Login lub e-mail Hasło   

Piątkowe piwo

Czy należycie do kobiet borykających się z problemem męża/narzeczonego/chłopaka spędzającego piątkowy wieczór na piwie ze znajomymi? Jeśli nie wiecie jak może wyglądać pr...
Wyświetlenia: 634 Zamieszczono 20/08/2011

Czy należycie do kobiet borykających się z problemem męża/narzeczonego/chłopaka spędzającego piątkowy wieczór na piwie ze znajomymi? Jeśli nie wiecie jak może wyglądać proza życia, zapraszam do lektury niniejszych przemyśleń...

Czy należycie do kobiet borykających się z problemem męża/narzeczonego/chłopaka spędzającego piątkowy wieczór na piwie ze znajomymi? Jeśli nie wiecie jak może wyglądać proza życia, zapraszam do lektury niniejszych przemyśleń...

Nie widzę problemu gdy taki wieczór zdarza się raz na jakiś czas. Jeśli jednak ten 'jakiś czas' zawęża się do każdego weekendu – zaczyna mnie to lekko denerwować. A już szczególnie radosna mina i wesoły ton z jakim mężuś przychodzi i oznajmia 'umówiłem się na piątek z Krzysiem/Wojtkiem/Arturem. Nie wiem o której wrócę, nie czekaj.' Szału można dostać.

Obecnie należę do grupy kobiet „siedzących” w domu z dzieckiem, i nie marzę o niczym innym niż gdzieś wyjść, spotkać się z kimś, pogadać o czymkolwiek, byle nie o pieluchach. A tu nawet z własnym facetem nie można - bo niedostępny. Na pytanie: Pójdziemy na spacer? niejednokrotnie słyszę: A musimy? Bo ja wiesz, zmęczony jestem po całym dniu pracy. Ale żeby lecieć do pubu i wracać pieszo już zmęczony nie jest.

Po całym tygodniu pracy (oczywiście męża – bo ja siedzę w domu) marzenia o chwili dla siebie, poczytaniu, rozwiązaniu krzyżówki, spełzają na niczym – bo odchorować piątek należy. Pół soboty mąż/narzeczony/chłopak jest nieużyteczny i jeszcze narzeka, że dzieci głośno się bawią i krzyczą. A drugie pół chce posiedzieć w domu, bo przecież w ogóle go w domu nie ma, i ma prawo chyba posiedzieć przed TV w spokoju. Niby zostaje jeszcze niedziela, ale wtedy obiadek u mamusi lub teściowej. I o co mi do cholery chodzi? Przecież wyszłam z domu, prawda?

Nie myślcie że ze mnie taka straszna maruda. Po prostu wkrótce kolejny piątek, a mąż radośnie oznajmił: WYCHODZĘ. A ja zostaję w domu, jak tydzień temu, dwa tygodnie i trzy. Ale już niedługo. Mały urośnie i nawet się nie obejrzę jak sam zacznie zostawać w domu. Obym tylko wtedy miała się jeszcze z kim spotkać.

Artykuł pochodzi z serwisu www.nerwoos.pl

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2024
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1761
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1166
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1082
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1021
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 999
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 334
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 932
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 745
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1071
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 599
11
komentarze: 34 | wyświetlenia: 918
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Proponuję uprzedzać partnera i już w czwartek lub jeszcze w środę, informować go o umówieniu się na (każdy) piątek z koleżankami: na "babski wieczór". Niech on zostaje z dziećmi w domu. I tak przez miesiąc! Wtedy na pewno zrozumie o co biega. :)))



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska