Login lub e-mail Hasło   

Odzyskane pieniądze

Czy kiedykolwiek zginęło ci coś wartościowego, a potem udało ci się to znaleźć? Przyznasz, że to fajne uczucie? Pomóż innym poczuć się tak samo.
Wyświetlenia: 2.594 Zamieszczono 29/05/2011
Przypadek 1
Jakiś czas temu w Radiu Polskim usłyszałem niezwykły komunikat. Kierowca taksówki znalazł na tylnim siedzeniu swojego pojazdu plik banknotów i poszukiwał właściciela tych pieniędzy. Jak się później okazało była to kwota 10 tysięcy złotych przeznaczona na operację dla dziecka. Chwała uczciwemu taksówkarzowi.
 
Przypadek 2
Kilka miesięcy temu znajoma poszła na zakupy. Do domu wróciła bez torebki, w której miała dokumenty, zaświadczenia, pieniądze karty kredytowe, kluczyki od samochodu i telefon.
Wielokrotnie z telefonu męża próbowała dodzwonić się do siebie, ale nikt się nie zgłaszał. Po dwóch dniach do męża z jej telefonu zadzwonił mężczyzna i powiedział, że ma torebkę i chce ją zwrócić. Umówili się w mieście dnia następnego. Mężczyzna jednak nie przyszedł i ponadto nie odpowiadał na telefony. Dwa dni później zadzwonił ponownie i przeprosił oraz wyznaczył nowe spotkanie. Tym razem przyszedł i torebkę oddał. Nic nie chciał w zamian.
 
Przypadek 3
Pewnego letniego dnia poszedłem do miasta na zakupy. Gdy w pewnym momencie chciałem zadzwonić w ważnej sprawie, stwierdziłem, że nie mam telefonu. Czyżbym zostawił go w domu rodziców? Nigdy wcześniej taka sytuacja mi się nie przytrafiła. Myśl o telefonie natarczywie atakowała mój umysł. Chciałem szybko coś zrobić, aby rozwiązać problem. Wróciłem do mieszkania rodziców, lecz tam go niestety nie znalazłem. Kiepsko się poczułem.
Po pewnym czasie wróciła moja mama i poinformowała mnie, że dzwonił do niej mężczyzna, który na ulicy znalazł mój telefon. Czy też macie w kontaktach hasło MAMA? Warto je mieć. Po godzinie odzyskałem telefon. Człowiek, który mi go oddał miał łagodną, uśmiechniętą twarz. Odjechał nową Skodą Octavią.
 
Przypadek 4
Wiele lat temu byłem na wycieczce w Wiedniu. W drodze powrotnej do Gdańska postanowiłem wysiąść we Wrocławiu, gdzie mieszkały najładniejsze dziewczyny jakie znałem.
Gdy wysiadłem z autobusu zauważyłem, że nie mam torby fotograficznej. Udało mi się dogonić autobus i zatrzymać go. Torby jednak tam nie było. Fatalnie się poczułem. Miałem w niej wysokiej klasy aparat fotograficzny Mamiya z bardzo dobrym obiektywem, pięć filmów z Wiednia, legitymację szkolną, paszport i pieniądze.
 
We Wrocławiu miało być bardzo fajnie, ale w jednej chwili sytuacja zmieniła się. Znalazłem się w naprawdę kiepskim położenia. Zacząłem przypominać sobie, gdzie zatrzymywaliśmy się po drodze. Potem w książce telefonicznej szukałem potencjalnych kontaktów. Zadzwoniłem w ostatnie, piąte miejsce, które przyszło mi do głowy. Była to jakaś restauracja w Kłodzku. Pan w słuchawce powiedział:
- Przykro mi, ale nic takiego do naszych rąk nie dotarło. Życzymy jednak powodzenia w dalszych poszukiwaniach.
Po chwili jednak dodał:
- Proszę chwilę poczekać. Kelnerka idzie w moim kierunku i chce coś powiedzieć. Mam dla pana dobre wieści. Może pan przyjechać i odebrać swoja zgubę.

 

Do Kłodzka dotarłem w ciągu pięciu godzin na stopa, jednym samochodem osobowym i trzema Starami. Torbę odzyskałem. Kochane dziewczyny. Zaniosłem im bukiet róż.
 
Przypadek 5
Mój przyjaciel Waldek na początku lat 90-tych pracował jako recepcjonista w małym hotelu. Pewnej nocy w półmroku świateł w holu przy drzwiach zauważył jakiś przedmiot. Był to portfel Niemca, który wyjechał kilka godzin wcześniej. Znajdowało się w nim 2 tysiące marek niemieckich i 10 tysięcy dolarów. Włożył portfel do szuflady. Rano zadzwonił ów Niemiec, który poszukiwał swojej zguby. Po godzinie przyjechał kierowca, aby odebrać portfel. Niemiec był niezmiernie wdzięczny. Waldek dostał w nagrodę równowartość dwóch miesięcznych pensji.
 
Przypadek 6
Wyruszałem na kilkudniowy weekendowy wyjazd. Po drodze miałem wstąpić do księgarni językowej w Koszalinie, aby kupić podręczniki dla moich uczniów. Od dyrektora otrzymałem na ten cel 500 zł. Gdy w księgarni doszło do płacenia stwierdziłem, że w tylniej kieszeni do której je włożyłem nie ma ich. Gdzie mi one wypadły? Na pewno nie tam, gdzie teraz jechałem. Przez trzy dni głowiłem się nad zgubioną kwotą. Wieczorem wróciłem do domu i z miejsca rozpocząłem poszukiwania, ale nic z tego. Rano przy samochodzie znalazłem pięć mokrych porozrzucanych przez wiatr banknotów.
W tym jednak przypadku podejrzewam, że najbardziej pomógł mi fakt mieszkania na odludziu.
 
Przypadek 7
Chicago. John, właściciel firmy budowlanej zatrudnia ośmiu Polaków. Pewnego dnia powiedział mi: "W końcu mam w zespole solidnych ludzi, którzy uczciwie pracują." Zrobiło mi się miło.
 
Nie z takich tylko historii składa się nasze życie. Wszyscy jednak pragniemy, aby to one właśnie stanowiły normę postępowania w naszym i nie tylko kraju. 
 
Maciej Strzyżewski

      

Podobne artykuły


22
komentarze: 17 | wyświetlenia: 2814
39
komentarze: 9 | wyświetlenia: 6917
27
komentarze: 54 | wyświetlenia: 7603
33
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3032
12
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1179
27
komentarze: 15 | wyświetlenia: 19784
10
komentarze: 54 | wyświetlenia: 1005
16
komentarze: 6 | wyświetlenia: 2346
71
komentarze: 26 | wyświetlenia: 101549
60
komentarze: 60 | wyświetlenia: 7243
96
komentarze: 29 | wyświetlenia: 23822
71
komentarze: 36 | wyświetlenia: 89308
43
komentarze: 34 | wyświetlenia: 6870
21
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1289
 
Autor
Artykuł



Wspaniały artykuł! Dobrze że promujesz dobre wzorce:)

Każdy człowiek uczciwy by tak postąpił, nie tylko Polak... jakościowo, ten artykuł pozostawił we mnie niedosyt.
Pozdrawiam pięknie :)

Uczymy się na błędach :). Faktycznie w artykule nie tyle o Polaków mi chodziło co o ludzi uczciwych w ogólności. W związku z tym zmieniłem tytuł na bardziej adekwatny do treści.

Dobrze że zmieniłeś tytuł. Teraz, spokojnie mogłem zagłosować.:)

Dobrze, że zmieniłem, bo przecież Wegrzy też są uczciwi.
Byłem w zeszłym tygodniu w miejscowości Tokai. Piękne okolice.

Nie wszyscy, o nie! Myślę że odsetek nieuczciwych w każdym kraju jest podobny. :)
Száraz tokaji szamorodni piłeś? Jak smakowało? Dla mnie niema lepszego. :)

Nie piję alkoholu. Chętnie jednak wciągnąłbym kiść winogron z tamtejszych winnic oraz napił się świeżego soku z tychże winogron. Pewnie to nie mniejsza przyjemność.

  hussair  (www),  30/05/2011

A mnie na tokaj nie proszą?! Rendőrség!!!

Két részeg verekszik a Lánchíd lábánál. Meglátja őket a rendőr és odakiáit:
- Mi folyik ott?
- A Duna!

Jak widać, zachowanie policji w każdym kraju jest podobne. To jest ich cecha zawodowa. Tak więc niema sensu zdzierać gardło po próżnicy. A tokaju starczy dla wszystkich. :)

Dwóch pijanych bije się pod mostem. Widzi to policjant i pyta: - Co się dzieje? - Dunaj!
Czy dobrze przetłumaczyłem?

  hussair  (www),  30/05/2011

A skąd ta znajomość węgierskiego? Jadło się leczo nad Balatonem? :)

Pytanie policjanta można zrozumieć trzy sposoby: co tu robicie, co to będzię, lub co to jest. Ostatnie tłumaczenie odnosi się do dokonywanej czynności. A że para pijaczków okazała się bardzo rezolutna, wybrała ostatnie tłumaczenie ale w stosunku do pytania o rzecz. Stąd odpowiedź brzmiała: Dunaj.

@hussair.
Pytałeś mnie czy Macieja?

  hussair  (www),  30/05/2011

Macieja. Ale po prawdzie ciekawi mnie, czy urodziłeś się w Polsce czy na Węgrzech. A jak mą ciekawość zaspokoisz, to Ci tu puszczę piosenkę, która jest przepiękna wprost i zawsze mnie wzrusza. Zawsze ciarki mnie przechodzą i śmiało mogę Ci rzec, że to jedna z najpiękniejszych piosenek, jakie kiedykolwiek słyszałem w życiu.

Na Węgrzech. Co by to mogło być? Niech zgadnę...Gyöngy Hajú Lány?

  hussair  (www),  30/05/2011

Ze specjalną dedykacją dla Ciebie, Robercie i... kawalerii węgierskiej, która spieszyła w 1920 Polsce z odsieczą (tyle, że Czesi postawili tamę):
http://www.youtube.com/watch?v(...)tNdbI3w
Ja mogę tego na okrągło słuchać...

Nie znam węgierskiego. Siedziałem ze słownikiem :)
A kawałek jest faktycznie niezły.

  hussair  (www),  30/05/2011

Ja pracuję z Węgrami, klawe chłopaki. Uczą mnie trochę języka - ale są to raczej obelgi, którymi się przekornie przerzucamy. :)

  hussair  (www),  30/05/2011

Macieju, konsekwentnie kontynuujesz operację Siła Dobra - Siła Polski :)). Proszę mnie uważać za alianta w tej ofensywie.
Jakieś 2 miesiące temu oddałem komórkę, którą znalazłem pod domem. Co prawda mojej - zgubionej 2 tygodnie temu - nie oddano, ale nie będzie to miało wpływu na strategię postępowania. ;-) Po pierwsze: skoro mnie taki kopniak spotkał, to znaczy, że zasłużyłem. Więc ze spok ...  wyświetl więcej

Brawa dla Strzygi, a ja wciąż pozostaję pod wrażeniem lekkości z jaką układa Ci się słowa.
Czyli eioba przez emigrantów jest zdominowana. Chyba macie tam więcej czasu :).

  hussair  (www),  30/05/2011

Noo, z tym czasem to jednak nie do końca... Ale widać ta nostalgia emigrancka wywiera jakieś parcie na delektowanie się polskim językiem. ;-)

  dalbert  (www),  30/05/2011

Co do tych emigrantów i ich pięknej polszczyzny, to mogę z czystym sumieniem potwierdzić: z piątki najlepszych autorów, których utwory redagowałem w ciągu ostatniego roku, dwoje mieszka (niestety) na obczyźnie. Piszę "niestety", bo jako nieuleczalny patriota chciałbym, żeby nie tylko rozsławiali imię Polski swoimi utworami, ale żeby i przebywali wśród nas. Tak, byśmy mogli na co dzień dotknąć ich, ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  30/05/2011

Słyszałem o Tomku Semiku. To łobuz i hultaj, ale o ile mi wiadomo, zamierza wrócić.

  Noemi*,  30/05/2011

Aj...i ta Twoja skromność! :-)))

  hussair  (www),  30/05/2011

:D
Aha, Dalbercie - przed chwilą odebrałem telefon pod tego Tomka Semika. Sprawa dość kontrowersyjna: prosił, by przekazać, że Cię kocha. Ja tylko przekazuję i umywam ręce.
;-p

  dalbert  (www),  30/05/2011

Dzięki, ale niech on się lepiej na Andżelice skupi, bo może stać się w końcu zazdrosna, a wnerwiona Andżelika, to dosyć przerażające...

  hussair  (www),  30/05/2011

...zważywszy, że już niewnerwiona Andżelika przeraża. :-s



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2017 grupa EIOBA. Wrocław, Polska