Login lub e-mail Hasło   

Mocno zdziwiony, wciąż drapiący się w głowę!

Odnośnik do oryginalnej publikacji: http://zdrowieikondycja.blogspot.com/201(...)-w.html
Wiem, że większość ludzi ze względu na to, czym jest karmiona przez media, lekarzy i inne źródła wiedzy medycznej jest całkowicie nieświadoma prawdziwych efektów mammografi.
Wyświetlenia: 1.340 Zamieszczono 11/09/2011

Tak się akurat składa, że jedną z prowadzonych przeze mnie działalności jest prowadzenie sklepu ze zdrową (a przynajmniej zdrowszą) żywnością w miejscowości, w której mieszkam. Ostatnio siedząc w sklepie spotkałem znajomą, która pracuje w markecie, w którym wynajmuję lokal. Była bardzo zabiegana i z lekka zła na swoje podwładne, że "ona tyle już rozwiozła i rozkleiła" plakatów zachęcających do wzięcia udziału w akcji wczesnego wykrywania raka piersi z wykorzystaniem mammografu, "a jej dziewczyny nawet nie zdążyły wywiesić kilku plakatów w oknach marketu". W takich o to okolicznościach zostałem poproszony o powieszenie również w swoim oknie takiego plakatu (dzięki czemu mogłem go przez chwilę potrzymać i poczytać ). Na szczęście, okazał się on potrzebny i nie musiałem go wieszać. Rozumiem, że akcja jest też pewnym sposobem na reklamowanie marketu a co za tym idzie przyciągnięcie większej liczby potencjalnych klientów (w tym przypadku klientek). Zdaję sobie również sprawę, że większość ludzi ze względu na to, czym jest "karmiona" przez media, lekarzy i inne źródła wiedzy medycznej jest całkowicie nieświadoma prawdziwych efektów mammografi. Tak, więc ja osobiście słabo się paliłem do wspierania tej akcji.

 Co mam na myśli mówiąc: "prawdziwych efektów mammografi"? Osobiście, mojej żonie zapowiedziałem żadnej mammografi (oczywiście wyglądało to nieco inaczej) i wcale nie wynika to z mojej ciemnoty i chęci cofnięcia się do czasów średniowiecza. Wręcz przeciwnie !!!

W świetnej książce Jerzego Maslanky "Od lekarza do Grabarza" można między innymi przeczytać: "Jak skuteczna i ważna może okazać się technika palpacyjna (badanie ręczne - mój przypis), świadczyć mogą rezultaty ankiety, przeprowadzonej na 281 kobietach (Akcja Rak Piersi z siedzibą w San Francisco, USA). W ankietowanej grupie było 226 kobiet ze zdiagnozowanym rakiem piersi. Czterdzieści cztery procent z nich odkryło raka piersi metodą palpacyjną, 37% za pomocą mammografu, a pozostałe 8% w asyście lekarza." Tak, więc mammograf nie odgrywa znaczącej roli w wykrywaniu raka piersi. I raczej mało prawdopodobne, że to ze względu na zbyt skromną promocję tej metody diagnozowania.

W tejże książce możemy przeczytać dalej: "Najnowsze informacje, z jakimi zetknąłem się na temat istniejącej zależności pomiędzy mammografią a wzrostem zachorowań na raka piersi, pochodzą z "Journal of American Medicine" (2002), który doniósł o rezultatach badań, przeprowadzonych w amerykańskim Centrum Naukowym Raka im. F. Hutchinsona. Naukowcy centrum potwierdzili dwukrotny wzrost przypadków raka piersi wśród kobiet, którym wykonano dwa lub więcej zdjęć mammografem w porównaniu z kobietami, którym nigdy ich nie robiono. Natomiast jedno tego rodzaju prześwietlenie powodowało wzrost zachorowań "tylko" o 60% !!!
Mammograf to urządzenie, którego diagnostyczną przydatność bardzo precyzyjnie i do tego dwukrotnie(!) określił brytyjski "Lancet": "Technika mammografi powoduje przerzuty" (1994) oraz "Korzyści marginalne, spowodowane szkody znaczne, poniesione koszty przeogromne" (1995)."

Czytamy też dalej: "... kobiety nie zdają sobie, więc sprawy, że statystycznie "tylko" 11% z nich może spodziewać się ataku choroby. Jednak aż ponad połowa uważa, że choroba zaatakuje 75%. Bezpodstawne są również ich obawy, kiedy uważają, że częściej przydarza się to kobietom w wieku między 30 a 50 rokiem życia, aniżeli kobietom starszym o czym przekonuje je m.in. American Cancer Society. Takie myślenie powoduje, że coraz więcej kobiet decyduje się na badanie mammograficzne, gdzie jedynie 5% wyników jest pozytywnych."


I znowu rodzą mi się różnego rodzaju pytania Jak to jest, że w niektórych krajach (np. Szwecja) się odchodzi od badań mammografem a u nas w Polsce wręcz się zachęca ??? Za mało mamy kobiet, którym stwierdzono raka piersi ??? A może za dużo pieniędzy ma NFZ i woli je wydawać na pseudo profilaktykę niż na faktyczną ??? A już najbardziej mnie dziwi kwestia, której dopatrzyłem się trzymając plakat (na wstępie wspomniany), że całą tą tak promowaną akcję jeżdżących mammografów wykonuje ... prywatna firma, której płaci NFZ i to pewnie ciężkie pieniądze.

Podobne artykuły


13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 1199
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 717
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 1352
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 1605
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 927
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 1315
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 1544
12
komentarze: 5 | wyświetlenia: 1320
12
komentarze: 72 | wyświetlenia: 722
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 402
11
komentarze: 81 | wyświetlenia: 1106
11
komentarze: 1 | wyświetlenia: 912
11
komentarze: 65 | wyświetlenia: 1207
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Zgadzam się z tobą w tej kwestii, to jest ważny temat dla kobiet. Osobiście uważam, że badanie palpacyjne powinno być wykonywane w gabinecie ginekologicznym przy każdej wizycie i kobiety maja prawo o nie poprosić, jeśli same nie są pewne tej techniki we własnym wykonaniu lub nie wiedzą jak to wykonać. Powinni raczej rozdawać ulotki, opisujące tą technikę - w Kanadzie rozdawano takie instrukcje na ...  wyświetl więcej

Nie wiem czemu, ale mam wrażenie, że jest to czysta manipulacja wynikami. To tak, jakby sprawdzić jaki odsetek osób wykonujących badanie na obecność markerów nowotworowych zachoruje na raka. A już to zdanie: "kobiety nie zdają sobie, więc sprawy, że statystycznie "tylko" 11% z nich może spodziewać się ataku choroby." czyli, bagatela, co dziesiąta.
Nie odrzucę z jednego powodu. Badanie palpa ...  wyświetl więcej

Niestety nie jest, a kobiety nie domagają się tego badania i co gorsza, nie znają swoich praw. Ulegają również presji środowiska diagnostycznego pod wpływem strachu przed nowotworem, często nie czytając o skutkach ubocznych pewnych badań.

Nawet USG ma swoje skutki uboczne, dlatego właśnie uważam, że w/w założenie, że mammograf jest przyczyną bezpośrednią raka u tych kobiet jest naciągane. Podstawowe badania mają być zrobione, pozostałe tylko gdy jest coś niepokojącego lub jest to osoba obciążona genetycznie.

Myślę, że autorowi chodziło o to, że propaguje się poprzez prywatne firmy terapie, które są kontrowersyjne, bo żerując na lęku pacjentów, pomija się milczeniem skutki uboczne, zamiast propagować i reklamować terapie bezpieczne dla zdrowia w pierwszej kolejności i tanie! Zaczęło się bowiem w artykule od plakatów kampanii mammograficznej sponsorowanych przez prywatna firmę, która za każde badanie, czy potrzebne, czy nie, dostanie swoją działkę z NFZ.

@The Meaning, liczby (czyli te 11%) w akapicie, który cytowałaś odnosi się do całej populacji kobiet czyli tylko co dziesiąta kobieta faktycznie ma duże prawdopodobieństwo zachorowania na raka piersi. A ciśnienie i promowanie (pseudo) profilaktyki jest tak duże jakby co najmniej połowa wszystkich kobiet była tym zagrożona. U nas się promuje mammografię a dla przykładu z tego co mi wiadomo w krajac ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska