Login lub e-mail Hasło   

Fejsbut

Internet podaje nam poprzez portale pomocną rękę... Rękę? A może jednak... mackę?
Wyświetlenia: 7.474 Zamieszczono 08/06/2011


Fejsbut

Hodon usiadł przed komputerem. Był bardzo ciekaw, czy przybyło mu zaproszeń od znajomych na Fejsbucie. Założył konto dzień wcześniej i rozesłał ostrożne wici – zaprosił dwóch bliskich przyjaciół. A reszta niech się stara, wszak Hodon swój honor i wartość ma. W końcu był pisarzem. Niech jego zapraszają!
Hodon zachichotał, trochę głośniej niż zamierzał. Szybko zerknął przez lewe ramię. Jego narzeczona Alicja spała jednak twardo. Zawsze spała twardo. Mógłby bezkarnie przebrać ją w strój pierrota i to bez zbędnej delikatności w ruchach. Alicji nie budziły hałas i szarpanie ciała, Alicję budził świt. Gdy słońce rzucało pierwszą zsiniałą forpocztę światła na uśpione miasto, jego narzeczona nagle otwierała oczy.
Przytomne i wielkie.
Jak lalka.
Albo cyborg.
I w sekundę jak taki cyborg wstawała.
Osobliwe. Dla wielu mogłoby oznaczać patologię, a może strach.
Dla niego było po prostu rozbrajające. Wszak każdy człowiek wyróżnia się z tłumu jakimś dziwactwem. Jeśli nie genetycznym, to psychicznym. I tyle. A Alicja była wrażliwą, oddaną, kruczoczarną pięknością, którą miał za kilka dni poślubić.
Monitor zabrzęczał i rozjaśnił się. Hodon czekał niecierpliwie z palcami zawieszonymi nad klawiszami. Może to sprawiła poświata, może niecierpliwość, lecz sam widział te palce jako istne gorgonie szpony.
Do założenia konta na Fejsbucie wcale się po prawdzie nie kwapił. Uważał, że konto na rodzimej Mojej Szkole w zupełności mu wystarczało. Fejsbut wszedł do Polski nagle, niczym kolejne, pozasłowiańskie zjawisko trendy, porywając natychmiast wszystkich, którzy koniecznie chcieli trendy być.
- Śmieszni ci ludzie – mówił do Alicji jeszcze miesiąc wcześniej. - Zawsze idą bezmyślnie za jakąś falą jak taka trzódka zaalarmowana sensacją. Pamiętasz falę euforii na te hochlandy zawijane w folię? Każdy tylko te hochlandy kupował... A kto dziś je ma w lodówce? Wszyscy ochłonęli i wrócili do polskiej Goudy i Podlaskiego. Albo ta fala histerii za autami z Zachodu... Przecież ci szaleńcy dokonali holokaustu na zasłużonych, pięknych zresztą fiatach, wartburgach i syrenach, podpalając je zdradziecko tudzież porzucając w lesie. Dziś lasy roją się od szkieletów porzuconych samochodów, które bez wdzięczności wyrżnięto. Żeby być, psiakrew, trendy... Żeby jeździć audi czy BMW. A teraz włosy rwą na głowie, bo za taką warszawę czy fiata 125 płacą majątek.
Hodon niekoniecznie musiał być trendy. Zresztą już samo to słowo drażniło go jak moskit nocną porą.
- No i weź teraz ten cały Fejsbut, psiakrew – rozkładał ręce. - Od kilku lat mamy Moją Szkołę, czysto polski portal pielęgnujący rodzinny kościec, sentyment, no i więzi z przyjaciółmi rozrzuconymi po świecie. Po co nam ten cały nachalny Fejsbut?
- No wiesz – chrząknęła narzeczona. - Pozwala mimo wszystko utrzymywać kontakty z poznanymi cudzoziemcami.
- Alleluja. Znasz ich choć z pięciu? Ciekaw jestem, ilu Polaków rzuciło się na Fejsbut z tej właśnie przyczyny. Bo ja podejrzewam, że...
- ...chcieli być trendy? - Alicja roześmiała się. - Misiu, czy ty musisz sobie czymś takim głowę zawracać? Niedługo nasz ślub, martw się kolorem garnituru i jadłem dla gości. A konta na Fejsbucie zakładać nie musisz.
- Nie muszę i nie założę! - oświadczył nastroszony jak kogut przed walką.
A jednak złamał się. Tydzień przed ślubem zadzwonił jego wydawca, Eryk Manili z wydawnictwa Candida.
- No co z panem, Hodonie? - rzucił tonem wyrzutu.
- Noo... wszystko gra, panie redaktorze. Właśnie kończę Wykopcie mi aeroplan króla Maciusia. A Nie ufajcie Draculi idzie coraz lepiej. Wczoraj poszedł dwudziesty egzemplarz.
- Bardzo dobrze, ale ja nie o tym. Chodzi mi o pana konto na Fejsbucie.
- Ależ ja nie mam konta na Fejsbucie.
- No właśnie. Nie ma pan.
- ?
- Gdy tymczasem wszyscy moi autorzy już mają. Nawet stara Bartoszowa, co wspomnienia o Prusakach i bombardowaniu Kalisza pisze.
- Hmm, no tak, ale ja już mam konto, na Mojej Szkole. I jestem bardzo zadowolony.
- Wybaczy pan, panie Hodonie, ale takie konto nie wygląda poważnie. Sam pan wie, że ludzie ładują tam na zmianę albo zdjęcia z Egiptu, albo cycki wyskakujące z biustonoszy. A pan reprezentuje siebie. A przede wszystkim mnie. To znaczy: Candidę.
- Ale co to za różnica? - wybąkał zaskoczony Hodon.
- Taka, że Fejsbut jest trendy. Pan nie jest Papcio Chmiel, żeby trzymać adapter na półce, pan jest - a raczej, zakładam, CHCE BYĆ - celebrytą. Chce pan być?
- Nie – wypalił odruchowo Hodon, który słowa celebryta nie znosił tak samo, jak słowa trendy. - To znaczy... niekoniecznie...
- W dzisiejszych czasach podział jest prosty – głos wydawcy pobrzmiał chłodem. - Albo jest pan trendy i drapieżnie prze pod jupiter, albo siedzi w kącie i popiskuje ze szczęścia nad dwudziestym egzemplarzem książki. Sprzedanym po trzech latach od publikacji. Tego pan chce?
- Nie...
- Myśli pan, że czytelnik będzie pana szukał pomiędzy zdjęciami piramid i cycków? A o tym, że w przyszłym roku wchodzimy przez Amazon na rynek brytyjski, pomyślał pan? Przecież chce pan zacząć zarabiać z książek? Czy też dzielić nadal czas na pisanie i kładzenie kostki brukowej? Bo narzeczona pańska jest śliczna i po cholerę ma być sama godzinami, sam pan wie, jak to życie nieraz...
Hodon złamał się i założył konto.
Wczoraj.
Oczywiście konta na Mojej Szkole nie zlikwidował. Miał tam 80 znajomych, a poza tym polski portal był estetyczny; piękne, ciepłe barwy czyniły miły oku klimat, gdy tymczasem utrzymany w bieli i granacie Fejsbut zdawał się zimny, surowy i niedopracowany. Co gorsza, mimo dwóch godzin ćwiczeń, wciąż miał kłopot z wyszukaniem znajomych czy wysłaniem wiadomości. Na Mojej Szkole udręki nie do pomyślenia.
Witaj, Hodonie nasz, na Fejsbucie, wiodącym portalu planety!
Hodon westchnął i wszedł na swoje konto. I aż oczy szeroko otworzył ze zdziwienia. Dwunastu ludzi zaprasza go na „znajomego”! Połowy z nic nie znał. Ale co tam. Jest pisarzem i sławę własną i Candidy trzeba szerzyć. Zresztą uprzejmość rzecz ważna... Hodon przyjął wszystkie zaproszenia z satysfakcją. A potem znów rozejrzał się po całej stronie. Nadal raziła go chaosem i surowością.
Coś jednak przyuważył.
Radoo! Ta aplikacja pozwoli Tobie nawiązać więcej serdecznych znajomości! Odkryjesz siebie światu! :))
Jego ręka zawisła w niezdecydowaniu nad klawiaturą. Czy ja tego potrzebuję? - pomyślał. - Przecież to jakaś bzdura jest...
Albo jest pan trendy i drapieżnie prze pod jupiter...
Hodon westchnął i uruchomił aplikację niechętnym ruchem.
Witamy w Radoo!!! :))) Od teraz będziesz mógł poznawać nowe, samotne osoby z okolic Kętrzyna!
Samotne osoby?? Hodon zerknął spłoszony na Alicję. Oczywiście spała w całkowitym oderwaniu od spraw żywych. I turbulencji narzeczonego, który czym prędzej zamknął laptopa.
- W cholerę z tym wszystkim!!
*
Następnego wieczoru Hodon był już skłonny pójść spać razem z Alicją, która nigdy z tym nie zwlekała. Był bardzo znużony aktywnym dniem. Położył 4000 kostek i napisał cały czwarty rozdział do Wykopcie mi aeroplan króla Maciusia. Pierwotnie tytuł miał brzmieć Wykopcie mi aeroplan króla Maciusia z bagien biebrzańskich, ale wydawca stanowczo zgromił ten zamysł.
- Oszalał pan, Hodonie? - rzekł wprost, jak to miał w zwyczaju. - Tytuł dłuższy niż rozdział zatopi pańską książkę jak torpeda Mary Celeste. Skrócić, wywalić te bagna. Będzie lepiej brzmieć, bo symbolicznie, wieloznacznie.
- Ale Mary Celeste chyba nie zatonęła od torpedy, panie redaktorze – chrząknął Hodon, który źle znosił nieścisłości i nonszalancję uprawianą na historii. - Ona chyba zaginęła w mgłach atlantyckich...
- Mary Celeste to książka Edwarda Wybączka. Romans. Wydałem ją rok temu. Ja na to mówię Mary Celeste, ale pełen tytuł brzmi dokładnie tak: Mary Celeste odrzuca bufiaste rękawy i bicykl, szykując się na wojnę z Burami.
- O, Jezu...
- No właśnie. O tym mówię. Proszę wywalić te bagna.
Wywalił bagna. Po kolacji napisał czwarty rozdział, a teraz zastygł w połowie drogi do łóżka niczym dyskobol pozujący rzeźbiarzowi. Po czym wolnym ruchem odwrócił się i pomaszerował do biurka.
- Jestem pisarzem – wymruczał. - Osobą publiczną. Mam obowiązek codziennego sprawdzania poczty.
I była poczta. Najpierw uporał się z Moją Szkołą, co akurat zawsze czynił z przyjemnością. Miał nawet dwa nowe zaproszenia: od Towarzystwa Ezoterycznego i Ligi Ochrony Fok i Waleni. Nie przypuszczał, by prędko doczekał się takich grup na Fejsbucie.
Gdy wszedł w konto na tym drugim portalu, oniemiał oszołomiony. Dwadzieścia zaproszeń! I nie znał ani jednej z tych osób... Co to za ludzie z Marsa i Urana – pomyślał z humorem, przyjmując wszystkich na znajomych. Oprócz zaproszeń w skrzynce była jeszcze jedna wiadomość. Radoo-j się jeszcze bardziej. Uruchom nowe, wspaniałe możliwości!
Nowe, wspaniałe możliwości... To niby co? E, chromolić – skrzywił się. Przejrzał z kolei konto Radoo. Od wczoraj odwiedziło go siedem kobiet i dwóch mężczyzn. Większość ze względnych okolic Kętrzyna, aczkolwiek zastanawiał mieszkaniec Brisbane oraz obywatelka Filipin.
Ale w końcu to Fejsbut. Odkryjesz siebie światu!
Trzy osoby uznały, że Hodon jest interesujący i że chcą się z nim spotkać możliwie szybko.
Pokręcił głową. Jak zwykle obejrzał się na Alicję. Oczywiście spała. Zawsze spała, lecz nie potrafił zwalczyć tego odruchu niepokoju. Chyba miał nadwrażliwe sumienie...
Ale też Alicja była tak śliczna i oddana, jak zasadnicza.
- Cała jestem twoja – zaznaczyła w dniu zaręczyn. - Lecz pamiętaj: najmniejsze wychylenie barometru w kierunku innej kobiety sprowadzi sztormy.
Hodon pilnował barometru. Kochał narzeczoną nad życie.
Oczywiście zignorował to całe zainteresowanie swoją osobą ze strony użytkowników Radoo. To było nawet miłe, ale zbędne, nawet kłopotliwe. Ani mu w głowie flirty.
No i ślub za dwa dni.
Żałował, że w ogóle uruchomił sobie to całe Radoo. Zwyczajny kanał randkowy, pełen zdjęć roznegliżowanych ludzi, skłonnych zaszaleć bez zobowiązań. Po prostu kolejny śmietnik w poczcie komputera.
Uruchom nowe, wspaniałe możliwości!
Hmm, ostatecznie... Co mu szkodzi to aplikować i sprawdzić, o co chodzi? Może faktycznie pozyska jakieś ciekawe formy kontaktu z ludźmi? Czytelnikami? Było to mimo wszystko intrygujące...
Uruchom nowe, wspaniałe możliwości!
Hodon nabrał powietrza i wcisnął przycisk myszy.
Gratulujemy! Właśnie rozesłałeś zaproszenie do flirtu na Radoo wszystkim swoim znajomym z Fejsbuta. :))
Hodona oblał zimny pot. Zmartwiałą twarzą patrzył w ekran. Do flirtu?! Kur... przecież to poszło do wszystkich! Co powie redaktor Manili, człowiek żonaty? Na pewno zadzwoni wściekły; jest wrażliwy na punkcie prestiżu i odpowiedzialności... Co powie jego przyjaciel, pastor Żabczyński? Co powie Marta, siostra Alicji?
C o  p o w i e  A l i c j a.
Z trudem powstrzymał pięść wznoszącą się do ciosu w monitor. Odkąd wydano mu Nie ufajcie Draculi, kurczowo dbał o reputację i trzymał się wyważonych kroków. A tymczasem to zaproszenie do Radoo zrobi z niego błazna!
Odchylił się i zaklął z wściekłą rozpaczą. Trochę jak diabeł podtapiany w kadzielnicy.
Następną godzinę spędził na bezskutecznych wysiłkach wyrejestrowania się z Radoo.
Nieprawidłowe hasło.
Hasło było z całą pewnością prawidłowe.
Nieprawidłowe hasło.
Nieprawidłowe hasło.
Podaj właściwe hasło.
Zweryfikuj hasło.
Nie podszywaj się.
Po godzinie napisał e-mail, w którym zaakcentował czerwonym kolorem skandal i podam sprawę do sądu, jeśli do jutra nie..., i umęczony poszedł do łóżka. Kiedy wtulił się w Alicję, poczuł, że odżywa.
*
Przez cały dzień czuł napięcie. Pokłócił się z brukarzami z ekipy, warknął na Alicję, gdy wspomniała, że suknia ślubna kosztowała 2.500 złotych, nie odebrał trzech telefonów od redaktora... no i aż do nocy bał się włączyć komputer.
Zrobił to po północy. Czekał z bijącym sercem.
Twoje konto na Radoo zostało zlikwidowane. Przepraszamy za niedociągnięcia, ale dopiero ulepszamy portal. W każdej chwili możesz do nas wrócić i uaktywnić ponownie konto. Uruchomisz tym samym nowe, zupełnie unikalne możliwości i...
- Jest! - krzyknął radośnie, nieomal słysząc łomot kamienia, które wypadło z serca na podłogę. - Jest!!
Spojrzał na śpiącą narzeczoną i uśmiechnął się z ulgą i prawdziwą radością. Nie będzie sztormów.
Uspokoił się. Teraz dopiero przystąpił do rutynowych zabiegów. Najpierw sprawdził pocztę na Arterii.pl, potem wiadomości na Mojej Szkole... I tam jedna go zafrapowała. Przyjaciel z liceum, Mirek, napisał mu tak:
Siema, starcze! :)
Pamiętasz swoją wielką licealną miłość? (niespełnioną, biedaku, hihihi)
Dorota mieszka naprzeciw mnie, wyszła za kusznika krzyżackiego....
No, wiesz, gość co roku pod Grunwald jeździ. Należy do Stowarzyszenia Miłośników Rycerstwa Zakonu NMP. Pomyślałbyś? Kochałeś się w tej stalowej dziewicy, która była jak forteca (Malbork, hihihihi), a ją sobie jakiś Krzyżak dziabnął... ;-))
Ale jest dobra nowina! Krzyżak popił ze mną i zdradził, że oni sobie świńskie foty wrzucają na neta, he! Sprawdziłem, prawda! :) No i co? Chciałbyś sobie zobaczyć wdzięki Dorotki? Przecież trzy lata o tym marzyłeś... Żal było na ciebie patrzeć, chłopie! Należy ci się jakieś odszkodowanie! ;-) Tu masz link do stronki dydusie.pl, wejdź i wpisz sobie dorotka.i.oz. Pozdro!!!
Aha – gratulacje weselne! Zapraszałeś, ale nie dam rady. I pamiętaj, nie wrzucaj fot swojej królewny w Sieć – wszystko się rozchodzi bardziej niż byś przypuszczał...
Ave. Mirek
Hodon zamyślił się. No tak... Piętnaście lat temu świata poza Dorotą nie widział... Ale to przeszłość. Właściwie iluzja. Hormonalna iluzja, z której czas i powiększający się rozum za uszy wyciągają. Dorota, owszem, była najładniejsza w szkole, w każdym razie on tak wtedy uważał... I rzeczywiście, marzył, desperacko marzył o tym, by ją pocałować, i żeby ujrzeć jej...
Tu masz link...
Wspomnienie emocji i tego usilnego pragnienia wróciło jakoś wyraźniej, intensywniej. Poczuł ukłucie w sercu i zerknął na Alicję. Spała snem głębokim. I niewątpliwie ufnym. Poczuł się draniem, kiedy odszukał kursorem link.
Nic się przecież nie stanie, jeśli choć raz zobaczy piersi swojej pierwszej miłości...
Zwłaszcza, że niespecjalnie chciała zasłonić je przed światem, skoro...
Witamy na stronie PornoWalec!! Kto raz wszedł, nigdy nie wyjdzie, porwany uciechą masowego zdziczenia! Dezerterów zgnieciemy, zmiażdżymy, sprasujemy!!
Hodon potrząsnął głową niczym żubr uderzony toporem. Ohydne zdjęcia wirowały, atakowały ze wszystkich stron, pikowały ku jego plączącym się oczom niczym samoloty nurkujące do bombardowania.
Mamuśki-mulatki z aryjskimi skautami!
Murzyńskie Azjatki z Australii odsłonią ci więcej!
Spójrz, do czego zdolna jest amerykańska dziewica zamknięta w klatce z nosorożcem!
Targnięty wstrętem i przerażeniem Hodon prędko umknął wzrokiem do góry, by zamknąć stronę.
I omal nie padł jak gromem rażony.
Nad wielkim nagłówkiem PornoWalec wyraźnie przesuwał się napis z graficznym stylem Fejsbuta: Hodon Koloński jest właśnie z nami! Napisz mu wiadomość lub zagadnij na Forum!:)
Hodon wydał z siebie ni to jęk, ni chrapnięcie odyńca zdławionego wnykami. Czym prędzej zamknął stronę i wrócił do konta na Fejsbucie. W zasadzie był nawet wylogowany... Ale gdyby nawet nie – to jakim cudem, techniką, prawem, czelnością Fejsbut śledził jego kroki w Sieci i DEMASKOWAŁ JE?!
Długo siedział skamieniały i zatrwożony.
Nad ranem położył się koło Alicji z wyrzutami sumienia. Nawet jej nie dotknął.
*
Na dzień przed ślubem Hodon podjął decyzję. Dokładnie uczynił to w sklepie z telewizorami.
- Daję wam 3000 – obwieścił jego teść tydzień wcześniej. - Macie sobie za to kupić telewizor na miarę potrzeb i czasów, które nie są czasami katapult i zegarów słonecznych. Jeśli zostanie reszta, idźcie do kina lub lunaparku. Pa, dzieciaki. Ja prezent ślubny mam z głowy.
Na telewizor wystarczyło 1000 złotych. Alicja w ogóle nie była szczególnie umiłowana w telewizji. Uwielbiała oglądać na DVD stare polskie „Kobry” z Teatru Telewizji. No, a Hodon – oczywiście – ani myślał kupować telewizor wielkości telebimu.
- Kolejna fala histerii – mruczał, maszerując między odbiornikami z narzeczoną pod rękę. - Kolejne, cholera, trendy. Mają tacy salon wielkości toi-toi z PKP, a kupują telewizor większy od wiaty przystanku, żeby świecić nim przed gośćmi!... Jak Nowaczyk kupił „60 cali”,to zaraz po nim Frayer, no a po nim Sierawiccy i Rzeńszenie. Po kiego im ekran kinowy, kiedy z fotela do odbiornika dwa metry? Ludzie są nieznośnie sterowalni i sztuczni, nie sądzisz? - zwrócił się do narzeczonej.
Uśmiechnęła się promiennie.
- To prawda, miśku. Ale po co się tym przejmujesz? Niech każdy kontroluje swój mały świat i pilnuje własnego umiaru, potrzeb i szczęścia. Jutro zostanę twoją żoną. Czy jakiekolwiek fanaberie sąsiadów – do których mają święte prawo – mogą ci ten jedyny dzień przesłonić?
- Oczywiście, że nie – pokręcił głową nad sobą samym. - Nie – objął ją silniej. - Nic nie rzuci mi cienia na ten cudowny dzień, w którym powiem do ciebie: żono.
Trochę się pomylił. A już za chwilę dopadł go pierwszy z cieni. Przechodził właśnie wzdłuż ekranu wielkiego telewizora, na którym chrumkały jakieś prosiaki u koryta. Program rolniczy niespecjalnie ściągnął jego uwagę, ale gdy już zostawił odbiornik za sobą, nagle stanął.
- Co, misiu? - zdziwiła się Alicja.
Hodon spojrzał na nią ze zmarszczonymi brwiami.
- Zdawało mi się, że widziałem swoje nazwisko na ekranie – wydusił.
- Jesteś znanym pisarzem – wyszczerzyła zęby.
- Nie wśród prosiąt...
Powoli cofnął się, topiąc wytężony wzrok w ekranie. Wydawało się, że wypełniają go tylko prosiaki, gdy jednak zrównał się z telewizorem, u góry ekranu natychmiast pojawił się niebieski pasek, który sunął przezeń niczym długa anakonda... idealnie według tempa kroku Hodona.
Hodon Koloński jest z nami na Fejsbucie. Dołącz do nas i zaproś Hodona do znajomych.
- Jezus Maria – wyszeptał wstrząśnięty.
- Co... ? - Alicja urwała, z niedowierzaniem wpatrując się w ekran.
Jej narzeczony przystanął. Napis także znieruchomiał. Gdy cofnął się, napis zrobił to samo, zjeżdżając z ekranu. Wrócił wraz z Hodonem, ledwo ten wysunął buta w obręb stojaka z odbiornikiem.
- Patrz na to – wymruczał do narzeczonej, po czym kilka razy przemaszerował przed telewizorem. Napis za każdym razem szedł za nim we właściwym kierunku, jak wierny, niezmożony pies.
Aż nagle u spodu pojawił się drugi.
Monika Norwęgorz jest z nami na Fejsbucie. Dołącz do nas i zaproś Monikę do znajomych.
- I wiesz – rozległ się za nimi ożywiony głos kobiety – Jadzia jest znowu w ciąży, czytałam na Fejsbucie.
Obejrzeli się. Tuż przy nich przechodziła kobieta w żółtym dresie, trzymająca komórkę przy uchu.
- No i nie pozwalam Marcelowi bawić się z jej dzieciakami. Wiesz, co na Fejsbucie pisali? Że one mają motylicę wątrobową i skazę nabiałową czy coś takiego...
Kobieta w dresie przeszła, a napis jej dotyczący zjechał z ekranu.
Hodon i Alicja spojrzeli po sobie.
- Orwell – wycedził Hodon. - Pieprzony, psiakrew, Orwell.
*
Usiedli oboje przy włączonym komputerze.
- Ale konto na Mojej Szkole zostawiasz sobie? - spytała Alicja.
- Oczywiście – żachnął się. - Jest tam trochę cycków, ale nikt mnie nie prześladuje.
Skrzynka na Fejsbucie pękała w szwach.
- Niesamowite – wymruczał Hodon. - Mam 23 zaproszenia na znajomych od ludzi, których znam, 47 od ludzi, których nie znam, i 51 zaproszeń do gier. Ze znajomymi i nieznajomymi.
- Tych ofert wspólnego grania będzie przybywać lawinowo. Hanka mi mówiła. Istne wariactwo.
- Koniec z tym – rzekł zimno Hodon. - Wyrejestrowuję się z tego bagna biebrzańskiego. Gdzie to zamykanie konta... O, tu chyba. W ustawieniach.
Zamykanie konta.
- Mamy to – ucieszył się Hodon. Przed chwilą poczuł ulgę, że żadna wiadomość ani krzykliwy nagłówek nie zdradziły jego wizyty na PornoWalcu. Teraz zaś pragnął tylko oderwać się od tej całej ośmiornicy zwanej Fejsbutem... Wolność była o krok, mały krok...
Podaj powód likwidacji konta.
- Zaznacz Nie czuję się bezpiecznie – mrugnęła okiem Alicja. - Ja idę do łóżka. Jeśli dołączysz w ciągu dwóch minut, to może nie zaśniemy tak szybko... Mmm?...
Hodon roześmiał się radośnie, po czym przeczytał półgłosem:
- Jesteś pewien, że tego chcesz? Poprawimy się. Stale poprawiamy jakość naszych usług. Już jutro specjalnie dla ciebie uruchomimy nowe, specjalne możliwości... Czy ty to słyszysz, kochanie? - przeniósł uśmiechniętą twarz na Alicję. Odpowiedziała mu pomrukiem spod kołdry. - Nie likwiduj konta pochopnie, Twoi znajomi będą za Tobą tęsknić, a nawet rozpaczać. Lucjan Tomczyk może utracić motywację do treningów przed maratonem wojewódzkim. Mariola Fajdan od dwóch lat leczy depresję i bierze anafranil i seronil. Twoja likwidacja konta może spotęgować jej poczucie osamotnienia, pogłębić depresję i w efekcie wywołać kroki samobójcze... Chryste panie... - złapał się za głowę i tępo patrzył w monitor.
Gdy się pozbierał, Alicja już spała.
- Przeklęci manipulanci – warknął bliski gniewu. - Nigdy mnie nie zatrzymacie. Nigdy! - Przesunął kursor na czerwony napis Ostateczna likwidacja konta (bez względu na konsekwencje). - Żegnam, szpiedzy pana Saurona.
Kliknął myszą.
Podaj hasło.
Podał z uczuciem niepokoju. Uzasadnionym.
Nieprawidłowe hasło.
Powtórzył, starannie kontrolując litery.
Nieprawidłowe hasło.
- Jak to nieprawidłowe – zasapał z bezradną złością.
Nieprawidłowe hasło
Nieprawidłowe hasło.
Podaj właściwe hasło.
Zweryfikuj hasło.
Nie podszywaj się.
Przez godzinę głośno klnący Hodon podawał swoje hasło i weryfikował je idiotycznymi napisami z obrazka. Przez drugą robił to jak automat w tępym milczeniu. Potem się poddał.
Siedział nad laptopem zgarbiony i czuł się jak przekłuty balon. Może nawet tak wyglądał.
Dopóki nie poczuł na sobie delikatnej dłoni.
- Jeszcze nie śpisz? - przeniósł na narzeczoną zmęczone, czerwone oczy.
Uśmiechnęła się łagodnie.
- A co ja: robot, żeby nie zbudzić się, gdy mój przyszły mąż cierpi?
- Chyba cię kocham – wymruczał wdzięcznie, wtulając twarz w jej brzuch. Uwielbiał wtulać twarz w brzuch Alicji. Nagle uświadomił sobie, że jest bardzo szczęśliwym człowiekiem.
- Idź spać. Teraz ja nad tym posiedzę.
- Dobrze, słoneczko...Tylko mnie obudź za godzinę, zmienię cię. Dobrze? Na pewno? Obudzisz mnie?...
Wtoczył się w sen niczym kamień w jezioro bez dna.
O świcie oboje otworzyli oczy jak lalki i oboje unieśli się z łóżka mechanicznym ruchem. Przy czym Alicja z tajemniczą miną poszła do łazienki, a Hodon natychmiast włączył komputer.
Twoje konto na Fejsbucie zostało zlikwidowane. Przepraszamy za niedociągnięcia, ale dopiero ulepszamy portal. W każdej chwili możesz do nas wrócić i uaktywnić ponownie konto. Uruchomisz tym samym nowe, zupełnie unikalne możliwości i...
Hodon zamienił się w rączego, młodzieńczo sprężystego daniela i pomknął pod drzwi łazienki. Gdy Alicja wyszła stamtąd z uśmiechem bardziej promiennym niż słońce, rzucił się do niej i objął.
- Chyba cię kocham – rzekł.
- Misiu mój, misiu. Jutro twoje prawo do słowa chyba zostaje dezaktywowane.
*
Pastor Żabczyński patrzył na nich ciepło.
- Możecie nałożyć sobie obrączki – skinął głową.
Hodon ze ściśniętym gardłem wyciągnął obrączki. Nakładając obrączkę swojej żonie, starał się nie zerknąć w jej oczy. Wiedział, że wypełniają je łzy, a gdyby to jeszcze ujrzał, rozkleiłby się zupełnie.
Drgnął, gdy jego przyjaciel pastor chwycił go pod łokieć i konspiracyjnie nachylił się do jego ucha.
- Lepiej już się czujesz, Hodonie?
- To znaczy? - zdziwił się pan młody.
- No, myślę, wiesz – chrząknął pastor – o biegunce i bólu wątroby.
Hodon wytrzeszczył oczy.
- Sk... skąd ty wiesz o tym, do licha? - wyrwało mu się.
Żabczyński uśmiechnął się z pobłażaniem.
- Na Fejsbucie czytałem. Dziś rano.
- Ale... – zszokowany Hodon obejrzał się na żonę. - JAK ONI MOGĄ TO WIEDZIEĆ?? A poza tym... ja zlikwidowałem konto! Zamknąłem. Wczoraj w nocy.
- No wiem – cicho zaśmiał się jego przyjaciel. - Pisali nam o tym. Trzy wiadomości dostałem. Że twoje konto jest chwilowo zamknięte i...
- Jak to chwilowo?! - krzyknął Hodon z rozpaczą.
W kościele zapadła konsternacja. Ojciec panny młodej gniewnie zmarszczył brwi.
Zaś pastor Żabczyński rozłożył ręce z dobrotliwym uśmiechem.
- No pisali tak: Konto Twojego znajomego Hodona Kolońskiego zostało chwilowo zamknięte. W każdej chwili Hodon może do nas wrócić i ponownie aktywować swoje konto. Przypominajcie mu o tym wiadomościami, które będą przekazywane z Fejsbuta na Arterię.pl. Przypominajcie każdego dnia. Dziś nasz stremowany znajomy Hodon bierze ślub. Dokucza mu ból wątroby i fala biegunek od 6.00 rano. Przypominajcie mu, że nie jest sam. Przypominajcie mu, że swoim odejściem unieszczęśliwił wielu ludzi, ale wszyscy wierzymy w jego odpowiedzialny, życzliwy powrót. Hodonowi życzcie też udanej podróży poślubnej na Kretę, co zaplanował w tajemnicy przed rodzicami... No to przypominam, moi kochani. Przypominam i życzę szczęścia na Krecie i w każdym innym miejscu. Niech was Bóg prowadzi.
 

Podobne artykuły


77
komentarze: 63 | wyświetlenia: 10019
50
komentarze: 27 | wyświetlenia: 63752
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 8672
33
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2967
10
komentarze: 0 | wyświetlenia: 13413
29
komentarze: 14 | wyświetlenia: 3696
26
komentarze: 11 | wyświetlenia: 19721
18
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1685
17
komentarze: 3 | wyświetlenia: 24473
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2950
15
komentarze: 7 | wyświetlenia: 11117
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 3031
14
komentarze: 0 | wyświetlenia: 8725
13
komentarze: 4 | wyświetlenia: 11270
 
Autor
Artykuł
Dodatkowe informacje

Powiązane tematy





  greenway,  08/06/2011

Witamy w Nowym Wspaniałym świecie, kto nie ma konta na fejs... ten po prostu nie istnieje. ;-)

Nie jestem na "fejsie" i istnieję. Chociaż powiem szczerze, warto mieć tam choćby zakamarek i być powiązanym ze źródłami informacji wszelakich, co, gdzie, kiedy - bardzo się przydaje. Natomiast portale społecznościowe mogłyby dla mnie nie istnieć.

Umiar, kochani - umiar przede wszystkim!

  dalbert,  12/06/2011

No to ja nie istnieję :)

  karolc,  19/06/2011

Nie mam fejsbuka :-), Naszej i Waszej Klasy oraz GG i tym podobne. Uff ale ulga.

morał z tego taki, że muchy stworzono do jedzenia sraki
twarzowiec/fejs: massowy rejs, pokażmy twarze in every place

Ło matko...alem się uśmiała... co za wnikliwe spojrzenie na internetowe aplikacje... Wow!

  Elba,  08/06/2011

Wystarcza mi, gdy rano budzą mnie promienie słoneczne, a nieznajome ptaki w ogrodzie pozdrawiają swoim głosem i nie muszą mnie witać maile od nieznajomych z całego świata zapychając skrzynkę kontaktową.
Dotąd myślałam, że ptaki mnie pozdrawiają, a one śpiewają i to wcale nie dla mnie. Właściwe po co ptaki śpiewają? Chociaż śpiew ptaków uchodzi za zjawisko podziwiane przez ludzi od zarania d ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  08/06/2011

Przenikliwie, Elbo! Dziękuję za ten komentarz.

O mało się nie popłakałam ze śmiechu! Super tekst, dzięki:) Wielki Brat patrzy;)

Hihihi Jak bym moje myśli czytała. Przynajmniej na początku. Jakoś tak nie mogę się do feisbuta przekonać:)))))))

  hussair  (www),  08/06/2011

A ja dwa dni temu, po czwartym podejściu, uwolniłem się od tegoż fejsbuta... ;-)

Ja do tej pory toleruję tylko naszą szkołę. Cóż może nie jestem trendy, ale przynajmniej nikt mnie nie śledzi na każdym kroku i nikt się nie dowiaduje o tym że mam w danym momencie biegunkę ;)

  hussair  (www),  08/06/2011

:))
NK jest cacy. Klawych ludzi tam poznałem, aż niewiarygodne, jak wspaniałych, świadomych i działających dla planety. A patologie, które się NK wytyka, trafiają dziś wszędzie.

  Layo  (www),  08/06/2011

Na NK było fajnie jak Polacy dzierżyli ją w dłoni. Teraz to już jedna wielka giercownia i śledzikomania. Miesiąc temu usunęłam już się z NK. A na feisbucie nie zamierzam się logować.

  hussair  (www),  08/06/2011

Giercownia w cholerę!

Ani NK ani facebook już mi nie odpowiada... im więcej znajomych tym więcej śmiecia na głównej stronie, a jak ci się w profil zaczynają wpisywać, i te aplikacje rozsyłać to już po prostu mnie cholera bierze...

@Skalny Kwiat
Blokuj Kasiu, blokuj. Wbrew pozorom "zabezpieczenia" FB nie są aż takie nędzne. Wystarczy poblokować kluczowe kilkanaście spamerskich aplikacji i "pożegnać się" z najwięcej śmiecącymi "znajomymi", i twoja tablica zmieni się w Zaciszny Zakątek. :)

Blokuję i wypisuję się z różnych "stowarzyszeń"... ale ja nie jestem taka oblatana w internecie jak ty Piotrze, więc spamerzy nadal górą w moim przypadku;)

Nie poddawaj się, walcz. Górnolotnie rzecz ujmując, kiedyś wreszcie nastanie dzień. :))

  Gamka  (www),  08/06/2011

Oj Hussair, Hussair ;-) Ty chcesz abym szczęko-szczęku dostała ? ... alem się uchachała aż mnie obojczyki bolą ;-) i kawę rozlałam ;D
…masz fantastyczne i lekkie pióro …. Wracaj do kraju i raduj swą twórczością nasze oczy i dusze tutaj a nie na obczyźnie ! …bo inaczej na spotkanie autorskie nie mamy szansy !
A ja wolę Fejsbut niż NK ;-)))
SALUT Hussair !!!

Ja już nie wiem, czy mam się śmiać czy płakać. Ale to, że świat wariuje, to pewne! A może już zwariował...?

  Gamka  (www),  08/06/2011

@ Grzegorzu masz świętą racje...
... chyba coś tutaj rypneło i otworzyły się alkowy zamkniętych do tej pory wnętrz ludzkich okien !
....to nazywa się dogłębna , rzetelna analiza stanu umysłu populacji ludzkiej XXI wieku ;-))

Cytat: "Świat stoi na głowie od tak dawna, że już mu wyrosły tam nogi".

  hussair  (www),  09/06/2011

Niech zgadnę... Pan to powiedział, Panie Zbysławie? :)

Cytat: "Mądrość wprawdzie dodaje blasku, ale cudza - poniża".

  hussair  (www),  10/06/2011

Nic dodać, nic ująć.

  Noemi*,  08/06/2011

To prawdziwie Orwellowska rzeczywistość, chyba wolę przeprawę przez bagna, przynajmniej wiem jak się bezpiecznie po nich poruszać…:-))

  lilith123  (www),  08/06/2011

Po prosu znakomite:)

  hussair  (www),  09/06/2011

Dziękuję, moi mili Państwo! :)
Skalny Kwiecie - konto na NK zostawiam, bo zaprawdę zeń korzystam - między innymi otrzymuję najnowsze info od znajomych w kwestiach GMO i innych tam nieoficjalnych tematach. :) A poza tym odkryłem sporo osób z pięknymi galeriami swych artystycznych prac, które miło odwiedzić. Ludzie pięknie też działają tam dla przyrody i zwierzaków. Jak już rzekłem, patologia ...  wyświetl więcej

Tak myślałam że jednak ziarnko prawdy w tym musi być nie jest to tylko produkt bogatej wyobraźni autora;)

Mnie się przytrafił jeden incydent... pół dnia potem musiałam odkręcać, wykasowywać i odpowiadać na maile "rozradowanych przyjaciół" oraz mailować z czymś co zamiast być tym, co się lansowało w aplikacji, którą dostałam od znajomej, okazało się być portalem randkowym... ale było nerwów zszarpanych...ugh!

  hussair  (www),  09/06/2011

Myślę, że zawsze będzie jakieś ryzyko turbulencji w cyberprzestrzeni. Dlatego moje banki danych w niej poddałem ograniczeniu. Fejsbut zamknięty... A za kolejne "trendy" - galerie zdjęć na Picassa - podziękowałem...
Co do historii z Fejsbutem... Mogłaby być jeszcze bardziej rozbudowana. Na przykład te nachalnie wpadające na pocztę wiadomości z cyklu "Zobacz, co Twoi znajomi powiedzieli o Tob ...  wyświetl więcej

Zgadzam się z takim podejściowym,mnie irytują nachalne reklamy i wciosanie mydlą i powidła\pozdrawiam

  hussair  (www),  10/06/2011

Żyjemy w takich "okolicznościach przyrody", że całkowite uniknięcie programowania nas i kontrolowania jest nie do uniknięcia. Ale można to w znaczącej części ograniczyć. Pozdrawiam, Panie Szymonie.

Jest coś ciekawego w "fejsie" - przedsmak swiadomych połączęń telepatycznych między ludzmi, którzy potrafią koncentrować myśli i wysyłać do konkretnych osób. To potrafimy lepiej lub gorzej. Najgorzej jest z umiejetnoscią selektywnegoz odbierania... Szum... i ból głowy przy próbach. Piękne opowiadanie i delikatna drwina z "rozszerzonej bez kontroli swiadomości". Myslę, ze to okres przejsciowy ale a ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  11/06/2011

W gruncie rzeczy ludzkość jest jednym wielkim komputerem... Dziękuję, Marcinie. :)

NK zlikwidowałam już dawno, przerażały mnie wysyłane automaty "że dawno się nie odzywałam". Jestem zwolennikiem FB, choć czasami faktycznie działa na mnie ogłupiająco:) tak jak i cały net :D
Artykuł bardzo hmmm... interesujący, ale nie wiem dlaczego nie było mi do śmiechu, raczej grozą zawiało:)

W dzisiejszych czasach musisz być "trendy" , musisz "to lubić" i ogólnie być "cool" . Wymysły lewaków

  hussair  (www),  12/06/2011

Chromolić to. Po prostu.

morał z tego taki, że muchy stworzono do jedzenia sraki

  dalbert,  12/06/2011

Zgadzam się z Meaning. Ale nie jestem zaskoczony, bo hussair zawsze grozę humorem przeplatał.
Inna sprawa, że sami się wpychamy w tę Orwellowską przestrzeń. W sumie, jakiś cwańszy analityk również z naszych komentarzy na eiobie może wyciągnąć dziesiątki i setki informacji, których mimowolnie udzielamy. I co - w związku z tym mamy zamknąć się w 4 ścianach, wywalić kompy, a komórek używać tylko do polowań na prusaki?
Tak źle i tak niedobrze. Chyba pójdę strzelić sobie drinka...

  hussair  (www),  12/06/2011

Nie pij sam, do kroćset!...

Czemu nie można pić samemu? W końcu wtedy ma się szansę porozmawiać z kimś na swoim poziomie:P

  dalbert,  12/06/2011

Hussair - z Tobą zawsze, bracie!

  hussair  (www),  12/06/2011

Uściski, Dalbercie!
A Meaning byłaby nam niewątpliwie promiennym towarzystwem! :)

Tak jeszcze nawiasem, dopiero w obecnych czasach ludzie tak przeraźliwie dbają o "prywatność" . Dawniej ludzie nie mieli tyle do ukrycia. No cóź takie czasy... Zadziwiające jest jednak to właśnie, że im mniej wiemy o kimś tym łatwiej się przed nim otworzyć. Jeśli nie widzimy twarzy łatwiej jest wyrazić głębię myśli, wygłosić wyrazy uznania lub krytykę. Problem tkwi tylko w tym, czy trafimy na właściwego odbiorcę.

  hussair  (www),  12/06/2011

Słusznie zauważasz. Na pewno na to kurczowe wołanie o prywatność wpływa zabieganie i znużenie pracą, no i - poczucie rosnącej wszechobserwacji. A technologia idzie w górę...

@hussair: Z przyjemnością przyjmuję zaproszenie, nietuzinkowe byłoby to spotkanie:)

  hussair  (www),  12/06/2011

Na pewno! Myślę, że jak wrócę do kraju, to seria spotkań dzięki więziom zrodzonym na Eiobie będzie już czystą formalnością... Może nastąpi to szybciej niż się wydaje. Zresztą czekam jakichś sygnałów o spotkaniach, zawsze można się desantować z aeroplanu. :)
A spotkanko u Dalberta byłoby urocze... Choć ten czart kochany może nas uraczyć jakimiś trunkami z piwnic krzyżackich, kto tam wie. ;-)

  dalbert,  12/06/2011

No to przyjeżdżajcie, dzieci :) Akurat mam posprzątać POTWORNIE zagracony pawlacz w garażu, to w ramach leczenia katza po krzyżackich trunkach mi pomożecie. Ale za to wieczorkiem grill i obowiązkowe ballady i piosenki biesiadne. A po odpowiedniej dawce trunków możemy nawet posłuchać nowych utworów literackich...

  hussair  (www),  12/06/2011

Mimo groźnie brzmiącej klauzuli, oferta niezmiernie pobudza wyobraźnię!

  dalbert,  12/06/2011

To była tylko klauzula wstępna, po sprzątaniu mam odmalować dom wewnątrz i zewnętrznie też, a potem ułożyć z kostek Bauma podjazdy pod garaż i kotłownię... Myślę, że w jakieś 2 tygodnie się obrobimy... Oczywiście nie licząc wymiany kotła c.o., który waży ok 400 kg...

Wchodzę w to...mimo trunków z piwnic krzyżackich i zagraconego pawlacza... w ciemno:)

I już żałuję swoich słów :P

  dalbert,  12/06/2011

Meaning - jest jeszcze jedno... Nie chciałem wspominać, żeby przedwcześnie Was nie spłoszyć... Wieczorami, a szczególnie po tych krzyżackich, no wiesz... ŚPIEWAM SWOJE PIOSENKI! Parę osób tego nie przeżyło...

Proszę spisać słowa, będziemy śpiewać razem:), a może wziąć gitarę?

  dalbert,  12/06/2011

Pewnie że weź! Wreszcie będzie ktoś, kto umie na niej grać, bo ja po 4 latach przerwy to już tylko rzępolę :(

A kto powiedział że umiem grać? Z resztą po trunkach to pewnie i umiem:)

  dalbert,  12/06/2011

Po trunkach, to każdy umie...

  dalbert,  12/06/2011

A hussairowi damy kastaniety!

:D

  dalbert,  12/06/2011

Andżelikę widzę w tańcu brzucha... Andżeliko - nie denerwuj się, jesteś tak szczupła, że nie sprawi Ci to najmniejszych trudności, a Emiliar wreszcie będzie miał chwilę wytchnienia...

  Strzyga  (www),  12/06/2011

:-) Oj, Dalbercie...taniec brzucha masz u Andżeliki jak w banku! :)

  dalbert,  12/06/2011

W Jej wykonaniu, czy moim? Bo coś mi to podejrzanie złowieszczo zabrzmiało...

  Gamka  (www),  13/06/2011

:-))...to gdzie i kiedy te tance...?
....Dalbert jak ja bym chciał usłyszeć Twój śpiew ! i zobaczyć ten taniec brzucha !!! przy trzaskającym ogniu i spadających gwiazdach ;-) i grze The Meaning..... bajka;D

  dalbert,  13/06/2011

@ Gamka
Trzeba by specjalnie suchych jałowców do tego ognia, może by zagłuszyły ten mój - nie daj Boże - śpiew... Ale taniec brzucha w wykonaniu Strzygi, to może być coś!
Zasadniczo, to chyba w sierpniu u mnie. Tak jakoś wyszło... Bliższe ustalenia proponuję mailowo.
Aha - i proszę już przygotowywać ciuchy robocze, do tego układania kostki i malowania domu... :)

  hussair  (www),  13/06/2011

Ja Wam dam kastaniety!!

  Gamka  (www),  13/06/2011

@Dalbert ;-) ale ja pisałam o Twoim tańcu brzucha ! ...pomogę ze Strzygą gdyby były problemy ;-)
...a ciuchy robocze mam ! ...po remoncie u siebie w domu ;D ....no i koniecznie trzeba to uwiecznić :D

  hussair  (www),  13/06/2011

A swoją drogą brzuszek kobiety to jest czar upajający...

  Strzyga  (www),  13/06/2011

@Dalbert Ćwicz już, żebyś dobrze wypadł, do sierpnia mało czasu :) A ja przywiozę dla Ciebie piękny pas do tańca i chustę

  Gamka  (www),  13/06/2011

:-) i kaskaniety :D

Kastaniety są, gitara też tylko struny nowe dokupię, strój roboczy gdzieś znajdę a i wałek mogę. Jak najbardziej piszę się na malowanie wnętrz:) tylko dajcie znać wcześniej z terminem, bo urlop muszę sobie ustawić:)

  dalbert,  12/06/2011

A o północy, jako clou wieczoru, komisyjnie utopimy w studni wszystkie kompy i smartfony, w których jest zainstalowany Fejsbut! Wtedy wreszcie hussair odetchnie, a my będziemy mogli zaszaleć i uprawiać sekscesy!
Yes, yes, yes!!!

Znakomite.:-) Pozdrawiam

  hussair  (www),  13/06/2011

Ukłony dla mojej stałej, hm, co tu powiedzieć... Ukłony! :)

Wspaniały ,pouczający,chociaz jestem kiepski w tej materii,ale lubię jak o tych niuansach piszą Mądrzejsi,pozdrawiam

  hussair  (www),  13/06/2011

Głos i uznanie od Pana... cóż, mam dziś święto!

  ulmed,  15/06/2011

'Zarejestruj się, nawet nie wiesz ilu masz znajomych! ' - takie posyła fejs.
No i co z tego że nie jesteś na..., da się bez fejsa żyć. Nawet nieźle.

  hussair  (www),  16/06/2011

No ba!

  Ba Jar,  20/06/2011

Och, Hussarzu! .... ależ się uśmiałam :))) .....biedna moja przepona :))) co za pokłady czarnego humoru ...... też kiedyś pół nocy likwidowałam swoje konto na "....doo" i właściwie do tej pory pewności nie mam, że jest usunięte ...... Na fejs ..... mam swój profil, ale bardzo jestem wybredna w przyjmowaniu zaproszeń. Doskonały tekst ..... teraz już idę spać ..... piszę na laptopie leżącym na kołdrze .... ale jutro koniecznie zrobię sobie ucztę z Twojej prozy.:) Hussair ... jesteś mistrzem!!!

  hussair  (www),  21/06/2011

Kolorowych snów. :)

  Bar_ka  (www),  24/06/2011

Ostatnio dostałam zaproszenie do grona znajomych od Helmuta - kota znajomej. Jak wszędzie , nie można dać się zwariować :)

  hussair  (www),  25/06/2011

No, czego jak czego, ale zaproszenia od kota to się nie odrzuca! ;)

Hussair,
Trudno przecenić Twoją wyobraźnię i pomysłowość. Zwykłe tematy inspirują Cię do pisania opowiadań, od których trudno się oderwać.
I piszesz w moim ulubionym stylu. Napięcie, ciekawa fabuła i wisienka na torcie w postaci ukochanego suspensu. Plus udany mariaż horroru i humoru.
Jadę po Twoich tekstach od tyłu.
Nie będę się powtarzać komentarzami. Przewiduję bisy głosów i rekomendacji.
Pozdrawiam Cię, brylancie Ty mój
Alicja

  hussair  (www),  31/08/2011

Och, Alicjo, na taki komentarz ciarki przechodzą po kręgosłupie... będę jednak udawał kamienny posąg. ;)
Nauki pobierałem, jeśli można tak powiedzieć, od mojej świętej trójcy mistrzowskiej: Rolanda Topora, Alistaira MacLeana i Edmunda Niziurskiego.

Odpisałem Ci na profilu.

przydlugie, przez co przyciężkie. potnij na odcinki.
za facebut jednak /jeśli to oczywiście Twoje, wymyślone przez Ciebie, - gratulacje.
ukłony, bf

  hussair  (www),  09/04/2012

Dziękuję, ale ciąć nie będę. To domena doktora Setha. ;)

  drseth,  09/04/2012

hussair, pamietaj o operacji nadnerczy w maju.

  hussair  (www),  09/04/2012

Ale czyich nadnerczy, doktorze?

Hussair to było boskie:-)

  hussair  (www),  09/04/2012

Hmm. :)
I wiesz... trochę na faktach, o zgrozo. :)

  grazaa,  24/08/2012

Przeczytałam, coś w tym jest bardzo prawdziwego... Uchwyciłeś to coś.

  hussair  (www),  24/08/2012

Dziękuję. Mam nadzieję, że śmiech był? ;)

  grazaa,  24/08/2012

Pewnie, że był :) Ale i chwila refleksji...

  hussair  (www),  24/08/2012

Dobra nasza! :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska