Login lub e-mail Hasło   

Andżelika. Kino

:-)
Wyświetlenia: 2.652 Zamieszczono 20/06/2011

Walentynki. Andżelika cały dzień w pracy zastanawiała się jak mogą dziś spędzić wieczór. Wróciła do domu. Czekając na powrót Emiliara, wzięła prysznic, zrobiła makijaż i fajną fryzurę.
- Jestem! - krzyknął w wejściu.
- Ja też jestem – wyszła z łazienki i uśmiechnęła się miło. – Więc, Emiliarze, restauracja, opera, teatr?
- Kino, Andżeliko. Kupiłem bilety do kina.
- Kino? Taka fryzura, sukienka, makijaż, a ty mnie chcesz zabrać w ciemne miejsce? - lekko się rozczarowała.
- Tak, kino. I nie marudź. Są Walentynki.
Pół godziny później wyszli już z domu i po piętnastu minutach marszu dotarli na miejsce.
- „Święty interes”? Polski film? - zapytała Andżelika.
- Lubisz komedie przecież.
- Ale nie polskie – była już lekko zrezygnowana.
- Będzie fajna, czytałem recenzje - próbował ją rozkręcić.
- No dobra, to kup jeszcze popcorn i dużą colę w ramach tego prezentu walentynkowego – uśmiechnęła się.
Siedzieli już na sali. Prócz popcornu i coli Emiliar jeszcze kupił paczkę krówek ciągutek i paluszki.
Czekali krótko na zgaśnięcie świateł. Sala była prawie pełna, tylko kila miejsc przed nimi zostało wolnych.
Film się zaczął. Niestety „zaczął się” też Emiliar:
- Film jest o dwóch braciach...
- Cicho! Przecież zaraz zobaczę o czym jest film, po co mi to mówisz! - stuknęła się w czoło.
- Gdzie jest mój popcorn? - zapytał ją cichuteńko.
- A gdzie go postawiłeś? Pomacaj po podłodze.
- Ty masz swój?
- Mam. Nie gadaj!
Znalazł popcorn. Zanim to się stało, rozsypał sobie połowę, bo macając po ziemi ręką, łokciem przewrócił kubełek.
- Ten jest hazardzistą – powiedział pokazując palcem na jedną z postaci na ekranie.
- Wiem! No przecież oglądam! Nie gadaj!
Pięć minut później.
- Rozpakować krówki, czy paluszki? - spytał sympatycznie.
- Rozpakuj co wolisz.
Andżelika nie znosiła rozmawiania na filmie. Ani rozmawiania, ani szelestów. A Emiliar właśnie walczył z opakowaniem od krówek, robiąc hałas na całe kino. Z dala dobiegł zdenerwowany głos:
- Czy może się pan uciszyć z tymi szelestami?!
- Proszę nie rozmawiać na filmie! - odkrzyknął Emiliar, który ciągle zaciekle próbował rozpakować cukierki. – Ale mu powiedziałem, nie?! Szturchnął łokciem Andżelikę.
- Dajżesz mi te krówki! - wyrwała mu opakowanie. Zajęło jej sekundę, by rozpakować je bezszelestnie.
- Dobra w tym jesteś – powiedział.
- Zalep się nimi i może wtedy będziesz cicho!
I miała rację. Nie mówił, słychać było jedynie jego mlaskanie. Zjadł naraz chyba z pół torby. Ale najważniejsze, że nie gadał. Film nie należał do najlepszych, ale jak już przyszła tu, chciała go obejrzeć w ciszy.
- Daj mi coli, daj mi coli, zalepiłem się!
Bez słowa podała mu kubek z colą. Pijąc przez słomkę, z buzią pełną ciągnących cukierków, rozśmieszył się jakimś gagiem i zakrztusił. Kaszlał na całą salę. Andżelika stukała go w plecy, kazała podnieść ręce do góry, kazała dalej pić. Cokolwiek. Aby już wreszcie przestał kasłać i robić zamieszanie na całe kino.
- Wyjdź i się wykaszl – powiedziała rozzłoszczona.
- Już przeszło – udało mu się odpowiedzieć. Po czym kaszlał jeszcze z dobre dwie minuty i chyba nieświadomy tego, co robi, złapał za rękę pana siedzącego obok, myśląc, że to żona.
- Zapomnij o paluszkach, nie będę cię tu reanimować co piętnaście minut. Wszyscy się na nas gapią, jakby mieli nas za chwilę zabić!
- Okej, siedzę już cicho .
Siedział w sumie cicho. Nie jadł już krówek, bo w czasie ataku kaszlu posypały się po ziemi. Uwagę Andżeliki jednak co chwilę odwracał fakt, że Emiliara rozśmieszają mało śmieszne żarty lub momenty, gdy tych żartów nie ma, a gdy cała sala płacze ze śmiechu, on siedzi niewzruszony. W ciągu tego czasu, kilka razy ponownie zwrócił uwagę reszty sali, gdy śmiał się jak szalony, właśnie w nieśmiesznych momentach. Raz się nawet rozpłakał.
- Przecież to głupia komedyjka. Nie rycz! - zdziwiła się.
- Daj chusteczkę – chlipał cichutko.
Andżelika bezszelestnie i dyskretnie przegrzebała swoją torebkę i stwierdziła:
- Zapomniałam zabrać.
Jej zdziwienie jeszcze się zwiększyło, gdy Emiliar zaczął dookoła siebie przepytywać ludzi, czy mają chusteczki higieniczne. Ktoś się zlitował i dał mu wreszcie. Dziękując za nią, Emiliar próbował wciągnąć parę siedzącą za nim do rozmowy o tym, że na sali jest za głośno i za ciemno. Andżelika na szczęście przerwała mu.
- Bądź cicho!
Baz słowa się odwrócił, wysmarkał nos w chusteczkę i oglądał dalej.
- Swędzi mnie stopa, ale to jak – wyszeptał do ucha Andżelice.
Nie odpowiedziała. Rzuciła jedynie karcące spojrzenie. Po kilkunastu sekundach z niedowierzaniem patrzyła, jak Emiliar ściąga but, potem skarpetkę i z zaangażowaniem drapie się po lewej stopie. Pan w okularach, zajmujący miejsce obok Emiliara, również przyglądał się z niedowierzaniem.
Schylił się po raz chyba setny dziś w stronę podłogi, próbując coś wymacać.
- Andżeliko, cholera ale tu ciemno – powiedział szeptem.
Cisza.
- Andżeliko, zgubiłem skarpetkę, widziałaś może?
Podniósł się i spojrzał w jej stronę.
Andżeliki już nie było.
 

Podobne artykuły


59
komentarze: 26 | wyświetlenia: 14621
32
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2650
24
komentarze: 15 | wyświetlenia: 6664
22
komentarze: 22 | wyświetlenia: 3684
21
komentarze: 13 | wyświetlenia: 1718
21
komentarze: 11 | wyświetlenia: 2052
19
komentarze: 29 | wyświetlenia: 5332
19
komentarze: 5 | wyświetlenia: 6557
16
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1691
11
komentarze: 55 | wyświetlenia: 1092
10
komentarze: 33 | wyświetlenia: 838
8
komentarze: 2 | wyświetlenia: 921
38
komentarze: 39 | wyświetlenia: 2757
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  20/06/2011

Trzeba mieć nie lada talent, żeby tak zgnoić mężczyznę. ;-)
Straszny talent...

  Gamka  (www),  21/06/2011

E tammm...Emiliar jest taki słodki ;-)))

  greenway,  20/06/2011

Powiem krótko - komedia na komedii. Jak tu nie kochać Emiliara, skoro mentalnie ma może 12 lat. :-)

  hussair  (www),  20/06/2011

Nikt mu nie pomógł z tą skarpetką. :(

  Strzyga  (www),  20/06/2011

Dziękuję :* Podobno mężczyźni dojrzewają do siódmego roku życia, potem już tylko rosną :D

  hussair  (www),  20/06/2011

Ha! Przypominam, że to ci dojrzewający do siódmego roku życia mężczyźni wynoszą swoje ukochane z pożarów i pól ostrzału, i spod lodu rozpękniętego, i z ciemnych jaskiń ku słońcu, i w ogóle stoją im na Warcie!...
No, ale po prawdzie wielu z nich chce mieć synka, bo to dobry pretekst, żeby wrócić do kolejki, Indian i klocków Lego. :)))

Jestem zawiedziona... nic mu nie zrobiła i jeszcze sama zniknęła... nawet scyzoryka w torebce nie miała... Strzygoooooooooo?

  Strzyga  (www),  20/06/2011

:-) Kwiatuszku, nie chciałam być taka brutalna i przewidywalna w każdym odcinku. Następna Cię nie zawiedzie, to Ci obiecuję! :)

  hussair  (www),  20/06/2011

Kwiatku, ja myślę, że to wyjście, to walentynkowe porzucenie jest wyjątkowo makabryczną karą! :)
Podoba mi się pomysł z tym zniknięciem...

Emiliarowe Walentynki są niezwykle romantyczne... Szczególnie numer ze skarpetką ;)))) Znalazł ją, czy poszedł bez jednej do domu???

  hussair  (www),  20/06/2011

No prawda, skarpetka mnie rozp-coś tam. Strzygo - ja też proszę o jakieś uzupełnienie tego dramatycznego wątku (kiedyś cała Polska w napięciu czekała na zakończenie do "Powrotu do Edenu"; mam nadzieję, że tu pójdzie to szybciej).

  Strzyga  (www),  20/06/2011

Myślę, że Emiliar szukał jeszcze długo swojej skarpetki irytując przy tym panią sprzątaczkę i kasjera, którzy po tym ostatnim seansie chcieli już zamknąć kino i iść do domu :)

  dalbert,  21/06/2011

Szczególnie pani sprzątaczka musiała być ucieszona tymi porozsypywanymi krówkami i popcornem. Że nie wspomnę o skarpetce.
Zawsze staję w obronie Emiliara, ale dziś nie mogę. Też nie cierpię, kiedy ktoś mi przeszkadza w oglądaniu filmu, a jeśli do tego mlaszcze, to nóż sam mi się w kieszeni otwiera.
Jednym słowem - do bani takie walentynki :(

  Gamka  (www),  21/06/2011

Ja tam będę dziś bronić Emiliara !
Jest taki nieporadny w tym wszystkim, a jaki słodki ;-))))))... i biedakowi jeszcze nóżka zmarzła!.... na pewno wlazł w ten rozsypany popcorn i krówki...biedaczek !!.... Andżeliko !...

Strzygo ma miła ! ta walentynkowa opowieść powaliła mnie na biurko...
...od rana mam cudowny ubaw po pachy:-)))) dzięki :D

  Strzyga  (www),  21/06/2011

Ty jesteś Aniołkiem, wszystkich przytulisz, przygarniesz i powiesz dobre słówko! :)
Cieszę się baaardzo, że Cię "powaliłam" :)))

  lilith123  (www),  21/06/2011

Już na sam widok kolejnej części przygód tej cudownej pary poprawił mi się nastrój a potem było coraz lepiej, a skarpetka na końcu to po prostu rewelacja:)

  Strzyga  (www),  21/06/2011

Dziękuję Ci Lilith :*

  Noemi*,  21/06/2011

Ta skarpetka, przypomniała mi historię pewnej znajomej pary, kiedy to pan przed snem miał zwyczaj rzucać swoje skarpetki obok łóżka i na nic się zdały napomnienia żony, że jest kosz w łazience. Któregoś ranka na jego prośbę "skarbie zrobisz mi kanapki do pracy, bo już jestem spóźniony", pomaszerowała do kuchni, zapakowała "wczorajsze skarpetki" w torebkę śniadaniową i schowała mu do teczki, życząc z uśmiechem miłego dnia.:-))

  Strzyga  (www),  21/06/2011

Mam nadzieję, że podziałało. Dziękuję za podsunięcie mi pomysłu jak się pozbyć problemu :D

  Noemi*,  21/06/2011

Skarpetki ponoć czasami jeszcze rozrzuca, ale już nie prosi o przygotowanie kanapek.:-)

  Gamka  (www),  25/06/2011

Jeszcze raz przeczytałam tą cudowną opowieść o Andżelice i Emilarze i coraz bardziej ich KOCHAM :D

Czy wszyscy już przeczytali, bo nie rozumiem dlaczego nie jest jeszcze na stronie głównej !!!???
.........toż to perełka eiobowa !

  Strzyga  (www),  26/06/2011

Kochana jesteś :*

  phak,  25/06/2011

Też uważam że są super. Przeczesałem Eiobe i przeczytałem wszystkie odcinki.
Mogę powiedzieć tylko jedno- PROSZĘ O WIĘCEJ!

  Strzyga  (www),  26/06/2011

Dziękuję...będzie więcej! :)

  barbarag,  27/06/2011

Hussair i Dalbert zaintrygowali mnie komentarzami o pokoju Emiliara, więc to trafiłam - warto było, oj warto!



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska