Login lub e-mail Hasło   

Straszna przygoda z prosiętami

Chrum chrum....;)
Wyświetlenia: 1.951 Zamieszczono 03/07/2011

Justyna była menadżerką prężnie rozwijającej się firmy od 4 lat. Szykował się wreszcie trzytygodniowy urlop, więc rozmyślała o jakimś gospodarstwie agroturystycznym. Podjęła decyzję w bardzo krótkim czasie, co było jej atutem w razie jakichś kłopotów w pracy. Ponieważ była samotna, nie musiała się przejmować żadnym zrzędzącym mężem ani wrzaskliwa dzieciarnią. Postanowiła pojechać na 2 tygodnie do Odyńców Małych i spędzić tam czas napawając się pięknem nieskażonej przyrody i prawdziwej wsi. Wyjazd już za dwa dni, a ona niespakowana! Do jednej walizki wrzuciła kilkadziesiąt rodzajów kosmetyków, do drugiej markowe ubrania i wszystkie karty kredytowe (dla bezpieczeństwa były schowane w biało-niebieskiej skarpecie).
Nie przyszło jej na myśl, że na głuchej wsi karty się raczej nie przydadzą. No! Wreszcie była prawie gotowa!
Nazajutrz przez pół godziny robiła staranny makijaż, włożyła sukienkę od Coco Chanel oraz kolczyki i pierścionek ze szmaragdami.
Wsiadła do elektrycznego, mocno podrdzewiałego pociągu, jedynego, który zatrzymywał się w Odyńcach. Z obrzydzeniem pociągnęła nosem: "cholerny proletariat"- pomyślała i zajęła miejsce jak najdalej od innych ludzi. Pociąg przejechał 9 stacji i wreszcie zatrzymał się w Odyńcach. Justyna wysiadła, rozglądając się za jakimś samochodem, który miał zawieźć ja na miejsce. Tymczasem na stacyjce stał tylko rozklekotany wóz drabiniasty z dwoma końmi i starym, mocno obrośniętym woźnicą na koźle.
- Przepraszam...czy...czy to ma być mój transport do gospodarstwa? - spytała niepewnie Justyna.
- Taaa...wlazł! - mruknął dziadek. Justyna wdrapała się na tył wozu z sianem i chciała w pierwszej chwili powiedzieć coś na temat dobrego wychowania, ale pomyślała, że to i tak nic nie da, przecież znajduje się wśród buractwa. Ruszyli. Dotarli na miejsce, gdy zaczęło już zmierzchać. Justyna krytycznym wzrokiem zlustrowała gospodarstwo i odniosła pozytywne wrażenie. Dobrze utrzymany, pomalowany białą farbą domek, świeżo odbudowana obora, a z odgłosów dobiegających z budynku stojącego nieco dalej domyśliła się, że gospodarze hodują również trzodę chlewną.
W końcu weszła z gospodarzem do domu. Przed Justyną stanęła wielka kobieta z włosami makabrycznie ściągniętymi w gigantyczny kok, z wbitymi weń szpilkami. Długo mierzyła Justynę wzrokiem wyblakłych, niebieskich oczu. Miała mocno zasznurowane usta.
- Witamy w gospodarstwie- odezwała się chrapliwym głosem.
- Dobry wieczór- odparła z nieśmiałym uśmiechem Justyna.
- Więc od jutra zostajesz dójką. Pobudka o czwartej rano.
- Dójką?- spytała nieco oszołomiona Justyna.
- No krowy będziesz doiła, żadnego darmozjada w domu trzymać nie będę!
- Ale przecież zapłaciłam dużą sumę za wypoczynek..- odparła Justyna
- Pieniądze to wynalazek szatana! Zapłacisz za pobyt własną pracą. No dalej! Co ty sobie myślisz, ze gdzie jesteś?
- Natychmiast wyjeżdżam - krzyknęła wzburzona Justyna
- He he hje - roześmiała się chrypliwie gospodyni - No to życzę ci powodzenia, do najbliższej stacji masz 30 km, a do miasteczka, z którego odchodzi autobus, ze 40. Więc albo zostajesz w moim domu, albo won do lasu!
Justyna pomyślała o nocnej wędrówce przez las, wśród różnych nocnych stworzeń (a może nawet mordercą czającym się w krzakach?)
- Zostaję, pani gospodyni.
- Maryna jestem - powiedziała gospodyni i zaprowadziła Justynę na pięterko do pokoiku, w którym stało łóżko oraz szafka z dzbankiem i żelazną miską.
- Gdzie będę mogła się odświeżyć? - spytała Justyna. Maryna bez słowa wskazała dzbanek i miskę.
- Wodę czerpiemy ze studni. Zimna woda zdrowia doda - rzekłszy to gospodyni wyszła.
Justyna zrezygnowała z wyprawy do studni i położyła się do łóżka. Pościel była stęchła i stara, ale przynajmniej było ciepło.
Zasnęła bardziej ze zmęczenia niż z chęci.
Potężne szarpanie wyrwało ją nagle ze snu
- Budzika nie ma, aa? Krowy doić trza! Do obory i nadoisz mleka na śniadanie.
Zeszły do obory, gdzie były cztery krowy z wyraźnie wypełnionymi wymionami. Gospodyni zdjęła ze ściany metalowe wiadro i rzuciła nim niedbale w Justynę.
- Za 10 minut ma być pełne! - powiedziała autorytatywnym tonem i wyszła z obory.
Justyna chwyciła wiadro i podeszła niepewnie do krowy stojącej najbliżej. Podstawiła wiadro, usiadła na zydlu najwyraźniej do tego celu przeznaczonym i ostrożnie pociągnęła za sutek wymiona.
Z rozdzierającym MUUUUUUU!!! krowa kopnęła Justynę prosto w twarz, tuż pod samym okiem. Justyna, krzycząc głośno, myślała nie tylko o bólu, ale i ogromnym, szpecącym siniaku który powstanie na jej twarzy. Pobiegła do domu i wyszlochała, że nie może zajmować się krowami, bo przyjechała z Warszawy i nigdy w życiu nie była na wsi.
Maryna spojrzała na nią ostro:
- Dobrze więc! Do prosiąt! Oporządzić trzeba! Karmy dać! To chyba potrafisz?!
Poszły zatem do chlewika. W środku przebywało około dziesięciu świń. Justyna rozejrzała się, po czym drzwi nagle zatrzasnęły się za nią i została sama. Wzrokiem odnalazła worek z karmą i wsypała ja do koryta. Dziesięć świń żarłocznie rzuciło się do koryta.
Nagle Justyna poczuła ostrożne nadgryzienie w łydkę. Za nią stał wielki prosiak, najwyraźniej przywódca stada.
Chrumknął głośno i naraz wszystkie świnie znieruchomiały, wpatrując się Justynie prosto w oczy.
Drugie ugryzienie było tak silne, że wyrwało kawałek mięsa z łydki Justyny. Nastąpił jeszcze jeden chrumk i nagle wszystkie świnie rzuciły się w kierunku Justyny, gryząc ją gdzie popadnie. Odgryzły jej nogę, obie dłonie, a najodważniejsza nawet nos. Rozlegały się łagodne pochrumkiwania, wyraźnie oznaczające zadowolenie świnek. Justyna wrzeszczała z całej siły, ale nikt nie nadchodził. Ostatkiem sił powlokła się do drzwi i spróbowała sięgnąć do klamki, no ale przecież nie miała już żadnej dłoni...
Zalana krwią Justyna poddała się, szlochając otworem gębowym, bowiem jej wargi również zostały już zjedzone. Wciąż czuła kolejne ugryzienia i odgłosy rozrywanej skóry, aż wreszcie wszystko zniknęło w czarnej mgle...
Gospodyni i gospodarz weszli do chlewika dwie godziny później. Objedzony całkowicie z mięsa szkielet Justyny leżał przy drzwiach.
- Znowu kolejna miastowa mądralińska - z chichotem powiedziała gospodyni.
- No... - mruknął gospodarz.
- Wrzuć ją do studni, tam gdzie wszystkie poprzednie. Studnia głęboka, ukryje i tę wywłokę co to myśli że mądrzejsza od wioskowych.
Pozbywszy się ciała, gospodarze zadowoleni wrócili do domu.
- Dziękujemy Ci, Boże, za te dary, które na nas zsyłasz, i świnki znowu porządnie nakarmione...
Kolejna wiadomość o przyjeździe dwojga turystów nadeszła dwa tygodnie później. Świnki były już porządnie głodne...

Podobne artykuły


16
komentarze: 7 | wyświetlenia: 1228
14
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1055
14
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1223
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 1086
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 910
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1019
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 830
12
komentarze: 24 | wyświetlenia: 1151
11
komentarze: 2 | wyświetlenia: 792
11
komentarze: 8 | wyświetlenia: 726
10
komentarze: 40 | wyświetlenia: 725
10
komentarze: 21 | wyświetlenia: 595
10
komentarze: 2 | wyświetlenia: 806
10
komentarze: 14 | wyświetlenia: 865
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 777
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





  hussair  (www),  03/07/2011

Doskonały czarny humor z bezpardonowym akcentem groteski. Koński śmiech! :)

  Strzyga  (www),  03/07/2011

Dlatego ja trzymam się miasta :) Chrum chrum...:)

  Noemi*,  03/07/2011

O matko kochana!!! No nie przy jedzeniu! Drseth, a prosiłam już wcześniej, żeby jakieś znaczki ostrzegawcze wstawić:-)))

  greenway,  03/07/2011

@noemi, znaczkiem ostrzegawczym jest dr seth jako autor. On daje gwarancję prawdziwej makabry. Ale żeby tak świnki człowieka chrum, chrum. No nie! Co mnie podkusiło, żeby przeczytać przed deserem, a fe...!

  Noemi*,  03/07/2011

@Greenway:, ale ja mam wyjątkową sympatię dla ludzi ubranych, w strój operacyjny, sama zresztą też to noszę...

  jotko49,  03/07/2011

Taaa,mojsza-bywsza-druga nazywała to "bandą czworga".Sama wśród nich będąc,relacjonowała że łaskotane jelitka ładnie się poruszają.Pominę dialogi i dowcipy...Ale widać miała skrzywienia zawodowe.Co zaznaczam ,nie odnoszę do całej szlachetnej grupy zawodowej...

  Noemi*,  03/07/2011

Jotko, czasami dowcipy rzeczywiście w tej grupie bywają niewybredne, ale żartujemy wyłącznie z samych siebie i jest to najczęściej forma rozładowania stresu.;-))

  hussair  (www),  03/07/2011

Noemi.... TY KROISZ??!
Mężczyzn???

  Noemi*,  03/07/2011

Ja! śpiewam im kołysanki przed snem, tylko czasami tak... namierzam tętnicę szyjną lub udową...:-))

  jotko49,  03/07/2011

Ooooczywiście.rozumiem,firma w kryzysie.Tańsze od specyfików.Rozumiem ze gdy masz chrypkę wtedy...młotek....hihi

  drseth,  03/07/2011

Chyle glowe, noemi90. To powolanie jest najwazniejszym jakie tylko byc moze. Ratowanie ludzkiego zycia to najpiekszejsza a jednoczesnie najbardziej smutna rzecz jaka tylko czlowiek jest w stanie zniesc. Nic wiecej nie trzeba pisac.

  jotko49,  03/07/2011

Ratunku,,zminusowałem niechcacy...

  drseth,  03/07/2011

Czyzby to jakis spisek prosiat ;)?

  hussair  (www),  03/07/2011

Podciągamy, Brachu! ;)
Rany, coś się tam różowi za Tobą, Jotko!... chrum, chrum!...

  jotko49,  03/07/2011

Wybawicielu...jakbym Noemi w oczy zerknął?(mimo że anonimowo-jednak po...chrum chrum)

  hussair  (www),  03/07/2011

:))

  Noemi*,  03/07/2011

Jotko, na szczęście nie jadam mięsa, więc to chrum, chrum.. za tobą, to nie ja...:-))

  Gamka  (www),  03/07/2011

;D ...chrum ...chrum...a fe ! ..... aj ............a ja umiem doić krowę :D
drseth...chrum....chrum...chrum....

  hussair  (www),  03/07/2011

Ostrożnie, Gamko - ta cała agroturystyka czemuś przecież służy...........

  Strzyga  (www),  03/07/2011

TO ja robię kawę Gameczko a Ty wlatuj z mlekiem! :)

  Gamka  (www),  03/07/2011

:D ...no mam cały garnek mleka z pianką ;P

  jotko49,  03/07/2011

Odnoszę wrażenie że drseth zaserwował nam kolejną odmianę GMO...a schabowe czy goloneczka trącić będą kosmetykami po agroturystach. Golonka z aromatem paryskich perfum..fee

  hussair  (www),  03/07/2011

A na wczasy agroturystyczne się wybierasz w tym roku? ;)

  jotko49,  03/07/2011

Mając w zasięgu krótkiego wzroku nadwiślanskie łąki,Wisłę,a za plecami puszczę bydgoską?
Staram się cieszyć tym co tu i teraz...
Wojownik skupia się na maleńkich cudach codzienności.
Jeśli potrafi w nich dojrzeć to, co piękne, znaczy to, że i on nosi w sobie piękno, bowiem świat jest zwierciadłem, w którym odbija się twarz każdego człowieka...Paulo Coelho

  hussair  (www),  03/07/2011

I to jest to.

Nie wiem dlaczego, ale odnoszę nieodprate wrażenie, że te świnki bardzo takie jakby spersonifikowane....:)

Zdarza się niekiedy, choć rzadko, że osóbkę gardzącą cuchnącym proletariatem ogryzą prosiaki.

Oj... a ja właśnie za 2 tygodnie do gospodarstwa agroturystycznego w Bieszczady na odpoczynek się udaję... Hussair, jakby co, to na skype namiary ci podam... jakby co to jakomsik odsiecz...no wiesz ;)

  jotko49,  03/07/2011

Eeeee to czarowanie na nie nieskuteczne? Byłem przekonany że w razie czego pozmieniasz je w koziołeczki krętorogie..

Hehehe...ze świniami to nigdy nie wiadomo... czarownica asekuracji tez potrzebuję czaaaasem...a jak mądra to o nią poprosi, miast wszystko brać na siebie... No wiesz, Strzeżonego...

Czemu nie zauważyłam tego cudeńka prędzej... a swoją drogą w niedalekiej odległości od mojego domu jest całe mrowie takich świnek... Trzeba będzie o przeprowadzce pomyśleć ;)

  drseth,  05/07/2011

nokiaasiu, czuje sie zaszczycony :)

Czarny humorek świetne :-) . Pozdrawiam

  barbarag,  06/07/2011

Fajne!!! Pointa zaskakująca! Wiwat agroturystyka!

Cały dzień mi chodzi jedna myśl... Nie wiem jak Ty Drseth, ale ludzie to świnie:)

  greenway,  06/07/2011

Ale chyba nie wszyscy Meaning. Głowa do góry i wyżywaj się literacko. :-)

Ciężko przez net pokazać sarkazm:) to ulubione powiedzenie mojego taty, podobnie jak życzenia (na urodziny czy inne takie): życzę Ci tego co inni tylko szczerze:)
A "literackie coś", co się teraz tworzy w moich zwojach zdecydowanie nie nadaje się do publikacji :P



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska