Login lub e-mail Hasło   

Oświaty kaganek

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://Odłamki czasu.blog.onet
Polska dźwigając się z ruin po II wojnie światowej przeprowadziła rewolucję oświatową na niespotykaną dotąd skalę.
Wyświetlenia: 1.221 Zamieszczono 05/08/2011

 

Wyśmiewana dziś i pogardzana władza ludowa nie tylko głosiła upowszechnienie oświaty, ale też od swego zarania zmobilizowała wszystkie siły do likwidacji otrzymanego w spadku po przedwojennej Najjaśniejszej II Rzeczypospolitej, panoszącego się w mieście i na wsi.analfabetyzmu, ciemnoty i zacofania.          

 

Od powszechnego nauczania czytania, pisania i rachowania dorosłych, na specjalnych kursach, prowadzonych entuzjastycznie przez misyjnie nastawionych nauczycieli, rozpoczęła się rewolucja oświatowa, która objęła swoim zasięgiem wszystkich obywateli dając im równe szanse do zdobycia wykształcenia w stopniu zgodnym z ich zdolnościami i predyspozycjami.   -

              Ta nieznana dotąd w tej skali akcja oświatowa zaowocowała bezprzykładnym w dziejach awansem społecznym młodzieży ze szerokich środowisk wywodzących się z dołów społecznych, dla których przekroczenie bariery dzielącej ją od lepszego świata było dotąd nieosiągalne.   

            Wiatr historii przewietrzył skostniałe struktury społeczne, poluzował drzwi do szczelnie dotąd zamkniętych korporacji, zapewnił dopływ świeżej krwi do nadbudowy państwa. Tysiąc szkół na Tysiąclecie oraz Polska krajem ludzi kształcących się, to nie były puste hasła, jak te głoszone przez jedną z frakcji postsolidarnościowych o wybudowaniu trzech milionów mieszkań.

Na te zastępy solidnie wykształconych młodych ludzi CZEKAŁA PRACA, głownie w dynamicznie rozwijającym się przemyśle. Absolwenci szkół zawodowych, liceów i techników nie mówiąc już o inżynierach i magistrach mogli czuć się dowartościowani, bo wszędzie byli przyjmowani z otwartymi ramionami.

        

            Idealnie jednak nie było, bo wynagrodzenia pracowników były zbyt niskie, żeby mogły zapewnić ludziom godziwe życie. Inwestycje miały bezwzględne pierwszeństwo przez konsumpcją, bo był to czas odbudowy i tworzenia majątku narodowego.

 

             To otwarcie, na żyjące dotąd w pogardzie i ucisku doły społeczne, nie tylko wzbogaciło gospodarkę narodową o doskonale przygotowaną kadrę inżynieryjno- techniczną, ale otworzyło drogę zdolnej młodzieży do sukcesów na niwie kultury, bardzo często na skalę międzynarodową. Reasumując: niezależnie od patologii totalitaryzmu wyciskającej także niechlubne ślady na kondycji oświaty i kultury, polska młodzież osiągnęła wysoki poziom wykształcenia i umiejętności.

          

   Kolejną rewolucję oświatową zainicjował swymi reformami rząd Jerzego Buzka. Z Zachodu powiało już wcześniej wolnością jak okazało się później, nadmierną. Zmian na fali likwidacji pozostałości po komunie dokonali reformatorzy pod kierownictwem ministra Handke, rektora Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie i tamtejszego, aktywnego działacza Solidarności.

 

 Kierowany przez niego zespół zaprojektował i wdrożył reformę systemu oświaty w Polsce usiłując osadzić w reanimowanych, przedwojennych, zupełnie dziś nieprzydatnych strukturach organizacyjnych przybyłego z Zachodu ducha liberalizmu dodając mu jakby dla kontroli nauczanie religii na wszystkich szczeblach szkolnej nauki. Dziś połowa wszystkich uczniów kończy wyższe uczelnie.

 

Jeśli taki był zasadniczy cel reform to został osiągnięty z zadziwiającą skutecznością. Tyle tylko, że oznaczało to zrujnowanie dotychczasowego, świetnie funkcjonującego systemu szkolnego i niesamowite wprost obniżenie poziomu nauczania, a co za tym idzie do znacznego zmniejszenia wiedzy absolwentów w porównaniu do pokolenia ich rodziców.

 Stało się tak głównie, dlatego, o czym nawet małe dziecko wie, że możliwość przyswojenia sobie wiedzy na średnim poziomie posiada zaledwie 30 % absolwentów szkół podstawowym a tylko połowa z nich ma predyspozycje do zdobycia wiedzy na poziomie magisterskim.                    Masowy wysyp płatnych szkół wyższych, często tylko z nazwy rozpoczął natychmiast seryjną produkcję magistrów. a właściwie jak to nie bez racji niektórzy mówią dyplomów magisterskich. Dziś taki dyplom może mieć każdy, kto zechce, jeśli ma pieniądze na czesne. Dotyczy to również maturzystów z bożej łaski neutralnych wobec matematyki, tej królowej wszystkich nauk, absolwentów płatnych kursów niedzielnych niepotrafiących napisać nawet prostego podania.

 Rosnąca jak na drożdżach substancja oświatowa wyprodukowała całe zastępy niedouczonych absolwentów, którzy z dyplomami w rękach rozglądają się bezradnie po świecie, gdzie nikt na nich nie czeka, bo ich po prostu nie potrzebuje. Co gorsze dotyczy to także magistrów z prawdziwego zdarzenia, którzy nadaremnie chwalą się przed ewentualnymi pracodawcami swoimi dyplomami i tytułami, bowiem atrakcyjne miejsca pracy są gremialnie rezerwowane dla ludzi z układu.

           

Prędzej wielbłąd przeciśnie się przez ucho igielne niż obcy dostanie atrakcyjną, dobrze płatną pracę Prawdziwymi potworkami zrodzonymi przez oświatowych reformatorów są zupełnie zbędne, nikomu niepotrzebne gimnazja, będące przechowalnią dorastających panienek tracących czas na marzenia o karierach aktorek, piosenkarek a przynajmniej modelek, którymi nigdy nie zostaną i chłopaków próbujących z braku lepszego zajęcia radości życia zaklętej w zakazanym alkoholu i narkotykach.

 

Przy okazji tych nieprzemyślanych zmian zniszczono doszczętnie szkolnictwo zawodowe. Mamy, więc dziś w kraju więcej magistrów niż ślusarzy, tokarzy, hydraulików i innych niezbędnych fachowców razem wziętych. Est modus in rebus.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2181
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1212
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1063
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1119
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 535
13
komentarze: 53 | wyświetlenia: 790
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 640
11
komentarze: 70 | wyświetlenia: 677
11
komentarze: 37 | wyświetlenia: 486
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 978
11
komentarze: 137 | wyświetlenia: 618
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Trudno się nie zgodzić z fragmentem o gimnazjach... cóż to za twór niepotrzebny... I zgadzam się, iż szkolnictwo zawodowe legło w gruzach, a to niestety owocuje odczuwalnym brakiem fachowców. W zasadzie wszyscy dobrzy fachowcy, to osoby po czterdziestce, które jeszcze załapały się na stary system nauczania. Totalny brak praktyk zawodowych lub znikoma ich ilość co do potrzeb (np.w oświacie), jest n ...  wyświetl więcej

  swistak  (www),  07/08/2011

Jesteśmy krajem Chrześcijańskim, w którym wartość człowieka nie ocenia się wg. stanu konta, a tego co ma w głowie.
Na majątek narodowy rzuciła się sfora indokrynowanych w rodzinach partyjnych ateistów, którzy i tak roztrwonią, ich wyzute z moralności dzieci, nie chcące z lenistwa, płodzić potomków. Szkoła ma uczyć metod zdobywania i posługiwania się wiedzą w interesie moralnego dobra. Dlate ...  wyświetl więcej

Świstak, ty tak na serio???

Artykułem przejechał się Pan w iście "teleekspresowym" skrócie po problemie. ale wszystko to niestety szczera prawda. dodać trzeba tylko, wszechobecną nagonkę na nauczycieli i ciągłe próby konfliktowania ich z resztą społeczeństwa. Otrzymamy obraz metodycznych działań mających na celu doprowadzenie do "amerykańskiego" modelu społeczeństwa, gdzie wykształcona od pokoleń elita rządzi ciemnym konsumująco-produkującycm motłochem

Czytając pana wypracowanie można odnieść wrażenie, że za komuny było dobrze, a teraz jest źle. A przecież to właśnie wtedy wręcz tworzono stanowiska pracy dla krewnych i znajomych. Przepychano działaczy o miernym poziomie wiedzy przez najwyższe szczeble kariery uniwersyteckiej. Czy dzisiaj jest gorzej? Proszę się rozejrzeć. Przecież nie do pomyślenia jest, żeby dobrze prosperująca firma miała denn ...  wyświetl więcej

Grzechy komuny poznałem na własnej skórze. Na myśl mi wtedy nie przyszło, że kiedyś będę musiał bronić swoich prześladowców. Nie o to jednak chodzi.Przepychano wprawdzie przez wyższe uczelnie miernych, ale wiernych funkcjonariuszy reżymu, lecz był to margines.Ogólnie absolwenci szkół wyższych i średnich prezentowali wyższy poziom wiedzy niż dzisiejsi.Rozmnożenie uczelni w krótkim czasie i konkuren ...  wyświetl więcej

Z konieczności musiałem się ograniczyć do zasygnalizowania narastających problemów w substancji oświatowej.Prawdziwe jest Pana twierdzenia o próbie powielenia w Polsce amerykańskiego systemu oświatowego z jego głębokim podziałem na szkoły lepsze, niedostępne dla dzieci z gorzej sytuowanych rodzin i gorsze dla motłochu.Utrwali to społeczne podziały na bogaczy, średnio zamożnych i nędzarzy. Podział ...  wyświetl więcej

Myślę, że nie chodzi o to by sie kłócić czy dzisiejsi absolwenci są lepsi czy gorsi lecz czy ogólny poziom wykształcenia społeczeństwa wzrósł. Na to potrzeba by wielu badań, ale myslę, że jednak, pomimo wielu zastrzeżeń, wzrósł. Za przykład podam z własnego podwórka studentów, którzy z powodzeniem współzawodniczą w konkursach technologicznych na całym świecie. Kiedyś to było zupełnie nie do pomyśl ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska