Login lub e-mail Hasło   

Co kryje w sobie równanie E=mc2 ? (1) – c2 = e/m

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://sites.google.com/site/samoswiadomosc/
Istniejące zrozumienie teorii względności jest bardzo zawężone. Nie wiem, czy przesadzę jeśli napiszę, że jej rozumienie odnosi się tylko do przemiany materiału radioaktywnego w...
Wyświetlenia: 2.734 Zamieszczono 11/09/2011

Istniejące zrozumienie teorii względności jest bardzo zawężone. Nie wiem, czy przesadzę jeśli napiszę, że jej rozumienie odnosi się tylko do przemiany materiału radioaktywnego w elektrowniach albo bombie? Nie wiem, czy współcześnie znamy obecność równania E=mc2 w tak bezpośredni jak tam sposób, jako proces następowania stopniowej przemiany? Możemy znaleźć związek z tym równaniem i całą teorią wśród zagadnień dotyczących grawitacji, szerzej kosmologii, zagadnień dotyczących mikrocząsteczek. Czy po prostu wszędzie tam gdzie bada się światło, masę i ich relację. Ale naprawdę jest to mało, bo teoria relatywizmu i równanie E=mc2 jest totalnie powszechne w postaci stopniowego procesu przemiany wszystkiego i na różnych płaszczyznach – empirycznej i abstrakcyjnej. Jedną z przyczyn tego stanu rzeczy widzę w postaci równania E = m * c2 lub c2 = e/m. W tym jak rozumie się, to czym jest masa i energia, a także w tym, co to jest „c”, szczególnie „c2.” Także w innych stronach zagadnienia relatywizmu eksponowanych bardziej i zamiast procesu przemiany, który jest najważniejszą stroną teorii względności, a dotąd bardzo słabo poznaną.

Przyjrzyjmy się najpierw samemu równaniu. Dokonam tutaj pewnego uporządkowania pojęć. Przez materię będę rozumiał jednocześnie i masę i energię, bo to dwie postacie jednej „rzeczy” - materii. Masą jest każdy obiekt, który w polu grawitacyjnym ma ciężar i stawia opór kiedy próbuje się na niego oddziaływać energią np. w celu przesunięcia go. Ogólnie posiada bezwładność wyrażającą się przez spoczynek, opór i ewentualny ciężar. Poza polem grawitacyjnym przejawia bezwładność – brak władzy (oddziaływania) nad sobą i poddawanie się władzy (oddziaływaniu) energii wraz ze stawianym oporem na jej działanie. Bez udziału energii nie wykazuje działania, po prostu jest (stanem). Nawet posiadając energię nadającą np. pęd masa obiektu odpowiada za bezwładność, bo poddaje się działaniu energii, która nadaje pęd w kierunku wyznaczanym przez energię – poddaje się jej bezwładnie.

Energia to postać materii charakteryzująca się odwrotnymi właściwościami, to siła zdolna do dokonania czegoś. Sama w sobie dokonuje już czegoś znajdując się w ruchu względem innych obiektów, ten ruch to już energia, wyraz zachowania taki jak bezwład masy. Ma ona zdolność oddziaływania na opór masy, co widoczne jest wtedy kiedy jej ilość jest wystarczająca do tego, aby opór masy przekroczyć wzbudzając jakiś bezwładny obiekt do ruchu. Obie strony materii oddziałują ze sobą np. promieniowanie świetlne pochodzące ze Słońca potrafi ogrzewać masę w postaci np. kamienia, a kamień potrafi absorbować energię. Ogrzewanie znaczy tyle, że promieniowanie wpływa na i przenika strukturę molekularną kamienia wzbudzając jego wiązania. Absorbowana energia przechodzi pomiędzy wiązaniami cząstek i atomów kamienia poprzez cząstki tworzące te obiekty. W wyniku oddziaływań ze strukturą zmienia się. Fakt, że biorąc ten kamień do ręki odczuwamy jego ciepło świadczy o tym, że energia zaabsorbowana wydostaje się z niego. Energia oddziałując na tą masę zwiększa ilość materii w obiekcie – kamieniu lub ilość ta zmniejsza się kiedy nastaje chłodny wieczór. De facto, aby dokładnie poznać bezwładność, a w polu grawitacyjnym także prawdziwy ciężar kamienia należałoby go zważyć i zmierzyć bezwładność w temperaturze zera absolutnego. Wtedy oddał on całą zaabsorbowaną energię, która nie należy do jego struktury, a która wcześniej w temperaturze wyższej wzbudzała jego wiązania i zwiększała jego ciężar. Podobnie jak akumulator, który po naładowaniu jest cięższy względem siebie przed naładowaniem. 

Założeniem teorii względności jest to, że masa to odmienna postać energii, a energia to odmienna postać masy. W jednym obiekcie np. tym kamieniu jednocześnie istnieje materia pod postacią masy, którą jest jego bezwładna struktura doświadczalna w większych obiektach np. przez dotyk. I materia pod postacią energii, bo kamień i każdy inny obiekt posiada pewną energię wyrażaną choćby przez temperaturę albo pęd. Jeśli traci temperaturę, to czyni to wypromieniowując ją w postaci promieniowania cieplnego, światła o niższej częstotliwości niż widzialne. Ale nie tylko, bo także w postaci promieniowania o innych częstotliwościach i w postaci cząstek, które ulegną oderwaniu od całej struktury wraz z wypromieniowywaną energią.

Kiedy masa w swojej strukturze ulega rozbiciu i przemienia się w energię, to promieniowanie może posiadać różne częstotliwości. Jednocześnie wraz z tym oderwane zostają także inne cząstki, które nie uległy przemianie w energię, ale przez jej oddziaływanie zostały oderwane. Dlatego rozważając przemianę energii w masę lub na odwrót można zwrócić uwagę na te różnice. Czyli sytuację kiedy wyzwalana jest jedynie energia zaabsorbowana przez obiekt znajdujący się w szczególnych warunkach podwyższonej energii otoczenia (kamień ogrzewany przez Słońce). Od sytuacji jaka powstaje kiedy sama struktura obiektu ulega przemianie, wcześniejsza masa przemienia się w energię (wietrzenie, spalanie, kruszenie, itp. - stany o różnym poziomie wyzwalania energii w krótkim okresie). W obu przypadkach przemiana następuje jako proces „E=mc2”, ale w różny sposób. W obu przypadkach przemiany, wyzwalania energii lub wiązania jej w masę dla wzoru e = mc2 lub w innej wersji c2 = e/m lub m = e/c2 oznacza to, że znak mnożenia lub dzielenia odpowiada za wąskie rozumienie teorii względności. Ponieważ naprawdę równanie to, wraz ze stojącą za nim teorią mówi o tym, że jedno np. energia przechodzi w masę i odwrotnie. Nie następuje tu po prostu mnożenie energii przez masę, ani energia nie jest po prostu dzielona przez masę, bo to zwielokrotniłoby lub zredukowało ich ilość w obiekcie. Niemniej równanie to jest prawidłowe i nadaje się do obliczeń, chodzi tu o coś więcej.

Równanie w postaci c2 = e/m najbardziej bezpośrednio wyraża proces przemiany. „E” przechodzi w „m” lub na odwrót, przechodzenie to przemiana, nie mnożenie lub dzielenie. W istocie kiedy fragment masy przechodzi w energię, to ulega przemnożeniu przez współczynnik „c2”, bo taki skok ilościowy następuje w jedną albo drugą stronę. Ale pomnożenie lub redukcja ilości następuje w konkretnym stanie, w konkretnym fragmencie obiektu, który uległ przemianie, np. jedno wiązanie ulega rozbiciu wyzwalając odpowiednią ilość energii. Wyrażenie „e/m” mówi o dzieleniu i to jest wyraz uproszczenia zagadnienia. Relacja jaka następuje w tym wyrażeniu pomiędzy energią i masą to przechodzenie jednego w drugie, które może następować obustronnie. Zatem znak podziału jest tutaj nieprawidłowy, dlatego bo kiedy energia wyzwalana jest z masy to ulega przemnożeniu przez „c2.” Zatem wraz ze znakiem podziału musiałby tu występować także znak mnożenia. Ale nawet to nie będzie prawidłowe ponieważ do mnożenia lub dzielenia dochodzi w środku przemiany, podczas jej trwania, kiedy jest ona czynnością ogólniejszą od tych działań. Dodatkowo do mnożenia lub dzielenia dochodzi tylko wtedy, kiedy znaki te występują razem ze współczynnikiem „c2.” Dlatego prawidłową postać wyrażenie „e/m” miałoby wtedy, kiedy zastosować znak wskazujący na obustronne przechodzenie jednego w drugie np. „e<=>m”, gdzie dopiero w tym znaku „<=>” dochodzi do mnożenia lub dzielenia. Prawidłowe jest to dlatego, ponieważ równanie c2=e/m wyraża stan, nie proces. „C2” to stan, to „c * c”. Jedno „c” odpowiada „e” z drugiej strony, a drugie odpowiada „m.” Tymczasem z jednej strony znaku równania mamy mnożenie światła przez nie samo (prędkości), a z drugiej dzielenie. „C*c” wyraża stan w jakim znajduje się światło, jeśli ma się ono równać „e/m” wtedy, to wyrażenie także musi wyrażać stan (istnienia). Dlatego na równi może zamiast znaku podziały znaleźć się tam znak mnożenia. Zatem wyrażenie „c*c” może posiadać także postać odwrotną „c/c.” Dlatego wreszcie, że raz mamy do czynienia z wymnażaniem energii z masy (*), a drugi redukcji energii do masy (/), to te znaki muszą zostać ujęte jednocześnie, czyli można je zastąpić znakiem ogólniejszym np. powyżej zasugerowanym „<=>”, zaznaczając, że dopiero od kierunku przemiany zależy to, czy mnożymy czy dzielimy. Dlatego prawidłowe równanie na relatywizm powinno mieć postać c<=>c = e<=>m, upraszczając c2 = e<=>m, bo ono wyraża stały stan w jakim znajduje się relacja energii do masy i energii do samej energii. W takiej sytuacji otrzymane równanie jest stałą, w której „przepływa” proces przemiany „m” w „e” lub odwrotnie pod kuratelą „c2.”

Kiedy dokonuje się obliczeń przy pomocy tego równania w dotychczasowej postaci (e=mc2, m=e/c2, c2=e/m), to dokonuje się obliczenia pewnego konkretnego stanu obiektu. Dokonuje się obliczenia tego jaka jest potencjalna ilość energii w obiekcie posiadającym daną masę lub odwrotnie jaka jest potencjalna ilość masy w obiekcie posiadającym daną energię. Ale w obu tych przypadkach założony jest stały stan obiektu, który poddaje się obliczeniom. W istocie każdy obiekt podlega ciągłej przemianie, nawet jeśli jest ona niewidoczna gołym okiem w krótkiej skali czasu kiedy poddawany jest pomiarowi. Dlatego zastosowanie takiej postaci wzoru jest bardzo wąskie i narzuca wąski sposób pojmowania teorii relatywizmu. Dotyczy tylko konkretnego „teraz” danego obiektu i wziętego najbardziej ogólnie. Nie bierze pod uwagę tego, że po nim w kolejnych „teraz” dochodzi do absorbowania i oddawania energii z otoczeniem i przekształceń struktury molekularnej, masy obiektu. Także tego, że w badanym obiekcie mamy jednocześnie „teraz” energię i masę, nie tylko masę. Choć można dokonywać tych samych obliczeń potencjalnej energii lub masy, ale nie wydobywa się na jaw pełnych możliwości równania i teorii. Innymi słowy przemiana, której potencjał oblicza się przy pomocy tego równania naprawdę następuje przed, w trakcie i po pomiarze – obliczeniach, nawet jeśli przemiana następuje w inny sposób, np. gram uranu starzeje się zanim ulegnie reakcji łańcuchowej. Dlatego traktując to równanie w taki tylko statyczny sposób nie wiemy jak następuje przemiana, którą to równanie opisuje, wydobywamy tylko potencjalne ilości energii lub masy.

Faktycznie przemiana każdego obiektu i zdarzenia, to przemiana jego masy w energię lub energii w masę następująca stopniowo w każdej chwili, w każdym „teraz” pomiaru. Co najdrobniejszy moment jakiś kwant energii wyzwolony zostaje z masy kiedy ulega ona rozbiciu lub zostaje przez masę związany z nią. Każdy z tych następujących momentów, kolejne najdrobniejsze zmiany, to zmieniający się stosunek energii i masy w obiekcie. Na przykład przy przemianie masy w energię będziemy obserwowali jak wraz ze zmniejszającą się masą rośnie ilość energii w obiekcie. Aby widzieć, co dokładnie dzieje się z danym obiektem „teraz” i w akcie każdej następnej najdrobniejszej przemiany należałoby dokonywać ciągłego obliczania aktualnej masy i energii obiektu. Wtedy możemy poznawać jak zmienia się stosunek energii do masy w nim stopniowo. To jest owym szerszym zastosowaniem równania „E=mc2” (c2 = e<=>m) Kiedy w taki sposób stosuje się ten wzór, to znaki mnożenia lub dzielenia na poziomie ogólnym tego wzoru okazują się nieprawidłowe. Ponieważ w każdym następującym po sobie „teraz” przemiany na poziomie najwyższym energia lub masa przechodzi w swoją odwrotność. Mnożenie masy (materii) przy wyzwoleniu z niej energii (mnożenie się energii) lub dzielenie energii kiedy wiązana jest ona w masę następuje w każdym konkretnym „teraz” przemiany stopniowo, na każdym najmniejszym kroku oddziaływań. Wtedy dopiero można zastosować mnożenie lub dzielenie przez współczynnik „c2”, czyli prędkość światła podniesioną do kwadratu, bo ta przemiana jednego w drugie następuje z tak skokowym stopniem. Wyzwala się tak wiele energii z tak niewielkiej ilości masy lub wielka ilość energii „pakuje się” w niewielką ilość masy.

Kiedy dokonujemy pomiaru stopniowego przechodzenia energii w masę lub odwrotnie, to otrzymujemy dane o kolejnych stadiach przemiany, po kolei tak jak one następują. Kiedy te kolejne stadia umieścimy na osiach gdzie jedna odnosi się do poziomu energii, a druga do poziomu masy w obiekcie, to otrzymujemy pełny obraz następowania przemiany. Wyglądać będzie on wtedy w taki lub zbliżony sposób:

Kolorowe linie przedstawiają kolejne stadia przemiany, czyli kolejne stosunki energii do masy w trakcie przemiany.

Może on również składać się w wyraźnych cykli przemiany, co zależy od obiektu, w którym przemienia się masa z energią.

Przemiana cykliczna na pewno dotyczy przemian, w których udział biorą emocje, bo okresowo słabnie zapał w dokonywanej przemianie na skutek pojawiających się trudności. Być może nie występuje w każdej przemianie materii nieożywionej.

Znajomość procesu pozwala na poznanie tego jak przebiega każda przemiana energii w masę według równania „E=mc2”, bo bez względu na przedmiot, w którym przemieniają się sama przemiana przebiegają w sposób tak sam. Zatem pozwala na przewidywanie tego jak przemiany, które wokół nas następują będą wyglądały, jaką mają siłę i cel wraz z tym kiedy on nastąpi, bo możemy wyznaczyć aktualny punkt przemiany. Kiedy w kolejnych artykułach wyjaśnię jak bardzo powszechne są przemiany relatywistyczne w naszym otoczeniu, to pozwoli to na wykazanie jak ogromnie użyteczna jest znajomość przebiegu procesu jakim jest równanie, właściwie ze względu na powszechność - wzór E=mc2.

Powyższe rysunki mogą przedstawiać modelowy przebieg przemiany, praktyczna postać wykresu może przybierać różną postać ze względu na czynniki wpływające ułatwiająco lub utrudniająco na jego przebieg. W wyniku ten sam obraz może ulec skróceniu lub wydłużeniu w całości, także skróceniu lub wydłużeniu miejscowo.




Podobne artykuły


36
komentarze: 13 | wyświetlenia: 12382
26
komentarze: 7 | wyświetlenia: 10163
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 8517
12
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1018
12
komentarze: 11 | wyświetlenia: 1111
158
komentarze: 114 | wyświetlenia: 71644
26
komentarze: 31 | wyświetlenia: 14356
21
komentarze: 13 | wyświetlenia: 8221
17
komentarze: 22 | wyświetlenia: 4715
53
komentarze: 50 | wyświetlenia: 32062
29
komentarze: 6 | wyświetlenia: 9635
28
komentarze: 18 | wyświetlenia: 7166
24
komentarze: 57 | wyświetlenia: 5630
25
komentarze: 12 | wyświetlenia: 7210
 
Autor
Artykuł



  gnostyk,  11/09/2011

Chyba się gdzieś zaplątałem Marcinie,Zaczynając od zdania w zakończeniu;"Zatem pozwala na
przewidywanie tego..." Chodzi mi oto czy takie ujęcie nie jest deterministyczne,czy pozostaje
w zgodzie zasadą nieoznaczoności,wytłumacz mi krótko,myślę że źle zrozumiałem:)

W nieoznaczoności chodzi po prostu o to, że (na makro"cząstkach") kiedy samochód jedzie z jakąkolwiek prędkością, to w danym Teraz możesz określić jego położenie, ale on w nim stoi. Kiedy chcesz określić prędkość, to on jest w ruchu i nie wiesz w gdzie stoi. W tym sensie jest to zdeterminowane, bo występują tu te same własności jak powyżej, kiedy auto stoi to mamy stan - masy. Kiedy jest w ruchu to mamy proces, ruch - energii.
Naszych decyzji determinizm nie dotyczy.

Słusznie Marcinie,już wiem o co chodzi:) Dziękuję:)

  Hamilton,  11/09/2011

Jest esej Alberta Einsteina - E = mc kwadrat, w którym pisze o sposobie rozumowania, które naprowadziło go tego wniosku. Można go przeczytać w książce p.t. " Wielkie eseje w nauce" Martina Gardnera. Polecam.

A coś w skrócie?

To rodzaj wywodu, który trudno streścić. Sam w sobie jest esencją godną zarówno genialnego naukowca, jak i genialnego popularyzatora nauki. Nie czuję się godny. Odsyłam do oryginału. Pozycja dostępna w większości bibliotek. Wyszła w 1998 r.

Szanowny Panie autorze,
Nie jest Pan fizykiem, a pańscy czytelnicy też nie są. To wszystko jest takie radosne...

Szanowny komentatorze,
Pan jest fizykiem, ale nie podaje powodu, dlaczego to takie radosne - to dopiero jest zabawne.
Chętnie wysłucham komentarza na poziomie fizyka, jak mam domyślać się naukowca, tak?

Teoria Względności a ostateczna natura czasu -- Czy Albert Einstein mógł się mylić ??

http://eiba.pl/3

Dlaczego spamujesz w moich artykułach?

@Kótasiński
Jeżeli uważasz mój cały esej pod powyższym linkiem za spam, to tylko sam wystawiasz sobie tym bardzo złą opinię. Rozumiem, że mój esej może Ci się bardzo nie podobać z tego prostego względu, że wykazał poważne, fundamentalne braki w Twoim mało przemyślanym tekście. Masz okazję, aby zweryfikować swoje pozbawione logicznych podstaw poglądy. Może spróbuj być po prostu bardziej samokryryczny? http://eiba.pl/3



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska