Login lub e-mail Hasło   

Tam, gdzie trawa zieleńsza

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://lesstravelledblog.wordpress.com/2(...)lensza/
Jakże łatwo jest mieszkać za granicą* – wszystkimi naszymi niepowodzeniami i porażkami możemy obarczać fakt, że nie jesteśmy „u siebie”.
Wyświetlenia: 1.032 Zamieszczono 04/08/2011

Gdy przychodzi jeden z tych gorszych dni za granicą, nietrudno jest mówić, że we własnym kraju byłoby łatwiej. Znaleźliby się znajomi w potrzebie, praca dostosowana do kwalifikacji i oczywiście o dobrego fryzjera nie trzeba by było pytać nieznajomych. Tylko czy rzeczywiście osoby, które znamy od wielu lat, są wtedy, gdy ich najbardziej potrzebujemy i czy naprawdę życie byłoby mniej skomplikowane wraz z naszym powrotem do kraju?

Gdy nachodzi mnie uczucie smutku i porażki myślę sobie wtedy, że to przez nieprzyjazne mi otoczenie. W mojej głowie pojawia się proste równanie: mieszkanie za granicą jest winne wszystkiemu. Jeśli danego dnia chodzę senna przez cały dzień – to pewnie przez ten dziwny klimat. Gdy źle przyjmą mnie koledzy w pracy, to pewnie przez to, że pracuję z obcokrajowcami (bo Polacy z pewnością posiadają same zalety, gdy są naszymi współpracownikami!). Jeśli biurokracja za bardzo się naprzykrza, nagle znajduję setki lepszych rozwiązań w Polsce (a przy polskiej rozrośniętej biurokracji to naprawdę nie lada zadanie).

W rozkroku

Chyba najtrudniejsze w mieszkaniu na obczyźnie jest zaakceptowanie, że nie można znaleźć jednego miejsca, w którym ulice będą czyste, w sklepie za rogiem znajdziemy biały ser, codziennie będzie świecić słońce, nieznajomi będą się do nas uśmiechać, przyjaciele będą na wyciągnięcie ręki i zawsze będziemy mogli dogadać się z innymi. Gdy jestem tu, gdzie mieszkam obecnie, cieszę się, że niemal wszędzie jest bezpiecznie. Źródłem zadowolenia jest również fakt, że często stać mnie na więcej niż w Polsce. Mam też większy wybór. Często jednak muszę długo szukać możliwości, miesiącami ciągną się próby zaspokajania moich potrzeb. Tu gdzie jestem nie mam wypróbowanego szewca, sprzedawców, lekarzy. Wszystkie znajomości wypracowuję z czasem. No i wciąż muszę wszystkich prosić o radę.

Pakuję walizki, kupuję bilet i lecę na kilka dni do Polski. Gdy już jestem na miejscu (oprócz zapychania się kabanosami), staję się niewolniczką myślenia, że życie moich polskich znajomych toczy się beze mnie. Często o ważnych wydarzeniach dowiaduję się wiele miesięcy później, nie jestem przy nich obecna. Wydaje mi się wtedy, że gdybym tylko została, to byłabym częścią wszystkich tych spraw. Zapominam, że przyjaźnie rozpadają się nie tylko z powodu odległości (a niekiedy odległość właśnie działa na ich korzyść). Okazuje się także, że szewc, do którego chodziłam przez prawie całe życie, splajtował, a moja przyjaciółka po raz n-ty szuka nowego fryzjera.

Co Wy na to, drodzy czytelnicy? Myślicie o wyjeździe? Jesteście już za granicą? Żałujecie? Cieszycie się?

 

*autorka tego wpisu jest za granicą dopiero/już (niepotrzebne skreślić) od trzech lat.

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1610
15
komentarze: 60 | wyświetlenia: 918
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1191
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 772
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 465
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1036
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 779
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 586
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 736
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 724
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 508
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 997
12
komentarze: 144 | wyświetlenia: 1125
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Przetrwałam za granicą 16 lat i nawet z sukcesem doszłam do ugruntowania swojej zawodowej pozycji... a potem wróciłam, bo miałam tak samo wiele do zaoferowania tutaj w kraju. Plusem powrotu (największym) jest to, że znowu mam rodzinę u boku, a mój syn dziadków, wujków, ciocie i kuzynów. Uczucie przemijających wydarzeń u przyjaciół mija tak mniej więcej po 5 latach poza krajem... masz wówczas taki ...  wyświetl więcej

Za granicą przebywam od 1988r i już dawno przestałem tęsknić za ojczyzną. Mam tu żonę i dzieci, teraz tu jest mój kraj.



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska