Login lub e-mail Hasło   

Herbaciany kliper

Ostatni żaglowiec
Wyświetlenia: 2.750 Zamieszczono 20/07/2011

Całkiem niedawno odkryłem yerba mate narodowy napój wszystkich krajów Ameryki Południowej. Napój ten sporządzany z liści ostrokrzewu paragwajskiego likwiduje zmęczenie, rozjaśnia umysł i łagodzi uczucie głodu, a więc pomaga w odchudzaniu, a dodatkowo reguluje poziom cholesterolu. Pozytywne właściwości yerba maty odkryli w XVII wieku Jezuici, zakładali plantacje ostrokrzewu i rozpowszechnili napój w Europie.

Pomijając już te wszystkie zalety, smak yerba maty bardzo mi odpowiada i chętnie piłbym ją codziennie jednak prowadzę taki tryb życia, że byłoby to dla mnie dość trudne. Pijam ją więc tylko w te weekendy, które spędzam w domu, a więc latem nieczęsto. Yerba matę przygotowuje się zalewając sproszkowane liście wodą o temperaturze do 80 stopni celsjusza, a po wypiciu można go wielokrotnie uzupełniać. Robię yerbę z trzech łyżek stołowych i po 3 krotnym zalaniu ciągle ma ten sam smak.

Po 100 latach upowszechniania yerba maty zakon Jezuitów przestał istnieć, a pomysł przepadł wraz z nim na przeszło 100 lat. Dopiero pod koniec XIX wieku powróciła koncepcja plantacji ostrokrzewu. Yerba mata jako tani miejscowy produkt szybko wyparła z całej Ameryki Południowej sprowadzaną z Chin herbatę. Dlaczego yerba mata nie rozpowszechniła się w bliskiej przecież Ameryce Północnej? Dlaczego ciągle sprowadzano tam Herbatę z Chin?

Ano sądzę, że podczas 120 lat kiedy to yerba mata pogrążona była w niebycie i zapomnieniu kupcy herbaty na kontynencie północnoamerykańskim i angielscy producenci herbaty w Chinach, tak się umocnili, że nikt nie byłby ich w stanie wyprzeć. Nie po to przecież wydawali grubą kasę na zakładanie plantacji herbaty w dalekich Chinach, żeby dać się zastąpić producentom yerby z Brazylii. Herbata była jedną z przyczyn oderwania się kolonii amerykańskich od Anglii. Anglicy nakładali niebotyczne cła na miejscowych kupców kupujących herbatę, podczas gdy kupcy angielscy byli z tych ceł zwolnieni. Właśnie po to, żeby transportować herbatę przez oceany z odległych Chin zaczęto budować herbaciane klipry.

 

Były to najszybsze i najpiękniejsze żaglowce w historii. Ich wdzięczne sylwetki pod ogromnymi piramidami żagli stały się inspiracją malarzy i pisarzy. Herbaciany kliper był ostatnim handlowym statkiem żaglowym. Wyparły go parowce.

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1087
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 791
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 730
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 804
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 888
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1164
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1219
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 631
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1144
12
komentarze: 2 | wyświetlenia: 558
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 553
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 854
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 598
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 612
11
komentarze: 3 | wyświetlenia: 717
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Barkarzu, brak wiedzy czy co? Polecam "Historię żeglugi". Albo "Ostatnie żaglowce".

  barkarz  (www),  21/07/2011

Uogólnienie, kliper powstał w wyniku ewolucji żaglowców,. był jej ostatnim i najdoskonalszym wytworem.

  Tauryd,  22/07/2011

Barkarzu (marzynarzu słodkich wód ) mój głoś świadczy o tym iż mam słąbość do morza (ogólnie żeglugi) , kocham ten błękit a na nim , lekko unoszące się łupinki jak na ogół to bywa kiedy z bardzo daleka się spogląda . Czytając twojego bloga zauważyłam , że twoje oczy ujrzały piękną skałę ( w dzisiejszych czasach ) nazywaną " Lorelein " na u samej lewego brzegu rzeki Renu :) Ja pisałam w jednym z op ...  wyświetl więcej

Jeżeli klipry - to era legendarnej rywalizacji "Cutty Sark" i "Thermopilae" - w regatach Szanghaj-Londyn podczas przewozu herbaty. "Cutty Sark" ("Krótka Koszulka") był najpiękniejszym i najszybszym żaglowcem świata zbudowanym w 1869 r. właśnie specjalnie do sprowadzania herbaty z Chin. Fakt - klipry zostały wyparte przez "stimery" - parowce, ale też niejeden raz "Cutty Sark" potrafiła wyprzedzić n ...  wyświetl więcej

  barkarz  (www),  27/07/2011

Dzięki za komentarz, widzę że też masz sentyment do tych pięknych żaglowców.

Do: Barkarz.
W latach młodości zaczytywałem się m.in. miniaturami morskimi - był taki cykl, a nim książeczka o "Cutty Sark". I to zostawiło we mnie mocny ślad :).



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska