Login lub e-mail Hasło   

Gdybym posadził jabłoń

Zwolennicy byłych właścicieli i byli właściciele (a raczej ich spadkobiercy), dopominają się tego, co jest ich własnością.
Wyświetlenia: 904 Zamieszczono 13/09/2011

Sporo kontrowersji budzą moje artykuły dotyczące zwracania mienia byłym właścicielom. A to proste nie jest. Zwolennicy byłych właścicieli i byli właściciele (a raczej ich spadkobiercy), dopominają się tego, co jest ich własnością.

Gdyby ktoś posadził jabłoń, a potem sobie poszedł (z różnych powodów), i gdybym ja przyszedł, ogrodził tę „po prostu jabłoń” bo mi pozwolili i zbierał przez lata jabłka. I jadł. I przyszedłby ktoś i powiedział: „To jest moja jabłoń, bo ja ją posadziłem i jabłka są moje”. Odpowiedziałbym: „Posadził pan (pani) i co więcej? Widzi pan jakie to piękne drzewo, jakie wypielęgnowane, jakie owoce? Ja to zrobiłem!”.

Wierzę tym ludziom, którzy marzą o „fortunie swojego dziadka”, często dyskusyjnej, bo zadłużonej, ale nie mam dowodów, tak jak i oni nie mają. Jednak idźmy dalej: co by było, gdybym ja nie przyszedł i o tę jabłoń nie zadbał? A nie przyszedłbym, bo gdyby nie wojna, gdyby nie „komuna”, siedziałbym dzisiaj na bank w podwileńskiej wsi, ledwo czytaty i pisaty (ludzie w moim wieku, którzy tam zostali w wielu przypadkach po prostu żyją/żyli dla samej egzystencji). „Właściciel”, który wyjechał do Anglii, albo innej Ameryki, nawet się nie zająknął o „potrzebie zwrócenia swojej własności”. Nie zająknął się z prostego powodu: Rządy Anglii czy innej Ameryki sobie tego nie życzyły. Rząd PRL, prawo PRL było dla nich takim samym prawem jak każdego innego „cywilizowanego” państwa.

Ciekawy jestem, co by było, gdyby mój ojciec, wujek i inni polscy robotnicy nie przyszli i nie zaczęli budować Warszawy (oczywiście Warszawa to przykład). Zdrowy (chyba dla właścicieli) rozsądek nakazywałby pozostawienie kupki gruzów przy ulicy X i… oczekiwanie, aż przyjdą właściciele „tych kupek” i…  je odbudują. Nawet Bierut nie zabijał za "pytanie". Najwyżej można było usłyszeć: "Spadaj". Nie próbowali... wtedy. Dziś to co innego.

 

Dziś właściciele skarżą się na niesprawiedliwość. A ja jestem pewien, że nie przyszli po swoje nie ze strachu, ale z… rozpaczy: nic im nie zostało. Dziś przychodzą, krzyczą, bo na ich byłym półhektarowym ogródku, wartym wówczas pół roweru, obok centrum, „komuna”, albo Gronkiewicz-Waltz, wybudowali wieżowiec, już w centrum, i mają pretensje do milionowych zadośćuczynień.

Mam pytanie do wszystkich „byłych właścicieli”. Co byście mieli, gdyby nasi rodzice, robotnicy, analfabeci wydobyci z „ciemnego ludu”, nie odbudowali waszych domów?

Jakie macie prawo się dzisiaj o nie upominać, skoro przez dziesiątki lat, nie tyle nie mogliście, ale nie chcieliście?!!!) się nimi zajmować – nawet nie próbowaliście.  

Ja postrzegam Was jednoznacznie: „Przekręty! Złodzieje!”

I tyle.

Podobne artykuły


17
komentarze: 71 | wyświetlenia: 2068
17
komentarze: 50 | wyświetlenia: 1770
16
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1180
14
komentarze: 2 | wyświetlenia: 1088
14
komentarze: 15 | wyświetlenia: 1032
13
komentarze: 16 | wyświetlenia: 1007
13
komentarze: 5 | wyświetlenia: 384
12
komentarze: 8 | wyświetlenia: 938
12
komentarze: 53 | wyświetlenia: 753
12
komentarze: 0 | wyświetlenia: 1081
11
komentarze: 92 | wyświetlenia: 609
 
Autor
Artykuł

Powiązane tematy





Mój dziadek był bardzo majętnym człowiekiem. Normalnym burżujem. W wyniku tego, że urodził się w niewłaściwym czasie i miejscu stracił wszystko. Miał dwóch synów. Jednego, kiedy miał 17 lat zarżnęli Niemcy, drugiego, gdy miał 14 wiosen, bolszewicy. Dziadek i jego jedyna córka-moja matka stali się, z dnia na dzień, nędzarzami.
Dziadek z babcię i moją malutką jeszcze mamą wiedli życie charakt ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  13/09/2011

Właśnie Grześku:
Gdyby wszyscy zamiast iść n aczęsto bardzo wątpliwą, ale nie do udowodnienia, łatwiznę, pomśleli tak jak Ty... Ci ludzie nie "myślą". "Liczą tylko kasę", która często trafiła się im jak ślepej kurze jajko.

Często się obawiam, że ludzie (sieciowi przyjaciele) będa mnie potrzegać jako zwolennika komuny. To niesprawiedliwe. Po prostu, mam już tyle lat, że próbuję postr

...  wyświetl więcej

Brawo Andrzejs! Zwracanie tych "dóbr" po tylu latach i wysiłkach innych ludzi by coś z tego było dla kraju, jest po prostu wielkim nieporozumieniem. Rząd już dawno powinien coś z tym zrobić, włączając w to rzekome dobra kościelne!

Nie byłbym w tej kwestii tak pryncypialny jak Autor. Byli właściciele nie starali się o zwrot, bo przez całe dziesięciolecia nie mogli się nawet starać. Wielu umarło. Ich rodziny nie zawsze były należycie poinformowane o przysługujących im prawach. Stąd często ich "opóźnione" starania. Problem opiekowania się nieruchomościami przez lata przez dotychczasowych "właścicieli" można uregulować instytuc ...  wyświetl więcej

  andrzejs,  20/09/2011

Andrzeju, w szczególach możemy się spierać.
Ale są dwie kwestie, w których ustąpić "nie mogę". Pierwsza to kupa gruzów, jedna ściana, bez okien , właściwie jej kawały, która "zaraz runie", a właściciele, przed "komuną" nie wrócili do Polski, tylko pozostali w Anglii, Holandii..., albo na innym Zachodzie. Co państwo miało zrobić, np. w maju '45? Wysłać zaproszenia do "nieznanych adresatów" z ...  wyświetl więcej



Dodaj swoją opinię
W trosce o jakość komentarzy wymagamy od użytkowników, aby zalogowali się przed dodaniem komentarza. Jeżeli nie posiadasz jeszcze swojego konta, zarejestruj się. To tylko chwila, a uzyskasz dostęp do dodatkowych możliwości!
 

© 2005-2018 grupa EIOBA. Wrocław, Polska