Login lub e-mail Hasło   

"Pancerz"opowiadanie cz.3

O ciemnej stronie nas samych,tak samo prawdziwej jak ta jaśniejsza...
Wyświetlenia: 757 Zamieszczono 21/07/2011

Nie pierwszy raz, no tak. Część niej czuła się uspokojona, a część mówiła, że wszystko przed nią, że spokój jaki jej zapewniał wcale się nie pojawi. W jej głowie tylko dudniło: ”...będziesz cierpiała”. Wyszła z biura i dopadło ją dziwne uczucie, raczej stany psychiczne. Kręciło się jej w głowie, przeczuwała najgorsze, wyrzuty sumienia odganiała wyjaśnieniami racjonalnymi co przynosiło mierne efekty. Zadzwoniła po taksówkę, ale nie umiała powiedzieć dokąd chce jechać. Do męża?
On zaraz coś wyczuje, poza tym prawdopodobnie dopadnie toalety i zrobi to, co trzeba a raczej co pozornie miałoby przynieść mu ulgę. Czuła potworny strach, nieznany, przed groźbą i wyjściem tajemnicy na zewnątrz. Czy każda przyjemność ma swoją cenę?

Sobota stała pod znakiem rozdrażnienia. Czuła jak w jej głowie pracuje coś na kształt pralki, wirowała z coraz większą prędkością, emocje poruszały myśli, myśli poruszały emocje, które obracały się w jedną i drugą stronę. Starała się je jakoś ukierunkować, ogarnąć i nic nie dawało spodziewanego rezultatu. Wybrała się na pływalnię, by się odstresować, ale dopadły ją stany lękowe, woda wydawała się jej zbyt zimna a ludzie nieprzyjaźnie nastawieni. 


Szybko wróciła do domu. Paliła papierosy, jeden za drugim, by “zamulić”swój pracujący mózg, starała się nie myśleć o zbliżającym się tygodniu, ale nie potrafiła. Wtuliła się w swojego psa, on przynajmniej pozwalał jej nieco opanować drżenia i zdławienie w gardle. Godziny wlokły się niemiłosiernie, siedziała w pułapce swoich myśli patrząc tępo w telewizor, szukając czegoś, co odciągnie jej uwagę. Wyrzuty sumienia zaczęły wypełzać na zewnątrz, by jednak pokazać, że  są i zamierzają teraz pohulać. Szkoda, że często jest tak , że gdy coś robimy, co ma duże szanse na obrócenie się przeciwko nam, tych głosów nie ma lub są na tyle ciche , że łatwo je stłumić i zagłuszyć.Potem wracają dużo silniejsze,groźniejsze. Tak wiele w życiu się uczymy, tak wiele osiągamy a nie znamy siebie, swoich granic , barier, bazujemy jednie na przypuszczeniach, teoriach duchownych, psychologów , wierząc, że są
jak guru, wyrocznia. Obserwacja nas samych zachodzi jedynie w sytuacjach , w których w jakichś sposób się znajdujemy,które dla naszej utrwalonej skóry są nowe,wymagają przeobrażeń,zmiany sposobu patrzenia na nas samych i świat wokół nas.

Niedziela wieczór. Dygotała, wykręcała dłonie, chciała się schować, uciec, zamknąć, tym razem każda minuta bolała, czas przyśpieszał by odkryć przed nią sceny , które zostaną jej niebawem przedstawione. Nie wiedziała co to będzie, stąd lęk, musi odegrać swoją rolę, jest główną postacią.

Wyszła z domu, wsiadła do swojego samochodu , włączyła silnik i ruszyła jak co dzień do pracy. Przyśpieszyła, chciała jak najszybciej dostać się na miejsce.Zadzwonił telefon. 

"Witam moja droga. Mam nadzieję, że weekend w miarę spokojny i , że jedziesz bardzo ostrożnie do pracy , powoli. O tak wczesnej porze nie ma jeszcze dobrej koncentracji prawda? Postaraj się i bądź dzielna, bo płyn hamulcowy niebawem się skończy. Taka mała niespodzianka. Pa"
 
Spanikowała, nacisnęła pedał hamulca, nie działał na tyle, by mogła swobodnie wyhamować a jechała prawie 110 km/h. Znajdowała się już na najbardziej ruchliwej ulicy. Zaraz będzie znajome przejście dla dzieci idących do pobliskiej szkoły, już widziała “przeprowadzacza”, dzieci wchodziły na jezdnię. Ona rzeczywiście była szalona, jak mogła zrobić coś takiego? Myśl, musisz działać albo wjazd w witrynę sklepową , albo wjazd w roześmiane dzieci ,co oczywiście odrzuciła. Drzewo, nie bardzo. Hydrant, który dostrzegła nieopodal wydawał się jej najlepszym rozwiązaniem skręciła i wjechała w niego, otworzyła się poduszka powietrzna i uderzyła w nią głową. Potem wolno otworzyła drzwi i wysiadła, otoczyli ją ludzie, pytali, czy wszystko w porządku. Usiadła tylko na krawężniku, patrzyła na swój strzaskany wóz. Schowała głowę w swoich dłoniach, drapała się po włosach. Jakiś student podszedł, spytał, czy wszystko w porządku. Nie chciała mówić. Powiedzieli by poczekała na policję i pogotowie, zostawiła swój numer telefonu, wróciła do samochodu po torbę, kopnęła koło od samochodu i uciekła.
Łzy same pociekły. Przecież mogła zginąć a co gorsza zabić te biedne dzieciaki? Telefon znów zadzwonił.

-Jest pani bardzo chorą osobą. Ja tak tego nie zostawię. O mało nie zabiłam kilku osób. Czy Pani wie, co robi?Będzie pani miała do czynienia z policją, obiecuję to pani.
-Hmmm, nie unoś się tak moja droga. W końcu wszystko dobrze się skończyło, prawda?
-Rozwaliłam samochód Ty głupia suko, o mało nie zginęłam.
-Ale żyjesz. Czyż to nie wspaniałe? A sama walka, prawda, że podniecająca?No cóż w życiu zwykle zaczyna nam na czymś zależeć, gdy to tracimy.Zapamiętaj to sobie, gdy będziesz chciała jeszcze kiedyś sięgnąć po czyjąś własność. I jeszcze coś, masz śliczny głos , gdy się denerwujesz. Do miłego zatem, jeszcze nie wiem kiedy. Popraw makijaż.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1594
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 914
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1181
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1198
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 765
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 751
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 458
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1030
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 584
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 731
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 506
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 722
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 993
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy






Brak wiadomości


Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska