Login lub e-mail Hasło   

Olga

Gdziekolwiek się pojawiliśmy ci dzielni ludzie byli życzliwi i bardzo pomocni. Ale nigdy nie zapomnę jednego, szczególnego spotkania...
Wyświetlenia: 1.650 Zamieszczono 27/08/2011





Był sierpień, kurcze nie pamiętam już którego roku. W każdym razie wczesne lata dziwięćdziesiąte. Wraz z dwojgiem przyjaciół, Piotrem i... I Piotrem:-) odbywaliśmy peregrynację po Wschodnich Karpatach w Rumunii. Naszym celem był Poienari, gdzie krwawy Wlad Palownik wybudował swój słynny zamek.


Cały Łuk Karpat to kraina niezwykła. Cicha, zapomniana i, w jakimś sensie, pozostająca wówczas w innym wymiarze. Nie zaangażowana w niedawną przecież Jesień Ludów, żyjąca własnym, wydawało się, odwieczym życiem. Życiem związanym wciąż z rytmem życia przyrody. Gdzie czas i przestrzeń mierzy się długością skiby i zasobnością spichlerzy.


Mieszkańcy, jak to zwykle bywa gdy odrzuci się stereotypy, są jakże podobni np. do Szetlandczyków. Spracowani, uśmiechnięci, przyjaźni. I mądrzy tą mądrością, której nie da się nauczyć na żadnym uniwersytecie.

Gdziekolwiek się pojawiliśmy ci dzielni ludzie byli życzliwi i bardzo pomocni. Ale nigdy nie zapomnę jednego, szczególnego spotkania...


W maleńkiej wiosce Buzdug leżącej z dala nawet od “głównej” drogi zapytaliśmy napotkaną, mocno już starszą kobietę, czy możemy napić się wody ze studni? Spojrzała na nas takim wzrokiem, którego się nie zapomina. Wzrokiem przepełnionym szczęściem i dobrocią. Zrazu nic nie odpowiedziała a my, ze zdumienim spostrzegliśmy, że ona płacze!

Po dłuższej chwili powiedziała, wyszeptała jedno, jedyne słowo. I była w nim cała tęsknota i cała miłość, która może pomieścić się w jednym, ludzkim sercu.


-Polacy(?!)

-Boże mój, Boże mój - wypłynęło z całej głębi jej istoty. I niepohamowanym strumieniem łzy popłynęły po jej policzkach. I były to łzy największego szczęścia i największej dumy.  

Była jedną z tych, których rodzice w 1939 roku uciekali przed wojną. I, którzy tu, w rumuńskich Karpatach, znaleźli śmierć. Jej mąż dawno umarł. Dzieci rozjechały się po świecie. Mieszkała sama. Wiedziała, że ma wnuki i prawnuki. Wiedziała. Tyle, że od lat nikt jej nie odwiedził...


Olgę-sierotę wychowali jak własną córkę miejscowi wieśniacy, którzy nie pozwolili jej zapomnieć, że jest Polką. Była jedną z wielu, których dziejowa zawierucha tu przygnała i, którzy tutaj znaleźli swój dom. Którzy nie zapomnieli skąd pochodzą i, którzy nigdy nie mieli wątpliwości, co jest w życiu ważne.
.................................................................................................................................................................................................................................

Kiedy czasem psioczymy na nasz kraj, kiedy szlag nas trafia i krew się w nas burzy, pamiętajmy o tych, którzy na dźwięk słowa Polska, płaczą i gotowi są uklęknąć.

PS

Zdjęcia: internet

Podobne artykuły


11
komentarze: 32 | wyświetlenia: 580
11
komentarze: 40 | wyświetlenia: 580
11
komentarze: 10 | wyświetlenia: 1845
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1048
10
komentarze: 5 | wyświetlenia: 466
10
komentarze: 1 | wyświetlenia: 606
10
komentarze: 8 | wyświetlenia: 827
9
komentarze: 34 | wyświetlenia: 417
9
komentarze: 12 | wyświetlenia: 558
9
komentarze: 124 | wyświetlenia: 439
9
komentarze: 7 | wyświetlenia: 688
9
komentarze: 36 | wyświetlenia: 526
9
komentarze: 10 | wyświetlenia: 726
9
komentarze: 4 | wyświetlenia: 637
9
komentarze: 20 | wyświetlenia: 538
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Uhm... są jeszcze tacy, są...

  greenway,  27/08/2011

Boże, jakie wzruszenie mnie ogarnęło.

  Noemi*,  27/08/2011

Z podobną reakcją zetknęłam się kilka lat temu na Ukrainie. Przejeżdżaliśmy przez maleńką wieś, zatrzymała nas kobieta idąca z małą 10 letnią dziewczynką. Była to polka urodzona na kresach, pamiętająca jeszcze z dzieciństwa polski dwór w okolicy. Zatrzymała nas, bo zobaczyła samochód z polską rejestracją, chciała tylko porozmawiać po polsku. Mówiła ze śpiewnym wschodnim akcentem, przez godzinę opo ...  wyświetl więcej

  hussair  (www),  28/08/2011

Salut, Greg, wielkie dzięki.

Doskonale wiem po własnej osobie, jak kręci się łza w oku na myśl o Polsce, jeszcze bardziej o rodzinie. Pozdrawiam oddając swój głosik.

Witaj w klubie:-)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska