Login lub e-mail Hasło   

Wielka romantyczna miłość

Może te literackie wzorce powodują, że postrzegamy czasami miłość, jako nieosiągalną w realnym świecie.
Wyświetlenia: 1.886 Zamieszczono 08/09/2011

W roku 1978 na festiwalu w Sopocie spektakularny sukces odniosła rosyjska, a właściwie radziecka, piosenkarka - Ałła Pugaczowa. Seksowna, z burzą rudych włosów, utalentowana Ałła szturmem podbiła serca polskiej publiczności.

W przeboju „Wsio mogut koroli” śpiewała o królach, którzy mogą wszystko, oprócz jednego. Nie mogą ożenić się z miłości.

W zasadzie piosenka mówiła prawdę. Małżeństwa władców były wydarzeniami politycznymi. Aparycja wybranki i osobiste upodobania królów nie odgrywały większej roli. Musiały ustąpić przed innymi racjami.

Na osłodę, zapewne, przez palce patrzono na pozamałżeńskie związki władców.

Ostatni z Piastów, Kazimierz Wielki, mimo, iż czterokrotnie żonaty, słynął z upodobania do licznych miłostek. Pozycja społeczna wybranki nie miała znaczenia. Nawet chłopki miały szansę. Legendarna Żydówka Esterka to chyba najbardziej znana kochanka Kazimierza.

Od romansów nie stronił też ostatni z Jagiellonów – Zygmunt August, który zawarł politycznie uwarunkowane małżeństwo z Elżbietą Habsburg. Chorowała na epilepsję, budząc, tym samym, wstręt w Auguście. Życie młodej królowej na Wawelu, z dala od rodziny i w, wynikającym z choroby, osamotnieniu, na pewno było pasmem cierpień i upokorzeń.

Nieformalnymi względami jej królewskiego małżonka cieszyło się natomiast liczne grono pięknych pań.

Wszystkie one odeszły jednak w niepamięć, gdy król napotkał na swej drodze młodą i urodziwą ponad miarę wdowę, swoją jedyną wielką miłość – Barbarę Radziwiłłównę.

Reputacja Barbary nie należała do najlepszych. Przypisywano jej zamiłowanie do zbytków i wiele romansów.

Początkowo wydawało się, że Radziwiłłówna będzie po prostu kolejną królewską kochanką.

Długotrwały związek Augusta i Barbary zaczął niepokoić i jego matkę – królową Bonę i sporą część polskiej szlachty, zwłaszcza, gdy król owdowiał.

Obawy nie były bezpodstawne. Barbara, jako polska królowa, przyczyniłaby się do wzrostu potęgi rodziny Radziwiłłów.

Bona, bodajże najinteligentniejsza kobieta, spośród zasiadających na polskim tronie, trafnie i dalekowzrocznie oceniła sytuację.

Potajemnie zawarte małżeństwo z pewnością nie było dla Rzeczypospolitej korzystne.

Inaczej sprawa wyglądała z punktu widzenia Zygmunta Augusta, jako człowieka.

Gdy rozpoczął zdecydowaną batalię o uznanie małżeństwa, skrajne emocje zaostrzyły się. Barbara miała wielu zażartych wrogów. Ale król był nieugięty i Barbara została koronowana na królową. Nie panowała długo. Zmarła, mając zaledwie trzydzieści jeden lat.

Większość z nas z pewnością pamięta Annę Dymną w roli Radziwiłłówny w serialu o królowej Bonie.

W tę postać wcielały się też dwie gwiazdy polskiego kina okresu międzywojennego – Elżbieta Barszczewska i Jadwiga Smosarska.

Filmowa Barbara to brunetka. W rzeczywistości była jasną blondynką o dużych ciemnych oczach i delikatnych rysach twarzy. Ulubione klejnoty – perły, znakomicie podkreślały subtelną urodę Barbary.

Badanie szczątków Radziwiłłówny wykazało, że była wysmukła i zgrabna oraz dosyć wysoka, jak na tamte czasy. Miała 168 cm wzrostu.

Wykluczono raczej otrucie, jako przyczynę jej śmierci. O czyn ten powszechnie podejrzewano królową Bonę, największego wroga Barbary.

Nie zmarła też na chorobę weneryczną, co sugerowała niechętna jej szlachta.

Badacze twierdzą, że Barbarę zabił nowotwór. Nie brakuje jednak zwolenników hipotezy o bakteryjnym zakażeniu, którego mogła się nabawić, stosując zbyt często wyczerpujące ziołowe kuracje na bezpłodność. Jej wysiłki w tym kierunku i tak były nadaremne, bo to August, najprawdopodobniej, był bezpłodny.

August do końca trwał przy Barbarze i sam ją pielęgnował, nawet, gdy choroba zniszczyła jej urodę.

Królową, zgodnie z jej życzeniem, pochowano w Wilnie.

Orszak żałobny odbył długą drogę z Krakowa na Litwę.

W każdej miejscowości August zsiadał z konia i szedł pieszo za trumną, z odkrytą głową. Nie był wtedy królem. Był cierpiącym człowiekiem.

Barbara do końca życia pozostała jego jedyną miłością. Wiązał się później z wieloma kobietami. Jedna z nich – Barbara Giżanka – zyskała nawet wielkie wpływy na dworze. Była łudząco podobna do zmarłej królowej, od której śmierci upłynęło wtedy dwadzieścia lat!

Romantyczna miłość to temat, budzący zawsze ogromne zainteresowanie. O ile uboższa byłaby bez niego sztuka! Romeo i Julia, Tristan i Izolda uosabiają wielką i tragiczną miłość. Tragiczną, bo jej ceną była śmierć.

Może te literackie wzorce powodują, że postrzegamy czasami miłość, jako nieosiągalną w realnym świecie.

Przypomina mi się pewna wspaniała miłosna historia. W dodatku prawdziwa. Wallis Simpson i Edward VIII. Aby móc ożenić się z ukochaną kobietą, Edward VIII abdykował. Rzadko kto byłby skłonny tyle poświęcić.

Sądzę, że nasze postrzeganie miłości, jako nieosiągalnej, bywa rodzajem asekuracji. Z jednej strony marzymy, by stała się naszym udziałem, z drugiej boimy się ceny, jaką możemy za nią zapłacić. Dla miłości trzeba nieraz dokonać trudnych wyborów. Odwagi wymaga stawienie czoła ewentualnemu ostracyzmowi, gdy związek nie znajduje akceptacji otoczenia, bo łamie jakieś niepisane prawa. Na przykład nietypowa różnica wieku.

Swego czasu sensację wywołało małżeństwo Magdaleny Zawadzkiej i Gustawa Holoubka. Nie wróżono im szczęścia. Ale oni wiedzieli swoje.  I mieli rację.

Z historii znamy przykłady poświęcania miłości dla innych celów.

Napoleon Bonaparte, w imię politycznych racji, rozstał się z Józefiną.

Mohammad Reza Pahlawi, ostatni szach Iranu, rozstał się ze swoja ukochaną żoną Sorayą, z powodu jej bezpłodności. Soraya uważana była za jedną z najpiękniejszych kobiet świata.

Marzymy po cichu o wielkiej miłości i jednocześnie obawiamy się jej. Bo nasze wybory pokazują prawdę o nas samych. Nie jest trudno deklarować jakąś hierarchię ważności. Gorzej, gdy przychodzi realizować ją w życiu. Może się wtedy okazać, że materialny status, prestiż, władza są jednak od romantycznej miłości ważniejsze.

Czytałam kiedyś sentencję, która bardzo mi przypadła do gustu. Brzmiała mniej więcej tak:

„Jeżeli czegoś naprawdę chcemy, pokonujemy przeszkody. Jeżeli tylko mówimy, że chcemy, wynajdujemy je.”

I sądzę, że tę prawdę możemy odnieść nie tylko do wielkiej romantycznej miłości.

 

Alicja Minicka

http://mysli-o-ludziach.blog.onet.pl

Podobne artykuły


14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 857
14
komentarze: 11 | wyświetlenia: 916
14
komentarze: 8 | wyświetlenia: 334
13
komentarze: 0 | wyświetlenia: 927
12
komentarze: 12 | wyświetlenia: 687
12
komentarze: 18 | wyświetlenia: 1527
12
komentarze: 6 | wyświetlenia: 1773
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 953
11
komentarze: 0 | wyświetlenia: 460
11
komentarze: 298 | wyświetlenia: 382
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 381
11
komentarze: 4 | wyświetlenia: 382
11
komentarze: 9 | wyświetlenia: 866
10
komentarze: 13 | wyświetlenia: 312
10
komentarze: 0 | wyświetlenia: 423
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Tę prawdę możemy odnieść do wszystkich naszych działań podjętych w życiu i decyzji z nich wypływających. Romantyczna miłość czasem jednak objawia się w całym majestacie. życie natomiast weryfikuje jej trwałość :)

Bardzo przepraszam. Ale czy miłość może być nieromantyczna?

Bardzo proszę, już udzielam odpowiedzi - może być również praktyczna i stała:)

Eeee tam...
:-)

No tez się tak na to zapatruję...niemniej jednak są miłości ciche, bez uniesień, ale za to stałe, niezmienne i jak ten kamień opoki :)

Miłość, która jest jak uderzenie pioruna, zostawia zgliszcza. Miłość, która zatapia, ogarnia i nic nie zostawia, powoli i nieuchronnie zabija. Osobiście za dojrzałą miłość uważam tą delikatną jak ostróżka, przyjacielską i ciepłą, niekoniecznie gorącą. Taką na zimę i na lato, na zawsze.

  berni*,  09/09/2011

Sentencja godna zapamiętania, prawdziwa aż do bólu Pozdrawiam.

Nie wiem jak to jest u kobiet. Ale zakochany facet jest wariatem. A do tego wariatem nienormalnym. Ślepym na inne, głuchym na innych, irracjonalnym i w istocie chorym. Powinien być zwalniany przez wszystkie sądy świata za wszelkie czyny zabronione gdyż popełnia je w stanie pomroczności jasnej i zaćmy umysłu. Wszelkie decyzje podejmowane przez człowieka chorego na głowę mogą być szkodliwe dla środo ...  wyświetl więcej

  Noemi*,  09/09/2011

Psychiatrzy od dość dawna porównują zakochanie do odurzenia środkami narkotycznymi. Niektórzy z nich uznają to, co przeżywa zakochany człowiek, za rodzaj ostrej psychozy. Charakteryzuje się ona nadmiernym pobudzeniem i euforią, ograniczeniem świadomości, chwiejnością emocjonalną, a nawet upośledzeniem pewnych zdolności umysłowych, na przykład umiejętności przewidywania. Przeprowadzono badania zako ...  wyświetl więcej

Uff:-)
Tym razem nauka jest po mojej stronie:-)

  Noemi*,  09/09/2011

Odwołując się do fizjologicznych tajników miłości, wyznanie miłosne zamiast: „Kocham cię”, powinno brzmieć: „Tylko ty możesz uspokoić moje rozszalałe neuroprzekaźniki”.:):)

  gnostyk,  09/09/2011

Noemi,Ja się zwrócę kiedyś do Ciebie o korepetycje:)))Jesteś Świetna,pozdrawiam cieplutko:)

  Noemi*,  09/09/2011

Polecam się na przyszłość, bo teraz pędzę na koncert IX Symfonii d-moll Beethowena:-)

Dzieci o miłości:

"Kiedy ktoś cię kocha, inaczej wypowiada twoje imię. Po prostu wiesz, że twoje imię w jego ustach jest bezpieczne". Billy - lat 4.

"Miłość to to, co wywołuje twój uśmiech, kiedy jesteś zmęczony". Terry - lat 4.

"Jeśli chcesz nauczyć się lepiej kochać, powinieneś zacząć od znajomego, którego nienawidzisz". Nikka - lat 6.

"Miłość jest wtedy, kiedy ma

...  wyświetl więcej

Bardzo piękne, szczególnie to o rzęsach i gwiazdkach:):):)

  hussair  (www),  10/09/2011

A mnie zauroczył Billy. Niezwykła dusza w nim siedzi.

  Amicus,  10/09/2011

Trudna sprawa... No bo i te gwiazdki, i ten piesek... Imię wypowiadane inaczej, kawałek kurczaka... :)
Decyzja krótka: w moim rankingu wszystkie dzieciaki zajmują ex aequo 1. miejsce!

  hussair  (www),  10/09/2011

Zatwierdzamy ten wyrok. :)

Pełna zgoda, chłopcy:)

Ani wielka, ani romantyczna... ale ładnie napisane:)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska