Login lub e-mail Hasło   

Zwykłe bohaterstwo

Do jakich poświęceń byłbyś gotowy, aby pomóc? Za kogo byłbyś w stanie zapłacić najwyższą cenę: za swoje dziecko, za żonę? Czy zaryzykowałbyś życie za cygana czy Żyda?
Wyświetlenia: 3.202 Zamieszczono 15/07/2011
Z okazji Dnia Matki na antenie radia leciała wielogodzinna audycja przeplatana telefonami od słuchaczy. Kobiety i mężczyźni dzwonili, aby opowiedzieć jak wiele zawdzięczają swoim matkom. Bardzo wymowna była wypowiedź pewnego pana, który dziękował swojej nieżyjącej już matce przede wszystkim za to że nauczyła go że nie ma takiej kromki chleba, którą nie można byłoby się podzielić z drugim człowiekiem.
 
Lubimy słuchać opowieści wojenne o ludziach z wielką odwagą cywilną takich jak Oskar Schindler i Irena Sendlerowa, którzy ryzykowali swoje życie, aby uratować życie tysięcy. Takich ludzi było znacznie więcej. Opowiada o nich m.in. gruba książka pt.: „Ten jest z ojczyzny mojej”. Historie te przywracają wiarę w człowieka i jego szlachetność. Czytelnikowi wydaje się oczywiste że inaczej postąpić nie można było. Niestety nie wszystkim wtedy towarzyszyła podobna wrażliwość. Wielu ludzi uratowanych przez wysiłek i poświęcenie tych pierwszych wkrótce zginęło i nie z rąk wroga, lecz swoich. Współrodacy ze strachu, dla pieniędzy czy nienawiści wydawali swoich sąsiadów na okrutną śmierć. Temat jest drażliwy i rzadko poruszany, gdyż burzy lubiany szczególnie przez środowiska prawicowe stereotyp szlachetnego i pokrzywdzonego Polaka.
 
Przeczytałem niedawno pewną wstrząsającą relację z czasów II Wojny Światowej, która pokazuje w pełni skalę skomplikowania stosunków i postaw Polaków względem siebie. Toczyła się wojna, szalał terror, ludzie żyli w strachu i często panował głód. Dlaczego jedni ludzie pomimo tak skrajnie trudnych warunków umieli zachować człowieczeństwo, a inni nie? W jaki sposób postąpilibyśmy na ich miejscu my, kulturalni i inteligentni mieszkańcy nowoczesnej Polski?
 
Prosta chłopka ze wsi pod Wadowicami, Karolcia Sapetowa*, opiekowała się trójką dzieci żydowskiej rodziny Hochheiserów. W pierwszym roku wojny hitlerowcy zastrzelili ojca. Wkrótce resztę rodziny umieszczono w getcie. Dziewczyna często chodziła tam i pomagała zaprzyjaźnionej rodzinie jak tylko mogła. Dzieci kochała jak swoje. Często zabierała je do siebie na wieś kiedy w getcie było niespokojnie. W marcu 1943 hitlerowcy przystąpili do likwidacja getta. Na ulicach panował tłok i harmider. Tłumy mężczyzn, kobiet i dzieci gnano, aby wywieźć na miejsce zagłady. Wśród nich była pani Hochheiser z dwójką maluchów. Karolcia stała przerażona przy bramie. Obie kobiety zobaczyły siebie. Pani Hochheiser świadoma sytuacji powiedziała do Salusi: „Idź do Karolci” mając świadomość że prawdopodobnie już nigdy więcej nie zobaczy córeczki. Dziewczynce udało się prześlizgnąć się pomiędzy nogami pilnujących Ukraińców.
 
Karolcia z duszą na ramieniu przyprowadziła dziewczynkę do swojego domu, w którym przez przypadek znajdował się także jej młodszy brat. Dzieci bawiły się razem na podwórzu. Jako jedyne z rodziny przeżyły pobyt w getcie. Wkrótce jednak pojawiło się nowe, trudne do zrozumienia zagrożenie. Mieszkańcy wioski, wiedząc że są to dzieci żydowskie, zaczęli się bać o swoje życie i domy. Zaczęli naciskać, aby dzieci wydać gestapo. Rozpoczęły się szykany i groźby. Karolcia uspokajała sąsiadów jak tylko mogła. Obdarowywała ich i przekupywała. Dzieci przestały w ogóle wychodzić z domu.\
 
Gdy SS-mani zaczęli węszyć znowu zrobiło się nerwowo, a mieszkańcy znaleźli rozwiązanie problemu. Ułożyli plan, aby dzieci zaprowadzić do stodoły i tam podczas snu odrąbać im główki. Maluchy były świadome swojego położenia i co najgorsze wiedziały o planach sąsiadów. Gdy pewnego dnia kładły się do snu poprosiły opiekunkę o rzecz trudną do wyobrażenia: „Karolciu jeszcze nas dzisiaj nie zabijaj. Jeszcze nie dziś.” Dziewczyna jeszcze bardziej zdała sobie sprawę jak bardzo je kocha.
 
Karolcia poinformowała sąsiadów, że postanowiła dzieci utopić, aby ostatecznie problem rozwiązać. Załadowała je na wóz i na oczach wszystkich przejechała z nimi przez wieś. Mieszkańcy odetchnęli z ulgą dowiadując się o śmierci dwojga niewinnych istot.
 
W nocy, kiedy wszyscy spali, Karolcia wraz z dwójką dzieci wróciła do swojego domu, w którym aż do końca wojny ukrywała je przed hitlerowcami i swoimi sąsiadami. Dzieci żyją do dzisiaj.
 
Maciej Strzyżewski

 

*Karolcia Sapetowa, ŻIH, 301/579

 

Podobne artykuły


39
komentarze: 9 | wyświetlenia: 7412
37
komentarze: 4 | wyświetlenia: 5941
34
komentarze: 12 | wyświetlenia: 3498
35
komentarze: 15 | wyświetlenia: 2651
31
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2166
29
komentarze: 8 | wyświetlenia: 2446
22
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2237
20
komentarze: 12 | wyświetlenia: 2500
16
komentarze: 2 | wyświetlenia: 4477
31
komentarze: 18 | wyświetlenia: 2397
14
komentarze: 5 | wyświetlenia: 12831
12
komentarze: 13 | wyświetlenia: 2323
 
Autor
Artykuł



"Tyle o sobie wiemy, na ile nas sprawdzono" Macieju.

Słyszałem niedawno stwierdzenie mówiące, że dla każdego człowieka istnieje granica przy której on pęka. Dlaczego jednak niektórzy ludzie przekraczają ją jeszcze zanim wyruszą w podróż?

  barkarz  (www),  15/07/2011

Gdzie jeden idzie do przodu tam drugi wymięka. Podobnie jak kondycja fizyczna hartuje się kondycja psychiczna, im ktoś przeżył więcej nieszczęść i ciężkich chwil bardziej jest skłonny do pomocy innym, na ogół. Jest to jednak bardziej skomplikowane, bo osobiste nieszczęścia mogą też potęgować mściwość.

Chylę czoła przed Karolcią....

  fela,  15/07/2011

Piekna postawa.

  barba13,  15/07/2011

Rzeczywiście nic o sobie nie wiemy dopóki nie nastanie czas próby. Postawa taka, jaką opisujesz jest godna pochwał i zachwytów, każdy lubi takie opowieści, ale tak naprawdę w obliczu śmiertelnego zagrożenia włącza się instynkt samozachowawczy i dlatego więcej było takich, którzy dla własnego bezpieczeństwa woleliby uśmiercić bezbronne dzieci niż tych, którzy chcieliby je ratować. Zastanówmy się je ...  wyświetl więcej

Niestety chyba nikt nie jest w stanie powiedzieć, jak by się zachował w sytuacji zupełnie ekstremalnej. W sytuacji, którą opisujesz trzeba wziąć pod uwagę strach ludzi o swoje rodziny, życie i przyszłość. Przecież poniekąd podobne sytuacje miały miejsce w latach siedemdziesiątych przy donoszeniu SBkom. Niestety ciężko nam teraz rozważać problemy z którymi, miejmy nadzieję, nigdy nie przyjdzie nam się zetknąć.

Mam wrażenie, że bronisz tych ludzi. Jednak argumentując w ten sposób można byłoby usprawiedliwić wszystkie zbrodnie wojenne, gdyż istniały okoliczności, w których ludzie musieli robić wszystkie te okropne rzeczy, a jednak byli potem karani za zwyrodnialstwo. Czy zakładasz, że w sytuacji ekstremalnej każdy byłby w stanie odrąbać małym dzieciom główki, aby iść potem tulić swoje w spokoju? Dlaczego ...  wyświetl więcej

Nie twierdzę, że nie należy pomagać lub, że nie pomogłabym. Rzeczywiście należy mówić o właściwych i niewłaściwych postawach, ale sęk w tym, że postawa niewłaściwa w oczach osoby oczekującej na pomoc może być właściwą w oczach własnej rodziny, której zdecydowałeś się nie narażać, tak? W tamtej sytuacji nikt nie chciał zabijać niewinnych dzieci dla zaspokojenia swoich zwyrodniałych popędów, lecz dl ...  wyświetl więcej

Czyli wg ciebie mieszkańcy tej wsi byli normalnymi, dobrymi ludźmi jakich nasz kraj pełen, a ich gotowość do zabicia dzieci należy przyjąć ze zrozumieniem, gdyż byli ludźmi prostymi i w tamtej sytuacji jedynie morderstwo było sposobem na ochronę ich własnych rodzin. Wychodzi na to, że w całej tej sytuacji jedynie postawa Karolci jest patologiczna, bo lekkomyślnie ryzykowała życie swoje i innych. C ...  wyświetl więcej

Piszesz, że ci ludzie byli gotowi do zbrodni przez dwa lata. Chyba jednak tylko rozpatrywali ją jako dramatyczne wyjście z dramatycznej sytuacji; gdyby chcieli to uczynić nie zbieraliby się do tego aż dwa lata - więc jednak nie było wśród nich potworów. Właśnie dlatego, że nie byli aż tak źli, nic złego się nie stało - ani dzieciom ani ich wybawicielce.
I wciąż mnie nie rozumiesz: nie do ko ...  wyświetl więcej

Przeczytaj dokładnie jeszcze raz artykuł, a może uda ci sie dostrzec, że nie jest on o tym o czym napisałaś.

Jeszcze raz zaznaczam, że i ja podziwiam bohaterstwo Karolci - zrozumiałam więc sens artykułu. Próbuję tylko zobaczyć tę sytuację także oczami ludzi, których potępiasz za to, że chodziły im po głowie złe myśli. Nie usprawiedliwiam zwyrodnialstwa, lecz chcę zrozumieć tych, którym się wydaje, że można skrócić jedno życie, aby ochronić inne. Podkreślam: nie podważam przesłania Twojego artykułu. Jeste ...  wyświetl więcej

  berni*,  18/07/2011

Macieju,powiem szczerze i nie skromnie:cechuje się altruizmem i zawsze przyjdę z pomocą. Jestem dumny sam w sobie, ponieważ uratowałem trzy istnienia ludzkie. Zawsze robiłem to z potrzeby serca, nie dla sławy i poklasku. Pozdrawiam.

Komu i w jaki sposób uratowałeś życie? Uchyl rąbka.

Po prostu - głosuję i rekomenduję.

Naprawdę piękna postawa

  Age  (www),  27/07/2011

Najgorszy jest strach, to z jego powodu ludzie mogą robić straszne rzeczy.

Wielu jest też takich, którzy ze strachu popełniają czyny bohaterskie.

Karolci to nie dotyczy.

  witernet  (www),  27/07/2011

Faktycznie to nie sam strach tylko to co robimy pod jego wpływem.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska