Login lub e-mail Hasło   

Jak to Parulski pogonił Pasionka

Bardzo mi się podoba to, co dzieje się w sprawie śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej. No i ciężka praca, a zwłaszcza jej efety, tzw. Komisji Millera.
Wyświetlenia: 827 Zamieszczono 17/06/2011

Bardzo mi się podoba to, co dzieje się  w sprawie śledztwa dot. katastrofy smoleńskiej. No i ciężka praca, a zwłaszcza jej efety, tzw. Komisji Millera. I jedno i drugie oceniam bardzo wysoko. Ale o Millerze dziś nie będzie...

Kiedy gen. Parulski pogonił prok. Pasionka to zmusił mnie do poczytania sobie. No i poczytałem. A jak poczytałem to zrozumiałem. Nie żeby tak od razu. Ale jednak...

Współpraca między obu panami układała się bardzo dobrze. Czasem nawet jeszcze lepiej. To “jeszcze lepiej” miało miejsce np. wówczas kiedy Pasionek poleciał sobie do Moskwy. Bo zanim Pasionek poleciał to Parulski miał przesłać Rosjanom jakieś papiery, pełnomocnictwa i takie tam duperele. Ale zapomiał. I jak Parulski zapomniał to wizyta Pasionka, w tym pięknym mieście, miała charakter już czysto turystyczny, co jest bardzo dobre.

Parulskiemu znane są bardzo walory krajoznawcze i Rosji, i Moskwy bo karierę prokuratorską robił w Ludowym Wojsku Polskim m.in. w czasie stanu wojennego. A gdyby dobrze nie znał, nie cenił i nie rozumiał piękna, potęgi i wieczystej przyjaźni Rosji i Polski, to by kariery tej zrobić nie mógł.

No i, ostatecznie, umiejętność ślinienia na czas pocztowych znaczków, nie jest wszak umiejętnością potrzebną wojskowemu prokuratorowi. Notomiast znajomość sojuszników, jak najbardziej...

Doskonale rozumie to pan prezydent Komorowski, który dał Parulskiemu lampasy, których pan prezydent Kaczyński dać mu nie chciał. Bo on przecież przewredny był i nie potrafił doceniać tego, co cenić, najwyraźniej, trzeba było...

Ponadto Pasionek spotykał się z imperialistami w warszawskiej kawiarni. Ba! Nawet w amerykańskiej ambasadzie w Warszawie. No i, rzecz jasna, musiał im przekazywać informacje tajne przez poufne, bo Jankesi kompletnie nie wiedzą nic o Polsce jak też i o Rosji.

Natomiast nie spotykał się z przedstawicielami zaprzyjaźnionego GRU, które to, jak powszechnie wiadomo, nic nie ma wspólnego z MAK-iem. Może sobie chłop pomyślał, że wystarczy przecież iż gen. Parulski wielokrotnie rozmawiał z gen. Anodiną więc jego spotkania z Ruskimi byłyby despektem wobec Parulskiego. Bo nie wypada się wpraszać jak cię nie zapraszają...

Sprawa trafiła do Seremeta. On będzie ją badał i nisko się pochylał. Tym niżej, że jego sprawozdanie z działalności za rok poprzedni leży na biurku Tuska. A premier jakoś nie może się zdecydować czy je podpisać czy nie? Nie żebym się czepiał. Ostatecznie szybkość podpisu też nie jest conditio sine qua non premiera. Ale nie mogę wykluczyć, że kasus Pasionka i stosowna niskość pochylenia się Seremeta, na podpis premiera wpływ mieć mogą.

W tych okolicznościach, najfajniejsze jest to, że fucha niezależnego Prokuratora Generalnego zależy od podpisu premiera. Bo tak niezależny jest Seremet i cała prokuratura jak pies od swojego pana.

Czy można się jeszcze dziwić, że śledztwo smoleńskie wygląda tak jak wygląda?

Nie nie można.

A w Komisji Millera też jest wesoło a nawet jeszcze weselej...

Podobne artykuły


11
komentarze: 22 | wyświetlenia: 736
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1093
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 1012
10
komentarze: 11 | wyświetlenia: 647
9
komentarze: 0 | wyświetlenia: 777
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 870
9
komentarze: 16 | wyświetlenia: 516
9
komentarze: 44 | wyświetlenia: 905
9
komentarze: 56 | wyświetlenia: 525
9
komentarze: 13 | wyświetlenia: 614
9
komentarze: 3 | wyświetlenia: 441
9
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1239
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 863
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 575
8
komentarze: 27 | wyświetlenia: 255
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  greenway,  17/06/2011

Wnikliwość Twoja, celność uwag i wspaniałe pióro, spowodowały, że przeczytałam ten tekst z kąśliwym humorem podany, choć z zasady o katastrofie i śledztwie od roku nie czytam. Wiadomo - żenua.
A u nas jaśminy przekwitły, ale zaczynają kwitnąć lipy. Pozdrawiam ciepło. ;-)))

Jakiś czas nie oglądałem telewizorni. Potem, przez chwilę, pooglądałem sobie. Ale, że postanowiłem się nie denerwować bo to jest niezdrowe, już się nie denerwuję. Ponieważ należę do tych, którzy nie wiedzą jak mogło dojść do tego, do czego doszło, chciałbym się móc wreszcie dowiedzieć. Niestety już wiem, że się nie dowiem. No, w każdym razie długo jeszcze się nie dowiem, bo to czego się dowiem od Millera i od prokuratury będzie tyle samo warte ile to, co już wiem. Czyli niewiele...
:-)

  ulmed,  17/06/2011

Ja bym chciała wiedzieć, serio, z kim my trzymamy? Które to mocarstwo jest nam przyjazne. Gubię się w domysłach.
I mi smutno.

  ulmed,  17/06/2011

Grzegorzu, chyba upadła już zdolność czytania. Naród tylko ogląda.

To, że świat zawrócił, w zawrotnym tempie, do kultury obrazkowej wiem nie od dziś. Bo czytanie jest takie męczące...
:-)

  jotko49,  17/06/2011

Przeczytawszy art. spojrzałem w lusterko...Sam już nie rozumie za bardzo siebie.
Żeby po zaaplikowaniu mi niechcianego ,o klepanej nazwie,nieskutecznego ,ohydnego lekarstwa, mieć taki szelmowski uśmiech na gębie?
Powinieneś zatrudnić się w hospicjum...

Bo humor jest zdrowy! Szczególnie dla nerwów...
:-)

  barbarag,  24/06/2011

Humor zdrowy i tekst świetny, tylko szkoda, że z takich rzeczy musimy się śmiać w kraju naszym kochanym.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska