Login lub e-mail Hasło   

O praogniu miłości.

Gdyby wiedziano, czem jest w istocie miłość, tedy oblicze ziemi dawno by się zmieniło, a wszelkie życie dawno wyzwoliłoby się z coraz to odnawiającej się męki.
Wyświetlenia: 929 Zamieszczono 12/09/2011

O praogniu miłości.




 

 

 

Nie mów, iż posiadasz miłość, póki nosisz jeszcze w sobie troskę o siebie samego!

Podobnie „liljom polnym”, co rosną dziko na dalekich przestrzeniach Wschodu i „ptakom niebieskim” podobnie, nie wolno ci znać więcej troski o siebie samego, jeśli chcesz się stać zdolnym do miłości w jej najwyższej postaci!

Póki dręczy cię jeszcze troska o siebie i swój los ziemski, zaiste, nie wiesz jeszcze nic o miłości, której nauczał niegdyś wysoki Mistrz, o tej miłości, która jedynie zdolna jest obdarzyć cię wolnością. 

  Sam oddajesz się w niewolę trosk swoich i nic wobec nich zdobyć nie możesz!  Boska siła leży w tobie odłogiem, bowiem nie umiesz jej używać!

A może „kochasz” „z całego serca” wszystkich, co ci są „drodzy”, których nigdy w tem życiu ziemskiem nie chciałbyś utracić, może stworzyłeś w sobie „powszechną miłość do ludzi”, ba, może „kochasz” zwierzęta i rośliny, może „kochasz” wszystko, co tylko widzisz?

Zdziwisz się, gdy ci powiem, że mimo to nie żyjesz jeszcze w miłości!  Gdy o człowieku, którego „kochasz” na swój sposób, powiadasz: „kocham go”, zawarte jest w tem pewne uczucie posiadania.

Do tego właśnie „posiadania” i do zadowolenia z „posiadania” sprowadza się wszystko w twojej „miłości”, – choćby to „posiadanie” polegało jeno na tem, że go widzisz i słyszysz!

Atoli miłość, o której mówi nauka „wielkiego Miłującego”, miłość, którą wieścić ci ma ta książka, jest siłą praświatów, która tak cię powinna przeniknąć, jak przenika cię w dreszczu wszechmożnym niższa postać tej samej siły, kiedy płoną w tobie ognie miłosne twej ziemskiej zwierzęcości! W tej „ziemskiej” miłości pożądasz jeszcze, bowiem tu miłość pragnie przedmiotu miłości; atoli w jej „niebiańskiej” postaci staje się ona sama sobie przedmiotem miłości, tak iż wszelkie pożądanie opuszcza cię!

W „ziemskiej” postaci jest miłość pożądaniem, żądaniem, chwytaniem w zewnętrzności i ściąganiem ku sobie; w postaci „niebiańskiej” staje się ona światłem wewnętrznem, promieniowaniem i darowaniem ciepła, wypływem z wnętrza ponad wszelką zewnętrznością…

Dopiero ta wysoka postać miłości sprawia wszystkie prawdziwe cuda duchowe wewnętrznego przebudzenia, powoduje, iż „samo przez się” powstaje w tobie wszystko to, o zdobycie czego teraz tak się starasz.

Twa życzliwość dla ludzi i duchowe pragnienie posiadania, które nazywasz „miłością”, nigdy nie mogą cię obdarzyć mocą, która zaiste „silniejsza jest niż śmierć”!

Lecz wszystko to, co dotąd określałeś wyrazem „miłość”, nie myśląc tylko o najniższym szczeblu miłości, gdzie pożądają się ciała, wszystko to wówczas dopiero udoskonali się prawdziwie, gdy ty sam napełniony zostaniesz praogniem miłości!

Z całej twej istoty będzie wówczas wypływać to, co teraz usiłujesz jeszcze z trudnością urzeczywistnić. Co dzisiaj jest dla ciebie „obowiązkiem” lub „cnotą”, stanie ci się wówczas zrozumiałem dopełnieniem twego bytu!

Nie możesz rozpłomienić w sobie praognistej siły miłości, nie wylewając z siebie w ciągłym potoku jej promieni, a wszystko, co ci jest bliskie, odczuwać będzie to ciągłe promieniowanie.

Lecz jeśli chcesz zapłonąć słonecznym ogniem najwyższej miłości, wymagane jest od ciebie nawrócenie wewnętrzne. Będziesz musiał chcieć się zmienić, jeśli chcesz widzieć się zmienionym!

Dotąd byłeś nawet w sferze duchowości żądającym, lecz dać można ci to tylko, czego jeszcze nie posiadasz.  Że jednak posiadasz w sobie wysoką siłę miłości, o której mówię, tedy nie trzeba ci jej dopiero dawać i od ciebie tylko zależy, czy zechcesz jej używać!

Musisz chcieć stać się „słońcem”,„słońcem”, które świeci samo z siebie, a wnet zapłoniesz w najwyższej miłości! Odczuwasz jeszcze zbyt wielką trwogę przed tem zapłonięciem!

Odczuwasz może w sobie umiarkowane ciepło i zadawalasz się tem, a potem dziwisz się, że promienie tego słabego ciepła nie zdołają zdziałać nic w tobie ani na zewnątrz, że nawet w twym losie ziemskim są zupełnie bezsilne!

Nie przeczuwasz jeszcze, jaką moc promieniowania mógłbyś osiągnąć, gdybyś chciał zamienić się sam w „słońce”, a nie oczekiwać tylko gnuśnie promieni innych słońc!

Wszystko w tobie musi chcieć stale dawać, jeśli pragniesz otrzymać z siebie najwyższe, co w tobie samym jest zawarte! Choćby to, co masz do oddania, wydawało ci się szczupłem, jednak wystarczy to, aby cię doprowadzić do stanu promieniowania.

O pewnym księciu indyjskim głosi podanie, iż zapytał on razu pewnego yogina, jakie są uczucia człowieka doskonałego. Atoli yogi odparł, iż podobnie pytano go kiedyś o uczucia miłującego, on zaś mógł odpowiedzieć tylko:

„Dowiesz się o tem, gdy będziesz miłującym”.

Tak i ja mogę tu mówić o najwyższej formie miłości, jako wieczystej mocy praświatów, jedynie obrazowo, bowiem tak samo nie mogę ci „wyjaśnić” w słowach tej „niebiańskiej” miłości, jak nie potrafiłbym ci w słowach uprzystępnić owej innej postaci miłości, która w ziemskim tylko bycie się objawia – zwie się miłością „ziemską”.

W obydwu wypadkach musisz zapłonąć miłością, jeśli chcesz wiedzieć, czem jest w rzeczywistości miłość w tej czy innej postaci!

Podobnie jak nosisz w sobie „ziemską” postać miłości, choć żar jej chwilowo może cię jeszcze nie przenika, tak jest też w tobie każdej chwili i owa „niebiańska” postać tej samej siły, która w działaniu swem wykracza daleko poza ten byt ziemski i daje ci na ziemi wolność boską, bowiem wszystko, co cię może spotkać, musi jej być posłuszne.

O takiej miłości i jej wszechmocy mówił niegdyś ów wysoki Mistrz z Nazaretu, a i on sam czerpał całą swą potęgę z takiej miłości…

O takiej miłości mówił ów miłujący, który był największym głosicielem nauki Mistrza, taką miłość miał on na myśli powiadając o sobie: „Gdybym nie miał w sobie miłości, byłbym spiżem grzmiącym lub podobien byłbym do dźwięczącego dzwonu!” I jedno i drugie wydaje dźwięk pod uderzeniem zewnętrznem, ale jednemu i drugiemu brak wewnętrznego życia, które by zdolne było spłodzić z siebie dźwięk.

J.A.S

Podobne artykuły


17
komentarze: 32 | wyświetlenia: 1503
14
komentarze: 33 | wyświetlenia: 1139
14
komentarze: 60 | wyświetlenia: 849
14
komentarze: 21 | wyświetlenia: 1109
13
komentarze: 9 | wyświetlenia: 709
13
komentarze: 93 | wyświetlenia: 403
13
komentarze: 62 | wyświetlenia: 548
13
komentarze: 3 | wyświetlenia: 1173
13
komentarze: 68 | wyświetlenia: 517
13
komentarze: 25 | wyświetlenia: 933
12
komentarze: 4 | wyświetlenia: 672
12
komentarze: 3 | wyświetlenia: 688
12
komentarze: 30 | wyświetlenia: 1532
12
komentarze: 31 | wyświetlenia: 735
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Piękny artykuł. Pobudza do głębokich refleksji :)



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska