Tylko nie wstawaj, choćby nie wiem co! Kuruj się!
Trzasnęła drzwiami.
Emiliar odczekał w bezruchu odliczając trzydzieści sześć stuknięć obcasów o schody i huk zamykanych drzwi od klatki schodowej.
- Poszła, he... - powiedział i uśmiechnął się szeroko.
Energicznie rozwinął się z kokona i w podskokach pobiegł do sypialni. Spojrzał na komputer, zatarł ręce i powiedział:
- He he, no to sobie w "ejdżyka" pogram!
Emiliar uwielbiał Age of Empires. Spędzałby nad tą grą cały swój wolny czas, gdyby nie Andżelika i jej teoria o spowalnianiu leczenia grypy przez promieniowanie z komputera.
Usiadł. Krzesło trzasnęło pod nim, a on rąbnął całym ciałem na ziemię, głowa natomiast rąbnęła w kaloryfer. Czuł, że odpływa.
***

Obudził się znów w kokonie. Tym razem kokon nie był z kołdry, lecz ze sznura. Obwiązany od stóp do głów. Nad nim Andżelika.
- Co to ma znaczyć? - spytał.
- Komputerka się zachciało? Znam cię nie od dziś, przewidziałam to. Nadpiłowałam nogi od krzesła.
- Ale ja tylko... - próbował się bronić.
- A mówiłam, że masz leżeć! Mówiłam! Nie słuchasz mnie - to leżysz związany i gapisz się w sufit, aż będziesz zdrowy! - krzyczała.
Wyszła do salonu. Emiliar nawet się nie wiercił, wiedział, że to i tak nic nie da. Mógł jedynie wołać.
- Andżelikoooo, Andżeliko, przyjdź proszę!
Przyszła.
Trzymała za plecami rękę.
- Co tam masz? Pomarańczkę? - spytał z nadzieją, ale i ze strachem.
- Otwórz szeroko usta - powiedziała tonem nieznoszącym sprzeciwu.
I siłą wepchnęła mu prawie do gardła całe pomarańczę.
- Najlepszy lek. Knebelek. Wyleczy nas oboje.

Podobne artykuły


12
komentarze: 1 | wyświetlenia: 796
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1308
9
komentarze: 154 | wyświetlenia: 1071
9
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1930
9
komentarze: 618 | wyświetlenia: 1116
8
komentarze: 39 | wyświetlenia: 641
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1991
8
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1030
7
komentarze: 1 | wyświetlenia: 519
6
komentarze: 2 | wyświetlenia: 504
6
komentarze: 1 | wyświetlenia: 435
294
komentarze: 62 | wyświetlenia: 104730
181
komentarze: 48 | wyświetlenia: 1185408
153
komentarze: 44 | wyświetlenia: 130751
105
komentarze: 29 | wyświetlenia: 114434
 
Autor
Artykuł



  hussair  (www),  29/05/2011

Kolejna dramatyczna historia z życia wzięta...

No, tym razem to ja Andzię rozumiem... też bym mu te pomarańczę... nie ma nic gorszego jak "chory" maruda...:)

  Noemi*,  29/05/2011

Andżelika w swojej determinacji jest boska!...:))

Fascynująca też:)

Mistrzostwo!!! Ale sie uśmiałam:) tak... chory facet to coś najgorszego! samo życie;)

  Strzyga  (www),  29/05/2011

Dziękuję :)

  Bar_ka  (www),  29/05/2011

Cała Twoja seria Strzygo o Angelice jest fajna :)
IndygoButeterfly - nie każdy chory facet jest tak strasznie upierdliwy. Mnie bardziej złości gdy mimo choroby próbuje udawać herosa:)

  Strzyga  (www),  29/05/2011

Dziękuję :)

  hussair  (www),  31/05/2011

I czyni tak wielu mężczyzn, zresztą. Niestety, tak jak hipochondrycy po prostu śmieszą lub irytują, tak "herosi" ryzykują zdrowiem, czasem bardzo poważnie...
A tak poza tym wszystkim czułość i opiekuńczość kobiety jest cudowna. ;-)

Ostatnio czytałem o Andżelice w samych superlatywach. Niby taka dobra kobitka, a zrobili z niej potwora. No i proszę, wyszło szydło z worka. Po tym co zrobiła z Emiliarem, wątpię czy jeszcze ktokolwiek zechce ją przytulić? Bardzo wątpię...

  Strzyga  (www),  29/05/2011

Ale tym razem obeszło się bez noży :)

  hussair  (www),  30/05/2011

Niech ją Freddy Krueger przytula!
;-p

  dalbert,  29/05/2011

Emiliar. Emiliar... Na taki stary podstęp dałeś się nabrać? Przecież wiadomo było, że Cię sprawdzi przy pierwszej okazji... Inna sprawa, że z tym pilotem, to już trochę przegiąłeś. Trzeba było go cały czas przy sobie trzymać, a nie zostawiać, gdzie popadnie...
Same błędy taktyczne...
PS. Pogramy w "ejdżyka" po sieci?

  Gamka  (www),  29/05/2011

Ja też chcę w "ejdżyka" pograć :-)) samoluby !

  hussair  (www),  30/05/2011

Nawet pograć bidulowi nie dadzą... ;-)

  dalbert,  29/05/2011

Strzygo - nadzwyczaj prawdziwy (szczególnie w opisie "chorego chłopa") artykuł. Masz bardzo "celne" poczucie humoru - trafiasz idealnie w dziesiątkę. Moje głębokie ukłony (oczywiście kiedy już podniosę się z podłogi i obetrę oczy po łzach śmiechu).

  Strzyga  (www),  29/05/2011

Dziękuję Dalbercie. Jak wiesz, Twoje słowa na temat mojego pisania, znaczą dla mnie wiele! Dziękuję całym serduszkiem :)

  Gamka  (www),  29/05/2011

Strzygo moja Miła.....nic dodać ,nic ując, Twa pomysłowość mnie rozbawiła, uwielbiam czytać te Twoje opowiadania i czekam i wierzę , że wydasz je zebrawszy w tomik. Ja zamawiam pierwszy egzemplarz ! z autografem ;)
Kocham Andżelikę !!!
...kocham Emiliara !!
i Ciebie też Strzygo !

  Strzyga  (www),  29/05/2011

Dziękuję Gameczko :* Emiliar zaprosiłby Was na ejdżyka, ale jeszcze leży związany :) Wyzdrowieje - pogracie, nie wyzdrowieje - nie pogracie :)

  Gamka  (www),  29/05/2011

Wyzdrowieje, wyzdrowieje ...w kokonie się wypoci ;-))))

  hussair  (www),  30/05/2011

No proszę, proszę - sekutnice-spiskownice! ;-p

Panowie, gdy są przeziębieni, zawsze są umierający. Szkoda, że my nie mamy takiego przywileju...

  lilith123  (www),  30/05/2011

Wspaniały tekst - mój facet ma na odwrót -udaje zdrowego dopóki nie padnie na maksa a i potem twierdzi że już przeszło, ale tym bardziej podejście tej parki do choroby mnie rozbawiło do łez - DZIĘKUJĘ:)

  Strzyga  (www),  31/05/2011

Dziękuję liliht123 :)

Świetny artykuł, końcówka rozbawiła mnie do łez :)

  Strzyga  (www),  01/06/2011

Dziękuję! :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska