Login lub e-mail Hasło   

Andżelika. Badania Emiliara.

:-)
Wyświetlenia: 3.261 Zamieszczono 12/06/2011
- Pocztą dziś przyszło – powiedział wystraszonym głosem i podał jej kopertę.
Andżelika spojrzała na niego, wzięła kopertę, otworzyła i przeczytała.
- To tylko badania, a ty już panikujesz.
- W fabryce było kilka omdleń w czasie pracy i wysyłają teraz wszystkich na badania – powiedział. - To już jutro.
Emiliar pracował w fabryce maskotek jako wypychacz watą od dwóch lat.
- Iść z tobą? - zapytała
- Prosiłbym. W sumie to tylko badania, nic wielkiego, ale będzie raźniej iść we dwoje – powiedział twardo.
* * *
Andżelika spojrzała na niego i widziała, że zbladł na widok wielkiego napisu LEKARZ MEDYCYNY Teresa Orłowska.
- To tylko rutynowe badania: ciśnienie, badanie wzroku, słuchu, analiza krwi... - uspokajała go.
- KRWI???!!!
- Właź tam – wepchnęła go w drzwi gabinetu.
* * *
- Dzień dobry – powiedziała przemiła pani w okularach i białym kitlu
- Dzień... yyy – próbował wykrztusić Emiliar.
- Dzień dobry. Czy i ja mogę wejść? - zapytała wesoło Andżelika.
- Oczywiście, nie widzę problemu – powiedziała patrząc na wystraszonego mężczyznę zza okularów. – Pana godność?
- Emiliar Mazgalski.
Doktor zaczęła przekładać teczki, aż trafiła na tę z nazwiskiem Emiliara.
- Zaczniemy od... może od pomiaru ciśnienia. Niech pan usiądzie tu, na kozetce, a pani niech sobie zajmie może tamto miejsce – pokazała palcem na krzesełko w rogu i uśmiechnęła się.
Emiliar wyciągnął dłoń, rzucił Andżelice spojrzenie i z trudem przełknął ślinę. W tym czasie miła pani założyła mu na rękę mankiet uciskowy i zaczęła pompować powietrze.
- Duszę się chyba! - wykrzyczał
Kobieta spojrzała zdziwiona zza swoich okularów.
- Andżeliko, duszę się, kręci mi się w głowie, to tak ciśnie strasznie.
- Niech pan się uspokoi – to tylko pomiar ciśnienia i nie wyjdzie prawidłowo, jeśli będzie się pan tak zachowywał. No i widzi pan, trzeba będzie powtórzyć.
Zemdlał.
Na szczęście był na łóżku
Pani doktor odkręciła się w stronę Andżeliki na swoim obrotowym krzesełku i powiedziała:
- To ze strachu, nie z powodu ucisku.
- Ja wiem – przytaknęła Andżelika.
- Teraz przynajmniej mogę spokojnie zmierzyć.
I zabrała się za robotę. Trwało to chwilę.
Gdy Emiliar się ocknął, pani Orłowska i Andżelika popijały sok z plastikowych kubeczków, cicho chichocząc.
- Obudziła się księżniczka – zażartowała pani Orłowska. Dla Andżeliki już oczywiście pani Tereska.
- Ja bardzo panią przepraszam, naprawdę nie wiem jak to się stało.
- Niech się pan nie tłumaczy, zdarza się. To znaczy mi się jeszcze nigdy nie zdarzyło a pracuję już od 40 lat, ale każdemu się może zdarzyć – zaśmiała się. - Teraz zbadamy pana słuch i wzrok – dodała – niech pan mówi litery, które panu będę pokazywała.
Podeszła do tablicy z piramidą literek i zaczęła od najwyższej.
- E – powiedział Emiliar – mam dobry wzrok. F. N. H. Z. L. P. E. P. N.
- Jeszcze raz te ostatnie trzy – powiedziała.
- E. P. N.
- Jest pan pewien, że widzi pan tam E?
- Oczywiście, mam dobry wzrok, sokoli wręcz.
- Raczej sowi, drogi panie, bo tam jest F a nie E.
- Ja widzę E. – protestował.
- Ogólnie ma pan dobry wzrok, nie mam zastrzeżeń – powiedziała, wpisując do formularzy jakieś niezrozumiałe dla przeciętnego człowieka znaki.
- Tam bez wątpienia jest E.
- Emiliar, daj już spokój – syknęła z kąta Andżelika.
- To niech pan podejdzie i sprawdzi z bliska – zza okularów powiedziała już lekko zniecierpliwionym głosem.
Podszedł. Patrzył długo, przekręcając głowę z lewej strony na prawą.
- O masz, a wygląda z daleka jak E – zdziwił się.
- Słyszy pan dobrze? - spytała nie podnosząc głowy zza papierków.
- Słucham? To taki żarcik – zachichotał. – Słyszę dobrze.
- Kiepski ten pana żarcik – skomentowała bez entuzjazmu.
Andżelika przewróciła, nie pierwszy raz, oczami. Żałowała, że tu z nim przyszła.
- Założę teraz panu na uszy takie słuchawki i będę włączała wysokie i niskie dźwięki, a pan, gdy je będzie wyraźnie słyszał, powie „słyszę”, dobrze? - tłumaczyła. – Zaczynamy?
- Zaczynamy – powiedział z radością i założył słuchawki.
Po chwili dodał:
- Jak pilot helikoptera się czuję w tych słuchawkach.
- Ma pan rację, że jak pilot. Wszystkie dzieci zawsze to mówią.
Włączyła któryś z dźwięków.
- Ała! - krzyknął Emiliar, podrywając się z krzesła i ściągając słuchawki – mózg mi przeszyło.
Kręcił palcem w uchu jak małe dziecko.
- Niech pan siada, te dźwięki nie są aż takie głośne.
- Ten był.
Doktor spojrzała na Andżelikę i spytała:
- Zechcesz sprawdzić, wydaje mi się, że urządzenie działa prawidłowo.
- Oczywiście.
Andżelika podeszła do aparatu, założyła słuchawki i czekała na dźwięk. Potwierdziła ruchem głowy, że usłyszała i zdjęła słuchawki. Spojrzała na Emiliara i wycedziła przez zęby:
- Nie rób mi wstydu.
Emiliar usiadł. Wysłuchał dźwięków i każdy potwierdził lekko obrażonym tonem.
- Słuch ma pan dobry. - Lekarka usiadła i znów zanotowała coś na kartce. - Jeszcze tylko pana zmierzę i zważę i już pana nie męczę dłużej – uśmiechnęła się.
- To raczej on pani – dodała Andżelika z kąta gabinetu.
Doktor Orłowska uśmiechnęła się znacząco.
- Niech pan stanie na wagę. Dobrze. Siedemdziesiąt siedem kilo. - Zanotowała. - Teraz niech pan stanie tam – wskazała palcem na miarkę.
Podeszła do niego. Z góry przyłożyła mu do czubka głowy, poruszająca się na suwaku miarkę.
- Dobrze – mówiła spokojnie – sto siedemdziesiąt pięć centymetrów.
- Mam więcej – zaprotestował.
- Miarka pokazuje sto siedemdziesiąt pięć.
- Ale ja mało spałem w nocy, a wiadomo, że człowiek po porządnym wyspaniu się jest wyższy. Do tego za kilka tygodni idę do kręgarza na prostowanie kręgosłupa, więc te dwa centymetry będę miał więcej. Niech pani wpisze sto siedemdziesiąt siedem.
Pani doktor nie skomentowała tego. Wpisała swoje sto siedemdziesiąt pięć. Emiliar zaglądał jej przez ramie.
- Jestem wyższy. Mam sto siedemdziesiąt siedem. To znaczy będę miał.
Andżelika znacząco tupnęła obcasem o podłogę. Usiadł i zamilkł.
- Ach, no tak, muszę jeszcze pobrać krew do analizy – zaświergotała lekarka.
Emiliar ciężko przełknął ślinę.
- Z palca pani pobiera? - zapytał cicho.
- Tak. Ale czteroletnim dzieciom. Pan jest mężczyzną, więc z żyły panu pobiorę.
- Ja bym jednak był za palcem. Jak byłem mały i byłem z mamą...
- Ja tu jestem lekarzem, w moim gabinecie i ja zdecyduję – przerwała mu.
Założyła rękawiczki, rozpakowała igłę i strzykawkę i podeszła do kozetki na której siedział Emiliar.
A raczej na której powinien siedzieć. Emiliar leżał. Bo znów zemdlał. Doktor naszykowała sobie bezwładną rękę i pobrała krew.
- Poczekamy aż się obudzi i jesteście państwo wolni. Jeszcze soczku?
- Poproszę – powiedziała z uśmiechem Andżelika.
- A ja oddam krew do analizy.
Andżelika siedziała w kącie z kubkiem soku, gdy Emiliar wybudził się.
- To już po wszystkim? - spytał patrząc na nakłucie na ręku.
W tym czasie weszła doktor z przerażoną miną.
- Mam pańskie wyniki. Mam też nie miłą wiadomość. Bardzo mi przykro ale – ciągnęła – robiąc analizę krwi odkryłam coś, co będzie dla państw szokiem.
- Co takiego? – spytali niemal równocześnie, podnosząc się.
- Prócz podstawowych białek, soli i związków chemicznych, pańska krew zawiera coś jeszcze. To nie jest dobra wiadomość.
- Ale niech pani powie mi co takiego – Emiliar pytał zniecierpliwiony. Był blady jak ściana.
- Tak więc, zacznę od początku. HTC, hemoglobina, krwinki białe i czerwone w normie, płytki krwi – w porządku, limfocyty, monocyty, neutrocyty i wszystkie inne „cyty” ma pan w porządku. Tylko to... - podrapała się w głowę.
- Co? - już prawie krzyczał na nią.
- To choroba. Niewyleczalna w pana przypadku.
Spuściła wzrok.
- Histericus gigantus.
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 
 

Podobne artykuły


59
komentarze: 26 | wyświetlenia: 14720
33
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2715
24
komentarze: 15 | wyświetlenia: 6774
22
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3772
21
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1748
21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2105
19
komentarze: 5 | wyświetlenia: 6656
19
komentarze: 29 | wyświetlenia: 5433
16
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1736
11
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1145
10
komentarze: 33 | wyświetlenia: 899
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1029
38
komentarze: 39 | wyświetlenia: 2841
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  12/06/2011

Ta desperacka walka o dwa centymetry...

Typowy facet... jak tylko igłę zobaczy... hihi...skąd ja to znam. Mój syn po pobraniu krwi blednie, kręci mu się w głowie i leci przez ręce... cukrem go ratuję, zanim do domu można wrócić. Histericuc gigantus, powiadasz?

  belfegor,  28/09/2011

Wyrodna matka. Za grosz empatii ;-)

A co... potem się inna z nim nie będzie męczyć... dobrą jestem "przyszłą" teściową :)

  Noemi*,  12/06/2011

Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że mężczyźni generalnie, na stany zagrożenia reagują najczęściej ucieczką w omdlenie, chociaż zdarzają się też i tacy, którzy widząc wokół siebie kilka ładnych kobiet, przybierają pozycję rozkapryszonego dziecka, tu mnie coś uciska a ta igła jest za gruba, ja natychmiast chcę spać i nic nie czuć, proszę obiecać, że nic nie będzie bolało i że się napewno ob ...  wyświetl więcej

  dalbert,  12/06/2011

Hihihihihi! Typowy facet, jak żywy... Strzygo - to nie fair! Twój Emiliar jest tak groteskowo bojaźliwy, uparty, rozkapryszony itd. itp. że aż zacząłem się zastanawiać: a jaki byłby, gdyby nie był bity, straszony, zdołowany i zdominowany przez Andżelikę? Może to ona jest alergenem, który wywołuje wysypkę na wrażliwej psychice Emiliara?
Wziąłem temat poetycko i alegorycznie, żeby Andżelika n ...  wyświetl więcej

  Strzyga  (www),  12/06/2011

Jesteś, mój drogi, następny w kolejce do badań :) Strzykaweczka jest dla Ciebie, albo jak wolisz, na Ciebie :)

  hussair  (www),  12/06/2011

Może i faceci omdlewają pod strzykawką, ale w chwili próby są twardsi niż granit. Potrafią mieć 100 ran od kul, 100 ran od bagnetów, i wynieść na rękach ukochaną z pola ostrzału. I co znaczy ich niemrawość w gabinecie lekarskim?? HOWGH.
;-P

Cudowne:) Podwójnie cudowne, bo miałam przyjemność przeżyć podobną historię, niezapomniane wrażenia :P

  Strzyga  (www),  12/06/2011

Kiedyś gdy byłam na badaniach krwi stał przede mną taki dość duży "pan z siłowni" i chwilę po pobraniu krwi runął na ziemię, choć chwile wcześniej mówił, że "on tam nigdy nie mdleje, jego takie rzeczy nie ruszają" :)

  hussair  (www),  12/06/2011

Na Swaroga...

Emiliarze nie jesteś sam! Ja też mdleję przy pobieraniu krwi a jestem kobietą:) Myślę że to ma nawet naukowe lub metafizyczne wyjaśnienie, no bo to jest wchodzenie z igłą z z niecnymi zamiarami w pole energetyczne pacjenta. NO i jak tu nie mdleć?

  hussair  (www),  12/06/2011

Mówiąc szczerze, zastanawiałem się, czy te dramatyczne reakcje dzieci nie są właśnie związane z ich (intuicyjnym) przekonaniem o tej właśnie ingerencji na poziomie energetycznym.

myślę że masz rację, podczas zastrzyku oddajemy jak gdyby swoją wolę temu kto robi zastrzyk, uznajemy przez chwilę jego władzę nad nami a jeśli do tego dochodzi strach to pole sie otwiera i nastepuje wyciek energii. Najlepszą ochroną jest miłość która wzmacnia i zabezpiecza pole.

  Strzyga  (www),  12/06/2011

Jako dziecko nie miałam problemu z pobieraniem krwi, dzielna byłam :) Również dlatego, że pani, która mi to robiła była bardzo ciepłą i miłą osobą. Jako dorosła osoba boję się tego śmiertelnie.

Strzygo super tekst:)

  Strzyga  (www),  12/06/2011

Dziękuję :)

  Gamka  (www),  13/06/2011

Strzygo! jesteś niesamowita...uwielbiam Andżelikę ....z przyjemnościa czytam Twoje nowe opowiadania .... Rewelacja ...super ...fantastyczne !!!

  Strzyga  (www),  13/06/2011

Dziękuję Gameczko :)

  lilith123  (www),  13/06/2011

Uwielbiam Emiliara - jest taki ... męski:)

  Strzyga  (www),  13/06/2011

W teorii...bo w praktyce mu troszkę kiepsko to wychodzi :)

  Bar_ka  (www),  15/06/2011

Strzygo, cudowna seria, chyba już to pisałam. Niesamowicie trafne obserwacje, przelane z wielką swobodą, powiedziałabym nawet talentem na eiobowy papier. :))

  Strzyga  (www),  15/06/2011

Dziękuję Ci serdecznie :)

  baskaba  (www),  15/06/2011

Andżelika na prezydenta :)

Superanckie!jak bym swojego widziala(hihihi)

  hussair  (www),  16/06/2011

Serio???

  Strzyga  (www),  16/06/2011

Dziękuję bardzo!!!!!

  lobotom,  17/06/2011

Tak się składa że ostatnio byłem kilkakrotnie w podobnej sytuacji i rozumiem Emiliara. Ta igła wydaje się grubsza od żyły :)
a tak btw "dodała Andżelika z konta gabinetu"???
nie z kąta przypadkiem?

  Strzyga  (www),  17/06/2011

Dzięki za zwrócenie uwagi, już poprawione :) Czasem się chochliki zakradają! :)

  Ba Jar,  23/06/2011

Dziś poznałam Andżelikę i wywarła na mnie bardzo korzystne, pierwsze wrażenie :) Strzygo, czytałam z przyjemnością :)

  Strzyga  (www),  25/06/2011

Dziękuję Ci Jasiu za miłe słowa. Zapraszam do lektury :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska