Login lub e-mail Hasło   

Komentarz nieobowiązkowy.

Dobry Boże, ileż ja bym dał za taką młodość jak wasza!
Wyświetlenia: 1.264 Zamieszczono 18/06/2011

Komentarz  nieobowiązkowy.

Jest on dla tych co mocniej impregnowanych, którzy wszelkie sprawy ogólne oświetlają wyłącznie swoimi malutkimi lampkami. Pośród ciemnej nocy takie lampki dają złudzenie przytulności w niby własnym zakątku, do którego najlepiej nikogo nie dopuszczać. A już wcale intruzów z większymi reflektorami. Bo a nuż by oślepili.

Inaczej pisząc, to komentarz daremny. Z założenia. No bo cóż począć, gdy impregnowani reagują na dodatkowe światło – zamykaniem oczu? Jak im wytłumaczyć, że ktoś metodą Pawłowa wyćwiczył ich w tym zamykaniu?

Jak ich skłonić, by otworzyli oczy?

Zasadą jest, że nie dyskutuje się z ślepcem o kolorach. Ale to nie jest zasada bez odstępstw, podobnie jak wszystkie zasady. Gdzieś tam szerzej pisałem już o tym, że ślepiec czasem sporo wie o kolorach. Czyli – nie jest to sprawa aż tak beznadziejna. Bo i ślepiec ma swój punkt widzenia.

Ogólnie rzecz biorąc, chodzi mi o komunistów, znaczy – o komuchów. Ale najpierw uporządkujmy pojęcia.

Ci komuniści, o których mi chodzi, a więc te komuchy, zwali się wtedy socjalistami. Bo według ich klasycznej teorii komunizm to miał dopiero nadejść po socjalizmie. Czy mieli na myśli ten bajzel, który faktycznie nadszedł z Brukseli – detalicznie (jak mawiał Wiech) nie wiadomo. A zresztą nieważne.

W tamtych czasach urzędujący towarzysz Stalin takich brukselczyków stawiał hurtem pod ścianą jak ostatnią swołocz. I to nie bez obiektywnych racji, co jednak dopiero nie tak dawno się okazało. Jestem pełen podziwu dla geniuszu towarzysza Stalina. Szkoda, że tak zbożne dzieło nie do końca mu się powiodło.

Ale tutaj podkreślam tylko różnicę między ówczesnymi komunistami, mówiącymi o sobie „socjaliści”, oraz obecnymi socjalistami, mówiącymi o sobie „demokraci”. Pochodzenie i przyczyny tej zmyłki opisałem w innych tekstach, nazwijmy je podstawowymi. Obecnie piszę jedynie komentarz.

Dla jasności, tamtych komunistów zwał będę komuchami, obecnych zaś demokratów – socjalistami. Ma się rozumieć, w czasach Stalina istnieli oni jako socjaldemokraci. Wykłada się to tak: demokraci, chcący żyć na socjalu. Czyli na darmowym garnuszku. Czyli na wysiłku innych. Czyli tak, jak jest obecnie.

Dla jasności jeszcze większej: nie chodzi o klientów tak zwanej „pomocy społecznej”, ani innych – przepraszam – gównianych zasiłków. Chodzi co najmniej o eurodiety.

Po tym wyjaśnieniu wam też już chyba chce się strzelać.

Biorę więc na tapetę komuchów, którzy wprowadzili nam pierwszą odmianę socjalizmu. Tę sprawę należy jednak oświetlić reflektorem.

Założenie dużymi literami: INNEGO WYJŚCIA NIE BYŁO.

To, co zostało po naszej państwowości roku 1939, nie miało żadnego już autorytetu. Ani u nas samych, ani u nikogo. Perturbacje z przekazywaniem władzy, skompromitowanej po Wrześniu – tylko nam samym niczego nie dowodzą. Próby żałosnych rozliczeń w formie procesów notabli i generałów, szybciutko zaniechane, najczęściej w ogóle nieznane i przemilczane, są wymownym świadectwem indolencji i złej woli. Zdrady i łajdactwa też łatwo się tam doszukać.

Ano, zapoznajcie się z tekstami Wojtkiewicza, Mackiewicza, Ciechanowskiego, Kota, Czechowskiego, Pobóg-Malinowskiego, poczytajcie coś o działaniach Sztabu Głównego, o ekspozyturach wywiadu, o losach polskich agentów – ale nie poprzestawajcie na tym tylko, co wam się wydaje, że tam jest. Nie zadowalajcie się swoimi małymi lampkami. One was nie oświecą.

Te lampki, takie małe i przytulne, wykrawane są z wielkich obszarów mroku. Impregnowani siedzą tam skupieni, zawsze reagując wrzaskiem strachu na każdy ruch z ciemności, nawet urojony. I panicznie boją się cokolwiek oświecić. Bo na pewno oświeci się maskę diabła.

A diabeł kryje się w szczegółach, nie w mroku.

Pomyślcie o tym, ile zwykle było u nas partii i stronnictw, ile było koncepcji Polski w ich świętym przekonaniu. Środowisko polskie na zachodzie – to był bajzel nieobjęty rozumem nawet w polskim pojęciu.

„Głowa mnie już boli od tych polskich delegacji, które przychodzą do mnie jedna po drugiej, a każda kolejna chce mnie przekonać, że poprzednia składała się z idiotów” – Winston Churchill.

Na pytanie, jaka ma być powojenna Polska, Churchill i Roosevelt otrzymywali zawsze inną odpowiedź.

A my się dziwimy, że nikt nas nie traktował poważnie.

Poczytajcie pamiętniki Churchilla, de Gaulle`a, poczytajcie dzieła Fullera, Woodwarda… Ale naprawdę poczytajcie, nie poprzestawajcie na tym, co myślicie, że zawierają. Sięgnijcie po trochę większą lampkę.

W 1945 roku Polska była czwartą co do siły zbrojnej potęgą aliancką. Zaledwie o jedną liniową dywizję mniej od Anglików mieliśmy. I mogliśmy, bez żadnych wątpliwości mogliśmy, postawić swoje własne warunki.

Tyle, że warunek dla takich warunków był – jednogłośnie.

Mogliśmy zażądać miejsca przy stole w Poczdamie, bo Francja wkręciła się tam na siłę. Francja prawie nie miała wojska. Tylko jedną niewielką armię, ale miała de Gaulle`a, który akurat wtedy, co prawda, niezbyt wiele znaczył. Nikt we Francji nie kwestionował jego głosu.

A my – kwestionowaliśmy każdy głos. I swój, i cudzy. Właściwie bez przekonania. Tak sobie, odruchowo.

Austria była okupowana przez Armię Sowiecką. Ale też miała jeden znaczący głos. Niejaki Karl Renner, całkiem nieważny człowiek. Austriacy jednak wiedzieli, że najpierw trzeba mieć niepodległość, potem można się kłócić.

A myśmy właśnie chcieli najpierw się wykłócić. Tymczasem dziś nawet, choć więcej niż pół wieku minęło, kłócimy się dalej. I wciąż o to samo.

Churchill, który miał awersję do kłótni o wiele bardziej natężoną, niżeli awersja do komunizmu, przyznał w końcu rację Stalinowi. Choć tak bardzo nie lubił komunistów, do polskich kłótni przyłączać się nie chciał.

A co mógł innego zrobić?

Bo kiedy Stalin wobec tych kłótni walnął pięścią w stół, zupełnie nagle na wschodzie i zachodzie przybyło nam komunistów. Kłótnie od razu tak jakby poszły w kąt. Mikołajczyk, Osóbka-Morawski, a ilu ambasadorów! Pomniejszych to nawet wspominać nie warto.

Pomniejsi to mieli takie nazwiska, że socjaliści każdego odcienia nawet gadać by z nimi nie chcieli. Prócz nazwisk nic im nie pozostało. Ale wszystko jedno, też mieli ochotę się przefarbować.

Wiecie, wciąż się zastanawiam, jakie były motywacje komuchów. Nie są one szczególnie ważne, ale są ciekawe. Postępowanie wielu z nich nasuwa określone skojarzenia. No bo, najpierw do komuchów przeszli, potem wielu uciekło. Za to przeszli do tych nowych socjalistów tak już na serio. A jeżeli dożyli do lizbońskiego traktatu, no to chyba… Ech, co tam. Oni nawet po śmierci musieli mieć orgazm.

Jedno trzeba im przyznać: tak naprawdę, to polskie komuchy nie bardzo zlękły się tej pięści towarzysza Stalina. Tylko początkowo tak jakby się dostosowali. No, trochę wyroków było. Ale Rakowiecka jedynie na pierwszy rzut oka przypominała Łubiankę. W piwnicach „taśmociągu” nie było. Tylko pojedyncze nazwiska.

Dla porównania, spójrzcie na to, co się wyrabiało za naszą wschodnią granicą – na Ukrainie, Litwie, Białorusi, w Estonii i Finlandii. Nie wiecie? To ja wam nie będę robił wykładu. Dowiedzcie się sami.

Co prawda, mam poważne wątpliwości, czy będzie wam się chciało dowiedzieć. Wpierw bowiem powinniście nauczyć się liczenia. Chodzi tu o liczby, których nie da rady załatwić na palcach. Potrzebna jest wyobraźnia.

Dobra, nie będę przypominał Generalnego Planu „Ost”, by go porównać ze stratami okresu komuchów. Poprzestanę na tym, że ów Plan kosztował nas realnie 2,5 miliona szarych obywateli (Żydów i frontowych żołnierzy nie licząc). Kto nas tak wyćwiczył, że zdołaliśmy o tym kompletnie zapomnieć? Za to komuchom wciąż od nowa liczymy wszystkie wystrzelone łuski.

Nie twierdzę, że tych łusek nie należy liczyć. Należy je dodać do tych 2,5 miliona. Ktoś nas jednak wyćwiczył odwrotnie. To do tych łusek dodaliśmy nawet straty warszawskiego Powstania.

Tymczasem Stalin był przeciwny Powstaniu i dawał temu wyraz bez owijania w bawełnę. Nazwał je „zbędną awanturą”. Poczytajcie jego depesze do Churchilla i Roosevelta, w których zdecydowanie odmawiał zgody na tzw. „loty wahadłowe” z pomocą dla Warszawy. Pisał tam wyraźnie, że odmowa powinna skłonić „polskich awanturników” do odłożenia planu Powstania. Odmowa nie skłoniła, choć tak drastycznie zabrakło środków, natomiast nasi alianci tematu lotów nie podjęli ponownie, nawet po wybuchu Powstania. Ale tego za żadne skarby nie chcecie przybliżyć do światła, co?

Wracamy do rzeczy, którą z czasem zaczęto zwać u nas „polską drogą do socjalizmu”. I było tak przekonywujące, że nawet radzieccy towarzysze przyjeżdżali do nas po naukę. Zwali nas „najweselszym barakiem w obozie”. Nie bez uzasadnienia. Oczywiście, nie wiecie, kto pierwszy o tym baraku napisał. Właściwie, to namalował obrazek. Z podpisem. No to niech tam, podpowiem: niejaki Caran d`Ache. „Karandasz” – to pa russki „ołówek”. Ale na to zbyt młodzi jesteście.

Dobry Boże, ileż ja bym dał za taką młodość, jak wasza!

 

Podobne artykuły


12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1258
11
komentarze: 278 | wyświetlenia: 1094
10
komentarze: 75 | wyświetlenia: 669
10
komentarze: 195 | wyświetlenia: 541
9
komentarze: 31 | wyświetlenia: 713
9
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1049
8
komentarze: 1 | wyświetlenia: 356
8
komentarze: 6 | wyświetlenia: 601
8
komentarze: 73 | wyświetlenia: 744
8
komentarze: 0 | wyświetlenia: 693
8
komentarze: 110 | wyświetlenia: 753
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  Gamka  (www),  19/06/2011

Komentarza nie będzie wedle życzenia ! ...ale nie mogę się oprzeć ...... to czwarte zdjęcie jest takie cudowne !! :D
Skąd Zbysławie masz takie perełki ?;-))))

Komentarze nie muszą, ale uwagi by mogły być.
Czwarte zdjęcie - czyli o tego kryminalistę chodzi? Większość jest z portalu Web Park, na licencji Common i coś tam, znaczy byle nie zarobkowo.

  Gamka  (www),  19/06/2011

No! ;D ........kryminalista jest superowski aż mu buziaka można strzelić :))
...a pamiętniki Churchilla to troszkę poczytałam;-)))

  hussair  (www),  19/06/2011

Zbysławie, przestańże szamotać mym sercem wrażliwym za pomocą tych zdjęć. Te koty w objęciach...
No tak. Przeczytałem, cóż tu mówić. Nic mówić nie trzeba. A - jedna rzecz może. Zbysławie, widzę w Tobie dobro.
I wrażliwość pod dwucalowym pancerzem. Dobrej nocy. ;-)

Zbysławie, masz rację z tym wykłócaniem o wszystko - pieniactwo, jako cecha narodowa, i krótkowzroczność w planowaniu przyszłości państwa. Dlatego nikt na świecie tak naprawdę nie liczy się z naszym głosem w sprawach "światowych", tylko wykorzystują i manipulują słabościami, rzucając nam kość miast całej reszty...
A te obrazki rzeczywiście rozkładają na łopatki :)

>Wykłada się to tak: demokraci, chcący żyć na socjalu. Czyli na darmowym garnuszku. Czyli na wysiłku innych. Czyli tak, jak jest obecnie.<
Ktoś jednak na ten socjal płaci podatki, czyż nie? Zadałeś sobie może trud sprawdzenia, jak rozkładają się poglądy polityczne w funkcji wysokości zarobków (czyli wysokości podatków płaconych na socjal również)?
Bo odnoszę wrażenie że ssiesz ...  wyświetl więcej

Fakt. Perspektywa, że mógłbym być podobnym do ciebie, podnosi mi włosy na głowie.

Ta lampka, Darkwater, ta lampka!

Ta lampka, która nie pozwala ci zweryfikować wygodnych, sercu drogich poglądów na to, Jak Świat Wygląda Naprawdę? Bo przecież socjalista płacący wysokie podatki na powszechnie dostępny socjal, nijak do twojej wizji nie pasuje, co nie?
Bo widzisz, jeśli już przy Osobistych Świadectwach jesteśmy, ja uważam się za socjalistę, i płacę grzecznie podatki (i całą resztę) od swojej +/- średniej kra ...  wyświetl więcej

Czy socjalistę można czegokolwiek nauczyć?

Ładnie napisane. No to wystawiamy głowy z szufladek i prosimy o jeszcze. Te pieski i kotki... jak dzidziusiom .. paciorki, ale można wytrzymać ;)

Czyż nie było analogicznie po okrągłym stole?
Patrzyli i... krytykowali, wcześniej zresztą biorąc w nim udział, ale nic nie zrobili, żeby było inaczej.
Zato potem... "Gdybyśmy zrobili po swojemu, toby...!!!". Tylko zachodzę w głowę: "To czemu ch*** nie zrobili???

Złamanego grosza bym nie dał za ich młodość (chociaz za młodoś, jak najbardziej). Nie darowałbym sobie głupoty i... "cieniarstwa". Wolę być "bogaty" doświadczeniem i zdrowym rozsądkiem.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska