Login lub e-mail Hasło   

Na to trzeba mieć 50 lat

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://www.marhan.pl/index.php?view=arti(...)mid=117
Po raz pierwszy w życiu nie żałuję, że jestem starsza.
Wyświetlenia: 4.864 Zamieszczono 31/07/2011

        Na to trzeba mieć  50 lat

Dzwoni budzik. Po kiego licha go nastawiłam? - myślę zaspana.

Czy to nie niedziela?

I wtedy nagle dociera do mnie, że dziś mam urodziny. 50. Wielkie przyjęcie.

Dom pełen ludzi. Wstawaj! Pięćdziesięciolatko. Powtarzam to słowo kilka razy, by się z nim oswoić. Idę do łazienki i spoglądam w lustro. Znajoma twarz patrzy na mnie wesoło.

Przez noc nie posiwiałam, zmarszczek też nie przybyło.

Nagle drzwi łazienki się otwierają i ktoś mnie obejmuje.
- Wszystkiego najlepszego, mamo - mówi moja młodsza, 22-letnia córka.

Po chwili czuję następny uścisk. To moja 24-latka.
- A ja? Ja też chcę! - dopomina się mój mąż.
Przygląda mi się i głaszcze mnie po policzku.

- Masz wciąż delikatną skórę.
- Pospieszmy się - przerywam te czułości, bo wiem, że od 11 rano do 11 wieczór odwiedzi nas masa gości.

Mąż nieźle się natrudził, by przekonać mnie do hucznych obchodów. Całe życie nie znosiłam uczucia, że staję się o rok starsza. Byłam zmartwiona już kiedy skończyłam 11 lat, 16-latką miałam ochotę być ze trzy lata, 30-latką pięć, a wiek 45 lat chciałam zachować przynajmniej przez dekadę. Im dalej tym gorzej.

Pierwsze siwe włosy dostrzegłam u siebie w wieku 35 lat. Spanikowana stałam przed lustrem, uważnie przyglądając się skroniom. Tak zastała mnie starsza córka.
- Coś się stało? - spytała zaniepokojona moją zbolałą miną.
- Mam pierwsze siwe włosy - powiedziałam z rozpaczą.
- Powinnaś je sobie schować!

Właściwie miała rację. W końcu chowałam na pamiątkę różne rzeczy związane z nowymi etapami życia moich córek.

Potem wszystko wróciło do normy. Do momentu kiedy skończyłam 40 lat. Było nawet całkiem dobrze. Dopiero co wysiadłam z ekspresu, który wiózł mnie jak szalony przez ostatnie 10 lat. Nie miałam specjalnie okazji wyjrzeć przez okno i rozejrzeć się dookoła.

Pomiędzy 30. a 40. wszystko działo się jednocześnie - nauka życia w małżeństwie, zdobywanie pozycji zawodowej, wychowywanie dzieci. Tonąc po uszy w obowiązkach, nie ma się pojęcia, dokąd to wszystko zaprowadzi.

Kiedy więc skończyłam 40 lat, miło było spojrzeć wstecz i pomyśleć o osiągnięciach. Córki wydoroślały i nie potrzebowały już stałej uwagi rodziców. W tym czasie upływ lat ma tylko dobre strony - człowiek znajduje własny styl, jest bardziej dojrzały i pewny siebie.

Jednak zbliżając się do 50. wylatuje się z bezpiecznego, ciepłego kokonu. Nagle słyszy się o swoim "wieku" częściej niż by się chciało, a koleżanki chwalą "świetnie się trzymasz". W skrzynce pocztowej też znajdzie się coś miłego: zachęta do zbadania piersi, bo jest "pani w wieku"... Albo prospekt kursów komputerowych "specjalnie dla ludzi po 50."

Kiedyś pojechałam z córką na 3 dni do Londynu. Plany miałyśmy ogromne, bo ona nigdy tam nie była. Pierwszego dnia wróciłyśmy wieczorem do hotelu z mocnym postanowieniem zostawienia zakupów i ruszenia dalej. Jednak moje nogi powiedziały "nie", były jak z ołowiu. Spojrzałam z utęsknieniem na łóżko i pomyślałam, że naprawdę mam już swoje lata.
- Czy naprawdę musimy jeszcze wychodzić? - spytała córka, kładąc się na łóżku. - Pooglądajmy po prostu telewizję. Padam na nos.

Najwyraźniej nie wszystko można zwalać na wiek.

Oczywiście zdarza mi się zapomnieć jakiegoś nazwiska. Wędrując po górach muszę czasem przystanąć, by złapać dech. Około 1 w nocy lubię ulotnić się z przyjęcia, a niektóre rzeczy - na przykład krążenie po Internecie - nie idą mi jak z płatka. Mąż śmieje się, że braki w pamięci wyjdą mnie i rodzinie na dobre, a z komputerem i młodzi miewają kłopoty.

Podczas rozmowy ze swoim poprzednim wydawcą - dziś panem dobrze po 80. - odkryłam, że wiek to sprawa względna.
To u niego zaczynałam jako młodziutka dziennikarka.

Kiedy ze wstrętem przyznałam, że niedługo skończę 50 lat, uśmiał się serdecznie.
Potem zaciągnął się cygarem, wypił łyczek koniaku.
- 50 lat! Teraz dopiero zaczyna się życie! Jesteś w kwiecie wieku!

Dowodził, że ludzie po 50. mają w sobie coś, czego młodsi nie mają.

Wewnętrzny kompas, na którym mogą polegać. Pozwala im trafniej oceniać sytuacje i szansę, jaśniej formułować stawiane sobie cele, lepiej gospodarować siłami.

Skończyłam 50 lat !

Dopiero teraz rozumiem, ile się dokonało przez ostatnie 10 lat. Osiągnęliśmy w zawodzie to, na czym nam zależało, a dzieci dorosły i są na studiach. Opuściły gniazdo, zostawiając na pamiątkę swe pokoiki. Poranki są ciche, bez głośnej muzyki dochodzącej z ich dwóch pokoi, a my z mężem mamy wieczory dla siebie.

Kryzys wieku średniego, który towarzyszy tym przemianom, nie zaszkodzi większości moich rówieśników. Może dlatego, że mamy inne możliwości i oczekiwania niż nasi rodzice. Ostatnio rozmawiałam z mamą o okresie, kiedy rodziła się moja pierwsza córka. Mama miała 48 lat, ale patrząc na fotografię, trudno uwierzyć, że jest na niej starsza niż ja teraz.
- Wyglądam dużo starzej od ciebie - stwierdziła.

Rzeczywiście. Moje pokolenie wygląda przynajmniej o 10 lat młodziej niż nasi rodzice w naszym wieku. Mieliśmy szansę zainwestować więcej w swój rozwój fizyczny i emocjonalny. Mama dorastała w czasach II wojny światowej, nie dojadała, a pojęcie zdrowego trybu życia w czasach jej młodości właściwie nie istniało.

Nasi rodzice dostali od losu więcej czasu niż mogli się spodziewać, ale nie mieli jak przygotować się do tej fazy życia.

My mamy taką szansę. 50 lat to idealny wiek, aby zastanowić się nad tym, jak żyjemy.

Szczególnie w ostatnich latach zaczęłam zdawać sobie sprawę, że wszystkie siły, inwencję i czas poświęcam pracy, małżeństwu i dzieciom. To typowe dla tego okresu życia.

Przysłowie mówi: "Przez pierwsze 40 lat życia buduje się dom zewnętrzny, przez drugie - wewnętrzny".

Każdy, kto lubi i chce stawiać sobie nowe wyzwania łatwo odkryje, że życie zaczyna się po 50 –tce.
To czas, by zaprzyjaźnić się z życiem.
Zrealizować dawne marzenia, kupić motocykl czy studiować egiptologię.

Ja wybrałam pisanie książek.

Na swoje urodzinowe przyjęcie zaprosiłam tylko tych, którzy naprawdę znaczyli coś w moim życiu. Niektórych nie widziałam od lat, ale prawdziwa przyjaźń wytrzymuje próbę czasu. Dziś zdaję sobie z tego dobrze sprawę.
- Masz urocze córki - woła do mnie ktoś z tłumu, który coraz gęściej wypełnia mój dom. - Kiedy je ostatnio widziałem, były o połowę mniejsze.

Wspomnienia.

Dawno zapomniane sceny stają przed oczami.

Najpiękniejszy prezent dostałam od córek - album ze zdjęciami pokazującymi nas w różnych okresach wspólnego życia. Każde zdjęcie ma podpis, który mówi, jakie wspomnienia budzi w moich córkach zatrzymany w kadrze obrazek.

Jestem wzruszona.

Wieczorem wśród kwiatów i prezentów pojmuję, dlaczego te urodziny są takie wyjątkowe. Takiego albumu nie mogłabym dostać w wieku 30 czy 40 lat.

Trzeba mieć na to przynajmniej 50.

I dlatego skończenie 50 lat jest wielkim świętem zbiorów.

Momentem, kiedy można popatrzeć, co życie nam przyniosło i podsumować swoje starania - wysiłki, wątpliwości, chwile radości i smutku.

Po raz pierwszy w życiu nie żałuję, że jestem starsza !!!


Tekst: Heleen Crul w tłumaczeniu: Marii Wilimek
wydane -Przegląd Reader's Digest 2000


Kobieta, która ma pięćdziesiąt i więcej lat, nie musi być mniej atrakcyjna. Ważne, żebyśmy żyły w zgodzie ze sobą, czuły się dobrze we własnej skórze.
Wiadomo, że pięćdziesięciolatce trudno konkurować pod względem wyglądu z trzydziestolatką.
Ale czy jest taka potrzeba? Czy musimy? Czy będziemy wówczas czuły się bardziej potrzebne, atrakcyjniejsze?

Z każdym rokiem przybywa nam lat, ale refleksja na ten temat pojawia się okresowo.Wtedy zatrzymujemy się i patrzymy wstecz.

Takim momentem są właśnie nasze pięćdziesiąte urodziny.
Uświadomienie sobie tego, że to już „z górki”, bywa czasem bolesne. Wszechobecny kult młodości sprawia, że wiele kobiet, które mają pięćdziesiąt parę lat i są u szczytu swoich możliwości, paraliżuje przekonanie, że są nieatrakcyjne, stare.
To, że nie mamy już ... dziestu lat, nie znaczy wcale, że jesteśmy mniej seksowne.
Odchowane dzieci zaczynają się usamodzielniać, zakładają rodziny, mają swoje sprawy i nie wymagają już tak troskliwej opieki.
Pozostaje pustka i czas, który nie wiadomo, czym wypełnić. Wiele kobiet, właśnie po pięćdziesiątce przeżywa swój najlepszy czas.Ugruntowana pozycja zawodowa pozwala nam realizować ciekawe projekty, ciągle idąc do przodu.
Inteligentne, ambitne, zadbane, pewne siebie – teraz osiągamy najwięcej.
Spełnione w życiu prywatnym i zawodowym żyjemy w harmonii ze sobą i światem.
Bo to nie jest tak, że kończąc pięćdziesiąt lat, nagle znajdujemy się w innej bajce.
Każdy dzień, każdy miesiąc, rok postarajmy się wykorzystać tak jakby to była nasza najpiękniejsza bajka, która nigdy się nie zakończy.

Do dzieła szalone 40 - 50 - 60 - siątki ...Świat należy do nas !!

Podobne artykuły


29
komentarze: 18 | wyświetlenia: 3894
25
komentarze: 55 | wyświetlenia: 7624
17
komentarze: 19 | wyświetlenia: 4268
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 11293
23
komentarze: 42 | wyświetlenia: 3445
13
komentarze: 2 | wyświetlenia: 12937
31
komentarze: 29 | wyświetlenia: 5996
26
komentarze: 11 | wyświetlenia: 19736
14
komentarze: 1 | wyświetlenia: 11038
72
komentarze: 26 | wyświetlenia: 108435
41
komentarze: 55 | wyświetlenia: 4667
33
komentarze: 83 | wyświetlenia: 2909
32
komentarze: 37 | wyświetlenia: 9267
 
Autor
Artykuł



  Noemi*,  31/07/2011

O pięćdziesięciolatkach potocznie myśli się jak o kobietach, które najlepsze mają już za sobą. Życie dzisiejszych pięćdziesięciolatek w porównaniu z losem ich matek to raj na ziemi. Obecne pięćdziesięciolatki mają szanse, jakich nie miały wcześniejsze pokolenia, i świetnie je wykorzystują. Kilka stuleci temu 40 letnia kobieta była już sędziwą matroną. W XXI wieku zdarza się też, o zgrozo, spotkać ...  wyświetl więcej

  Łobuz,  31/07/2011

Zgadzam się z noemi90 jak najbardziej i mogę jeszcze dodać, że te kobiety przeżyły już swoje i każde doświadczenie jakie mają na swoim koncie (choć nie zawsze jest ono miłe - cóż takie jest życie) jest niezwykle cenne, ponieważ daje ono szanse młodym ludziom na niepopełnianie wielu błędów oraz może utrzymać ich morale na wyższym poziomie. Takie osoby zawsze będą mogły powiedzieć: "ja już to przeżyłam..." Cenny artykuł:)

  greenway,  31/07/2011

Wszystkiego najlepszego wspaniała dziewczyno ;-)))

  Mirka_ B,  31/07/2011

Dziękuję!
Było, minęło ale jest wspaniale ;-)))
Pozdrawiam ciepło Greenway

Mirko, życie zaczyna się smakować po czterdziestce :) Wcześniej nie ma czasu... Słoneczności z Wrocławia. Bieszczady to już urocze wspomnienie, aż do następnego roku...

  Mirka_ B,  31/07/2011

"Po czterdziestce zaczyna się starość młodych, a po pięćdziesiątce młodość starych.";))))
Pozdrawiam Kwiatku z deszczowej Łodzi ! no cóż, to co cudowne w wakacje kończy się szybko, ale konną przygodę miałaś wspaniałą;))

  Elba,  01/08/2011

Starość jest łaską tylko wtedy, gdy sięgamy po nią z radością, kreatywnością i ciekawością. Wymaga to jednak życia w pełni w chwili obecnej, gdyż to dzień dzisiejszy jest młodością naszej długowieczności.
Święta racja Mireczko! Do odkrycia tajemnic alchemii życia, czyli wiedzy jak w mądry sposób rozwijać świadomość, osiągać szczęście, spełnienie i zadowolenie, bez względu na wiek, trzeba wcześniej co nieco pożyć i przeżyć...

  Mirka_ B,  01/08/2011

Przeżyłyśmy swoje piękne trzydzieści lat , następne 10 minęło nam na szkołach, klasówkach, egzaminach a kiedy okazało się, że mamy o jeden pokój więcej to zbliżamy się do tej magicznej cyfry 50!
To przecież nie zmienia nam życia…czy któraś z Was po ukończeniu 50 lat zrobiła coś szalonego? ;)
Kobiety po 50 -tce z pewnością nie mają łatwego życia, ale przecież nie można wtedy wpaść w s ...  wyświetl więcej

  Gamka  (www),  01/08/2011

Chciałabym tak wyglądać mając te Twoje 50 lat ;-) całusy >>>>fantastyczny tekst!

  Mirka_ B,  20/08/2011

;))

CYT.: "- 50 lat! Teraz dopiero zaczyna się życie! Jesteś w kwiecie wieku!" Otóż to! Niech żyją seksowne 50-latki i...NAJLEPSZEGO!

  Mirka_ B,  20/08/2011

Oj Januszu! zaczyna się, oj zaczyna oby w zdrowiu i jak najdłużej ;))
Pozdrawiam ciepło!

  Ivi,  02/08/2011

Schowam sobie ten tekst na pamiątkę, przeczytam ponownie jak osiągnę ten wiek
Życzę dużo fajnych i wesołych chwil z dużą dozą szaleństwa na "nowej drodze życia"
Pozdrawiam:))

  Mirka_ B,  20/08/2011

Schowaj Ivi i korzystaj każdego roku, bo każdy rok przynosi coraz nowsze i ciekawsze wyzwania! ';) a odrobina szaleństwa należy się nam ...w kazdym wieku.
Pozdrawiam

  liwa,  09/08/2011

ech... chciałoby się westchnąć :)

  Mirka_ B,  20/08/2011

..nie ma co wzdychać , trzeba korzystać, oby nie przegapić ani sekundy z tych godzin, dni i mijających lat !!
ach ;))

Jak wspaniale! Wszystkiego dobrego, ja już śmigam ku cudnej cyfrze 55. Zycie jest naprawdę piękne, coraz piękniejsze!

  Mirka_ B,  20/08/2011

No ja jeszcze chwilkę, jeszcze momencik :) masz racje Skrzydlate, życie teraz jest coraz piękniejsze;)
Pozdrawiam serdecznie!

Nieco spóźnione, ale najlepszego!
Alicja (też po 50-tce)

  Mirka_ B,  20/08/2011

Dziękuję serdecznie!...ale to już było, ale to minęło !...(też już po 50! ;)
Tekst jest ku pokrzepienia dusz tych po i przed ! życie jest piękne w każdym przecież wieku ;)))

  *Karo*  (www),  13/07/2012

witam w klubie;) tez za kilka dni stuknie mi 50! a moje córki kupiły mi wycieczkę do Egiptu, byłam tam podobno w poprzednich wcieleniach;) mówią: skonfrontuj! i skonfrontuję jak najbardziej.
Pozdrawiam i życzę sukcesów;)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska