Login lub e-mail Hasło   

Quo vadis Homo futuris ?

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://http://infra.org.pl/nauka/czowiek(...)futuris
Gdzie zmierza człowiek i dokąd doprowadzi go ewolucja? Wielu autorów zadawało sobie to pytanie,
Wyświetlenia: 1.575 Zamieszczono 20/06/2011

          Dokąd  doprowadzi  człowieka  ewolucja  ?

Gdzie zmierza człowiek i dokąd doprowadzi go ewolucja? Wielu autorów zadawało sobie to pytanie, tworząc wizję przyszłych wielkogłowych ludzi obdarzonych niewyobrażalną inteligencją. Ale naukowcy twierdzą inaczej. Choć ewolucja cały czas wydaje się działać na człowieka, nie wiadomo, w którą stronę nas zaprowadzi. Czy na Ziemi rozwiną się nowe rodzaje człowieka? Czy sami je stworzymy? A może przyszłość ewolucji leży w związku człowieka z maszyną?

 

Jeśli spytać kogoś, jak wyglądać będą ludzie przyszłości, pojawią się dwa rodzaje odpowiedzi. Pierwsza (rodem z naukowej fantastyki), mówić będzie o człowieku z rozwiniętym mózgiem i wysokim czołem. Druga odpowiedź zakłada, że ludzie w przyszłości przestaną ewoluować, gdyż technologia położy kres brutalnym prawom selekcji a człowieka o wielkiej głowie nie ma jednak naukowych podstaw. Dane uzyskane z analiz czaszek ludzkich z okresu ostatnich kilku tysięcy pokoleń wskazują, że rozwój naszego mózgu pod względem wielkości dawno się skończył. Co więcej, wielu naukowców kilka lat temu doszło nawet do wniosku, że ewolucja człowieka zakończyła się. Mimo to techniki DNA wywołały rewolucję w badaniach nad ewolucją twierdząc zupełnie coś innego. Homo sapiens nie tylko zmienił się genetycznie od czasu, gdy powstał nasz gatunek, ale także wzrosło tempo zmian ewolucyjnych. W porównaniu do innych organizmów, to człowiek przeszedł najbardziej dramatyczne zmiany w swym wyglądzie od czasu kiedy się pojawił, ale to nie koniec, bowiem będą one zachodzić dalej, także w ramach naszych zachowań.

 

 

 Jeśli zatem nie spełni się scenariusz wielkogłowego człowieka, to jaki będzie kurs ewolucji? Czy ludzie będą więksi, czy mniejsi? A może mniej lub bardziej inteligentni? W jaki sposób zmieni nas pojawienie się nowych chorób a także zmiana klimatu? Czy pewnego dnia powstanie nowy człowiek? A może granice ewolucji wyznacza nam technologia, a nasze ciała i mózgi wzmacniać będziemy stalą i krzemem? A może człowiek przyczyni się do pojawienia się na Ziemi nowej dominującej grupy inteligentnych „istot” – maszyn?

Bliżej i dalej

Śledzenie przeszłości człowieka wydawało się być domeną paleontologów, którzy poszukiwali szczątków naszych przodków. Hominidy – rodzina, do której należy człowiek, liczy sobie już 7 milionów lat. To właśnie wtedy pojawił się proto-człowiek, tzw. Sahelanthtropus tchadensis.

Od tego czasu pojawiała się sporna, lecz raczej spora liczba nowych gatunków, z czego wedle zachowanych szczątków znamy 9 przedstawicieli.

Każdy nowy gatunek powstawał, gdy mała grupa hominidów w jakiś sposób odłączała się od większej populacji na wiele pokoleń i znajdowała się w nowych warunkach środowiskowych, które wpływały na wykształcenie nowych cech. Odcięci od swych krewnych członkowie mniejszej populacji podążali drogą ewolucji i ostatecznie w wyniku zmian genetycznych, nie mogli z sukcesem wiązać się z przedstawicielami innych populacji.

Wykopaliska wskazują, że najstarszy przedstawiciel naszego gatunku żył przed 195.000 lat na terenie dzisiejszej Etiopii, skąd następnie rozprzestrzenił się na cały glob. Ale dopiero 10.000 lat temu współcześni ludzie rozpoczęli podbój kontynentów za wyjątkiem Antarktyki, przystosowując się do panujących tam warunków, w wyniku czego powstały twory, które luźno nazywamy „rasami”. Grupy zamieszkujące różne miejsca ostatecznie zachowały ze sobą kontakt na tyle, aby nie wyewoluować w inne odrębne gatunki. Wraz z tym, jak Homo sapiens opanował świat, można było uznać, że ewolucja się zakończyła.

Ale okazuje się, że to nie do końca prawda. W opublikowanym w zeszłym roku studium, Henry C. Harpending z Uniwersytetu Utah, John Hawks z Uniwersytetu Wisconsin-Madison oraz ich towarzysze przeanalizowali dane z międzynarodowej mapy haplotypów ludzkiego genomu. Skupili się na genetycznych markerach 270 osób z 4 grup: Chińczyków Han, Japończyków, członków plemienia Joruba oraz Europejczyków z północy kontynentu. Odkryli, że co najmniej 7% genów człowieka przeszło przed 5500 lat ewolucję. Większość z nich zmieniła się w stosunku do szczególnych wymogów środowiska, zarówno tych wywoływanych naturalnie, jak i przez człowieka. Dla przykładu, większość dorosłych Chińczyków i Afrykanów nie może trawić mleka, podczas gdy Szwedzi i Duńczycy mogą. Cecha ta zapewne powstała wraz z przystosowaniem się do wytwórstwa nabiału.

Kolejne badanie przeprowadzone przez Pardis C. Sabeli z Harvard University oraz jej grupy ukazało, że w człowieku zaszły ostatnio zmiany, które pozwoliły mu zwiększyć szanse na przeżycie i reprodukcję. Wśród przykładów znajdowała się m.in. odporność na jedną z największych plag Afryki – wirusa wywołującego gorączkę Lassa, czy też częściowa odporność na inne choroby, jak np. malaria u niektórych populacji zamieszkujących Afrykę. Dochodziły to tego zmiany w pigmentacji skóry u Azjatów czy wykształcenie się jasnej barwy skóry i niebieskich oczu u mieszkańców Północnej Europy.

Obie grupy naukowców doszły do wniosku, że w czasie minionych 10.000 lat ludzie ewoluowali 10 razy szybciej niż w innych okresach od czasu, kiedy przodkowie człowieka oddzielili się od istot, z których wyewoluowały szympansy. Tempo rozwoju miało być warunkowane przez różnorodność środowiska, w którym zamieszkiwał człowiek, jak i warunki, w jakich żył. Choć niektórzy naukowcy podchodzą do tego wszystkiego z rezerwą, wyłania nam się jasny pogląd mówiący, że ludzie to pierwsza liga wśród ewoluujących istot.

 
Nienaturalna selekcja

W czasie ostatniego wieku zmieniło się znacznie życie człowieka. Geograficzna izolacja różnych grup została zminimalizowana przez łatwość przemieszczania się, ponadto upadły społeczne bariery, które niegdyś ograniczały wzajemnie różne grupy. Ludzka pula genowa nigdy nie prezentowała podobnej mieszanki cech, które przedtem reprezentowane były przez osobne i oddzielone od siebie populacje. W rzeczywistości ruchliwość rodzaju ludzkiego doprowadzić może do ujednolicenia gatunku. W tym samym czasie dobór naturalny zakłóca nasza technika oraz leki. W wielu częściach globu noworodki nie umierają w zaskakująco wysokim stopniu. Z kolei ludzie z genetycznymi defektami, którzy w przeszłości nie mieliby szans na przeżycie, dziś nie tylko żyją, ale i mają dzieci. Naszemu przetrwaniu nie zagrażają także naturalni drapieżnicy.

Steve Jones z University College London twierdzi jednak, że ewolucja człowieka ustała. W debacie zorganizowanej na ten temat w 2002 roku powiedział: „W ramach naszego gatunku nie dzieje się już nic ani dobrego, ani złego. Jeśli chcielibyście wiedzieć, jak wyglądała Utopia, wystarczy się rozejrzeć dookoła.” Jones sugerował, że w rozwiniętym świecie niemal każdy ma możliwość osiągnięcia wieku reprodukcyjnego, zaś szanse na to, że bogaty i biedny będą mieli dzieci są równe. Wydaje się też, że dziś to kultura w głównym stopniu jest czynnikiem decydującym o tym, czy ludzie żyją czy nie. Mówiąc krótko, ewolucja zmienia twarz na ideową, nie zaś genetyczną.

 



Kolejny punkt widzenia zakłada, że ewolucja genetyczna zachodzi nadal, ale działa wstecz. Pewne cechy współczesnego stylu życia mogą doprowadzić do zmian, które nie będą dostosowywać nas do warunków życia, a nawet uwstecznia nas w tym. Odczuło to już np. wielu studentów, którzy odkładają założenie rodziny i kontynuują naukę, podczas gdy ich inni rówieśnicy mają już dzieci. Jeśli mniej inteligentni rodzice mają więcej dzieci, w świetle poglądów Darwina jest to znaczne niebezpieczeństwo dla świata, ponieważ ludzie mogą stać się coraz mniej inteligentni
Podobne kontrowersje i spory mają długą historię. Jeden z kontrargumentów zakłada, że na ludzką inteligencję składają się różnorodne zdolności zapisane przez wiele różnych genów. Trudno zatem, aby mogła być w pełni dziedziczna, zaś naturalna selekcja działa na dziedziczne wartości. Naukowcy aktywnie debatowali nad kwestią dziedziczenia inteligencji, ale nie odkryli dowodów na to, że wśród ludzi spada jej przeciętna wartość.

Patrząc na ewolucję starami się zobaczyć coś, co obejmuje strukturalną modyfikację, jak i wpływa na sprawy niewidoczne, jak np. zachowanie. Wiele osób nosi w sobie geny, które czynią je skłonnymi m.in. do alkoholizmu czy innych problemów, jednak geny to nie wyrok, zaś ich działanie zależne jest od środowiska. Część genów jest jednak przekazywana i wpływać mogą one na przeżycie osobnika oraz warunkować liczbę jego potomków. Zmiany w płodności są wystarczającym polem do działania selekcji naturalnej. Przyszła ewolucja człowieka obejmować może nowe zachowania, które rozwiną się w odpowiedzi na zmieniające się warunki środowiskowe i społeczne. Mimo to oczywiście ludzie różnią się od innych gatunków na tyle, że nie musimy bezkrytycznie przyjmować owej darwinowskiej logiki.


KIEROWANA EWOLUCJA

Człowiek kieruje ewolucją wielu gatunków roślin i zwierząt. Czemu zatem ma nie kierować swoją? Czy musimy czekać, aż robotę wykona za nas dobór naturalny, podczas gdy sami moglibyśmy zrobić to z większymi korzyściami? Na obszarze zachowań człowieka genetyka śledzi komponenty związane nie tylko z zaburzeniami, ale i ogólną dyspozycją różnych jego aspektów, takich jak seksualność czy rywalizacja, z których część może być dziedziczona. Z czasem dojść może do upowszechnienia genetycznego projektowania na tyle, że ludziom oferować się będzie specjalne specyfiki wywołujące określone efekty.

Następnym krokiem będzie zmiana genów, co można zrobić w dwojaki sposób: zmieniając tylko geny w ważnym organie (terapia genowa) lub zmienianie całościowego genomu jednostki. Główną przeszkodą w stosowaniu genetycznej inżynierii na człowieku jest złożoność genomu. Geny zwykle pełnią więcej niż jedną funkcję, z drugiej zaś strony funkcje są zwykle kodowane przez więcej niż jeden gen. Z racji tej właściwości konsekwencje działań na jednym genie mogą mieć wiele niezamierzonych skutków.

 

 

Czy warto zatem próbować? Presja zmiany genów wyniknie zapewne z chęci wyboru płci dziecka lub określenia przez rodziców jego przyszłych pozytywnych cech lub eliminacji wad. Motywy te są bardzo silne. Podobnie kusząca wydaje się być walka ze starzeniem. Wiele najnowszych badań wskazuje, że część tego procesu kontrolowana jest genetycznie. Jeśli tak jest, genetyka przyszłości może odnaleźć liczne geny za to odpowiadające, a następnie manipulować nimi.

KU CYBORGOM

 Ale jeszcze mniej przewidywalne od naszych eksperymentów genetycznych jest manipulacja maszynami, albo ich manipulacja nami. Czy ostatecznym stadium ewolucji naszego gatunku jest symbioza z maszynami – ludzko-maszynowa synteza? Wielu autorów sugerowało, że możemy łączyć nasze ciała z maszynami lub przenosić nasze umysły do komputerów. W rzeczywistości jesteśmy zależni od maszyn. Im bardziej staramy się dopasować je do naszych potrzeb, tym bardziej sami przekształcamy nasze życie i zwyczaje, aby sprostać ich potrzebom. Maszyny stały się tak złożone, że będziemy musieli się do nich przyzwyczaić. Ideę tą zaproponował George Dyson w swej książce z 1998 pt. „Darwin among the Machines” („Darwin wśród maszyn”): „Wszystko, co robi człowiek, aby ułatwić pracę z sieciami komputerowymi jest tym samym, choć z innych powodów, ułatwianiem sieciom komputerowym operowaniem człowieka. Ewolucja zaproponowana przez Darwina jest jednym z paradoksów, w który obfituje życie. Może ona stać się ofiarą swego własnego sukcesu, nie będąc w stanie nadążyć za niedarwinowskimi procesami, jakie stworzyła.”

Nasze technologiczne umiejętności zagrażają starym drogom, którymi podążała ewolucja. Wystarczy spojrzeć na dwie różne wizje przyszłości z napisanego w 2004 roku eseju filozofa ewolucji Nicka Bostoma z Uniwersytetu Oxford. Optymistyczny scenariusz zakłada, jak pisze autor, następujące zdarzenia: „Ogólny obraz pokazuje trend ku wzrastającym poziomom złożoności, wiedzy, świadomości i skierowanych na cel organizacji. Trend ten […] nazwać możemy „postępem”. […] Ten pogląd pozwala nam utrzymywać, że poprzednie pasmo sukcesów da nam dobre podstawy do myślenia, że ewolucja (biologiczna, memetyczna czy technologiczna) będzie trwać dalej i kierować nas w pożądaną stronę.”

 

 

 

Choć odniesienie do postępu z pewnością powoduje, że biolog Steven Jay Gould przewraca się w grobie, to można go osiągnąć. Gould twierdził, że przyglądając się skamielinom, także tym pozostawionym przez naszych przodków widzimy, że ewolucyjna zmiana nie jest rzeczą ciągłą, ale nie ma charakteru kierunkowego, a tym bardziej „postępowego”. Organizmy w jej trakcie zarówno rosną, jak i maleją. Mimo wszystko ewolucja posiada jeden kierunek, a jest nim wzrastająca różnorodność. Być może właśnie to jest przyszłość ludzkiej ewolucji – różnorodność poprzez kombinację anatomii, fizjologii i zachowań. Jeśli nadal będziemy się przystosowywać (i wprowadzimy w życie plany związane z inżynierią planetarną), nie istnieją żadne przesłanki natury genetycznej ani ewolucyjnej odnośnie tego, że nie doczekamy momentu, w którym umrze nasze Słońce. W przeciwieństwie do starzenia, proces wymierania nie jest zaprogramowany w genach żadnego gatunku. Istnieje także ciemna strona. Bostrom zaoferował wizję, w której przenoszenie zawartości naszych mózgów na komputery zwiastuje zagładę ludzkości. Zaawansowana sztuczna inteligencja może przejąć pewne wariantu ludzkiego myślenia i poznania i przemienić je w coś, co nie jest już ludzkie, zaś my staniemy się przeżytkiem.

Jak gdyby było mało owej technologicznej bezużyteczności człowieka, Bostrom dochodzi do wniosku, że możliwe jest coś jeszcze mniej wesołego. Jeśli efektywność maszyn stanie się nową miarą ewolucyjnego dopasowania, przestanie istnieć większość z tych spraw, które uważamy za typowo ludzkie.

Mówiąc krótko – ludzkość wybrać może kilka dróg, w zależności od tego, czy wpierw nie wyginiemy. Pierwsza zakłada, że pozostaniemy tacy, jak teraz, z niewielkimi zmianami. Druga – na Ziemi lub na innych planetach rozwinie się zupełnie nowa rasa ludzka. Trzecia – człowiek zacznie żyć w symbiozie z maszynami – integracja naszych mózgów z nimi stworzy kolektywną inteligencję.
 
Zatem: „Quo vadis Homo futuris?” Dokąd zmierzasz przyszły człowieku?

Ania - Nibiru
Anna Modrzejewska
Źródło: http://infra.org.pl/nauka/czowiek/575-quo-vadis-homo-futuris


 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Podobne artykuły


19
komentarze: 22 | wyświetlenia: 2197
20
komentarze: 28 | wyświetlenia: 1563
16
komentarze: 8 | wyświetlenia: 5827
15
komentarze: 3 | wyświetlenia: 8479
14
komentarze: 17 | wyświetlenia: 1816
30
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2405
18
komentarze: 9 | wyświetlenia: 2021
13
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2877
23
komentarze: 41 | wyświetlenia: 2671
19
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4702
16
komentarze: 9 | wyświetlenia: 4491
7
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1518
7
komentarze: 288 | wyświetlenia: 2382
 
Autor
Dodał do zasobów: Ania Nibiru
Artykuł



Myślę, że wciąż ewoluujemy jedynie zmiany następują bardzo powoli, dlatego są trudno obserwowalne. Można zasadnie przypuszczać, że zmiany stylu naszego życia z koczowniczo – łowiecko – zbierackiego na w dużej mierze siedzący wpływają na jakieś zmiany w budowie organizmu. Natomiast zatrzymanie się, o ile ono jest prawdziwe, rozwoju naszego mózgu może wynikać z tego, że ten mózg rozwinął się do etap ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska